YesSport I LIGA B
Lorenz – Napad.pl 5:3
Pierwsze na boisku pojawiły się ekipy w czerwonych i niebieskich koszulkach. Czwarty w ligowej tabeli Lorenz podejmował siódmą ekipę – Napad.pl
Gospodarze rozpoczęli spotkanie w sześcioosobowym składzie. Bezlitośnie wykorzystali to Goście, którzy w przewadze zdobyli jedną bramkę. Chwilę po tym trafieniu, stan personalny obu zespołów wyrównał się, co automatycznie zwiększało szanse ekipy Lorenz. Jednak to Niebiescy wciąż atakowali.
Dwie bramki Nawrota wyprowadziły Napad.pl na trzybramkowe prowadzenie. Wtedy stało się coś dziwnego w ekipie Gości, którzy całkowicie oddali inicjatywę Czerwonym. Na kilka minut przed przerwą,
pierwszą bramkę zdobył Paweł Gawęcki, a chwilę potem kontaktowe trafienie zanotował Piotr Wątor.
Lorenz kontynuował swoją dobrą passę również w drugiej odsłonie. Do wyrównania doprowadził Gawęcki, który strzałem po długim rogu umieścił futbolówkę w bramce przeciwników. To nie był koniec ze strony Lorenz. Prowadzenie ekipie czerwonych dał Krzysztof Kowalczyk. Ten sam zawodnik ustalił wynik, strzelając ostatnią bramkę tego spotkania. „Siódemka" w drużynie gospodarzy pewnie wykorzystała sytuację „oko w oko z bramkarzem".
ABB – J&J Skotniki 3:1
Hit wieczoru zaplanowano na godzinę 20.30. Walcząca o pierwszą lokatę ekipa J&J Skotniki mierzyła swoje siły z drużyną, która wciąż ma ochotę na drugą lokatę w ligowej tabeli, a więc ABB.
W pierwszej połowie bramki nie padły. Gra toczyła się głównie w środku pola. Groźnych akcji z obu stron było jak na lekarstwo. Jednak druga część spotkania zrekompensowała brak emocji w pierwszej odsłonie.
Po zamieszaniu w polu karnym, strzałem po ziemi, wynik spotkania otworzył Dominik Kubiakowski.
Skotniki doprowadziły do wyrównania kilka minut później, jednak to nie Biali skierowali piłkę do siatki ABB, a jeden z zawodników w Czarnej koszulce. Goście mieli kilka wyśmienitych okazji do wyjścia na prowadzenie, lecz fantastycznie między słupkami spisywał się Paweł Hebda. Niewykorzystane okazje zmieściły się na drużynie Białych. Strzałem między nogami bramkarza, Robert Płatek dał prowadzenie ekipie ABB. Ten sam zawodnik podwyższył wynik spotkania na 3:1. Uderzenie ze szpica zza pola karnego okazało się być poza zasięgiem Pawła Sekuły.
Dzięki temu zwycięstwu, ABB zbliżyło się do ekipy J&J Skotniki na dystans jednego punktu w ligowej tabeli, co zwiastuje wielkie emocje w przyszłotygodniowych zmaganiach.
Nafta-Hostel Deco – Komputeo 9:1
Teatr jednego aktora. Tak w trzech, krótkich słowach można opisać starcie Nafty z Komputeo.
Paweł Słonina zdobył aż 7 bramek, co pozwoliło mu na objęcie pozycji lidera na liście najlepszych strzelców w YesSport I Lidze B. Do przerwy mieliśmy 3:0, a wszystkie bramki trafił Słonina.
Po zmianie stron, młody snajper Nafty kontynuował swoją dobrą passę i czterokrotnie pokonał bezradnego bramkarza Komputeo, Krzysztofa Kocwę. Autorem trafienia na 8-0 został Adamczyk, który z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. Pomarańczowi zdobyli się na świetną, zespołową akcję, którą skutecznie wykończył Kamil Mazurkiewicz. Było to jednak trafienie honorowe dla Gości. Natomiast Nafta dołożyła jeszcze jedno trafienie. Michał Seweryn ze stoickim spokojem wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali.
