YesSport I Liga B
J&J Skotniki - State Street II 4:0
Druga drużyna tabeli broni swą pozycję dzięki zwycięstwu w ostatniej kolejce nad rewelacją rundy rewanżowej, State Street II. Początkowe minuty pod dyktando State Streeta, który z dużym animuszem przystąpił do pojedynku z wyżej notowanym rywalem. Zawodnicy ze Skotnik przetrwali jednak zły dla siebie okres bez straty gola, a następnie zadali trzy szybkie ciosy i w ciągu 4 minut rozstrzygnęli losy spotkania. W 15' minucie Krzysztof Giermek wykorzystał długie podanie, a minutę później gola zdobył Jakub Giermek. W końcówce pierwszej odsłony drugie trafienie zaliczył Krzysztof Giermek wykazując się dużym sprytem w polu karnym rywala. Pomarańczowi zdecydowanie podłamani tym faktem nie byli juz wstanie wrócić do rytmu gry, który prezentowali w pierwszych minutach. W drugiej połowie hattricka skompletował Krzysztof Giermek ustalajac tym samym wynik spotkania na 4:0. J&J Skotniki zajmuje drugą pozycję w tabeli i awansuje do Kraksport Extraklasy! State Street II przegrywa ostatnie spotkanie premierowego sezonu w I lidze, ale dzięki świetnej drugiej rundzie utrzymuje się na drugim poziomie rozgrywkowym. Dobry wynik beniaminka.
A.S.A. - Napad.pl 10:3
A.S.A. żegna się z I Ligą w najlepszy możliwy sposób, ogrywając niżej notowanego rywala wysoko i zdecydowanie. Tego samego nie można powiedzieć o Napad.pl, który wyraźnie na więcej liczył w obecnym sezonie, a w końcowym rozrachunku przychodzi mu opuścić grono drużyn I Ligi i to w nienajlepszym stylu. Lepiej zmotywowani do tego meczu przystąpili gracze A.S.A. i szybko przyparli przeciwnika do muru, spod którego nie wypuścili go już do końca spotkania. Festiwal goli i asyst urządziła sobie trójka asów: Paweł Matera, Grzegorz Przysiężniak i Ryszard Maj. Na uwagę zasługuje gol Macieja Dzięgiela, nominalnego bramkarza, który ze względu na kontuzję ręki w końcowych minutach zagrał w polu. W bramce A.S.A. z dobrym skutkiem zastąpił go kapitan i ostoja zespołu, Bolesław Michałowski. Wobec świetnej dyspozycji rywala Napad.pl był w stanie zdobyć jedynie 3 gole autorstwa Mariusza Nawrota, Łukasza Zagóla i Pawła Trojanowskiego.
Nafta-Hostel Deco - Lorenz 15:4
Spotkanie, którego jedyną stawką była bezpośrednia walka pomiędzy zawodnikami Nafta - Hostel Deco, a Piotrem Wątorem o miano najlepszego asystenta ligi lepiej rozpoczął Lorenz, który jako pierwszy wyszedł na prowadzenia za sprawą Karola Boratyńskiego. Miłe złego początki... Następnie do głosu dochodzi ekipa mistrzów i rozpoczyna ostre strzelanie z rzadka przerywane kontratakami Lorenza. W czasie gdy Paweł Słonina skupił się na dogrywaniu kolegom, rolę egzekutora przejęli Bartosz Adamczyk i Tomasz Wałowicz. Pierwszy z wymienionych zanotował sześć trafień, natomiast drugi cztery. Wspomniany wcześniej Paweł Słonina dzięki skuteczności kolegów odnotowuje bagatela siedem asyst i tym samym zgarnia komplet możliwych do zdobycia nagród indywidualnych, dokładając tytuł najlepszego asystenta ligi. Nafta - Hostel Deco w imponujący sposób kończy świetny sezon, wygrywa I Ligę B i z nadzieją patrzy w przyszłość.
ABB - MPO Kraków 10:2
Przy stracie punktów zespołu ze Skotnik, ABB grało by o awans do Kraksport Extraklasy, a tak pozostał im jedynie mecz bez większego ciężaru gatunkowego. To jednak nie zniechęciło graczy w białych strojach, którzy grając przeciwko spadkowiczowi pokazali sporo polotu, a co najważniejsze radości z gry. Tą dało się również odczuć na ławce rezerwowych gdzie panowała świetna atmosfera. Tymczasem na boisku ABB bez większego problemu rozprawiało się z MPO. Gole dla drużyny faworyta zdobyli właściwie wszyscy zawodnicy ofensywni, a najlepiej pod tym względem spisał się Miłosz Miśkiewicz, autor dwóch goli i trzech asyst. Na uwagę zasługuje również dobra postawa Pawła Hebdy, która zaowocowała kolejną nominacją do siódemki kolejki najlepszego bramkarza ligi. Po końcowym gwizdku zawodnicy ABB nie ukrywali radości z niewątpliwego sukcesu, jakim jest zajęcie trzeciego miejsa w I Lidze B.
II LIGA B
Nazwa.pl – IBM 3:4
Jako pierwsze na boisko wybiegły drużyny w białych i czarnych trykotach. Odpowiednio byli: to Nazwa.pl oraz IBM. Niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Autorem otwierającej bramki został Dariusz Niedzielski. Wraz z upływem czasu, narastała przewaga Gości, którzy za wszelką cenę chcieli zdobyć wyrównanie. Czarni zdobyli upragnioną bramkę, lecz kilka minut później po raz kolejny poczuli gorycz utraty bramki.
