Kawa show
Pierwszy strzał w tym meczu i od razu wpadł gol, kapitalnym uderzeniem z połowy boiska popisał się Tomasz Kawa, ale radość nie trwała zbyt długo, bo równie wspaniała była bramka wyrównująca. Kolejne minuty to już popis Tomasza Kawy, który w pierwszej części dorzucił kolejne tafienia notując hat-tricka. Druga część również przebiegała pod dyktando Sław-Montu, z tym, że dominacja była bardziej wyraźna. Do pięciu trafień z pierwszej połowy, Kawa i koledzy dorzucili kolejne siedem i po raz kolejny odnieśli okazałe zwycięstwo.