Zwycięzców się nie sądzi...
Bardzo duże kłopoty liderującemy EQTek sprawił Armatis. Zawodnicy w białych strojach grali agresywnie i bez kalkulacji. Z kolei Czerwoni długo nie mogli się rozkręcić, trafiając na zaciekły opór graczy skazywanych na porażkę. Dużo problemów EQTekowi sprawił Stanislav Redzel, który do dwóch goli dołożył asystę. Przy stanie 3:4 piłke meczową miał Armatis, jednakw dogodnej sytuacji Gloire Babingui uderzył obok słupka. To nie był najlepszy mecz w wykonaniu lidera, jednak o stylu za chwile nikt nie będzie pamiętał, a kolejny komplet punktów w ligowej tabeli pozostanie.