I LIGA A
Lorenz – Fideltronik 2:3
Od początku spotkania niewielką przewagę zyskują goście. Oddają kilka groźnych strzałów, lecz okazują się one zbyt łatwe żeby zaskoczyć golkipera gospodarzy. Na pierwszą bramkę trzeba było poczekać do końcówki pierwszej połowy, kiedy Adrian Kolano umieścił piłkę w bramce Lorenza. Biali nie cieszą się jednak długo z prowadzenia, minutę później do remisu doprowadza Grzegorz Gwizdała. Tak kończy się pierwsze dwadzieścia minut. Druga połowa tak naprawdę zaczęła się dziesięć minut przed końcem meczu. Oba zespoły nie chciały podzielić punktów miedzy siebie i wzięły się poważnie za grę. Fideltronik znów obejmuje prowadzenie. Po długim podaniu wyprowadzającym piłkę z własnej połowy Bogusław Kuraś znajduje się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, w której nie daje mu żadnych szans. Goście nie potrafią utrzymać długo prowadzenia, kolejny raz po kilku minutach wyrównuje Piotr Wątor. Tuż przed gwizdkiem końcowym Bogusław Kuraś strzela w słupek, piłka po odbiciu ląduje pod nogami Adama Kurasia, który wykorzystuje sytuację i daje zwycięstwo gościom.
Auchan Bonarka – Ernst&Young 1:4
Bardzo dobra gra wszystkich zawodników sprawiała, że można było zobaczyć dobry football. Od samego początku spotkania oba zespoły przeprowadzały groźne sytuacje, niestety w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy żadnych goli jedynie ostrzeliwane słupki z jednej i z drugiej strony. W drugiej połowie inicjatywę przejęli goście. Przysłowiowy worek z bramkami rozwiązał Maciej Zębala. Chwilę później podwyższył Michał Śliwa. Trzydziesta minuta znów należy do Macieja Zębala i mamy już rezultat trzy do zera. W 34 minucie Auchan ma szansę na strzelenie pierwszej bramki, sędzia dyktuje im rzut karny, który bardzo dobrze broni Tomasz Sikora. W końcówce spotkania padają jeszcze dwie bramki. Pierwsza na podwyższenie wygranej strzelona przez Michała Duraka i druga honorowa dla gości.
J&J Skotniki – Rigor Mortis 4:2
Spotkanie pomiędzy J&J Skotniki kontra Rigor Mortis to od pierwszych minut przewaga gospodarzy. Goście bronili się i od czasu do czasu przeprowadzali kontry. Po faulu przed polem karnym na napastniku Skotnik rzut wolny wykonuje Krzysztof Giermek i umieszcza piłkę w siatce przeciwnika. Trzy minuty później jego kolega z zespołu Ryszard Jałocha podwyższa prowadzenie. Pierwsza połowa meczu kończy się dwubramkową przewagą dla białych. Osiem minut po gwizdku na drugą część kolejny raz trafia Krzysztof Giermek. W odpowiedzi gościom udaje się zdobyć pierwszą bramkę, strzelcem jest Bartosz Łabęcki. Kilka chwil później znów pada gol ze strony gospodarzy, strzela Karol Wykręt. W końcowych minutach gościom udaje się jeszcze zmniejszyć gorycz porażki, Łukasz Drelicharz strzela bramkę na 2 do 4.
Kraków Airport Taxi – InPost 0:3
Gra od początku była bardzo nerwowa, dlatego w tym spotkaniu sędzia musiał często interweniować i karać zawodników żółtymi kartonikami. W pierwszej połowie niewielką przewagę zyskali zawodnicy gospodarzy. InPost wyprowadzał groźne kontrataki. W siódmej minucie był bardzo blisko zdobycia przewagi, ale piłka odbiła się od słupka i została wybita przez obrońców. Od tej pory poziom jest bardzo wyrównany. W 8 minucie goście przeprowadzają dwójkową akcję w wykonaniu: Mirosław Kapusta i Adam Gawlik, co owocuje w bramkę dającą prowadzenie. Airport stara się odrobić stratę, ale dobrze grająca obrona nie pozwala na przedarcie się napastników. Czarnym udaje się trafić jeszcze raz do bramki przeciwników i znów strzelcem jest Adam Gawlik. Wynik jednak nie kończy się 2 do 0, w zamieszaniu pod bramką gospodarzy obrońca chcąc wybić piłkę umieszcza ją we własnej bramce. Biali nie byli już w stanie zdobyć żadnego gola. Rezultat końcowy to trzy do zera dla InPost.
Bank BPH – Especto 2:4
Na to spotkanie zawodnicy gości wyszli w osłabionym składzie. Brak jednego zawodnika na boisku nie był bardzo widoczny i nie przeszkadzał im w dobrej grze i zdobywaniu bramek. Tak od 13 minuty Especto zaczęło zdobywać gole. Pierwsze trafienie w tym meczu na swoim koncie zapisuje Robert Czopek. Chwile po nim piłkę w bramce umieszcza Piotr Gaździcki. Bank BPH nie może się pozbierać i zgrać zespołu, próbują strzałów z dystansu, ale te nie zaskakują tym golkipera przeciwników. Pierwsza połowa kończy się dwiema bramkami przewagi dla gości. W 26 minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystuje Adam Piskorz i podwyższa wynik. Cztery minuty później gospodarzom udaje się strzelić, futbolówkę między słupkami umieszcza Damian Wanat. Strzały z dystansu zaczynają przynosić skutek, kilka chwil później właśnie po takim uderzeniu Waldemar Laszczyk daje bramkę kontaktową i nadzieję na choćby remis. Jednak parę chwil przed końcem Rafał Siemiński rozwiewa złudzenia gospodarzy o korzystnym rezultacie podwyższając na cztery do dwóch.
II LIGA A
Food Care – Apriso 2:8
W meczu rozpoczynającym XI kolejkę zmagań w II lidze A naprzeciw siebie stanęły drużyny wicelidera zespołu Apriso oraz gospodarze spotkania ekipa Food Care. Mecz w większości czasu przebiegał pod dyktando gości. Pomimo w miarę wyrównanego początku, w którym pierwsi gola zdobyli gospodarze za sprawą Jakuba Kurzeji, a szybko na niego odpowiedzieli bordowi (Dominik Wajda), reszta miała już jednostronny przebieg. Jeszcze przed przerwą Apriso wykorzystało jedna z nadarzających się okazji i podwyższyło na 2:1. A gola zdobył ponownie Dominik Wajda. Wynik do przerwy mógł być dużo wyższy, ale bardzo dobrze w bramce gospodarzy spisywał się Zbigniew Pałka. Po zmianie stron przewaga gości była jeszcze większa. W ciągu 20 minut drugiej połowy zaaplikowali swoim rywalom aż sześć bramek, tracąc przy tym tylko jedną. Zdobyczą bramkową w zespole bordowych podzielili się Marcin Malec, Dominik Wajda, Dariusz Krzyszkowski, Rafał Kołacz, Szymon Goc oraz Tomasz Wilk. Dla gospodarzy drugiego gola zdobył Paweł Kmieć i ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gości, którzy nadal starają się zachować dystans do liderującej Kompanii Piwowarskiej.
Tauron Dystrybucja – Expedition Club 6:0
Tauron Dystrybucja oraz Expedition Club to zespoły, które stworzyły parę drugiego rozgrywanego dziś meczu. Przed spotkaniem oba zespoły nie były w dobrych nastrojach po zeszłotygodniowych porażkach, dlatego zarówno jednym jak i drugim bardzo zależało na zwycięstwie. Do meczu goście przystąpili w liczebnym osłabieniu bowiem w ich składzie znajdowało się tylko sześciu zawodników. Pomimo liczebnej przewagi zawodników gospodarzy początek meczu był bardzo wyrównany, a oba zespoły zmarnowały po jednej dogodnej okazji. Z czasem jednak zaczęła się zarysowywać coraz większa przewaga białych. Dzięki trafieniu Karola Kęski wyszli na prowadzenie 1:0. Nie minęły dwie minuty i było już 2:0. Tym razem strzelcem gola okazał się Andrzej Szafrański. Niebiescy starali się stworzyć jakieś okazję, ale ich strzały nie zagrażały bramce gospodarzy. W samej końcówce na 3:0 podwyższył ponownie Karol Kęska. Druga połowa to kolejne gole strzelone przez Tauron. W ich zdobywaniu brylował Karol Kęska, który dołożył kolejne dwa trafienia i w sumie w meczu zdobył ich aż cztery. Jednego gola dołożył jeszcze Maciej Morasiewicz i gospodarzy pewnie pokonali gości w rozmiarach 6 do 0.
State Street I – BWI Group 1:5
Mecz pomiędzy zespołami State Street I oraz BWI Group miał podobny przebieg jak dwa wcześniej rozegrane spotkania. Po kilku początkowych wyrównanych minutach, w których to State Street I był bliższy objęcia prowadzenia, do głoszu doszli goście. Dzięki trafieniu Bartosza Gągola, który wykazał się największym sprytem w zamieszaniu w polu bramkowym, BWI Group objęło prowadzenie. Chwilę na gola mogli odpowiedzieć gospodarze, ale zmarnowali okazję sam na sam. Skuteczniejsi za to od swoich rywali byli goście. Najpierw zabrakło im trochę szczęścia, gdy piłka uderzyła w słupek, jednak w kolejnej akcji w swoim polu karnym niefortunnie interweniował obrońca gospodarzy i skierował piłkę do własnej bramki. Drugą połową również lepiej rozpoczęli zawodnicy BWI Group. Dzięki szybko strzelonej bramce przez Bartosza Gągola wyszli na prowadzenie 3:0 i mogli już spokojnie kontrolować dalszy przebieg meczu. Taka sytuacja chyba uśpiła ich czujność bowiem gospodarze zdobyli gola honorowego, którego strzelcem był Maciej Kusiński. Jednak po chwili sytuacja wróciła do normy. Dwa trafienia Macieja Chabko i Bartosza Gągola przypieczętowały zwycięstwo gości na 5:1.
Amway – Amara 2:1
Po meczach, w których jedna z drużyn pewnie pokonywała drugą dużą liczbą bramek w końcu doszło do spotkania zespołów, które dostarczyły emocji co samego końca meczu. Pomimo mało ciekawego początku, podczas którego gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, a okazji strzeleckich było jak na lekarstwo, wraz z upływem kolejnych minut obie drużyny zaczęły się rozkręcać. Efektem tego był gol zdobyty przez gości, jednakże nieuznany przez sędziego z powodu zagrania ręką przez zawodnika Amway. Kolejne okazje to szanse przed piłkarzami gospodarzy, jednakże nie potrafili oni pokonać bramkarza goście, najpierw trafiając piłką w słupek, a następnie przegrywając pojedynek 1 na 1. Dopiero pod koniec pierwszej połowy sukcesem zakończyła się ich akcja. Dzięki trafieniu Tomasza Piwowarczyka wyszli na prowadzenie 1:0. Amway wymieniał dużą ilość podań czym zmuszał gości do biegania tym samym odbierając im cenne siły. Drugą połowa lepiej rozpoczęła się dla gospodarzy, częściej atakowali i przyniosło im to pożądany skutek w postaci bramki. Gola dającego remis zdobył Paweł Nędza. W dalszej części obie drużyny starały się zdobyć zwycięską bramkę. Udało się to tylko jednej z nich, a konkretniej gospodarzom z Amway. W samej końcówce meczu gola dającego jakże cenne 3 punkty zdobył Łukasz Kubiak.
Kompania Piwowarska – Vsoft 2:1
W ostatnim meczu rozgrywanym późnym wieczorem zmierzyły się zespoły Kompanii Piwowarskiej oraz VSoft. Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem byli gospodarze – obecny lider rozgrywek. Zupełnie po drugiej stronie znajdowali się goście, którzy zajmowali ostatnie miejsce mając na swoim koncie tylko 4 punkty. Pierwsza połowa meczu miała bardzo zaskakujący przebieg. Drużyną, która miała lekką przewagę, a co ważniejsze zdobyła gola dającego prowadzenie byli goście. Podczas 20 pierwszych minut meczu prowadzili oni zacięty bój z gospodarzami, będąc równorzędnym rywalem, pomimo tak odmiennej sytuacji w ligowej tabeli. Kompanii Piwowarskiej ciężko było stworzyć dogodną okazję, bowiem dobrze radziła sobie obrona gości. W przerwie czerwoni mobilizowali się szybko zdobyć bramkę remisową, a potem kolejne. Jak się później okazało sztuka ta się im udała. Najpierw po upływie kilku minut drugiej połowy gola na 1:1 zdobył Daniel Wójtowicz. Natomiast w samej końcówce meczu szalę na korzyść gospodarzy przechylił Mariusz Kijas. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie i Kompania Piwowarska zgarnęła ciężko wywalczone 3 punkty. Po spotkaniu na twarzach zawodników VSoftu było widać rozczarowanie i smutek, bowiem zwycięstwo, a zarazem sprawienie dużej sensacji było na wyciągnięcie dłoni.