W drugiej połowie pierwsi ukłuli zawodnicy IBM. Wyrównujące trafienie, po dwójkowej akcji z Cezarym Górką, zanotował Marcin Pacult. Gospodarze za wszelką cenę chcieli dopisać trzy punkty na swoje konto i to właśnie oni po raz trzeci w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Jednak Goście, za sprawą uderzenia Cezarego Górki, po raz kolejny wyrównali. Nie był to koniec strzelania ze strony ubranych na czarno zawodników. Marcin Pacult, na kilka minut przed gwizdkiem kończącym spotkanie, pokonał po raz drugi bezradnego bramkarza Białych.
Sparta – KDWT 2:3
Hit II Ligi D zaplanowano na godzinę 19:45. Pogodzona z drugą lokatą Sparta chciała utrzeć nosa KDWT i przerwać fantastyczną passę zwycięstw nowego mistrza.
Z początku obie drużyny badały się wzajemnie. Ciekawych akcji było jak na lekarstwo. Dopiero po jakimś czasie uwidoczniła się lekka przewaga pomarańczowo-czarnych. Jedyną bramkę w pierwszej połowie zdobył niezawodny Dawid Witko, który pokonał goalkeepera rywali uderzeniem z dystansu.
Sparta doprowadziła do wyrównania w drugiej części gry. Jacek Tympalski, jak na prawdziwego kapitana przystało dał impuls swojej ekipie i potężnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi Gości na skuteczną interwencję.
Gospodarze poczuli wiatr w żaglach i ukłuli po raz drugi. Z najbliższej odległości, futbolówkę do siatki skierował Rafał Kędzior. Biali cieszyli się z prowadzenia niecałą minutę. Fantastyczną, indywidualną akcję przeprowadził Dawid Witko i mieliśmy już 2-2. Ekipa KDWT poszła za ciosem i w końcówce przechyliła szalę zwycięstwa na swoja korzyść. Piotr Przełożny uderzeniem ze szpica z dalszej odległości zapewnił trzy punkty swojej ekipie.
Teva – 4Football Team 1:6
Teva rozpoczęła to spotkanie w sześcioosobowym składzie, co już przed pierwszym gwizdkiem stawiało ich na przegranej pozycji. Jednak to właśnie błękitni trafili jako pierwsi. Otwierające trafienie z rzutu wolnego zanotował Łukasz Banaśkiewicz.
Z każdą minutą narastała przewaga Czarnych. Ekipia 4Football Team miała kilka groźnych okazji, jednak bardzo dobrze między słupkami spisywał się Marek Rutkiewicz. Dopiero Marcin Wabik strzałem między nogami bramkarza dał wyrównanie ekipie Gości. Drugą bramkę dla 4Football Team do „pustaka" zdobył Tomasz Wątor. Tuż przed przerwą, Czarni strzelili jeszcze jedną bramkę. Do sędziowskiego notesu wpisał się Marcin Tomeczek.
W drugiej odsłonie, zawodnicy gospodarzy odczuwali co raz większe zmęczenie związane z grą w niepełnym zestawieniu. Dawało to większe pole do popisu dla Czarnych, którzy w tej części również zdobyli trzy oczka. Na 4:1 trafił Tomeczek, który miał również udział przy dwóch kolejnych trafieniach.
W pierwszym z nich asystował przy golu Wątora. Druga bramka to trafienie jego autorstwa, dzięki czemu
nr. 20 na czarnej koszulce skompletował hat-tricka.
Art-Black – Dragon 2:2
Bardzo dobre i wyrównane widowisko zaprezentowały nam ekipy Dragona i Art-Blacku.
W pierwszej połowie bramek nie oglądaliśmy. Strzelanie w drugiej odsłonie rozpoczął Tomasz Mrowca, który skorzystał z dobrego podania Bartłomieja Wolszy. Po tym wydarzeniu, przewagę osiągnęli Czarni, jednak skutecznymi interwencjami między słupkami popisywał się Andrzej Kwinta. Bramkarz Dragona musiał jednak w końcu skapitulować. Strzał Rafała Witaszka był poza zasięgiem Kwinty.
Pomarańczowi wyszli na prowadzenie kilka chwil później. Lekki strzał Marcina Kurczka znalazł drogę do siatki Art-Black, w czym wydatnie pomógł bramkarz Gospodarzy. Stracona bramka nie podłamała Czarnych, którzy po kilku próbach w końcu zdobyli bardzo cenną, wyrównującą bramkę.
Obie ekipy konstruowały ciekawe akcje, jednak wymiernych efektów w postaci bramek nie oglądaliśmy. Najgroźniejszą sytuację mieli Czarni, jednak futbolówkę z linii bramkowej wybił Maciej Marona.
Bajer Miki – Selvita 3:0
Na zakończenia piłkarskiego wieczoru z II Ligą D obserwowaliśmy starcie czwartej w tabeli ekipy Bajer Miki z „czerwoną latarnią" – Selvitą. Niebiescy niespodziewanie wysoko zawiesili poprzeczkę ekipie Zielonych. Pierwsza odsłona przyniosła nam tylko dwa trafienia, których autorami zostali: Maciej Kozieł oraz Kuba Wróbel.
Druga połowa bliźniaczo przypominała pierwszą. Atakowali zawodnicy Bajer Miki, jednak bardzo dobrze tego dnia spisywała się obrona Selvity, nie dopuszczając do niebezpiecznych sytuacji. Defensorzy Gości, w drugiej części gry, pomylili się tylko raz. Błąd ten bezlitośnie wykorzystał Karol Jakubowski, który strzałem z prawego skrzydła po długim rogu pokonał Dawida Miodowskiego.
W przyszłym tygodniu Selvita mierzy swoje siły z drużyną 4Football Team. Jeśli Niebiescy zagrają tak uważnie w defensywie jak w starciu z Bajer Miki to możemy stać się świadkami sporego kalibru sensacji.