Koncert gry Especto, awans Shella...

I LIGA A

ERNST&YOUNG – Motorola 10:4

Pierwsze minuty tego starcia nie zapowiadały tak wyraźnego zwycięstwa gospodarzy. Motorola próbowała grać piłką, stworzyła sobie kilka niezłych sytuacji i po świetnej kombinacji wyprowadził ją na prowadzenie Maciej Piasecki. Podrażniony faworyt z miejsca ruszył do odrabiania strat i za sprawą Dawida Goduli wyrównał. Ernst&Young zaczął wyraźnie przeważać i po chwili objął prowadzenie. Cudowne podanie Jarosława Czecha na bramkę zamienił Maciej Zębala. Gospodarze nie zwalniali i na 3:1 ładnym strzałem z woleja trafił Michał Durak. Goście kompletnie nie potrafili poradzić sobie z atakującymi z polotem gospodarzami i w wielu sytuacjach musieli uciekać się do fauli. Po jednym z nich do rzutu wolnego podszedł Łukasz Sobesto. Piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki i spadła pod nogi strzelającego, ten wobec bezradności obrońców spokojnie umieścił ją w siatce podwyższając prowadzenie swojej drużyny. Jeszcze przed przerwą dwa trafienia w swoim stylu dołożył Michał Durak, wykorzystując swoją szybkość i zimną krew pod bramką rywala. Po zmianie stron Motorola odważniej zaatakowała i pozwoliło jej to na zdobycie kilku goli. Duet Zębala – Durak nie pozwolił jednak gościom zbytnio uwierzyć w siebie i ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Ernst&Young 10:4.

iCar III – Especto 2:10

Prawdziwą lekcję futbolu otrzymał dziś lider – iCar III. Especto było lepsze od „Taksówkarzy" w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i w pełni zasłużenie rozgromiło rywali 10:2. Mecz jednak zaczął się lepiej dla gospodarzy, którzy po trafieniu Marka Mazurka wyszli na prowadzenie. Gości to tylko podrażniło i od tego momentu zaczął się ich prawdziwy koncert. Wyrównał Adam Piskorz, a po kilku minutach zrobiło się 1:2, gdy do siatki trafił Adrian Sadowski. Goście imponowali wyszkoleniem technicznym oraz skrzętnie przygotowanymi akcjami, z którymi iCar III kompletnie nie umiał sobie poradzić. Świetny drybling Pawła Fiusta i perfekcyjny strzał dały Especto prowadzenie 3:1. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, a w drugiej w najlepsze trwał koncert gości. Tuż po zmianie stron na 4:1 podwyższył Piskorz. Ozdobą meczu było trafienie na 6:1. CU-DO-WNA kombinacja Piskorza, Fiusta i Sadowskiego, którą piekielnie mocnym strzałem pod poprzeczkę kończy ten ostatni. Obrońca Especto – Adam Piskorz grał w tym spotkaniu w zupełnie innej lidze. Wszędobylski, szybki, imponujący dryblingiem, przeglądem pola i strzałem. To głównie dzięki jego świetnej postawie goście z taką łatwością rozbili lidera. 4 gole i asysta nie oddają ogromu pracy Adama w tym meczu. Wydarzeniem meczu było trafienie na 8:1. Do siatki rywala trafił Sebastian Witek, a pozostali zawodnicy Especto fetowali na jego cześć. Gospodarze byli dziś tłem dla FAN-TA-STY-CZNYCH gości. Gdyby zawodnicy w białych koszulkach grali tak w każdym spotkaniu już mogliby przygotowywać się do występów w Kraksport Extraklasie, a tak...kolejny sezon w I lidze.

Apriso – iCar 1:4

Zawodnicy iCara na własne oczy widzieli co z iCarem III zrobiło Especto i byli świadomi, że w meczu z Apriso liczą się tylko i wyłącznie 3 punkty. Początek meczu nie zwiastował jednak „spacerku" dla zawodników w żółtych koszulkach, a lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. Po kilku minutach powinni oni zresztą prowadzić, ale dwie świetne okazje zmarnował Marcin Malec. Z minuty na minutę goście zaczęli jednak dochodzić do głosu i osiągać przewagę. Na kilka minut przed przerwą na prowadzenie wyprowadził ich Tomasz Chmielewski, który sytuacyjnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Tuż po przerwie na 2:0 podwyższył Piotr Stach i stało się jasne, że o punkty dla Apriso będzie szalenie ciężko. Dwubramkowe prowadzenie uspokoiło poczynania „żółtych" i ich akcje zaczęły się zazębiać. Na 3:0 efektowną piętką trafił Paweł Bukowski, a po chwili było już 4:0 za sprawą Dawida Wrzodka. Gospodarze walczyli o honorowe trafienie i cel swój osiągnęli. Rafał Kołacz trafił do siatki i ustalił wynik spotkania na 4:1 dla iCara. Za tydzień bardzo ważne spotkanie „żółtych" z Bankiem BPH, które zapowiada się naprawdę pasjonująco.

Kompania Piwowarska – Bank BPH 1:10

Bank BPH nie dał najmniejszych szans Kompanii Piwowarskiej i pewnie pokonał rywala 10:1. Już po kilku minutach było 0:3, a bardzo szybki hattrick zanotował Maciej Leśniewski. Goście zdecydowanie przeważali i nie pozwalali gospodarzom na zbliżenie się w okolice swojej bramki. Adam Grudzień przyglądał się poczynaniom swojego partnera z ataku i sam postanowił pokazać co potrafi. Najpierw trafił na 4:0, a po chwili pięknie przełożył piłkę na lewą nogę i mocnym strzałem podwyższył na 5:0. Jeszcze przed przerwą dwa razy do siatki trafił Radosław Woźniczka i sytuacja Kompanii Piwowarskiej było nie do pozazdroszczenia. W drugich 20 minutach gospodarze spisali się o niebo lepiej. To oni mieli inicjatywę i raz po raz nękali Pawła Kwaśnego, który spisywał się bez zarzutu. Goście nastawili się na szybkie kontry strzelili 3 kolejne gole. W roli głównej Adam Grudzień, który do 4 goli dołożył asystę i był jednym z architektów tego zwycięstwa. Gospodarzy stać było tylko na honorowe trafienie. Kwaśnego pokonał Gaweł Tyrpa i ostatecznie Bank BPH rozbił Kompanię Piwowarską 10:1.

Rigor Mortis- DiscoverCracow 4:6

Świetnie starcie z Discoverem rozpoczął Rigor, który po kilku minutach prowadził już 2:0. Najpierw Mateusz Ostachowski przełożył Michała Karwna i huknął z „dużego palca" nie do obrony. Po chwili było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się Jakub Rybicki. Gospodarze przeważali i powinni strzelić kolejne gole, ale byli bardzo nieskuteczni. Goście nie potrafili sforsować szczelnej defensywy Rigoru i dopiero za sprawą strzału Karwana udało się złapać kontakt. Discover poszedł za ciosem i na przerwę schodził z remisem. Maciej Bałaziński przymierzył po długim słupku i przy biernej postawie zdezorientowanego bramkarza wyrównał stan meczu. Drugie 20 minut świetnie rozpoczęli zawodnicy w białych koszulkach, którzy po ledwie dwóch minutach prowadzili 4:2. Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni i za sprawą Rybickiego zrobiło się 4:3. W końcówce większą determinacją wykazali się jednak goście, którzy wykorzystali dwie spośród licznych stworzonych przez siebie okazji i pokonali Rigor Mortis 6:4. Drużynie gospodarzy nie pomógł nawet bardzo dobry występ Rybickiego, który zanotował hattrick. W zespole gości prym wiódł Michał Karwan. Defensor „białych" zapisał na swoim koncie 2 gole i 3 asysty. W tabeli Discover jest piąty, ale do liderującego iCara traci ledwie 3 oczka. Końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco!

II LIGA A

VSoft – BWI 1:1

Pierwszy mecz kolejki, w którym żółci podejmowali niżej notowanych niebieskich przyniósł dość dużą niespodziankę. Za taką bowiem uznać trzeba podział punktów. BWI bardzo szybko objęło prowadzenie, wykorzystując rozluźnienie przeciwnika. W kolejnych minutach także przeważało, i choć nie udało się u strzelić drugiego gola, stworzyło sobie ku temu kilka znakomitych okazji. Z czasem przewaga gości robiła się coraz mniej wyraźna, co w końcu doprowadziło do wyrównania po koronkowej akcji vSoftu. Na przerwę obie ekipy schodziły z jedną bramką na koncie, co uznać należało za wynik sprawiedliwy. Także po zmianie stron mecz wyglądał zgoła podobnie. Początkowa przewaga niebieskich, malejąca z czasem i zmieniająca się w końcówce w prawdziwe oblężenie ich bramki. Oblężenie, które jednak zdołali przetrzymać, głównie za sprawą fenomenalnie broniącego golkipera, który niejednokrotnie ratował drużynę przed utratą bramki. Kolejne 20 minut gry nie przyniosło trafienia po żadnej ze stron. Żółci dzielą się punktami i opuszczają dającą awans, drugą lokatę.