III LIGA B
Shell – Capita 11:1
W pierwszym meczu wieczoru zdecydowanym faworytem byli gospodarze. Kiedy dodatkowo okazało się, że biali przystąpią do starcia w zaledwie sześcioosobowym składzie, nie pozostawało nic innego jak czekać na prawdziwą egzekucję Capity. O dziwo, spotkanie wcale nie było jednak tak jednostronne jak by się mogło wydawać. Pomimo optycznej przewagi, Shell nie potrafił przez bardzo długi czas pokonać golkipera gości a i oni sami mieli swoje sytuacje. Niestety, z czasem zaczęli opadać z sił, co żółci skrzętnie wykorzystali. Tuż przed przerwą strzelili dwie bramki i ze spokojem mogli oczekiwać na rozwój wypadków po zmianie stron. Coraz bardziej opadający z sił biali nie byli już w stanie stawiać takiego oporu. Pomimo ambicji tracili kolejne bramki, sami strzelając zaledwie jedną. Licznik przeciwników zatrzymał się za to aż na jedenastu golach. Ich autorami byli Konrad Podsiadły (4), Marcin Kluza (4), Volodymyr Vykhor, Marcin Czarzasty i Paweł Kalinowski.
SSC Internazionale – Nidec 1:7
Drugie tego dnia spotkanie w grupie B III ligi, podobnie jak poprzednie, miało zdecydowanego faworyta. Była nim ekipa Nidec, która wciąż walczy o tytuł mistrzowski. I choć spotkanie rozpoczęło się od okresu przewagi białych, dość szybko żółci otrząsnęli się i sami zaczęli groźnie atakować. Bardzo dobrze, zwłaszcza w pierwszej połowie, funkcjonowała ich defensywa. Nidec miał ogromne kłopoty z pokonaniem bramkarza gospodarzy, lecz gdy udało mu się już tego dokonać po raz pierwszy, podłamani zawodnicy międzynarodowej ekipy spuścili nieco z tonu. Była to woda na młyn dla napastników gości, którzy wykorzystali sytuację i jeszcze przed przerwą wypracowali dla swojego zespołu trzybramkową przewagę. Po zmianie stron udało się ją jeszcze powiększyć i ostatecznie zatrzymać licznik trafień na cyfrze 7. Internazionale odpowiedziało tylko honorowym golem. Biorąc pod uwagę przebieg gry, ten zespół nie zasłużył jednak na tak wysoką porażkę.
Lanster – Kraksport 3:2
Mało kto spodziewał się chyba, jak wiele emocji przyniesie nam mecz pomiędzy ekipą lidera a czerwonymi z Kraksportu. Skazywani na pożarcie goście stawili bardzo silny opór białym i byli naprawdę blisko odniesienia zwycięstwa. Co prawda jako pierwsi i to błyskawicznie stracili gola, lecz potrafili równie szybko na niego odpowiedzieć i pokazać, że nie mają zamiaru się poddać. Pomimo tak bojowe postawy na przerwę schodzili przegrywając 1:2. Druga odsłona, zdecydowane otwarcie się i ryzyko przyniosły jednak czerwonym pożądane rezultaty. Defensywa Lanstera miała kłopoty z dobrze dysponowanym zespołem gości. Ci, mimo świetnej gry musieli jednak ostatecznie przełknąć gorycz porażki. Gdyby jednak w samej końcówce i ogromnym zamieszaniu któryś z graczy czerwonych skierował piłkę do siatki, dając remis 3:3, byłby to jak najbardziej sprawiedliwy obrót spraw. Kraksport zasłużył co najmniej na punkt.
iCar II – Ren-Bet 4:2
W ostatnim meczu wieczoru zdecydowany faworyt, iCar, mierzył się z outsiderem ligowej tabeli – ekipą granatowych. Po raz kolejny goście pokazali jednak, że choć od dawna okupują ostatnie miejsce, nijak ma się to do ich umiejętności. Żółci momentami mieli spore kłopoty z Ren-Betem. Dobrze spisywał się golkiper gospodarzy, który parokrotnie ratował iCara przed utratą gola. Do przerwy żółci prowadzili zaledwie 2:1, co zwiastowało duże emocje w drugiej połowie. W niej jednak obie ekipy strzeliły dokładnie po tyle samo bramek. Mimo śmiałych ataków i podjęcia dużego ryzyka, zespół Ren-Betu nie był w stanie pokusić się o sprawienie niespodzianki. Przedmeczowe założenia zatem się sprawdziły – faworyzowani gospodarze poradzili sobie z przeciwnikiem, który od bardzo dawna nie zdobył już punktów. Dzięki zwycięstwu umacniają swoją pozycję w czołowej czwórce i są całkiem bliscy wywalczenia awansu do II ligi.