Trzecią parę przeciwników stworzyły Shell oraz Kraksport.
Spotkanie od pierwszych minut zapowiadało się ciekawie. Rozpoczęło się od szybkiej i dość niespodziewanej bramki grającego z numerem 29 - Łukasza Bąka.
Za jego śladem, niczym jak za ciosem idzie kolega z drużyny Konrad Podsiadły, dając pokaz dobrej gry w ataku. Zawodnicy Kraksportu nie są w stanie zatrzymać także Pawła Kalinowskiego, który to rozszalał się na boisku, prowadząc piłkę wprost do bramki i zachwycając wszystkich finezją zagrania.
Drużyna Shellu grała niczym niesiona na skrzydłach- próbując swoich sił na wszelkie możliwe sposoby. Podobnie jak koledzy w polu, świetnie radził sobie bramkarz drużyny Shella, który to mówiąc kolokwialnie dwoił się i troił ale za wszelką cenę nie chcąc dopuścić, aby jakakolwiek piłka wpadła w bramkę, której bronił.
Kolejny gol w tym meczu pada dosłownie pół minuty przed gwizdkiem. Na przerwę zawodnicy schodzą przy stanie 4 : 0.
Po ustawowej przerwie między partiami czerwoną kartkę dostaje bramkarz Shella- Thomas Jurgenlohmann i jest zmuszony opuścić boisko. Jego koledzy muszą znaleźć kogoś na zastępstwo do obrony.
Brak punktów w drużynie Kraksportu przełamuje Kamil Goły oddając równy strzał na bramkę przeciwnika. Krótko po tym Shell na czele z Pawłem Kalinowskim odzyskuje siły strzelając serię bramek i kończąc spotkanie wynikiem 7 : 1