Nie pozostawili złudzeń
Mało kto spodziewał się, że w tym meczu padnie aż 10 bramek i będzie on tak jednostronny. Shell urządził sobie prawdziwy trening strzelecki, bezlitośnie obnażając liczne problemy i błędy boiskowe rywala. Worek z bramkami na dobre rozwiązał się w drugiej części. W pierwszej jeszcze LGBS starało się dotrzymać kroku zawodnikom w żółto-czerwonych trykotach. Zadania nie ułatwiła im groźnie wyglądająca kontuzja pleców Dzmitra Ramancou, który przedwcześnie zakończył udział w tym pojedynku. Swój dorobek strzelecki poprawił Konrad Podsiadły (3 gole), ale MVP meczu został wybrany Tomek Cebula, który strzelał i asystował, jak na zawołanie, będąc najjaśniejszą postacią na placu gry.