Miłe złego początki...
Tak najkrócej można określić postawę SPAW-TORU w pojedynku z IP GBSC. Zieloni świetnie rozpoczęli i w trzeciej minucie prowadzili 2:0 po dwóch trafieniach Bartłomieja Popiela. Kiedy wydawało się, że SPAW-TOR może kontrolować rezultat mocniej do głosu doszło IP, które przejęło inicatywę i ekspresowo odrobiło straty, wypracowując sobie jeszcze cztery gole zaliczki przed przerwą. Po zmianie stron trwała pełna dominacja graczy w niebieskich znacznikach. Prym tradycyjnie w ich szeregach wiódł Wojciech Król, który zapisał na swoim koncie sześć trafień. W drugiej połowie dopiero przy stanie 9:2 do głosu doszedł SPAW-TOR. Ładną akcję swojego zespołu precyzyjnym strzałem głową zakończył Robert Gaca.