II LIGA D
Hit dla LGBS
Starcie lidera z wiceliderem nieco rozczarowało, ale emocje z ostatnich sekund wszystko nam wynagrodziły. Żadna z ekip nie była tego dnia na tyle zdeterminowana żeby rzucić wszystko i odważnie zaatakować. Goście świetnie rozpoczęli, ale na gola Kobylca szybko odpowiedział nie kto inny jak Pishchevskiy. I właśnie wynik 1:1 utrzymał się praktycznie do zakończenia spotkania. Wtedy to na ostatni zryw zdecydowali się goście, którzy po trafieniu Kobylca pokonali wicelidera. Na półmetku na prowadzeniu LGBS, czy utrzymają to miejsce i na koniec sezonu cieszyć się będą ze złotych medali?
Mostostal Kraków - Dragon 2:10
Piłkarsko lepsi
Przedmeczowe zapowiedzi znalazły swoje odzwierciedlenie w boiskowych wydarzeniach. "Pomarańczowi" nie dali szans rywalowi, będąc od niego lepszym w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Gospodarze z rzadka zapuszczali się pod pole karne Dragonu, a stworzone sytuacje udało się zamienić na dwa gole. Zdecydowanie częściej do siatki trafiali goście, którzy raz po raz zagrażali bramce gospodarzy. Ostatecznie skończyło się na 10:2, a wobec porażki Atalu Dragon wskoczył na drugą pozycję w tabeli.
Korporaci - HLD 0:0
Bez goli, ale z emocjami
W starciu Korporatów z HLD goli nie oglądaliśmy, ale widowisko stworzone prze zawodników stało na niezłym poziomie. Ubrani na czarno gospodarze byli w perspektywie całego spotkania stroną przeważającą, ale i goście swoje szanse mieli. Gra długimi fragmentami toczyła się w środku pola, a wyróżniającymi się postaciami byli Jacek Tympalski i Dawid Kozłowski. Wyżej wymienieni defensorzy stanęli na wysokości zadania, broniąc swoją ekipę przed atakami rywala. W końcówce bliżsi zdobycia zwycięskiego gola byli gospodarze, ale piłka wyraźnie do siatki HLD wpaść nie chciała.
Lanster - MPO Kraków 2:10
Bez dyskusji
Przedostatnie w tabeli MPO urządziło sobie prawdziwy trening strzelecki bombardując bezbronnego Lanstera. Od pierwszych minut zawodników gospodarzy "zalała" pomarańczowa fala ataków MPO. Raz po raz Pawłowski z Kornelukiem wpadali w pole karne rywala, prześcigając się w technicznych popisach. Snajper gości - Grzegorz Korneluk swoim występem zasłużył na osobny komentarz. 6 goli strzelonych na wielkim luzie, właściwie bez większej eskcytacji musi robić wrażenie. W następnej kolejce MPO zmierzy się z Dragonem i jeżeli podtrzyma dobrą dyspozycję, to może pokusić się o sprawienie niespodzianki.
Revo Drink Team - Alexmann 6:0
Bez Schacherera to nie to samo
Osłabiony brakiem swojego lidera Alexmann był tylko tłem dla rozpędzonego Revo Drink. Gospodarze imponowali w tym meczu zgraniem i finezja w rozegraniu. Prym wiódł rozgrywający gospodarzy - Arkadiusz Krzyszkowski, który mecz zakończył z czterema golami na koncie. Zresztą nie tylko Krzyszkowski, ale i cała drużyna zasłużyła w tym meczu na słowa pochwały. W starciu z silnym rywalem dominować przez pełne 40 minut - to musi robić wrażenie na rywalach!
III LIGA C
SSC - RollsRoyce 1:1
Wyrównana walka
Zespół RollsRoyce rozpoczął spotkanie bez żadnej zmiany, czym sprowokował częste ataki SSC. Pomimo tego SSC nie było w stanie się przedostać przez obronę RollsRoyce. Chwilę pózniej wszystko się zmienia i to RollsRoyce zaczyna cześciej i celniej atakować bramkę przeciwnika, przez co SSC gra bardziej agresywnie, lecz ich strzały nadal zakało celne. Zaraz przed końcem pierwszej połowy RollsRoyce zdobywa bramkę. Od początku drugiej połowy atakuje bramkę RollsRoyca, lecz dzięki bramkarzowi, który wybija piłkę spod samej bramki unikają gola. Po tym przez chwile znów prowadzi RollsRoyce, lecz zaraz potem SSC strzela bramkę, po której się mobilizuje, ale nadal ich strzały są niecelne.
Samsung - IP GBSC 5:2
Samsung znowu górą
Na drugim meczu tej kolejki spotkała się druga drużyna z czwartą. Od początku można było zuważyć, że to Samsung jest górą w tym meczu. Jednak o pierwszej połowie powiedzieć można jedynie, że się odbyła - bez sensacji, jedynie po golu strzelonym przez każdą z drużyn. Druga połowa zaczęła się bardziej dynamicznie - golem dla samsunga i błyskawicznym wyrównaniem IP GBSC. Samsung po tej bramce wziął się w bądź strzelając w siatkę, o milimetry mijając ręce bramkarza. IP GBSC próbowało nadrobić stratę, lecz samotnym atakiem Tomasz Sambor zdobył czwartą bramkę dla Samsunga. Ostatnim golem, z wykonania wolnego Samsung wygrał spotkanie.
Ren-Bet - Kolporter II 3:1
Byli w kontakcie
Od początku tego spotkania widać było, że to zespół Ren-Bet przoduje w tym spotkaniu. Zespół Kolporter II pomimo tego, że bardziej zgrany niż ostatnio puścił dwie bramki. Druga bramka zmotywowała drużynę Kolportera. W drugiej połowie udało im się złapać kontakt, po czym Ren-Bet zaczął grać nerwowo. Jednak po zdobyciu trzeciej bramki zaczął rozgrywać bardzo spokojnie aż do zwycięstwa.
KPR - PKO 6:4
Walczyli do samego końca
Ostatnie spotkanie w tej kolejce rozegrały ze sobą pierwsza i dziewiąta drużyna. Od początku szanse obu drużyn były wyrównane. Drużyna PKO stosunkowo szybko wychodzi na prowadzenie dzięki golowi Jacka Dziduszko, który już w pierwszej połowie zdobył Hat-Tricka. Zaraz potem PKO zdobyli kolejnego gola. Ratownicy ustrzelili ostatnia bramkę w pierwszej połowie. Druga połowa rozpoczęła się kolejnym golem Jacka Dziduszko, lecz Ratownicy szybko odgryzli się aż trzema bramkamiu łapiąc kontakt. Mimo usilnych prób ratiwników Jacek Dziduszko zakończył spotkań ostatnią bramką.
MECZE ZALEGŁE:
KM PSP Kraków - Skanska 3:0
Zaległości nadrobione
Nie ma już zaległości w III Lidze B i wszystkie drużyny mają rozegrane po 9 spotkań. W ostatni zaległym spotkaniu Straż Pożarna nie dała szans Skansce, wygrywając pewnie 3:0. Gospodarze nadawali ton boiskowym wydarzeniom, więc ich końcowe zwycięstwo dziwić nie może. Goście nie mogąc powstrzymać rozpędzonych rywali często uciekali się do fauli, ale nie było w tym wszystkim złośliwości. Ojcem zwycięstwa bezsprzecznie został Mateusz Kawula. Atakujący gospodarzy błysnął skuteczością i mecz zakończył z efektownym hattrickiem.
Plac Nowy - HSBC 0:3
Raz, dwa, trzy...
Pierwsza połowa przeminęła na szybkich podaniach piłki obu drużyn. Jednakże to czerwoni wysunęli się na prowadzenie dwoma golami w pierwszej połowie. W drugiej połowie zespół w niebieskich koszulkach zaktywizował się, lecz nadal nie byli w stanie strzelić gola. Luki w obronie doprowadziły do tego, że zespół w czerwonych barwach zdobył trzeciego gola, który zaważył o losie tego spotkania, które do końca przebiegało już spokojnie ze strony HSBC i nerwowe próby zmienienia wyniku ze strony Placu Nowego 1.