Po zakończeniu spotkania, Czerwoni mogli świętować zasłużone końcowe zwycięstwo w lidze.
State Street II – A.S.A 1:6
A.S.A pomimo pewnej degradacji do niższej klasy rozgrywkowej pewnie pokonała wyżej notowaną ekipę State Street II. Pierwsza połowa to typowo męska, fizyczna gra. Bramek w tej odsłonie nie oglądaliśmy.
Wraz z drugą połową, na boisku pojawiły się ciekawe akcje, a przede wszystkim celne trafienia.
Worek z bramkami otworzył Paweł Matera, którego strzał przełamał ręce bramkarza. State Street II błyskawicznie wyrównali. Jednak chwilę później Matera po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Ten sam zawodnik strzelił również trzecią bramkę dla A.S.A. Zawodnik z numerem 2 na granatowej koszulce przeprowadził indywidualną akcję, minął jednego obrońcę i pewnie pokonał bezradnego bramkarza. Goście nie zwalniali tempa. Dwie kolejne bramki to trafienia: Kamila Wąsa oraz Ryszarda Maja. Strzelanie zakończył ten, który kanonadę rozpoczął. Matera celnym uderzeniem nie dał szans goalkeeperowi rywali na skuteczną interwencję.
A.S.A żegna się z tą klasą rozgrywkową, jednak takie mecze jak ten dają nadzieję granatowym, że rozłąka będzie bardzo krótka.
II LIGA D

Bajer Miki – ArtBlack 1:1
Jako pierwsze spotkały się zespoły czarnych i zielonych. Znakomita passa gospodarzy została już jakiś czas temu przerwana i w praktyce stracili oni już szanse na podium. Mogli je przedłużyć, wygrywając z ekipą gości, lecz niestety im się to nie udało. Początek starcia to zdecydowane ataki Bajer Miki, chcącego szybko przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Klarownych sytuacji do zdobycia gola jednak brakowało a optyczna przewaga nie przekładała się na wynik. Po pewnym czasie do głosu dochodzić zaczęli goście: ich sporadyczne ataki sprawiały defensywie zielonych sporo kłopotu, lecz nokautujący cios czarni wyprowadzili dopiero dzięki stałemu fragmentowi gry. Dawid Kozłowski idealnie przymierzył z rzutu wolnego i było 1:0. Bajer Miki ponownie ruszyło do ataków, lecz przed zmianą stron zdołało tylko raz trafić w poprzeczkę. W drugiej połowie celownik gospodarzy wreszcie odpowiednio się skalibrował – zdobyli wyrównującą bramkę i sprawili, że na murawie zagościły prawdziwe emocje. Obie strony chciały wygrać, lecz jednocześnie panicznie bały się straty drugiego gola. To, oraz nerwowość w rozgrywaniu akcji spowodowało, że ani jedni, ani drudzy nie trafili już do siatki. Taki rezultat obie strony śmiało nazwać mogą rozczarowaniem.
Teva – KDWT 1:9
W drugim meczu mierzyły się ekipy Tevy i KDWT. Wydawało się, że gospodarze, mimo ogromnej straty punktowej do lidera będą w stanie napsuć mu trochę krwi, a przy odrobinie szczęścia pozbawić go przynajmniej dwóch oczek. Już pierwsze minuty i szybko strzelona przez gości bramka rozwiały jednak wszelkie wątpliwości. Na murawie liczyli się tylko piłkarze lidera, którzy bez większego ciśnienia z łatwością radzili sobie z przeciwnikiem. Po zdobyciu drugiego gola pozwolili sobie jednak na niepotrzebne rozluźnienie, co gospodarze wykorzystali, trafiając na 1:2. Ten fakt tak podrażnił KDWT, że błyskawicznie postawiło ono kolejne stemple. Już do przerwy prowadziło różnicą aż czterech goli a po zmianie stron tylko ją powiększyło, notując kolejne cztery trafienia. Błyszczał zwłaszcza Piotr Paszkiewicz, który miał udział przy aż siedmiu spośród dziewięciu trafień swojego zespołu. Teva starała się, szarpała i naprawdę nie grała źle, tyle że przeciwnik w takiej formie bardziej przystawał do rozgrywek Kraksport Extraklasy niż II ligi, z którą żegna się w wielkim stylu.
IBM SWG – Selvita 3:2
Wydawało się że czarni, mimo stosunkowo niskiej lokaty w tabeli poradzą sobie z mającą zerowy dorobek Selvitą bez większego kłopotu. Dość szybko okazało się jednak, że taki obrót spraw to dla IBM jedynie pobożne życzenie. Niebiescy od początku grali bez respektu dla przeciwnika, co pozwoliło im sensacyjnie objąć prowadzenie. Prowadzenie, które dzięki dobrej grze golkipera oraz uważnej defensywie udawało się dość długo bronić. Niestety, jeszcze przed przerwą IBM znalazł sposób na trafienie do siatki i doprowadził do remisu. Zapowiadało to spore emocje po zmianie stron i faktycznie, takich nie brakowało. W uderzeniu byli gospodarze, ale Selvita wyprowadzała groźne kontry, z których jednak żadna nie znalazła drogi do siatki. Sztuka sforsowania obrony udała się za to czarnym po raz drugi, a kiedy zadali trzeci cios, jasne niemal stało się, że podniosą z murawy trzy oczka. Co prawda niebiescy zdobyli jeszcze kontaktową bramkę, ale na wyrównanie zabrakło im już czasu.
Nazwa.pl – 4Football Team 1:3
Przedostatnie spotkanie kolejki miało dość wyraźnego faworyta. Byli nim goście, którzy dzięki wygranej mogli podtrzymać nadzieje na czwarte miejsce w tabeli. Ich przeciwnik to jednak ekipa dość nieobliczalna, co szybko potwierdziło się na boisku. Choć brakowało większych emocji, lepsze wrażenie sprawiali gracze Nazwa.pl. Z czasem do głosu dochodzić zaczęli czarni, lecz zamiast ich prowadzenia mieliśmy 1:0 dla gospodarzy. Znakomicie wykorzystali oni kontrę i strzelili cenną bramkę, która wpędzała 4F w niemałe kłopoty. Zespół ten starał się odrobić stratę, lecz spora nerwowość i zagubienie w polu karnym przeciwnika sprawiało, że przed przerwą się to nie udało. Do remisu goście doprowadzili dopiero po przerwie i dość szybko wyszli potem na prowadzenie. Prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca. Ofiarna i rozważna gra pozwoliła im dowieźć cenny rezultat do końca i zainkasować trzy punkty, dające drużynie promyk nadziei na finisz tuż za podium.
Sparta – Dragon 7:4
Ostatni mecz wieczoru zapowiadał się jako ten najciekawszy. W szranki stawały bowiem ekipy wicelidera i piątej siły ligi, mającej nadal ambicje sięgające podium. Biali byli już niemal pewni co najmniej drugiej lokaty jeszcze przed startem spotkania. By ją wywalczyć wystarczał im remis, lecz nie wprowadziło to w szeregi zespołu niepotrzebnego rozluźnienia. Od pierwszych minut piłkarze Sparty grali w pełnym skupieniu i bardzo konsekwentnie. I choć długo nie przynosiło to pożądanych efektów, w końcu opłaciło się z nawiązką. Trzy, strzelone jeden po drugim gole znokautowały Dragona. Przed zmianą stron nie był on już w stanie się podnieść. Pomimo sporadycznych ataków nie stworzył realnego zagrożenia pod bramką rywala. Dopiero w drugiej połowie zdołał strzelić swoją pierwszą bramkę, lecz gdy i na nią kolejnymi dwoma odpowiedziała Sparta, wydawało się, że pomarańczowi nie maja najmniejszych szans. Nagle stało się jednak coś nieprawdopodobnego. Goście w bardzo małym odstępie czasu trafili trzykrotnie i zmniejszyli stratę do zaledwie jednego gola. Ostatnie słowo należało jednak do białych. Ich kolejne dwa gole postawiły kropkę nad „i" i przypieczętowały awans ekipy do I ligi.