Za nami trzecia kolejka Siatkarskiej Biznes Ligi, a w niej jak zwykle nie brakowało ciekawych zagrań, ofiarnych interwencji, asów serwisowych czy skutecznych bloków. Było wszystko to, co najbardziej kochamy w siatkówce. Sportowa rywalizacja rozpoczęła sie o godz. 19. Pierwsi na parkiet wybiegli: Capgemini i 4F. Debiutant na tle rywala prezentował się bardzo dobrze. Co więcej, przez prawie cały pierwszy set prowadził. Coś się jednak zacięło przy stanie 22:20, Capgemini zdobył piec punktów z rzędu i udanie rozpoczął pojedynek. W drugim secie 4F wyciągnęło wnioski z przegranej i nie roztrwoniło wyraźnej przewagi, wygrywając 25:18. W tie-breaku obie ekipy dzielnie walczyły. 4F przegrywało 6:8, aby w kilku następnych akcjach odrobić straty z nawiązką (9:8). Końcówka należała jednak do bardziej doświadczonego zespołu. Capgemini wygrał trzeciego seta do 11, a cale spotkanie 2:1 i zostało liderem rozgrywek.
W tym samym czasie na boisku obok o punkty walczyli: Vesuvius i ALIOR Bank. Gospodarze wciąż zbierają siatkarskie doświadczenie, a obrońca mistrzowskiego tytułu to stary wyjadacz, co mocno zaznaczył juz na samym początku, wygrywając otwarcie 25:8. W drugim rozdaniu niesiona gorącym dopingiem ekipa Vesuviusa sprawiła więcej problemów ,,Bankowcom'', ale nie tak wielkie, aby pokusić się o wygranie seta. Na trybunach gorąca atmosfera, trąbki, pompony - można było poczuć juz atmosferę zbliżającego sie Mundialu. Vesuvius po raz kolejny pozostawił po sobie dobre wrażenie, ale wciąż na ich koncie 0 punktów.
Identycznym rezultatem zakończyło sie starcie Euroclearu z Interia. Rewelacyjnie spisujący sie beniaminek (2 mecze, 2 zwycięstwa) chciał pokusić się o niespodziankę, ale górę wzięło zgranie, doświadczenie i skuteczność ataku ekipy Interii. Pierwszy set zakonczyl sie zwyciestwem gosci 25:22. Przez znaczną cześć drugiego seta walka toczyła sie punkt za punkt. Z minuty na minutę zarysowywała sie przewaga Interii. O ich końcowym zwycięstwie (25:17) zadecydowała dobra gra na siatce, skuteczny atak i cierpliwość w długich wymianach.
Jako ostatni do rywalizacji przystąpili: Biprotech i Selvita. Starcie, w którym nie trudno było wskazać faworyta. Spisywana na pożarcie Selvita w pierwszym secie dzielnie walczyła, przegrywając go tylko do 17. Ekipa Biprotechu zaczęła mocno, ale w końcówce wyraźnie wrzuciła niższy bieg. Wicemistrz poprzedniego sezonu siły zostawił na drugą cześć pojedynku. Trzeba wspomnieć, ze Biprotech cale spotkanie grał w osłabieniu (brak jednego zawodnika). Drugi set to pokaz mocnych ataków, kombinacyjnej gry i uważnej postawy w obronie. Te wszystkie elementy po złożeniu w całość dały pewne i przekonywujące zwycięstwo 25:8.