Kraksport EXTRAKLASA
ALIOR BANK - Fitness Platinium 3:10
Jako pierwsze swoje siły na boisku Biznes Ligi sprawdzały ekipy Alior Bank i Fitness Platinium. Gospodarze są już w bardzo trudnej sytuacji – nie mają już szans na utrzymanie, a ostatnie spotkania mają charakter godnego pożegnania się z ligą. Fitness z kolei walczył o utrzymanie piątej pozycji i tego wieczoru osiągnęli cel. Goście zanotowali pewną i lekką wygraną. Stopniowo budowali oni przewagę. Wszystko zaczęło się w ósmej minucie od trafienia Konrada Gołosia, który idealnie znalazł się w polu karnym rywala i skorzystał z dobrego zgrania piłki. Po chwili ten zawodnik cieszył się z kolejnej bramki tym razem wycelowanej po długim słupku. Nim skończyła się pierwsza część Gołoś zdążył jeszcze zapisać na swoje konto hattricka, tym razem robiąc użytek z świetnego dogrania piętką przez Rafała Kozieł. Zawodnicy na chwilę przerwy schodzili przy stanie 0:3. W drugiej odsłonie worek z bramkami otworzył się na dobre. Szybko listę strzelców zapełnił Artur Nazarewicz popisując się precyzyjnym strzałem. W ślad za nim poszli: Rafał Kozieł i Paweł Komisarek. Później nastał dobry okres dla Bankowców, który zdołali dwa razy pokonać bramkarza. Konkretnie okazali się to być Grzegorz Suszek oraz Rafał Szyndler. Ekipa Fitness Platinium nie składała jeszcze broni. Dodatkowe trafienia na konto zapisali: Stanisław Łazarczyk x2, Konrad Gołoś oraz Tomasz Wolak. Trzecie oczko dla ALIOR BANKu to zasługa Macieja Łuczaka. W rezultacie Fitness Platinium zgarnia komplet bardzo ważnych dla nich punktów i utrzymuje wcześniej wspomnianą piątą pozycję.
FIDELTRONIK - "Przybylski DV-BOX" 5:5
W drugiej parze na boisku zobaczyliśmy drużyny Fideltronik i Przybylski DV-BOX. Gospodarze wciąż nie są pewni utrzymania w lidze, a dzisiejszego wieczoru pokusili się o lada niespodziankę. Goście z kolei, spadli z ligowego podium walcząc w tym spotkaniu by na nie powrócić, lecz mieli barzo trudne zadanie. Mimo różnicy punktowej niebiescy nie byli bowiem wyraźnym faworytem i naprawdę oglądaliśmy jedno z najbardziej emocjonujących spotkań w Ekstraklasie. Wszystko zaczęło się zgodnie z zaplanowanym schematem zespołu "Przybylski DV-BOX". W pierwszej i trzynastej minucie padły bramki na ich konto. Autorami byli Maciej Golmento, uderzający z centralnego punktu w polu karnym oraz Piotr Krawczyk, który dobiegł do piłki na pełnej prędkości. Do przerwy oglądaliśmy wynik 0:2. W drugiej odsłonie ekipa FIDELTRONIK zaczęła od wykorzystania sytuacji z rzutu karnego, a konkretnie Bartłomiej Podolecki pewnie wpisał się na listę strzelców. Później Niebiescy kontynuowali swoją dobrą passę. Kolejno trafienia notowali - aktywni w całym meczu Kamil Płoskonka oraz Piotr Krawczyk. Między tym Bartłomiej Podolecki zapisał drugie oczko na swoim koncie, a w miarę upływu czasu niespodziewanie Gospodarze ruszyli do obrabiania strat co konsekwentnie im się udawało. Najpierw w tempo akcji wpasował się Adrian Kolano, później do remisu doprowadził Adam Kuraś zachowując zimną krew w polu karnym dokładając dwie decydujące bramki. Goście próbowali ratować sytuację, ale było już za późno. W konsekwencji drużyny niespodziewanie podzieliły się punktami, a zawodnicy na brak emocji nie mogli narzekać.
Kraków Airport Taxi - Oknoplast 8:2
W trzecim meczu pojedynek toczyły ekipy Kraków Airport Taxi i Oknoplast. W ciemno typowaliśmy gospodarzy jako faworyta spotkania, bowiem przeciwnicy zajmowali ostatnią pozycję w tabeli mając problemy kadrowe. Dzisiejszego wieczoru gra mogła się podobać tylko w pierwszej połowie, lecz Taksówkarze pewni swego konsekwentnie zdobywali przewagę. Wszystko zaczęło się w siódmej minucie od trafienia Tomasza Kokoszki, który wykorzystał szansę z rzutu wolnego i ładnie zmieścił piłkę pomiędzy bramkarza, a słupek. Kolejnego gola dla swojego zespołu zapisał Michał Klimek, który prawidłowo zachował się po ładnej i składnej akcji. Na przerwę zawodnicy schodzili przy stanie 2:0. W drugiej odsłonie skuteczność nie odpuszczała graczy Kraków Airport Taxi. Szybko listę strzelców zapełnił Kamil Piórkowski popisując się mocnym strzałem. Niedługo ten zawodnik cieszył się z kolejnego trafienia. W ślad za nim poszli: Dariusz Podedworny, Paweł Izowski x2 oraz Tomasz Kokoszka. Honorowe trafienia dla Oknoplast to zasługa Sebastiana Pamuły i Konrada Korzeniowskiego. W konsekwencji Kraków Airport Taxi zapisuje lekkie i przyjemne zwycięstwo oraz komplet ważnych punktów na ich konto.
Auto-Gum - Art-Gum 2:2
Przez niektórych mecz nazywany „derbami Oponiarskimi"- HIT!. W czwartej parze spotkały się dwie bardzo groźne ekipy Auto-Gum i Art-Gum. W porównaniu do poprzedniego sezonu zamieniły się one rolami. Śmiało można powiedzieć, że ten mecz to jedno z najważniejszych spotkań w sezonie. Gospodarze tym razem muszą się wstrzymać z świętowaniem mistrzostwa do ostatniej kolejki. Dyspozycja obu drużyn, postawiła spotkanie na bardzo wysokim poziomie dostarczając dużo emocji. Od pierwszego gwizdka oglądaliśmy świetny poziom gry. Pierwsze groźne ataki zaczęły się po pięciu minutach, ale żadna z drużyn nie miała wyraźnej przewagi. Najpierw Art-Gum był bliski zdobycia gola, ale Michał Wolski wybił piłkę sprzed linii. Szybko odpowiedzieli Gospodarze, ale trafili tylko w słupek. Dopiero jedenasta minuta przyniosła bramkę. Jej autorem był Daniel „Suchy" Suchan, który skierował piłkę idealnie do siatki tuż po precyzyjnym podaniu ze środka boiska przez Tomasza Sendora. Po pierwszej części zawodnicy schodzili na przerwę przy stanie 1:0. Druga odsłona idealnie zaczęła się dla zespołu Auto-Gum. Kolejne oczko na konto zapisał Sendor, który dostawił nogę w polu karnym tuż po tym jak piłka utrzymała się tam po rzucie wolnym. Zawarcie szeregów Art-Gum w każdej linii zaczęło stopniowo przynosić efekty. W miarę upływu czasu autorem gola kontaktowego był Marcin Kossak, który skorzystał z piłki dośrodkowanej i wywalczonej po lewej stronie przez Grzegorza Ławrowskiego. Decydujące i wyrównujące trafienie również przypadło Kossakowi. Tym razem sprytnie zachował się on podczas wykonywania rzutu wolnego. Do końca zostało niewiele więc żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szli na swoją korzyść. W konsekwencji po bardzo wyrównanym i emocjonującym meczu do tabeli ląduje po sprawiedliwym jednym punkcie.
II LIGA C
Korporaci – HCL 3:5
Zmagania w XVI kolejce Ligi II C rozpoczęliśmy od starcia Korporatów z HCL. Pomarańczowi bardzo dobrze weszli w ten mecz. Już w pierwszej akcji spotkania, za sprawą Pawła Srogi wyszli na prowadzenie. Niebiescy otrząsnęli się dopiero po kilku minutach. Wyrównanie dał kapitan, Carlo Mollica. Kolejne trafienie przypadło gospodarzom. Autorem bramki został Kamil Waszkiewicz. W pierwszej odsłonie oglądaliśmy jeszcze jedną bramkę. Po raz drugi w tym spotkaniu HCL doprowadzili do wyrównania. Elia dwukrotnie strzelał, lecz Siciarz świetnie bronił. Dopiero trzecie uderzenie, w wykonaniu Pawła Sobczyka znalazło drogę do siatki.
Drugą odsłonę lepiej zaczęli internacjonałowie z HCL. Niebieskich, na prowadzenie wyprowadził Mollica. Na 4:2 trafił Elia i wydawałoby się, że to był koniec emocji w tym pojedynku. Nic bardziej mylnego. Gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, jednak wydatnie pomógł im bramkarz Niebieskich. Ostatnie trafienie zanotował Sobczyk, dzięki czemu na tablicy wyników widniał stan 5:3 na korzyść HCL.
SSC – Ren-Bet 2:2
W drugim spotkaniu swoje siły mierzyły ekipy, które żegnają się z II Ligą C. Zawodnicy obu
drużyn wykazywali się na boisku bardzo dużą ambicją i wolą walki. Dominowała męska, fizyczna gra. W pierwszych minutach, zarówno SSC jak i Ren-Bet nie wykreowały sobie jakiś groźnych sytuacji. Taki stan rzeczy odmienił się dopiero po kilku minutach, kiedy to na prowadzenie wyszli zawodnicy Ren-Betu. Grzegorz Gajda wykorzystał zamieszanie w polu karnym i ulokował futbolówkę w bramce rywali. Jeszcze przed przerwą, ekipa SSC doprowadziła do wyrównania. Celnym uderzeniem głową, po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, popisał się Szczepan Serwatka.
Druga część spotkania również nie przyniosła nam wielu bramek. Na prowadzenie, po raz drugi, wyszedł Ren-Bet. Do pustej bramki piłkę wbił Artur Przetocki. Gospodarze doprowadzili do wyrównania po kilku minutach. Autorem tego trafienia został Pietro Mulas, który z najbliższej odległości pokonał goalkeepera przeciwników. SSC mieli jeszcze jedną wyśmienitą okazję na strzelenie gola, jednak w prostej sytuacji przestrzelił Serwatka.
PKO – LGBS 1:8
Plasująca się na czwartej pozycji ekipa LGBS podejmowała szóstą drużynę ligowej tabeli – PKO Bank Polski. Granatowi byli faworytem tego pojedynku, lecz zwycięstwo przyszło niespodziewanie łatwo.
Pierwsza połowa pokazała która drużyna była lepsza tego dnia. LGBS wyszli na prowadzenie już w drugiej minucie gry. Potężne uderzenie Macieja Skubisa było poza zasięgiem interweniującego Nawarola. Druga bramka to piękna, zespołowa akcja zwieńczona celnym uderzeniem Ramancou Dzmitry. Strzelanie w pierwszej połowie zakończył Kądziołka dobijając strzał kolegi z drużyny.
PKO przebudziło się na początku drugiej części. Był to krótki zryw, ponieważ biali zanotowali tylko jedno trafienie, choć trzeba przyznać, że stwarzali sobie groźne okazje. Kiedy Biali się wyszumieli, to do głosu ponownie doszli Granatowi. Na 4:1 trafił Ramancou, który posłał futbolówkę między nogami bramkarza. Chwilę później, zawodnicy LGBS ponownie mieli okazję do świętowania - do siatki trafił Mateusz Hladik. Granatowi trafiali jeszcze trzykrotnie. Dwa razy na listę strzelców wpisał się Przemysław Gajewski, a strzelanie zakończył Ramancou.
Crazbud/Dexbud – Gazownicy Krakowscy 7:2
Trzecie spotkanie to rywalizacja Crazbudu z Gazownikami. Obie ekipy dzieliły dwie pozycje w ligowej tabeli, więc można było się spodziewać w miarę wyrównanej rywalizacji. Jednak zwycięstwo Czerwonych było bezapelacyjne i ani przez chwilę niezagrożone.
Wynik spotkania potężnym uderzeniem zza lini pola karnego otworzył Paweł Musiałek. Podwyższył Tomasz Kupczak. Na 3:0 trafił Bartosz Dziektarz, który mierzonym strzałem tuż przy słupku pokonał bramkarza oponentów. Tuż przed przerwą, zawodnicy Crazbudu zdobyli jeszcze jedną bramkę. Fantastyczną indywidualną akcją na skrzydle popisał się Dziektarz, a potem podał do niepilnowanego Filipka, któremu pozostało wbicie futbolówki do pustej bramki.
Druga połowa była bardziej wyrównana. W tej odsłonie Crazbud zdobył trzy bramki. Dla gospodarzy trafiali: Musiałek, Dziektarz oraz Małek. Gazownicy byli w stanie odpowiedzieć dwoma trafieniami.
ProEko – MPEC 4:1
„Wisienką na torcie" było ostatnie spotkanie. Był to najważniejszy pojedynek sezonu, który praktycznie wyłonił mistrza II Ligi C. Zieloni byli zdecydowanie lepiej dysponowani tego wieczoru, co miało przełożenie na końcowy wynik.
Z początku akcje obu drużyn były nieskładne i chaotyczne. Zawodnicy czuli w nogach presję spotkania, jednak w miarę upływu czasu „ciśnienie schodziło" z zawodników, a ich akcje zaczęły się „kleić".
Wynik spotkania otworzył Mieszko Pacanowski, który bezbłędnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul bramkarza na jednym z napastników ProEko.
MPEC doprowadził do wyrównania tuż przed przerwą. Na listę strzelców wpisał się Grzegorz Bizoń. Chwilę potem zabrzmiał gwizdek kończący pierwszą odsłonę.
Druga połówka wyglądała zdecydowanie inaczej. Zieloni przejęli inicjatywę. Ich przewaga w tej części gry była ogromna. W wyniku tego, gospodarze trafiali do siatki MPECu aż trzykrotnie.
Prowadzenie, strzałem z rzutu wolnego, dał Mieszko Pacanowski. Zawodnik ten podwyższył wynik spotkania. Bramka kuriozalna, bo zza połowy boiska. Czy było to wybicie z własnej strefy obronnej czy strzał wie chyba sam zawodnik z numerem 16 na zielonej koszulce. Wynik spotkania, uderzeniem głową ustalił Przemysław Migacz.
Dzięki temu zwycięstwu, ProEko znajdują się na „pole position" ku sięgnięciu po najważniejszy puchar w II Lidze C.