Krakodlew - Energoprojekt 4:1 (1:1)
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Krakodlewu, który po kilki minutach za sprawą trafienia Zbigniewa Cielocha objął prowadzenie. Gospodarze mogli pójść za ciosem, ale brakowało im skuteczności. Przed przerwą rywal doprowadził do remisu. Uderzenie Krzysztofa Jackowskiego obronił jeszcze Tomasz Orłowski, ale przy dobitce Łukasza Wójciaka był już bezradny. Po przerwie strzelał tylko Krakodlew, którzy między słupkami miał dobrze spisującego się golkipera. Na 2:1 po asyście Zbigniewa Cielocha trafił Tomasz Cabaj. Szybko mógł odpowiedziecieć Łukasz Kuc, ale posłał futbolówkę nad poprzeczką, a Michał Liszka pomylił się o centymetry. Niewykorzystane akcje pod koniec zemściły się, a do siatki trafiali kolejno Krzysztof Kania i Grzegorz Jochymek. Wynik mógł jeszcze ulec zmianie, ale próbę Sałwomira Parysa zatrzymał Tomasz Orłowski. Po drugiej stronie dobrze po strzale Ryszarda Juszczyka spisał się golkiper Energoprojektu Marcin Jermaczek.
Kolporter II - Pegasystem 5:4 (3:2)
Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a pojedynek trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Przez 40 minut żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć rywalowi na dwie bramki. Zaczęło się od fatalnego w skutkach błędu Bogusława Szewczyka. Z dystansu pokonał go Mateusz Iwan. Rezerwy Kolporteru chciały szybko dojść rywala, ale Szczepan Nogalski trafił tylko w słupek. Pięć minut później poprawił się. Wykorzystał błąd rywala w wyprowadzeniu piłki i uderzył sprzed pola karnego. Na 2:1 strzelił Denis Jasik, ale Pegasystem prowadzeniem nie cieszył się zbyt długo. Po dwójkowej akcji Janusz Dziaduła - Mateusz Kluska mieliśmy 2:2, a jeszcze przed przerwą drogę do siatki znalazł Janusz Dziaduła. Zaraz po zmianie stron do remisu doprowadził Denis Jasik. "Kolporterowcy" przeprowadzili najładniejszą akcje spotkania. Dośrodkowanie głową przedłużył Michał Fiet, a akcję skutecznie zamknął Szczepan Nogalski. Pegasystem, a dokładniej Denis Jasik nie dawał za wygraną. O zwycięstwie Kolportera II zedecydował gol Piotra Dziaduły.
Kraksport - ggmedia.pl 6:8 (1:5)
Tempa nie zwalnia liderujące GG Media, które po bardzo ciężkim meczu uporały się z Kraksportem. Po pierwszej połowie, która zakończyła sie prowadzeniem gości 5:1 nic nie wskazywało na to, że pod koniec będą martwić się o końcowy rezultat. Bardzo dobrze współpracowali ze sobą Mateusz Kowal i Michał Szatan, co szybko znalazło odzwierciedlenie w wyniku. W międzyczasie do siatki Kraksportu trafił jeszcze Janusz Bogusz. Sygnał do ataku i rozpoczęcia pościgu dał Tomasz Zieliński, ale ponownie skrzydła oponentowi podcinali kolejno: Robert Sularz i Mateusz Kowal. Po przerwie na 2:5 strzelił Damian Gruchała. Hattricka skompletował Mateusz Kowal (2:6). Wtedy do głosu doszli piłkarze Kraksportu, którzy doszli rywala na 5:7. Lider nic sobie z tego nie robił i zadał kolejny cios, a do siatki trafił Robert Sularz. Ostatnią bramkę w tym pojedynku zdobył Krzystof Marek, ale na więcej zabrakło gospodarzom już czasu.
Food Care - KPMG 7:2 (2:2)
Na zakończenie 3. kolejki Food Care rozbił KPMG, choć po pierwszych 20. minutach wynik był remisowy (2:2). Pierwszy na listę strzelców wpisał się Rafał Kościeliński, wykorzystując błąd rywala. Po indywidualnym rajdzie wyrównał Tomasz Krok, a na 2:1 dla Food Care'u trafił Dariusz Dębosz (asysta Tomasz Krok), który minął bramkarza i z ostrego kąta umieścił futbolówkę w sieci. Jeszcze przed przerwą niefrasobliwość golkipera gospodarzy wykorzystał Paweł Szczepański i nie pozostało mi nic innego, jak skierować piłkę do pustej bramki. Druga połowa to całkowita dominacja Food Care'u, który dyrygowany przez Tomasza Kroka dobijał raz za razem rywala. Bardzo dobrze w obronie spisywał się Jacek Nigbor, który także z przodu próbował swoich sił. W końcówce niewiele brakowało, aby do asysty dorzucił jeszcze gola, ale zabrakło trochę szczęścia.