II Liga B
ProEko – State Street I 10:1
Wielkie strzelanie wicelidera
Na rozpoczęcie piłkarskich zmagań z II ligą B spotkały się zespoły ProEko i State Street I. Zawodnicy w niebieskich koszulkach w pojedynku z wiceliderem od początku utrudnili sobie zadanie przyjeżdżając na mecz w niepełnym składzie. ProEko nie zamierzało litować się nad rywalem i w pierwszej połowie prowadziło aż 5:0. Po zmianie stron Zieloni kontynuowali festiwal strzelecki dobijając rywala, który wyraźnie sobie nie radził grając gołą szóstką. ProEko po wysokim zwycięstwie umocniło się na pozycji wicelidera i zachowało szansę na tytuł mistrzowski.
BLACK MESA – Lumesse 8:4
Decydująca druga połowa
Faworyt tego spotkania był tylko jeden, Black Mesa zajmująca piąte miejsce z niezłym dorobkiem punktowym podejmowała dzisiaj ostatni Lumesse, który punktów dotąd jeszcze nie zdobył. Czarni od początku narzucili swój styl gry strzelając rywalowi trzy bramki, Lumesse jednak się nie poddało i tuż przed przerwą Biali zdobyli bramkę kontaktową. Druga połowa to już jednak popis zawodników w czarnych strojach, bramki padały jak na zawołanie a licznik zatrzymał się na ośmiu trafieniach dzięki czemu kolejne zwycięstwo stało się faktem.
Dragon – MPO Kraków 4:0
Dzielne MPO bez szans
Zdecydowanym faworytem w dzisiejszym pojedynku był Dragon zajmujący trzecie miejsce, MPO grające ostatnio przeciętne spotkania znajdowało się na przedostatniej pozycji. Dragon nie zamierzał czekać na rozwój sytuacji na boisku i szybko wbił rywalom trzy bramki. Przerwa przyniosła wprawdzie zmianę obrazu gry, ale dzielnie walczące MPO niestety nie było w stanie wbić świetnie dysponowanemu dzisiaj w obronie rywalowi żadnej bramki. Dragon dorzucił jeszcze jedną bramkę wygrywając ostatecznie pewnie, zachowując jednocześnie czyste konto.
Capita – Bank BPH 3:3
Hit na remis
Spotkanie fantastycznie rozpoczął Bank, Filip Dobosz już w pierwszej akcji wyprowadził swój zespół na prowadzenie, jednak Capita ma w swoich szeregach Michalca który strzałem z głowy doprowadziło wyrównania. Ale to Dobosz po raz kolejny pokazał klasę i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Drugą połowę fantastycznie rozpoczął Michalec strzelając bramkę wyrównującą ze środka boiska tuż po wznowieniu gry. Remis utrzymywał się bardzo długo a zespoły zażarcie walczyły o trzy punkty. Losy spotkania rozstrzygały się w końcowych minutach, najpierw po indywidualnej akcji Capita wyszła na prowadzenie ale tuż przed końcem Marcin Ryś doprowadził do wyrównania.
Nidec – IBM BTO 1:6
Niespodziewanie i wysoko
Pojedynek drużyn zajmujących miejsca w dolnej części tabeli przyniósł nieoczekiwane zwycięstwo zespołu niżej notowanego. Pomimo świetnego początku w wykonaniu Nideca w kolejnych fragmentach spotkania dzielił i rządził IBM, do przerwy prowadząc 3:1. Po zmianie stron IBM kontynuował doskonałe zawody aplikując rywalom kolejne trzy trafienia. Nikt nie spodziewał się, że niżej notowany IBM BTO odniesie tak okazałe zwycięstwo – dzięki trzem punktom Błękitni zachowali szanse na utrzymanie, o które będą się bić do ostatniej kolejki.
II Liga C
ZasadaAuto.pl - Dedax 10:6
Rozstrzelani
Szalony mecz zapewniły nam obydwie drużyny. Dedax mimo iż całe spotkanie grał "jednego mniej", był równorzędnym przeciwnikiem dla Zasady. Gracze w niebieskich koszulkach długo nie mogli odskoczyć przeciwnikowi i zrobili to dopiero w drugiej odsłonie spotkania, gdy zawodnicy Dedaxu opadli z sił. To już tradycja, że każdy mecz z udziałem Andrzej Ślazyka jest jego popisem. Nie inaczej było tym razem. Świetna postawa gracza Dedax nie mogła jednak uchronić zespołu w żółtych koszulkach od porażki.
Rigor Mortis - Amara 4:3
Zabrakło niewiele...
Osłabiony brakami kadrowymi lider wymęczył zwycięstwo z ambitną Amarą. Niezwykle ciekawie zrobiło się w ostatnich sekundach spotkania, gdy w pole karne Rigor Mortis powędrował Krzysztof Michalik. Po wrzutce z rzutu rożnego bramkarz Amary otrzymał futbolówkę na wprost bramki, ale nie uderzył niecelnie. Chwilę później sędzia zakończył mecz. Amara było niezwykle blisko sukcesu, za jaki można by uznać remis, ale ostatecznie musi obejść się smakiem.
Tesco - Polplast 1:2
Z kłopotami...
PKO zdążyło przyzwyczaić, że specjalnie motywuje się na zespoły, z górnej połowy tabeli. Przekonała się o tym zmierzająca po medal drużyna 4F. Gracze w biało-czarnych strojach prowadzili już zdecydowanie w drugiej połowie, ale kontuzja Adama Piskorza i brak zmiany dla tego gracza sprawiły, że PKO zwietrzyło swoją szanse i do końca walczyło przynajmniej o 1 punkt. Bankowcy zbliżyli się do rywala przy stanie 4:3, ale wtedy kolejny gol Marcin Tomeczka ostudził zapędy zespołu walczącego o utrzymanie.
4F - PKO 5:3
Krok w krok za liderem...
Zmobilizowane Tesco postawiło twarde warunki wiceliderowi, jednak Polplast po raz kolejny dzięki swej konsekwencji zgarnął komplet punktów. Postronnym obserwatorom gra Polplastu może wydawać się mało efektowna, ale sami gracze w bordowych koszulkach nic sobie nie robią z takich opinii, bo liczba punktów na ich koncie się zgadza, a mistrzowskie nadzieje wciąż pozostają uzasadnione. Tesco po tej nieznacznej porażce na dobre straciło nadzieję na medal w obecnym sezonie.
Lynka - Zamak Mercator 5:4
Deja vu...
Mecz, który miał podobny przebieg do rozegranego chwilę wcześniej pojedynku 4F - PKO. Tutaj w rolę 4F wcieliła się Lynka, który wypracowała sobie pozornie bezpieczną przewagę, ale rywal przebudził się w drugiej odsłonie i złapał kontakt bramkowy wychodząc ze stanu 4:1 na 4:3. Lynka jednak wytrzymała próbę nerwów i w końcówce umiejętnie kontrolowała wynik meczu. Ekipa Jakuba Sroki zachowuje szanse na medal, ale musi liczyć na dwa potknięcia 4F.
III Liga C
HSBC - SSC Internazionale 2-1
SSC oblewają ważny test
Dla SSC było to arcyważne spotkanie w kontekście rywalizacji o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Presja spotkania przerosła jednak zawodników Gości. W pierwszej połowie oglądaliśmy niewielką ilość podbramkowych sytuacji, pierwsze trafienie padło dopiero w 19 minucie, a jego autorem został Tomasz Kowalik. Od początku drugiej połowy, stroną przeważającą byli zawodnicy SSC, lecz ich główna broń – strzały z dystansu, nie dawały rady dobrze dysponowanemu bramkarzowi HSBC. Czerwoni niespodziewanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie i sytuacja Internacjonałów jeszcze bardziej skomplikowała się. Dwie minuty po bramce HSBC, Tomasz Janik zdobył kontaktowe trafienie, lecz była to jedyna zdobycz zespołu Gości.
Rolls – Royce - Energoprojekt 0:1
Jedna bramka zadecydowała
Starcie zespołów, które dotychczas sumarycznie zdobyły 7 punktów nie było porywającym widowiskiem. O pierwszej połowie można napisać w zasadzie tylko tyle, że się odbyła. Druga odsłona była zdecydowanie ciekawszym widowiskiem, lecz na premierowe, a jak się potem okazało – jedyne trafienie, musieliśmy czekać do samej końcówki. Wtedy to Grzegorz Górniak potężnym strzałem nie dał szans bramkarzowi rywali na skuteczną interwencję, jednocześnie zapewniając swojej ekipie drugie zwycięstwo w bieżącym sezonie.
Qfinance – Atal 3:2
Biali na prowadzeniu
Szlagierowe spotkanie III Ligi C zawodziło w pierwszej części gry. Dopiero w drugiej odsłonie zawodnicy obu zespołów wzięli się w garść i pokazali kawałek dobrego futbolu. Qfinance prowadzili już dwoma bramkami, autorstwa Sławomira Pary, lecz po pewnym czasie Atal złapał kontakt i wydawało się, że kwestią czasu jest wyrównanie rezultatu. Jednak fantastyczny rajd Bartosza Kozieła, zakończony skutecznym strzałem po raz kolejny wywindował Białych na dwubramkowe prowadzenie. Atal zdołał odpowiedzieć jeszcze jednym trafieniem, lecz na odrobienie całkowitych strat zabrakło czasu.
Amusys Production – Contact Sales 2:11
Pogrom
Zieloni już na samym początku zniwelowali swoje szanse do zera, gdyż rozpoczęli ten pojedynek w sześcioosobowym składzie. Biali bezlitośnie wykorzystali prezent swoich rywali i systematycznie punktowali przeciwników. Dla Contact Sales było to bardzo ważne zwycięstwo, które pozwoliło przeskoczyć HLD w ligowej tabeli i praktycznie zapewniło awans do II Ligi. Ojcem zwycięstwa nad Amusys był Paweł Nowicki, który miał udział przy ośmiu trafieniach swojej ekipy – pięcikrotnie asystował, a trzykrotnie był egzekutorem.
TNT – HLD 4:3
Nie wszystko stracone dla TNT
Kolejny arcyważny pojedynek w kontekście awansu. TNT wciąż liczą na miejsce premiowane awansem, chociaż ich strata do czwartego miejsca jest spora, a kolejek pozostało niewiele. Żeby wciąż być w grze, Biali musieli pokonać zespół HLD. Do przerwy, TNT prowadzili 3-2, głównie dzięki świetnej grze Krystiana Stacha – zdobywcy trzech bramek. W drugiej odsłonie, HLD doprowadzili do wyrównania, lecz ostatnie słowo należało do Stacha, który czwartym trafieniem zapewnił bardzo ważne punkty swojej drużyny.