I Liga A
ALIOR BANK – J&J Skotniki 2:3
Rozpoczęcie z niespodzianką
Rozpoczęcie piłkarskich rozgrywek w wykonaniu Alioru zajmującego trzecie miejsce w tabeli z ostatnimi Skotnikami przyniosło niespodziankę. Obydwa zespoły długo nie potrafiły stworzyć klarownych sytuacji strzeleckich, gra toczyła się głównie w środku pola gdzie miała miejsce niesamowita liczba strat jednych jak i drugich. Na bramki musieliśmy czekać aż do drugiej połowy, Alior rozpoczął od strzelenia szybkiej bramki na którą jednak J&J równie szybko odpowiedział. Alior popełniał mnóstwo błędów, z których jednak Skotniki „nie chciały" skorzystać rażąc nieskutecznością. Kiedy na tablicy widniał wynik 2:2 w garść po ostatniej wysokiej porażce wzięli się Błękitni strzelając zwycięską bramkę w końcówce spotkania.
Przedszkole Fair Play – Especto 3:4
Minimalnie, ale zdecydowanie lepiej
Especto po ostatnim remisie z liderem rozgrywek chciało pokazać, że nie był to przypadek natomiast Przedszkole, które wysoko przegrało swój poprzedni mecz chciało udowodnić że był to wypadek przy pracy. Zawodnicy w białych strojach od początku mieli przewagę optyczną ale długo nie potrafili zamienić jej na bramkę ale w końcu za sprawą Fiusta Especto schodziło na przerwą prowadząc jednym golem. Po zmianie stron Especto osiągnęło wysoką przewagę co spowodowało rozluźnienie, które mogło zakończyć się roztrwonieniem wypracowanej przewagi. Pomimo minimalnej różnicy bramek Especto było zespołem zdecydowanie lepszym a większość bramek stracili po własnych niewymuszonych błędach spowodowanych zbytnią pewnością siebie i brakiem koncentracji.
ggmedia.pl – VSoft 7:1
Powrót starego nowego lidera
Zespół ggmedia po ostatnim remisie koniecznie chciał pokazać, że był to wypadek przy pracy dlatego też przystąpił do spotkania podwójnie zmotywowany. Już od początku widać było, że Błękitni jak najszybciej chcieli osiągnąć wysokie prowadzenie i udało się. Ggmedia.pl konsekwentnie budował swoja przewagę prowadząc do przerwy aż 4:0, bezsilny VSoft z każdą kolejną minutą radził sobie coraz gorzej narażając się na stratę kolejnych bramek. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, zdecydowana przewaga wicelidera nie podlegała żadnej wątpliwości, bezbłędne spotkanie spowodowało, że dzięki porażce Kompanii zawodnicy w błękitnych strojach wskoczyli ponownie na fotel lidera.
DiscowerCracow – Kompania Piwowarska 9:2
Lider rozbity w świetnym stylu
W kolejnym dzisiejszym spotkaniu prowadząca w tabeli Kompania Piwowarska doznała sromotnej porażki z również zgłaszającym wysokie aspiracje DiscoweremCracow. Świetny początek w wykonaniu Kompanii, która szybko strzelając gola pokazała swoją siłę, jednak z upływem czasu było już tylko gorzej. Discower w najmocniejszym składzie rozgrywał swoje najlepsze jak dotąd zawody dzięki czemu wyrównanie przyszło bardzo szybko. Niezwykle emocjonujące spotkanie, akcja za akcję sunęły to na jedną to na drugą bramkę ale gole wpadały do bramki Kompanii – Discower dzięki fenomenalnej skuteczności prowadził do przerwy różnicą dwóch goli. Po zmianie stron Kompanie stać było tylko na jedno trafienie natomiast Discower nie zamierzał zwalniać tempa i wbił liderowi kolejnych sześć bramek wygrywając ostatecznie zasłużenie i wysoko.
Kraków Airport Taxi – State Street II 5:2
KAT State Street'a
Pierwsza połowa to pojedynek Matlaka z Królem, z którego zwycięsko wyszedł ten drugi najpierw strzelając bramkę by przy kolejnej asystować, jego przeciwnik zanotował jedno trafienie przed przerwą. Po zmianie stron Matlak mógł doprowadzić do wyrównania ale przestrzelił fatalnie z rzutu karnego podyktowanego na nim samym, State Street wyraźnie przycisnął ale brakowało szczęścia i skuteczności. Kraków Airport Taxi również nie pozostał dłużny i najpierw ostemplował poprzeczką rywali by w kolejnej sytuacji wyjść już na prowadzenie 3:1, zawodnicy w białych strojach poszli za ciosem strzelając kolejne dwie bramki. Pomarańczowi starając się odrobić straty zdołali strzelić zaledwie jedną bramkę w ostatniej akcji meczu odnosząc kolejną bolesną porażkę. KAT dzięki drugiemu zwycięstwu z rzędu awansował na pierwsze miejsce premiowane utrzymaniem w I lidze.
III Liga A
BWI Group - Ren-Bet 6:1
Lider wciąż bez porażki
Pierwszy pojedynek poniedziałkowego wieczoru to starcie zespołów z dwóch odmiennych światów. BWI z kompletem punktów, podejmowali Ren-Bet który jeszcze w tych rozgrywkach nie zapunktował. Faworyt mógł być tylko jeden, a jak się potem okazało niespodzianki nie było. Mecz rozstrzygnął się już przed przerwą, na którą niebiescy schodzili z trzybramkową zaliczką. Po zmianie stron, BWI dołożyli kolejne trzy trafienia, które dały pewne zwycięstwo liderowi III Ligi A. Bardzo dobre zawody rozegrał Bartek Gągol. Zawodnik ten tym razem nie zdołał pokonać bramkarza rywala, lecz zapisał w notesie sędziowskim cztery asysty na swoim koncie.
Kolorysa.pl - Google 5:0
Bez emocji w szlagierze
Miało to być najlepsze i najbardziej wyrównane widowisko tej kolejki w III Lidze A. Wicelider, Kolorysta.pl rywalizował z czwartym zespołem jakim był Google. Trzy punkty dzielące oba zespoły w ligowej tabeli dodatkowo wzbudzały nadzieję na zacięte widowisko. Niestety na boisku grała tylko jedna drużyna. Kolorysta całkowicie zdominował wydarzenia na murawie. Co prawda, do przerwy prowadzili tylko jednym trafieniem, lecz po zmianie stron Dawid Godula i spółka pokazali co to ofensywna piłka, pakując futbolówkę w bramce rywali aż czterokrotnie.
EY - KPR 4:3
Wynik sprawą drugorzędną
Początek spotkania dla KPR był wymarzony - szybko zdobyta bramka uskrzydliła zawodników w białych koszulkach. Niestety końcówka pierwszej połowy to dramat zespołu Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Dwie bramki, stracone w bardzo krótkim odstępie czasu, całkowicie podłamały KPR. Nie było to jednak największe zmartwienie zawodników w białych strojach, gdyż w ostatniej akcji pierwszej połowy bardzo groźnej kontuzji doznał Michał Skuciński. Druga połowa rozpoczęta z 40 minutowym opóźnieniem lepiej zaczęła się dla Żółtych, którzy zdobyli trzecią bramkę. KPR nie dawali za wygraną i grając w sześcioosobowym składzie doprowadzili do wyrównania. Jednak ostatnie słowo należało do EY i to właśnie oni zgarniają pełną pulę.
Salamanus – Pegasystems 2:2
Pierwszy punkt Czarnych
Pierwsza odsłona tego pojedynku to zacięta, twarda, męska gra, jednak brakowało tego co jest solą futbolu – celnych strzałów. Sytuacja diametralnie poprawiła się w drugiej połówce, co zaowocowało bramowymi zdobyczami. Wynik spotkania sprytnym strzałem otworzył Grzegorz Niemiec, na 2-0 trafił Bartosz Strzępek i niespodzianka wisiała w powietrzu. Jednak Niebiescy wzięli się w garść i zdołali wyrównać. Decydujące trafienie, dające cenny punkt, zanotował Tomasz Syguła.
Mostostal Kraków - Alexandermann 0:3
Do jednej bramki
Dwa punkty dzielące oba zespoły były dobrym prognostykiem na wyrównane, zacięte widowisko. Początkowe minuty właśnie tak wyglądały, lecz z upływem czasu przewagę zyskiwali zawodnicy Alexandermann. Sygnał do ataku dał kapitan, Rooney, który był bardzo groźnym ogniwem na szpicy swojego zespołu, zdobywając dwa trafienia. Jeszcze jedną bramkę dołożył Wojciech Sar i łatwe zwycięstwo Czarnych stało się fatkem.