II Liga B
Dragon - Lumesse 11:0
Wielka siła Dragonu
Nie mieli litości dla swojego rywala gracze Dragonu. "Pomarańczowi" rozkręcali się z minuty na minutę, by pod koniec spotkania aplikować gola za golem. Lumesse nie miało zbyt wielu argumentów i z rzadka zagrażało bramce Michała Wisowskiego. Bramkarz gospodarzy był jednak bardzo czujny i jeżeli musiał, to interweniował bardzo pewnie. Prawdziwym liderem zwycięskiej ekipy okazał się Marcin Kurczek. 6 goli i asysta mówią same za siebie, a świetnie ułożona prawa noga jeszcze długa będzie się śnić po nocach bramkarzowi gości.
ProEko - IBM BTO 4:3
Szalony mecz dla ProEko
Świetne 40 minut zaprezentowały nam zespoły ProEko oraz IBM BTO. Mecz pełen walki, świetnych okazji i zwrotów akcji mógł się podobać nawet najbardziej wybrednym sympatykom futbolu. Do przerwy gospodarze prowadzili 1:0, ale po zmianie stron dali się zdominować i pewnym momencie przegrywali 2:3. Ambitni "zieloni" jednak nie odpuszczali i najpierw Grzegorz Gorzkowski wyrównał stan meczu, a kilka minut później Mieszko Pacanowski przesądził o wygranej ProEko. Goście pomimo braku etatowego bramkarza nie byli zespołem słabszym a o końcowym rezultacie zadecydował błąd i brak zdecydowania we własnym polu karnym.
Capita - Nidec 2:1
Widlarz z Michalcem warci 3 punkty
Nidec przegrywając pierwszą część gry postawił się pod ścianą, ale po zmianie stron ostro ruszył na rywala i był blisko zdobyczy punktowej. Capita 3 punkty zawdzięcza w głównej mierze Krzysztofowi Michalcowi, który rządził i dzielił w defensywie oraz Maciejowi Widlarzowi, który strzelił zwycięskiego gola. Nidec wcale tego meczu nie musiał przegrać, ale w kluczowych sytuacjach nie potrafił skierować piłki do siatki. Święta i Nowy Rok Capita spędzi w fotelu lidera i z pewnością jednym z życzeń noworocznych będzie to żeby pozycję tę zachować aż do końca sezonu...
BLACK MESA - MPO Kraków 7:2
Pierwszy triumf, rozstrzelane MPO
W starciu z Black Mesą zawodnicy MPO nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Gospodarze zagrali ten mecz na dużym luzie, ciesząc się grą i zadając cios za ciosem. Bardzo dobrą partię zapisał duet: Sławek Wilusz - Tomasz Górka, z którymi defensywa gości kompletnie nie umiała sobie poradzić. Na osłodę dla "pomarańczowych" pozostaje efektowne trafienie Grzegorza Korneluka, który atomowym strzałem nie dał szans bramkarzowi rywala. Black Mesa wygrywa po raz pierwszy w tym sezonie, ale z taką grą o kolejne triumfy będzie z pewnością nie trudno.
Bank BPH - State Street I 6:2
Piękny sen bankowców trwa dalej
Zwycięska passa Banku BPH trwa w najlepsze, a kolejną drużyną, która musiała uznać wyższość bankowców był State Street. Gospodarze zaprezentowali to z czego są znani, a więc "mała gra", na 1-2 kontakty, wymienność pozycji i efktowne zagrania. Ozdobą spotkania była NIE-PRA-WDO-PO-DO-BNA asysta Marcina Rysia, który fantastycznym, diagonalnym podaniem przez całą długość boiska obsłużył partnera, któremu nie pozostało nic poza skierowaniem piłki do staki. Gospodarze górowali w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, co nie oznacza, że goście nie mieli swoich szans. Dwie z nich wykorzystali, ale gdyby nie wzorowa postawa bramkarza rywali ten wynik byłby lepszy. BPH pokazuje futbol z zupełnie innej planety i ciężko znaleźć drużynę, która będzie w stanie w II lidze B dotrzymać im kroku...
II Liga C
Tesco - ZasadaAuto.pl 7:4
ZasadaAuto.pl wciąż bez zwycięstwa...
Tesco korzysta z faktu, że punkty stracił w swoim meczu Dedax i święta spędzi na podium II Ligi C. Zasada po raz kolejny postawiła twarde warunki przeciwnikowi, ale jak dotychczas tak i tym razem nie dało jej to choćby punktu. Gdy w drugiej odsłonie niebiescy odrobili straty i doprowadzili do wyrównania wydawało się, że pójdą za ciosem. Wtedy to jednak Tesco wrzuciło drugi bieg i odjechał rywalowi.
4F - Amara 5:1
Zamiana miejsc...
4F wygrywa drugie spotkanie z rzędu i w dobrych humorach spędzi święta, bo i gra prezentowana przez biało-czarnych była zdecydowanie lepsza niż wcześniej. Widać, że drużyna kiedyś nosząca nazwę 4Football rozkręca się z meczu na mecz. Przeciwnie sprawy mają się w zespole biało czarnych. Amara nie gra już tak dobrze od momentu, gdy dwójka jej zawodników została zawieszona na trzy spotkania. Pocieszający dla przegranych musi być fakt, że nieobecni wrócą po przerwie świątecznej. 4F wyprzedza dzisiejszego rywala i z sześcioma punktami znajduje się na siódmej pozycji w tabeli. Miejsce niżej jest Amara.
Lynka - Polplast 5:4
Fantastyczny strzał Dachowskiego i pierwsza porażka Polplastu...
Na boisku spotkały się drużyny, które mają zupełnie inny pomysł na futbol. W ekipie Polplastu dominuje podejście zespołowe, gdzie każdy z zawodników ma określone zadania, a najważniejsza staje się organizacja gry. Po drugiej stronie stoi Lynka, która opiera się na głownie na indywidualnościach. Przez długi okres czasu wydawało się, że to Polplast wygra to spotkanie, jako że prowadził już 3:1, a następnie 4:3. W końcówce Lynka jednak przycisnęła mocniej i najpierw wyrównała, a następnie dzięki pięknej bramce Michała Dachowskiego sięgnęła po komplet bezcennych punktów. Polplast spada na drugie miejsce w tabeli, Lynka na dobre włącza się do walki o medale.
Rigor Mortis - Dedax 3:3
Zmarnowany rzut karny...
Kolejne tego dnia ciekawe spotkanie, w którym rozstrzygnięcie ważyło się do ostatnich sekund. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym remisem 3:3 przed szansą zostania bohaterem swojej drużyny stanął Jakub Rybicki. Zawodnik, który miał już w tym spotkaniu na swoim koncie gola z rzutu karnego i tym razem podszedł do piłki ustawionej na wprost bramki rywala, jednak za drugim razem fatalnie przestrzelił. Gracze Dedaxu odetchnęli z ulgą bo ich rywal ani raz nie był w tym meczu na prowadzeniu, a mógł to spotkanie wygrać.
III Liga C
Rolls-Royce – Qfinance 1:7
Bez niespodzianki
Zgodnie z planem zakończył się pojedynek wicelidera z przedostatnim zespołem ligowej tabeli. Qfinance całkowicie zdominowali swoich rywali w pierwszej połowie, a to pozwoliło na zdobycie czterech bramek. Niebiescy pozostawali tylko tłem dla ofensywnych poczynań swoich rywali. Rolls-Royce nie byli w stanie przeciwstawić się bardzo dobrze zorganizowanym atakom Białych, co również udowodniła druga połowa, w której Qfinance zdobyli kolejne trzy trafienia. Niebieskich stać jedynie na honorowe trafienie, którego autorem został Marcin Chochla.
Contact Sales - Energoprojekt 12:3
Pogrom
Lider nie dał najmniejszych szans czerwonej latarni ligii jaką jest zespół Energoprojektu. Biali od samego początku rzucili się do ataku i systematycznie powiększali swoją przewagę bramkową. Do przerwy, Contact Sales prowadzili 7-0 by po zmianie stron dołożyć kolejne pięć trafień. Starcie z Energoporojektem było dla zawodników w białych koszulkach znakomitą szansą na podreperowanie swoich statystyk. Okazję tą najlepiej wykorzystał Kamil Kwaśny, strzelec czterech bramek.
Amusys Production - Atal 2:9
Emocje jedynie do przerwy
Oba zespoły przed tym pojedynkiem dzieliły dwa punkty w ligowej tabeli. Był to wspaniały prognostyk na wyrównany i zacięty mecz. Przewidywania okazały się prawdziwe jedynie do przerwy, na którą w minimalnie lepszych humorach schodzili zawodnicy w czerwonych koszulkach. Druga odsłona to prawdziwy popis Pishchevskyiego i spółki. Atal w tej części gry zdominował poczynania na boisku co dało wymierny efekt w postaci siedmiu bramek.
HSBC - HLD 2:2
Zacięta rywalizacja do ostatnich sekund
Internacjonałowie z HSBC bardzo dobrze weszli w to spotkanie. W krótkim odstępie czasu zdobyli dwie bramki, które dały Czerwonym komfort psychiczny na dalsze minuty spotkania. Jednak HLD jeszcze przed przerwą złapali kontakt. Świetnie dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Sebastian Kolegowicz. Druga połowa to również zacięta rywalizacja o każdy metr kwadratowy murawy. Ataki HLD długo nie przynosiły oczekiwanego rezultat w postaci bramki, lecz pod koniec spotkania upragnione trafienie zanotował Piotr Wróż.
TNT – SSC Internazionale 1:10
Piękny gest SSC
Biali rozpoczęli to spotkanie bez jednego zawodnika, co mogło mieć kolosalny wpływ na przebieg spotkania. Jednak drużyna SSC w duchu fair-play wycofała swojego jednego zawodnika z pola i również grała po sześciu, za co ogromne brawa należą się ekipie bordowo-niebieskich. Wyrównana rywalizacja miała miejsce jedynie w pierwszej odsłonie, która jedną bramką wygrali internacjonałowie z SSC. Druga połowa to całkowity popis zawodników Gości. TNT oddali inicjatywę swoim rywalom, a ci bezlitośnie to wykorzystali zdobywając osiem bramek.