II Liga B
ProEko - Lumesse 8:1
Szybko, łatwo i przyjemnie
Gdy strzelasz gola w swojej pierwszej akcji możesz oczekiwać, że kolejne 39 minut meczu będzie toczyło się zgodnie z Twoimi założeniami. Tak właśnie wyglądało to spotkanie dla zespołu ProEko. Gospodarze mieli nad nim kontrolę przez pełne 40 minut, z rzadka dopuszczając rywala pod własne pole karne. Liderem zwycięskiej drużyny okazał się Mateusz Pacanowski, który do czterech efektownych trafień dorzucił świetną grę jako wysunięty napastnik, z który defensywa rywala kompletnie nie umiała sobie poradzić. Honorowe trafienie dla gości padło łupem Davida Martinsa, który był wyróżniającym się graczem Lumesse.
BLACK MESA - IBM BTO 2:3
Niewykorzystane sytuacje się mszczą
Senna pierwsza połowa nie zwiastowała dużych emocji jakie czekały nas po przerwie. Obie ekipy w dość spokojnym tempie rozgrywały pierwsze 20 minut, z rzadka niepokojąc bramkarza przeciwnika. Nieco lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, ale nie potrafili być na tyle konkretni aby wyjść na prowadzenie. Przerwa podziałała mobilizująco na jednych i drugich, dzięki czemu oglądaliśmy świetną drugą odsłonę. BLACK MESA osiągnęła przewagę i wydawało się, że lada moment obejmą prowadzenie. Tak się jednak nie stało, a do głosu doszli goście, którzy wykorzystali wszystkie okazje, które mieli i prowadzili już 3:0. Zmuszenie do odrabiania strat "czarni" znowu przycisnęli, ale dopaść rywala już nie zdołali. Wybijająco się postacią tego starcia był zawodnik gości - Paweł Nawrocki. Atakujący IBM imponował efektownymi dryblingami, bardzo często przerywanymi faulami zdezorientowanych i wyraźnie poirytowanych rywali.
State Street I - Nidec 1:1
Kursa koszmarem State Street
Po fantastycznym golu Tadeusza Pytrarczyka Nidec prowadził 1:0, ale przed spokojnie powinien podwyższyć prowadzenie. Skuteczność nie była jednak tego wieczora mocną stroną "białych". Po zmianie stron podrażnieni gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Raz po raz sunęła niebieska fala na bramkę Piotra Kursy. Bramkarz Nidecu bronił jednak jak w transie, długo nie dając się pokonać. Wreszcie sztuka ta udała się Konradowi Gackowi, a rozpędzony State Street ani myślał zadowalać się remisem. Ogromna przewaga i masa świetnych okazji okazały się niewystarczające na Kursę. "1" Nidecu świetnymi interwencjami wybroniła swojej drużynie punkt, wprawiając przy tym rywala w osłupienie.
Capita - MPO Kraków 2:6
Popis MPO
To była popisowa partia graczy w pomarańczowych koszulkach. Mająca aspiracje sięgające I Ligi Capita została stłamszona przez rywala i musiała uznać jego bezdyskusyjne zwycięstwo. Gospodarze ani przez moment nie potrafili narzucić MPO swojego stylu gry, co zdeterminowanym i dobrze nastawionym gościom pozwoliło kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń. W drugiej połowie goście stworzyli sobie multum okazji, ale w wielu 100% sytuacjach zachowywali się oni zbyt egoistycznie, nie dostrzegając lepiej ustawionego partnera. Capita starała się odrabiać straty, ale tego wieczora nie była w stanie wykrzesać z siebie charakterystycznej dla tej drużyny agresji i woli walki. Brak lidera zespołu - Krzysztofa Michalca był widoczny gołym okiem, a osłabiona drużyna w niczym nie przypominała dobrze naoliwionej maszyny z początku sezonu.
Dragon - Bank BPH 4:7
Świetny mecz na zamknięcie kolejki
To było zdecydowanie najlepsze spotkanie tej serii gier. Obie drużyny nastawione bardzo ofensywnie zapewniły nam pełne emocji 40 minut, któte mogłoby trwać w nieskończoność. Świetnie nastawieni gospodarze szybko wyszli na prowadzenie, a przez kolejne minuty nie pozwalali rywalowi na rozwnięcie skrzydeł. Grający konsekwentnie Bank BPH wreszcie dopiął swego i wyrównał, ale pierwsze prowadzenie w meczu objął dopiero po przerwie...utrzymając je do końca spotkania. Po zmianie stron trwał już festiwal gości. Gra do której nas ten zespół przyzwyczaił złamała Dragon, który nie był już w stanie się podnieść. Gospodarzom należą się jednak słowa uznania za dostosowanie się do klasy rywala i stworzenie wraz z nim niezapomnianych zawodów.
II Liga C
Zamak Mercator - Polplast 2:7
Pewnie wykonana robota...
Planowo i bez większego wysiłku Polplast pokonał Zamak-Mercator. Granatowi nie mieli większych problemów z szybkim złamaniem defensywy rywala i po pierwszej połowie prowadzili 5:1. W drugiej odsłonie pozostało im kontrolować spotkanie, co udało im się właściwie bezbłędnie. Duet Popek - Nowak czuł się tego dnia na sztucznej murawie w Skotnikach, jak ryba w wodzie. Polplast idzie, jak burza po medal, ale jakiego koloru pokażą już najbliższe kolejki.
4F - Dedax 7:3
Lepsza jakość...
4F pokonało Dedax i wykorzystało potknięcie Tesco, które w kolejnym meczu sensacyjnie uległo PKO BP. Początek meczu ułożył się świetnie dla biało-czarnych, którzy szybko prowadzili 2:0. Chwila rozluźnienia kosztowała ich jeszcze w pierwszej odsłonie stratę dwubramkowej przewagi i na przerwę gracze schodzili przy wyniku 2:2. W drugiej połowie to jednak 4F nadawało ton rywalizacji i do swojego dorobku dołożyło 5 bramek, tracąc zaledwie jedną. Dedax próbował dotrzymać kroku rywalowi, ale ten był tego dnia poza zasięgiem żółtych. 4F sprawia wrażenie zespołu, który wraz z kolejnymi spotkaniami gra coraz lepiej.
Lynka - Amara 7:3
Odetchnęli z ulgą...
Ambitna Amara pomimo, że przegrywała już w tym spotkaniu 3:0 to nie poddała się i walczyła do końca o choćby punkt. Gdy w końcówce spotkania ze stanu 4:1 zrobiło się 4:3, wydawało się, że może być jeszcze gorąco, ale na więcej Amarze zabrakło czasu. Z jednej strony gracze w białych koszulkach mogą być zadowoleni ze swej ambitnej postawy, z drugiej natomiast muszą być mocno niepocieszeni. Lynka grała bez zmian i widać było, że w końcówce właśnie utrata sił w szeregach ekipy Jakuba Sroki otworzyła szansę rywalowi. Na szczęście dla zespołu Lynki nie w pełni wykorzystaną.
Tesco - PKO BP 2:8
Kto by się spodziewał...
Nie pierwszy raz PKO pokazało, że jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn w Biznes Lidze. Tym razem drużyna powracającego po kontuzji Jacka Dziduszki zaskoczyła na plus, sensacyjnie wygrywając z trzecią drużyną tabeli. Takiego rozstrzygnięcia, a szczególnie zwycięstwa w tak wysokich rozmiarach PKO nie można było się spodziewać. Bankowcom wychodziło w tym spotkaniu wszystko, a Tesco z nieznanych powodów się zacięło. Kilka bramek zdobytych w tym spotkaniu przez PKO było szczególnej urody.
Rigor Mortis - ZasadaAuto.pl 7:1
Pokazowa gra Rigor Mortis
Liderująca drużyna lekarzy zatrzymała będącą na fali wznoszącej ekipę Zasady. Rigor Mortis grał ciekawie i z pomysłem, a przy okazji nie pozwalał na rozwinięcie skrzydeł najgroźniejszym zawodnikom w szeregach rywali. Z dużą przyjemnością można było oglądać grę Mateusza Ostachowskiego i Jakuba Rybickiego. Ten pierwszy jest bodajże najbardziej wartościowym obrońcą ligi, swoją grą gwarantuje nie tylko skuteczne interwencje w obronie, ale także gole i asysty w każdym rozgrywanym spotkaniu spotkaniu.
III Liga C
Amusys Production - SSC Internazionale 0:4
Fair Play przede wszystkim
Początek spotkania to bardzo miły gest ze strony SSC, którzy wiedząc że rywale grają jedynie w sześcioosobowym składzie, również desygnowali mniejszą liczbę zawodników do gry. Po kilku minutach, do zespołu Zielonych dołączył jeden zawodnik i wszystko wróciło do normy, jednakże wielkie brawa należą się zespołowi SSC. Wynik spotkania został ustalony praktycznie już przed przerwą. Rezultat 0-3 nie pozostawiał złudzeń. Po zmianie stron oglądaliśmy tylko jedno trafienie, które również i tym razem przypadło Internacjonałom z SSC.
Energoprojekt - Atal 0:10
Teatr jednego aktora
Czerwoni od samego początku ruszyli do ofensywy co pozwoliło im systematycznie punktować rywali. Kolejny już raz najlepszym zawodnikiem Atalu był Andrii Pishchevskyi – tym razem zawodnik z 12 na plecach zdobył sześć bramek co wydatnie wyśrubowało jego statystki strzeleckie. Obecnie Andrii ma na koncie 40 trafień i jeśli z takim tempem będzie zdobywał kolejne bramki, wszelkie rekordy mogą zostać pobite.
HSBC – Contact Sales 1:6
Tym razem... bez niespodzianki
Biali po ubiegłotygodniowej klęsce mieli sporo do udowodnienia. Od pierwszych minut wzięli się do pracy co skutkowało kolejnymi trafieniami. Do przerwy mieliśmy wynik 5-1 na korzyść Contact Sales. Druga połowa bardziej się wyrównała, o czym świadczy fakt zdobycia tylko jednej bramki przez zawodników w białych strojach. Czerwoni również mieli świetnie okazje, lecz katastrofalnie pudłowali – przykładem są dwa przestrzelone rzuty karne.
TNT – Qfinance 2:2
Wyrównanie rzutem na taśmę
Pierwsza połowa na bezbramkowy remis głównie dzięki bramkarzowi TNT, który między słupkami wyczyniał cuda. Wynik spotkania został otworzony dopiero w drugiej połowie – Robert Cyganik w końcu znalazł sposób na goalkeepera rywala. TNT nie dawali za wygraną i Krystian Stach strzałem z dystansu dał wyrównanie swojej ekipie. Qfinance ponownie wyszli na prowadzenie na 4 minuty przed końcem spotkania, lecz to co stało się w końcówce będzie zapamiętane na długi czas przez zawodników obu zespołów. W ostatniej akcji spotkania Piotr Dalka wyrósł jak z pod ziemi i sprytnym strzałem z główki zdobył bramkę dającą jakże cenny punkt w starciu z liderem.