I LIGA B
KOMPUTEO - Przedszkole Fair Play 7:0
Na początek czwartkowych zmagań w I lidze B byślimy świadkami starcia drużyn KOMPUTEO i Przedszkola Fair Play. Od samego początku to gospodarze narzucili rywalowi swój styl gry i w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła byli lepsi. Zdecydowane ataki szybko przyniosły skutek i po błędzie obrony piłkę przejął Rogala i pewnym strzałem pokonał bramkarza Przedszkola. Kolejne minuty przyniosły kolejne szanse KOMPUTEO, które dały efekt w postaci goli numer 2 i 3. Goście starali się odgryzać, ale zagrożenie pod bramką Juszczyka stwarzali tylko po rzutach rożnych. Po przerwie obraz gry się nie zmienił. KOMPUTEO starało się grać atakiem pozycyjnym, a goście odgryzali się groźnymi kontratakami. Kolejne gole dołożyli: Tkaczyk, Trzeniec, Rogala dwie, Mazurkiewicz i Nowakowicz i mecz zakończył się efektownym zwycięstwem gospodarzy 7:0.
MPO Kraków - A.S.A 4:9
W kolejnym meczu spotkały się drużyny MPO i A.S.A. Od początku byliśmy świadkami wyrównanego spotkania, w którym obie drużyny miały swoje sytuacje. Na prowadzenie wyszedł zespół gości, który wykorzystał rzut rożny. Na odpowiedź MPO nie musieliśmy czekać zbyt długo, które wyrównało za sprawą fenomenalnego uderzenia Korneluka. Strata bramki nie podłamała gości, którzy za sprawą świetnie dysponowanego Wąsa, który rządził i dzielił w środku pola, raz za razem kreując partnerom okazje strzeleckie schodzili na przerwę prowadząc 6:1. Wysokie prowadzenie widocznie wybiło A.S.Ę z uderzenia, bo po przerwie dali rywalom strzelić 3 gole i uwierzyć w odrobienie strat. Nic takiego jednak się nie stało i kolejne 2 trafienia zanotowali już goście, zwyciężając ostatecznie 9:4.
DiscoverCracow - Sok-Pol 4:2
Prawdziwym meczem walki można nazwać trzecie dzisiejsze spotkanie. Discover i Sok-Pol stoczyli bitwę na „śmierć i życie", dostarczając kibicom wiele emocji. Od początku zarysowała się przewaga gości, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, starając się znaleźć lukę w obronie przeciwnika. Efektem tej części spotkania były liczne strzały na bramkę Discoveru i kilka wręcz fenomenalnych interwencji Mroczka, który wreszcie skapitulował i zrobiło się 0:1. Sok-Pol po strzeleniu gola delikatnie się cofnął, co w pełni wykorzystali gospodarze, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. Druga połowa rozpoczęła się od wyrównania i mecz zaczął nam się na nowo. Po kilku minutach znów na prowadzenie wyszedł Discover i tego prowadzenia już nie oddał, dobijając rywala w ostatnich sekundach meczu i wygrywając ostatecznie 4:2.
„Przybylski DV-BOX" - DHL Express 2:4
Starcie „Przybylski" - DHL zapowiadało się pasjonująco i wyrosło na miano szlagieru tej serii spotkań. Samo spotkanie nie zawiodło zgromadzonych kibiców, którzy byli świadkami meczu pełnego dramaturgii i co najważniejsze dobrej piłki. Pierwsze minuty to spokojna i ostrożna gra z obu stron, którą postanowił przerwać Sroka i wpakował piłkę do własnej bramki. Na odpowiedź lidera nie trzeba było długo czekać. Raz za razem siejący spustoszenie w obronie DHL-u - Grzesiak wykorzystał rzut wolny i zrobiło się 1:1. Wyrównanie dodało gospodarzom skrzydeł i po kolejnych kilku minutach powinni prowadzić, ale Grzesiak w dwóch świetnych sytuacjach nie zdołał pokonać bramkarza. Remis do przerwy zwiastował pełną emocji drugą połowę i w istocie tak właśnie było. Na 2:1 dla gości trafił Mirus, który huknął z dystansu nie do obrony, a po chwili po wzorowym kontrataku DHL strzelił 3 gola. Podrażniony lider rzucił się do rozpaczliwych ataków, które przyniosły efekt w postaci rzutu karnego wykorzystanego przez Grzesiaka. Gdy wydawało się, że lada moment będziemy mieć remis, DHL wyszedł z kolejną cudowną kontrą i pozbawił "Przybylskiego" złudzeń. Ostatecznie DHL wygrał 4:2 i zakończył fenomenalną passę gospodarzy bez porażki.
II LIGA D
Sparta – Kolporter 2:4
W meczu, który zainaugurował zmagania w XIII kolejce II ligi D zmierzył się zespół Sparta z ekipą Kolportera. Zdecydowanym faworytem spotkania była drużyna białych zajmująca drugą lokatę. Samo spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry. Przez pierwsze kilka minut nie mielimy okazji zobaczyć dogodnych okazji strzeleckich poza jednym groźnym strzałem zawodnika Sparty, po którym piłka wylądowała na bocznej siatce. Od 10 minuty meczu, gdy padł pierwszy gol spotkania zaczęło dziać się coraz więcej. Po bramce strzelonej na 1:0 przez Janusza Dziadułę szybko padła druga bramka dla Kolportera. Po zagraniu z rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się nie kto inny jak Janusz Dziaduła i skierował piłkę do bramki. Po tym golu w końcu do odrabiania strat zabrali się gospodarze. Chwilę potem było już 1:2, a strzelcem gola był Jarosław Kamiński. Tuż przed końcem pierwszej połowy białym udało się doprowadzić do remisu. Po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego gola zdobył Grzegorz Klik. Druga połowa była równie wyrównana jak pierwsza, ale bramki zdobywali już tylko pomarańczowi. Najpierw dwukrotnie zmarnowali dogodne okazje, ale później dopięli swego zdobywając dwie bramki. Najpierw prowadzenie Kolporterowi dał snajper tej ekipy Janusz Dziaduła, a w samej końcówce strzałem głową zwycięstwo przypieczętował Mariusz Janik. Sparta również miała swoje okazje, ale nie potrafili ich skutecznie wykończyć. Ostatecznie gospodarze musieli uznać wyższość swoich rywali w tym spotkaniu.
Teva – Dragon 2:3
W kolejnym spotkaniu naprzeciw siebie stanęły zespoły Teva oraz Dragon. Zarówno jedni jak i drudzy potrzebowali punktów, w przypadku gości by liczyć się cały czas w walce o awans do wyższej ligi, w przypadku gospodarzy by spokojnie myśleć o utrzymaniu się w II lidze. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla gospodarzy bowiem już po kilku początkowych minutach prowadzili 1:0 po trafieniu Mariusza Jędrychowskiego. Odpowiedź drużyny Dragon była bardzo szybka i mieliśmy 1:1. Ładnie z wolnego pod porzeczkę bramki uderzył Bartłomiej Wolsza i nie dał żadnych szans bramkarzowi. Później znów na prowadzenie 2:1 wyszli gospodarze. Mocnym strzałem z dystansu popisał się Michał Nawratil i piłka wpadła tuż przy słupku obok bezradnie interweniującego bramkarza gości. Z czasem do większej przewagi doszedł Dragon. Dzięki dwóm trafieniom jeszcze przed przerwą wyszli na jedno bramkowe prowadzenie. Strzelcami tych goli byli Zbigniew Olesiński i Robert Ziętara. Tak więc goście prowadzili do przerwy 3:2. Po zmianie stron drużynie, która się bardziej spieszyła, której bardziej zależało na strzeleniu gola była Teva, ale to Dragon był bliższy podwyższenia prowadzenia. Jeden z jego zawodników próbował przelobować bramkarza, ale piłka spadła na poprzeczkę i wróciła na boisk. Swoje szanse mieli też gospodarze, ale dobrze bronił bramkarz pomarańczowych. W drugiej połowie nie padły więc żadne bramki i ostatecznie Dragon odniósł zwycięstwo 3:2 wskakując tym samym na pozycję wicelidera.
Napad.pl – IBM SWG 8:4
Iście hokejowym wynikiem zakończył się trzeci mecz, w którym zmierzyły się zespoły Napad.pl oraz IBM SWG. Już dwie pierwsze minuty przyniosły dogodne okazje gospodarzom na objęcie prowadzenia, ale jednak żadna z nich nie została wykorzystana. Skuteczniejsi w swoich atakach byli gospodarze i to oni pierwsi objęli prowadzenie po trafieniu Marcina Filipa. Jednak z każdą kolejną minutą rosła przewaga niebieskich. Szybko strzelona bramka na 1:1 przez Mariusza Nawrota dała impuls do kolejnych ataków. Gospodarze poszli za ciosem i do końca pierwszej połowy zaaplikowali swoim rywalom jeszcze kolejne cztery gole. Autorami tych bramek byli odpowiednio Mariusz Nawrot x2, Łukasz Moskal i Konrad Paluch. Bramek tych powinno być jeszcze więcej, ale albo dobrze bronił bramkarza IBM, albo gości od utraty gola ratował słupek. Drugą połowę podobnie jak pierwszą lepiej rozpoczął zespół IBM. Jako pierwsi zdobyli bramkę i było 5:2 (Wojciech Szyszko). Później do głosu doszli gospodarze. Szybko strzelone kolejne trzy bramki rozwiały wątpliwość, kto będzie górą w tym spotkaniu. Strzelcami goli byli Mariusz Nawrot x2 oraz Adrian Podwiązka. W końcówce meczu padły jeszcze dwie bramki – obie dla drużyny żółto-czarnych. Bramkarza niebieskich pokonali Cezary Górka i Wojciech Miś. Ostatecznie Napad.pl pewnie pokonał IBM SWG w rozmiarach 8 do 4. MVP meczu został Marcin Nawrot, strzelec 5 goli, prawdziwy lider i pewny punkt drużyny niebieskich.
INTERIA.PL – ABB 0:2
Punktualnie o godzinie 21:15 na boisku CCZ w Nowej Hucie rozpoczęło się czwarty mecz jaki był rozgrywany w ramach XIII kolejki II ligi D. W spotkaniu tym do walki o ligowe punkty stanęły zespoły Interia.pl oraz ABB. Trzecia ekipa obecnego sezonu podejmowała w lidera, więc mogliśmy być pewni emocji w tym spotkaniu. Początek meczu lepiej ułożył się dla gości, którzy już w 3 minucie objęli prowadzenie. Gola na 1:0 zdobył Krzysztof Rysz. Wraz z upływem kolejnych minut mecz stawał się coraz bardziej wyrównany. Dobrze grające obrony obu ekip sprawiały, że gra toczona była głównie w środkowej części boiska, a okazji bramkowych było bardzo mało. W jednej z nielicznych sytuacji bliscy zdobycia kontaktowego gola byli zawodnicy Interii, ale w ostatniej chwili strzał do pustej bramki zablokował obrońca ABB. Do końca pierwszej połowy utrzyma się wiec jedno bramkowy wynik. Po zmianie stron w dalszym ciągu toczona była wyrównana walka o piłkę z obu stron. W 27 minucie meczu gościom udało się drugi raz skutecznie ukłuć rywali. Sytuacje sam na sam wykorzystał Krzysztof Rysz i było 2:0. Pomimo prób ataków ze strony czarnych, taki wynik utrzymał się do samego końca meczu i ABB odniosło zwycięstwo, tym samym zapewniając sobie nadal pozycję lidera.
morele.net – ART BLACK 3:2
Późnym wieczorem, w ostatnim meczu kolejki XIII kolejki naprzeciw siebie stanęły zespoły zajmujące dwa ostatnie miejsce w tabeli, a więc drużyny morele.net oraz ART BLACK. Obu ekipą zależało na zgarnięciu trzech oczek, bowiem zarówno jedni jak i drudzy musza gromadzić punkty by później na koniec sezonu mogli być spokojni o ligowy byt. W pierwszej połowie meczu oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkaniu. Zarówno gospodarze jak i goście mieli swoje okazje do tego by prowadzić w tym spotkaniu, ale lepsi w ich wykańczaniu byli zawodnicy białych i to oni prowadzili 1:0. Szczęśliwym strzelcem bramki dającej prowadzenie był Rafał Kapa. Później szanse na doprowadzenie do remisu mieli goście, ale piłka po strzale zawodnika tej drużyny zatrzymała się na poprzeczce bramki. Do przerwy więc gospodarze prowadzili 1:0. Więcej goli mogliśmy oglądać za to w drugiej połowie. Pierwsi do strzelania zabrali się goście, a konkretnie Andrzej Janecki i było 1:1. Chwilę potem drugą bramkę dla czarnych zdobył Grzegorz Janków. Wydawało się, że gościom uda się dowieź to zwycięstwo do końca. Jednak gospodarze nie odpuścili i do samego końca walczyli o zwycięstwo w tym spotkaniu. Najpierw po strzale z rzutu wolnego gola zdobył Mateusz Szczepan, a w samej końcówce szalę zwycięstwa na korzyść drużyny morele.net przelał Bartosz Szczap. Gospodarze odnieśli cenne zwycięstwo i zbliżyli się do swoich rywali. Tak więc walka o utrzymanie w dalszym ciągu jest sprawą otwartą.
II LIGA C
Airline Accounting Center - Rosa 4:2
W zaległym spotkaniu II ligi C AAC podejmowało Rosę. Początek spotkania to dominacja i kontrola nad boiskowymi wydarzeniami Rosy. Gra gości mogła się podobać, ale składne akcje nie przekładały się na wynik. Sytuacja ta zmieniła się dopiero wtedy, gdy na drybling przy linii bocznej zdecydował się Paszkiewicz, który "skręcił" na skrzydle rywala i bezczelnym strzałem między nogami pokonał bramkarza AAC. Strata bramki podrażniła gospodarzy, którzy jeszcze przed przerwą doprowadzili do remisu. Początek drugiej części gry to trafienie na 2:1 dla AAC, na które szybko odpowiada Rosa i znów mamy remis. Obraz gry uległ jednak zmianie i to AAC zaczęło dominować, raz za razem stwarzając groźne sytuacje. Jedną z takich akcji udaje się wykorzystać i gospodarze prowadzą 3:2. Końcowe fragmenty meczu to desperackie ataki Rosy i zabójcze kontrataki AAC. Jedno z takich wypadów kończy się 4 golem i pozbawieniem gości złudzeń. Ostatecznie AAC zasłużenie pokonuje Rosę 4:2.