HCL Poland blisko miejsca na podium...

Crann – Kolporter 0:14
Pierwszy mecz XV kolejki Biznes Ligi nie przyniósł niespodzianki. Kolporter pewnie wypunktował Crann, nie pozwalając mu na zdobycie nawet jednego gola. Spotkanie gospodarze rozpoczęli w zaledwie piątkę, i choć po chwili udało im się uzupełnić skład, sił straconych na walkę z przeważającym liczebnie przeciwnikiem zabrakło w kolejnej fazie gry. Już do przerwy pomarańczowi prowadzili ośmioma golami, kompletnie kontrolując sytuację na boisku. Sprawa nieco zmieniła się w drugiej połowie. Atak gości jakby spuścił z tonu, dało się też zauważyć pewne rozluźnienie w szeregach obronnych Kolportera. Crann starał się to wykorzystać. Bardzo aktywny był Konrad Pabijan, który w przeciągu pełnych 40 minut stworzył sobie całkiem sporo dogodnych sytuacji. Żadnej z nich nie udało mu się jednak wykorzystać, w efekcie czego granatowi zakończyli starcie z zerowym dorobkiem. Kolporter dopisał za to na swoje konto aż czternaście goli. Najwięcej z nich, bo aż pięć, strzelił Janusz Dziaduła. Trzy razy trafiał Wojciech Kuszaj, po dwa Piotr Dziaduła i Marek Ropka, zaś po razie Michał Fiet i Mariusz Janik.

Coca-Cola – KPMG 5:8
Drugi mecz przyniósł nam małą niespodziankę. Wyżej notowana ekipa Coca-Coli przegrała bowiem z przedostatnim w tabeli KPMG różnicą aż trzech bramek. Rzut oka do protokołów pozwolił jednak poznać główną przyczynę klęski czerwonych. Była nią mianowicie słaba frekwencja. Całe spotkanie zmuszeni oni byli rozegrać w szóstkę. Przez pierwszą połowę nie było jednak niedostatków kadrowych w zespole gospodarzy widać. Radzili oni sobie świetnie, przez długi czas będąc równorzędnym rywalem dla niebieskich. W końcu musiało jednak zabraknąć im sił. Stało się to przy stanie 4:4, kiedy to KPMG zdołało odskoczyć na dwie bramki. Wcześniej oba zespoły grały „gol za gol", nie pozwalając przeciwnikowi na zbyt wiele. Rafał Rybak i koledzy znaleźli w końcu sposób na podmęczonego rywala i zadali mu trzy nokautujące ciosy. Nie będący nominalnym bramkarzem Coca-Coli Marek Mania aż ośmiokrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki. Po trzy razy po celnych uderzeniach Mani oraz Pawła Szczepańskiego. Pozostałe dwa gole zdobyli dla zwycięzców Maciej Połys i Michał Czeniakowski. Na osłodę czerwonym pozostało pięć strzelonych przez nich bramek. Pięć, a właściwie cztery, bowiem raz niebiescy piłkę do siatki wpakowali sobie sami. Poza pechowcem z zespołu gości czynili to Mania (z karnego), Kazimierz Lenda, Michał Liszka i Krzysztof Pachacz.

Kompania Piwowarska – HCL Poland 4:5
Dużo działo się w trzecim spotkaniu, w którym HCL podejmował Kompanię Piwowarską. Goście, którzy dzień wcześniej wygrali swój zaległy mecz, mogli obawiać się zmęczenia, które byłoby dodatkowym osłabieniem w starciu z bardzo silnym przeciwnikiem. Faktycznie, pierwsze minuty mogły świadczyć o tym, że spotkanie z Portą kosztowało białych za dużo sił. Anemiczna postawa zarówno obrony, jak i ataku sprawiła, że Kompania przegrywała już 0:3. Co prawda na przerwę schodziła już z wynikiem 2:3, lecz mimo wszystko jej sytuacja nie była zbyt ciekawa. Na szczęście od pierwszej minuty drugiej połowy ekipa Jacka Wypaska zabrała się do roboty. Tuż po wznowieniu gry strzałem z rzutu wolnego doprowadziła do remisu. Na to trafienie HCL odpowiedział dość szybko, lecz ponownie biali zdołali wyrównać. Emocji na murawie było sporo, do końca nie można było przewidzieć, która strona przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W ostatnich minutach to żółci wypracowali sobie jednak lekką przewagę i w efekcie trafili do siatki po raz piąty. W ich szeregach najskuteczniejszy okazał się Armands Bricis, strzelec dwóch goli. Oprócz niego, trafiali również Masse Badji, Fabio Andre Dias Medeiros oraz Antonio Lenguasco Padilla. W zespole Kompanii najlepszym strzelcem był Jacek Wypasek, autor dwóch trafień. Nawiasem mówiąc, jego bramka zza połowy prosto w okienko mogłaby być ozdobą jakiegoś skrótu Ligi Mistrzów. Poza nim na listę strzelców wpisał się jeszcze Marek Barnowski i Krzysztof Buliński.

KDWT – Porta Kraków 5:4
Lider przystępował do meczu z Portą w roli faworyta. Jakież więc musiało być jego zdziwienie, gdy po kilkunastu minutach gry przegrywał już 1:3? Goście kompletnie zaskoczyli wyżej notowanego rywala nieustępliwą i skuteczną grą. Gospodarze dość długo nie mogli się otrząsnąć. Kiedy już im się to udało, sędzią kończył właśnie pierwszą połowę. Pytanie brzmiało: czy KDWT uda się odrobić dwubramkową stratę? Jak pokazała druga odsłona, udało się i to z nawiązką. Duża przewaga w tej części gry zaowocowała aż czterema strzelonymi przez gospodarzy bramkami wobec żadnego trafienia przeciwników. W związku z tym, ostatecznie to oni wznosić mogli ręce w geście triumfu. Zdecydowanie największy udział w tym zwycięstwie miał Marcin Niemkiewicz, autor aż trzech bramek. Oprócz niego, do bramki Porty trafiali jeszcze Mariusz Kwiatek i Tomasz Jakubczyk. Rywalom do samego końca nadzieję na korzystny wynik dawali golami Tomasz Kosek oraz Hubert Grabias. Niestety, nadzieja okazała się płona.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie