Przegrana na własne życzenie
W trzydziestej minucie Vicenti prowadziło z Limbudem już 4:1 i kiedy wydawało się, że jest już „po meczu”, błyskawicznie do odrabiania strat zabrał się Marcin Malec. Jego bramka podziałała bardzo demobilizująco na rywala, który popełniał proste błędy przy wyprowadzaniu piłki, co było tylko wodą na młyn dla złotych medalistów poprzedniego sezonu! Beniaminek wykorzystał te prezenty i doprowadził do remisu. W ostatniej minucie pechowa interwencja Chrisa Gonzalesa Julego pozbawiła Vicenti nawet punktu, a Krzysztof Nieckarz i spółka mogli odetchnąć z ulgą!