Kolporter – Lanster 6:2

Drugie starcie, podobnie jak wcześniejsze, miało swojego wyraźnego faworyta. Byli nim biali i w przeciwieństwie do vSoftu dość szybko potwierdzili to na boisku. Zdecydowana przewaga od pierwszych minut meczu dała im prowadzenie 1:0. Kilka kolejnych minut to nieustanne ataki gości, przerywane sporadycznymi próbami pomarańczowych, z których jednak nie wynikało żadne realne zagrożenie. W końcu Lanster trafił po raz drugi i niemal od razu powiększył przewagę do trzech goli. To mocno podłamało Kolporter, który długo nie mógł się otrząsnąć po tych dwóch ciosach. Nie udało mu się to aż do przerwy, przed którą biali trafili jeszcze po raz czwarty. Na drugą część gry gospodarze wyszli jednak odmienieni. Grali dużo odważniej i nie mając już nic do stracenia szturmowali bramkę gości. To przyniosło im pierwsze trafienie niezawodnego Janusza Dziaduły i promyk nadziei na odwrócenie losów meczu. Lanster to jednak ekipa zbyt doświadczona, by roztrwonić taką przewagę. Pomimo przejściowych kłopotów zdołał on strzelić piątą bramkę i choć ponownie ukłuli potem pomarańczowi, ostatnie słowo znów należało do nowego lidera. Ostatecznie zwyciężył on 6:2, zbierając brawa zwłaszcza za bardzo dobrą pierwszą połowę.

Shell – State Street 5:2

Hit kolejki spełnił pokładane w nim oczekiwania. Żółci i niebiescy stworzyli porywające widowisko, trzymające w napięciu niemal do samego końca. Pierwsza połowa to przewaga gospodarzy, długo jednak nie mogąca znaleźć potwierdzenia zdobytym golem. State próbował atakować, lecz czujnie grająca obrona żółtych nie pozwalała mu na wiele. Jedynym realnym zagrożeniem bramki gospodarzy były strzały z dystansu, które jednak nie przyniosły gościom gola. Shell za to w końcu dopiął swego. Po solowej akcji zespół na prowadzenie wyprowadził Marcin Kluza, a jeszcze przed zmianą stron prowadzenie żółtych wzrosło do dwóch goli po strzale zza linii pola karnego. Gości czekało trudne zadanie. Musieli odrobić aż dwie bramki, co w pojedynku z zespołem czołówki wydawało się być bardzo trudnym zadaniem. Początek mieli jednak obiecujący. Zaraz po przerwie strzelili kontaktowego gola i pierwsze minuty tej części gry należały zdecydowanie do nich. Mogło być nawet 2:2, ale strzał głową jednego z piłkarzy niebieskich zatrzymał się na poprzeczce. Shell przetrzymał jednak impet uderzenia rywala i po kontrze zdobył swoją trzecią bramkę. Kolejne minuty to walka obu stron o kolejne trafienie i sporo boiskowych emocji. Swojego drugiego gola zdobyło State i spotkanie nabrało rumieńców. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy: dwa zdobyte przez nich w samej końcówce trafienia przesądziły o sukcesie.

iCar II – Max-meble.pl 6:2

Mecz pomiędzy żółtymi a czarnymi zapowiadał się jako wyrównany i ciekawy. I taki też był, tyle że... jedynie w pierwszej połowie. Max-meble starało się szybko strzelić bramkę, w pierwszych minutach zyskując wyraźną przewagę, z której jednak niewiele, poza efektownymi strzałami z dystansu, wynikało. Po pewnym czasie do głosu dochodzić zaczął również iCar. I to właśnie on objął prowadzenie, strzelając gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Skromne prowadzenie taksówkarzy utrzymało się do przerwy. Po niej, przewaga gospodarzy była już zdecydowana. Dominowali w każdym elemencie gry, trafiając do siatki nawet w osłabieniu. Pięć kolejnych goli kompletnie rozbiło gości, którzy nie byli w stanie nawiązać w tej części gry równorzędnej walki. Dodać trzeba, że większość z goli iCara była naprawdę przedniej urody. Czarni próbowali stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwników, lecz skutki tego były mizerne. Swoją drugą bramkę strzelili dopiero w samej końcówce, kiedy wynik starcia był już rozstrzygnięty.

III LIGA B

Food Care – Krakodlew 8:0

Spotkanie do jednej bramki – tak najkrócej można podsumować ten mecz. Przewaga czarnych od pierwszych minut nie podlegała dyskusji i choć na swoje pierwsze trafienie czekali oni długo, praktycznie non stop zagrażali bramce czerwonych. Prowadzenie objęli dopiero tuż przed przerwą, a zanim sędzia zdążył zakończyć pierwszą połowę, podwyższyli je do dwóch bramek. Po zmianie stron grało się już Food Care dużo swobodniej. Przeciwnik też rozluźnił szyki w defensywie, co pozwoliło drużynie Tomasza Kroka na kolejne bramki. Raz po raz zasypywała ona golkipera rywali strzałami, z których większość znajdowała drogę do siatki. Ostatecznie czarni zdobyli ich aż osiem. Krakodlew nie był w stanie odpowiedzieć choćby jedną, mimo kilku niezłych okazji kończył starcie z zerowym dorobkiem. Pochwalić można jednak w tym zespole grę obronną w pierwszej połowie.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie