Nafta-Hostel Deco nie zwalnia tempa, Bajer Miki lepsze od faworyzowanego Art Black...

I LIGA B

ABB – A.S.A 5:2

VII kolejkę I Ligi B rozpoczęło starcie ekip ABB oraz A.S.A Zdecydowanym faworytem tego spotkania była drużyna gospodarzy, która przed tą kolejką plasowała się na 4 pozycji, podczas gdy A.S.A okupowała miejsce siódme, zagrożone spadkiem. Tak więc obie drużyny miały o co walczyć.

Pomimo przewagi w posiadaniu piłki i wykreowanych sytuacji przez A.S.A, na prowadzenie wyszła ekipa ABB. Na strzał z dystansu zdecydował się Łukasz Matysiak, a piłka uderzona przez tego zawodnika przełamała ręce bramkarza i wpadła do siatki. Kilka chwil po tym, Tomasz Kruczek podwyższył stan meczu, ustalając wynik 2:0 do przerwy. Po zmianie stron, bardzo szybko bramkę kontaktową, za sprawą Rafała Lisowskiego, zdobyła druzyna A.S.A. Jednak gospodarze odpowiedzili na to trafienie kolejnym zdobytym oczkiem. Ekipa granatowych nie poddawała się. Aleksander Lipiński przeprowadził indywidualną akcję na skrzydle, po czym zszedł do środka i oddał strzał, którego bramkarz przeicwników nie był w stanie wyłapać. Pomimo kilku ciekawych akcji, A.S.A nie zdobyła już więcej bramek. Natomiast drużyna gospodarzy dołożyła jeszcze dwa trafienia, których autorami zostali: Robert Płatek oraz Bartłomiej Podolski.

Nafta – Hostel Deco – State Street II 6:2

Po ubiegłotygodniowym, pierwszym zwycięstwie, nastroje w druzynie State Street II były bardzo dobre. Podbudowani tym wydarzeniem, pomarańczowi mierzyli tym razem siły z liderem – Naftą.
Dla ekipy w bordowych koszulkach starcie z outsiderem ligii mogło wydawać się bardzo łatwym zadaniem. Jednak w pierwszej odsłonie to drużna pomarańczowych była stroną przeważającą. State wyszło na prowadzenie za sprawą Piotra Matlaka, który wykorzystał podanie Pawła Sugalskiego. Wynik meczu na 2:0 podwyższył Piotr Rusin. Pomimo kilku dogodnych sytuacji, pomarańczowi nie zdobyli więcej bramek, natomiast Nafta zdążyła, za sprawą Marcina Wiatera, zdobyć kontaktową bramkę. Po przerwie, widzieliśmy zupełnie inne spotkanie. State Street II oddało inicjatywę i przeszło do obrony. Nafta zaatakowała i już w pierwszych minutach drugiej odsłony zdobyła wyrównującą bramkę. Łukasz Woźnica uderzył piłkę z dalszej odległości, jednak ta odbiła się od pleców zawodnika w pomarańczowej koszulce i kompletnie zmyliła bramkarza. Bramkę, która dała prowadzenie ekipie Nafty, zdobył Michał Seweryn, wykorzystując bardzo dokładne podanie od kolegi z drużyny. Po tym ciosie, pomarańczowi już się nie podnieśli. Natomiast ekipa gospodarzy dołożyła kolejne trzy trafienia, ustalając wynik na 6:2.

MPO Kraków – J&J Skotniki 2:5

Trzecie spotkanie czwartokwych zmagań na obiekcie Com Com Zone to, podobnie jak drugi mecz, starcie ekip, które biją się o zupełnie inne cele. Skotniki walczą o tytuł mistrzowski, podczas gdy ekipa MPO bije się o pozostane w tej klasie rozgrywkowej. Z początku jednak, widowisko nie obrazowało róznicy punktowej pomiędzy tymi dwoma ekipami. Gra była bardzo wyrównana, drużyny badały możliwości przeciwników. Podczas pierwszej odsłony spotkania, strzelono dwie bramki. Oba trafienia były dziełem zawodników J&J Skotniki. Jako pierwszy ukłuł Ryszard Jałocha, natomiast drugą bramkę zdobył Jakub Giermek, który wykończył zespołową akcję swojej ekipy. Po zmianie stron, ponownie zaatakowali goście. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Tomasz Ptaszek. Chwilę po tym, swoją pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobyła ekipa MPO. Szczęśliwym strzelcem został Mariusz Kordylewski. Bardzo szybko odpowiedzieli goście. Rafał Staśko uderzył z dystansu, a piłka zanim wpadła do bramki zdążyła jeszcze odbić się od słupka. Ostatnim akcentem strzeleckim tego spotkania było trafienie godpodarzy, dzięki któremu odnotowano wynik 5:2 na korzyść J&J Skotniki.

Komputeo – Napad.pl 0:5

Czwarte spotkanie VII kolejki I ligi B zapowiadało się jako najbardziej wyrównane. Swoje siły mierzyły ekipy Komputeo i Napad.pl. Szybko jednak wyklarowało się, która drużyna była lepsza w tej potyczce. Napad.pl odniósł bezapelacyjne zwycięstwo, nie tracąc żadnej bramki. Należy jednak pochwalić bramkarza ekipy niebieskich, Karola Bąka, bo to dzięki jego interwencjom Napad.pl nie stracił bramki. Dzięki takiemu wynikowi, obie ekipy zrównały się punktami w ligowej tabeli.

Do przerwy zawodnicy w niebieskich koszulkach strzelili tylko jedną bramkę. Autorem tego trafienia został Robert Ziółko. W drugiej odsłonie, ten sam zawodnik podwyższył wynik spotkania, uderzając piłkę z dalszej odległości. Trzeci gol dla gości to dzieło Roberta Steca. Kolene dwie bramki zdobył Mariusz Nawrot, który każdorazowo wykorzystywał idealne podania od swoich kolegów. Komptueo również miało swoije okazję. Lecz za każdym razem brakowało skuteczności, bądź też na posterunku stał bramkarz niebieskich.

Lorenz – APLA 4:6

Na zakończenie czwartkowych zmagań na obiekcie Com Com Zone obserwowaliśmy rywalizację drużyn Lorenz oraz APLA. Przed spotkaniem, to ekipa gospodarzy lokowała się wyżej w tabeli, więc siłą rzeczy to właśnie ekipa Lorenz była faworytem tego spotkania. Pierwsza połowa meczu to typowa męską gra, z niewielką ilością sytuacji podbramkowych. W tej odsłonie oglądaliśmy jednie dwa trafienia. Jako pierwsi gola zdobyli gospodarze, a konkretniej Paweł Gawęcki, który strzałem z woleja nie dał szans bramkarzowi przeciwników na skuteczną interwencje. APLA odpowiedziała trafieniem Józefa Mazeli. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, a w polu karnym największym sprytem wykazał się zawodnik z numerem 13 i wepchał piłkę do siatki z najbliższej odległości. Po przerwie rozwiązał się worek z bramkami. Ekipa Lorenz wyszła na dwubramkowe prowadzene, jednak przewaga ta została roztrwoniona. Gospodarze poczuli się zbyt pewnie, przez co pojawiły się błędy w obronie, które bezlitośnie wykorzystał Mazela wraz z kolegami z zespołu. Z przebiegu meczu wynik końcowy wydaje się być jak nabardziej zasłużonym, ponieważ to APLA była stroną dominującą w tym starciu.

II LIGA A

Shell – Lanster 6:3

Zaległe spotkanie V kolejki II Ligi A między drużynami Shell i Lanster rozegrano na obiekcie Com Com Zone zaraz po zakończeniu zmagań w lidze I B.
Ekipa gospodarzy, grająca w żółtych koszulkach, od początku spotkania przejęła inicjatywę, czego efektem było zdobycie 3 bramek przed przerwą, nie tracąc żadnej. Na szczególną uwagę zasługuje trzecia bramka, zdobyta przez Łukasza Ślusarczyka. Soczyste uderzenie z rzutu wolnego w wykonaniu tego zawodnika okazało się być nieosiągalnym dla bramkarza ekipy Lanster. Druga odsłona to gra bardziej wyrównana. Do głosu doszli goście, którzy obudzili się po przespanej pierwszej połówce. Jednak bramki Stawiarskiego, Bielacha oraz Wejnara okazały się niewystarczającymi by zdobyć punkt przeciwko Shell. Żółci w drugiej odsłonie dołożyli trzy trafienia, przy czym należy zwrócic uwagę, że bramek mogło paść więcej, jednak skuteczność tej drużyny pozostawiała wiele do życzenia.

II LIGA D

Sparta – Dragon 6:3

W pierwszym meczu spotykały się dwie ekipy, które jako cel przed tym sezonem stawiały sobie awans. Mowa o Sparcie i Dragonie, które walczyły, jako bezpośredni sąsiedzi w tabeli, „o sześć punktów". Fantastycznie rozpoczęła ekipa gości, która już po pierwszej akcji meczu objęła prowadzenie. Szybko odpowiedzieli jednak biali: fenomenalna solowa akcja Macieja Kudeja dała im trafienie na 1:1. Nie był to koniec emocji. W kolejnych minutach utrzymywała się na boisku lekka przewaga pomarańczowych, której jednak nie potrafili oni przełożyć na gole. Tymczasem w końcu przebudzili się gospodarze i jeszcze przed przerwą zdołali strzelić kolejne dwie bramki. Wynik 3:1, choć jeszcze niczego nie przesądzał, dawał podstawy by sądzić, że ciężko będzie Sparcie wydrzeć choćby punkt. I rzeczywiście, choć tuż po zmianie stron Dragon strzelił kontaktową bramkę, później inicjatywa należała już tylko do białych. Strzelili oni trzy kolejne gole, co przy zaledwie jednym trafieniu przeciwników pozwoliło im na odniesienie efektownego zwycięstwa mimo nie najlepszego otwarcia.

Teva – KDWT 3:5

W obliczu wcześniejszego zwycięstwa Sparty, KDWT musiało wygrać by nadal cieszyć się z fotela lidera. Rywal wydawał się nie być zbyt wymagający i to prawdopodobnie zlekceważenie przeciwnika było powodem ogromnych kłopotów żółtych. Ale po kolei. Mecz rozpoczął się od okresu lepszej gry gospodarzy, która zaowocowała trafieniem na 1:0. Podrażnieni goście ze wszystkich sił starali się odrobić stratę i cel swój osiągnęli – najpierw wyrównując po strzale z rzutu wolnego a później trafiając na 2:1. Teva jednak wyczuła słabość przeciwnika i nie miała najmniejszego zamiaru się poddać. Strzeliła swoją drugą bramkę, lecz mimo to na przerwę schodziła przegrywając – po raz trzeci do siatki trafił bowiem jeszcze lider.
W drugiej połowie nadal oglądaliśmy zacięte spotkanie, w którym wynik był sprawą niemal do samego końca otwartą. Co prawda KDWT strzeliło na 4:2, lecz gospodarzom udało się po raz kolejny złapać kontakt z rywalem, strzelając po raz trzeci. Przez kilka minut oglądaliśmy niesamowicie zaciętą grę z obu stron, lecz ostatnie słowo należało do żółtych. Gol na 5:3 przesądził o ich sukcesie i miejscu w fotelu lidera, choć chyba oni sami przyznają, że o komplet oczek nie było łatwo.

IBM – Selvita 4:0

Trzecie spotkanie wieczoru toczyło się w niezwykle spokojnym tempie. Faworyt, ekipa IBM, nie kwapił się z atakami na bramkę przeciwnika. Selvita próbowała to wykorzystać, przejmując na krótko inicjatywę na boisku, ale niewiele z tego wynikało. Brakowało jej skuteczności. Kiedy już niebiescy zdążyli się wyszumieć, do głosu doszli czarni. Atakowali bramkę przeciwników praktycznie bez ustanku, ale również mieli spore kłopoty ze skierowaniem piłki w światło bramki. Przed zmianą stron udało im się to raz, co dawało jeszcze ekipie gości nadzieje na odwrócenie losów spotkania. Po przerwie wynik 1:0 utrzymywał się jeszcze dość długo, ale nieustanna przewaga IBM musiała przynieść owoce. I faktycznie, przyniosła: w drugiej połowie drużyna gospodarzy strzeliła trzy kolejne bramki. Niebiescy nie byli w stanie trafić do siatki ani razu i w efekcie ponieśli kolejną już w sezonie porażkę.

Nazwa.pl – 4F 2:1

Niezwykle zacięte było przedostatnie spotkanie wieczoru, w którym Nazwa.pl podejmowała walczące nadal o miejsce na podium 4F. Faworytem byli goście, lecz już pierwsze minuty pokazały, że nie będzie im łatwo o sukces. Nazwa.pl prezentowała się bowiem bardzo dobrze, zwłaszcza w formacjach defensywnych. Czarni mieli duże problemy z ich sforsowaniem, lecz w końcu zdołali objąć prowadzenie. Kuriozalna bramka, będąca rezultatem błędu bramkarza dała jednak niespodziewane wyrównanie Nazwa.pl. Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy. Strzelony gol dodał jednak białym animuszu i sprawił, że zaczęli grać jeszcze odważniej. W drugiej połowie to właśnie oni nadawali ton poczynaniom na boisku i w końcu sensacyjnie objęli prowadzenie. W tym momencie wyszła na jaw kolejna zaleta tego zespołu: dojrzałość. Nazwa.pl nie dała się zepchnąć do defensywy i nadal starała się kontrolować przebieg wydarzeń. Co prawda w końcówce 4F, nie mając nic do stracenia, zaatakowało znacznie odważniej, lecz mimo to nie było w stanie nawet wyrównać. Niespodziewanie trzy oczka zgarnęli więc gospodarze i cieszyć się mogli tym samym z drugiego w sezonie zwycięstwa.

Bajer Miki – Art Black 5:3

Faworytem kończącego kolejkę pojedynku byli goście, lecz obserwator, który nie znałby obu ekip wcześniej nigdy nie odważyłby się, oglądając starcie postawić takiej tezy. Świetny mecz od pierwszych minut rozgrywali bowiem zieloni, niepodzielnie dominując na murawie. Dało to wymierny efekt w postaci goli: jeszcze przed przerwą ekipa Marcina Klisia strzeliła ich aż cztery, podczas gdy czarni schodzili z boiska z zerowym dorobkiem. Imponowała zwłaszcza postawa gospodarzy w ofensywie i ich śmiałe, przebojowe ataki, które wyraźnie zaskoczyły zespół gości.
Po zmianie stron nadal to Bajer Miki miało przewagę, lecz z czasem zdawało się jakby opadać sił i stopniowo oddawało inicjatywę rywalom. Ci, jak przystało na doświadczoną ekipę, korzystali z okazji. Strzelili łącznie aż trzy gole i przez moment na murawie było gorąco. Piąte trafienie zielonych sprawiło jednak, że szala zwycięstwa ostatecznie przechyliła się na ich korzyść.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie