Zwycięzca mógł być tylko jeden
Dla Fedexu był to prawdziwy spacerek. Różnicę można było zobaczyć gołym okiem, grali szybko na jeden kontakt. Mądrze prowadzili grę i faktycznie wiedzieli co zrobić z piłką. Wynik tak naprawdę ustawiła pierwsza połowa. 4-0 to rezultat, który zupełnie obrazował postawę obu zespołów. Łukasz Orzechowski rozkręcał się z minuty na minutę, w sumie aż trzy bramki były jego autorstwa. Druga odsłona była znacznie mniej ciekawa od poprzedniej, pod bramkami działo się mało. Zobaczyliśmy tylko jedną bramkę dla Hako, jednak ciężko ją nazwać honorową. Ich porażka była zasłużona i widoczna.