FIDELTRONIK - CentroClima/R&M GreenTech 6:4
Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości czy warto śledzi c zmagania w Kraksport Extraklasie ten dostał odpowiedź już w pierwszym meczu nowego sezonu. Zespoły Fideltronik i CentroClimy stworzyły widowisko na bardzo wysokim poziomie, które dostarczyło kibicom mnóstwo wrażeń i emocji. Zgodnie z przewidywaniami od początku do zdecydowanych ataków ruszyli goście i po niespełna dwóch minutach prowadzili 1:0 po trafieniu Nazarewicza. Kolejne minuty to spokojna gra CentroClimy, która kontrolowała przebieg boiskowych zdarzeń, ale brakowało jej dosłownie detali do podwyższenia rezultatu. Niewykorzystane sytuacje lubią się mśic i kilka kolejnych minut sprawiło, że na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą Podoleckiego i Kolano. Tuż przed przerwą do wyrównania doprowadził Wyroba i wydawało się, że faworyt łapie wiatr w żagle i w drugiej części przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyśc. Tak się jednak nie stało, a to za sprawą piorunująco skutecznych kontrataków zespołu Fideltronik. Ostatecznie beniaminek ograł wicemistrza 6:4 i pokazał, że w tej lidze każdy może wygrac z każdym.
Kraków Airport Taxi - Art-Gum 4:3
Golazooooooooooooooooooooooo! Gdyby mecz ten relacjonowała hiszpańska telewizja to właśnie taki dźwięk "wydalił" by z siebie komentator oglądając uderzenie z woleja wędrujące w samo okienko bramki. Michał Klimek już w pierwszej minucie spotkania popisał się uderzeniem "stadiony świata" i wyprowadził beniaminka na prowadzenie w starciu z mistrzem z poprzedniego sezonu. Kiepski początek nie zdeprymował gości, którzy konsekwentnie grali swoją grę i raz za razem niepokoili bramkarza Airportu. Ten jednak dokonywał w bramce prawdziwych cudów i przed przerwą nie dał się pokonac. Obraz gry nie mógł nikogo dziwic. Art-Gum dominował, a Airport nastawił się na kontry. Kontry, które jeszcze przed przerwą przyniosły im 2 bramki i prowadzenie na półmetku rywalizacji 3:0. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. Podrażnieni goście po zmianie stron ruszyli do zdecydowanego natarcia, czego efektem trafienia Badonia i Klima. Gdy wydawało się, że bramka wyrównująca wisi na włosku gospodarze wyprowadzili zabójczą kontrę, którą na bramkę zamienił bardzo aktywny dziś Piórkowski. Tuż przed końcowym gwizdkiem na otarcie łez trafił Giza i niespodzianka stała się faktem. Ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności Airport pokonał Art-Gum 4:3 i pokazał, że ma ambicje aby solidnie namieszac w tym sezonie Extraklasy...
Auto-Gum - Elektrownia Skawina 2:3
Sprawcą kolejnej niespodzianki był zespół Elektrowni Skawina, która ograła Auto-Gum. Patrząc na skład gospodarzy trudno było wyobrazic sobie inny wynik niż ich pewne zwycięstwo. Gracze ze Skawiny zrobili jednak wszystko, aby wyjśc z tego pojedynku z punktami i ostatecznie stało się tak dzięki ogromnej determinacji i taktycznej konsekwencji. Auto-Gum, który już od drugiej minuty był na debecie musiał solidnie się namęczyc żeby stworzyc sobie klarowną sytuację do zdobycia gola. Walenie głową w mur było bardzo deprymujące dla zawodników gospodarzy, którzy nie potrafili znaleźc sposobu na szczelną defensywę Elektrowni. Nastawiając się na grę z kontry trzeba wykorzystywac każdą nadarzającą się okazję i tę okazję wykorzystał Okarmus trafiając na 0:2. Jeszcze przed przerwą Suchan dał faworytom nadzieję na korzystny rezultat udanie przymierzając z 15 metra. Jednak początek drugiej połowy znowu pokazał, że gospodarze mają spore problemy z koncenstracją, czego efektem trafienie na 1:3. Cała druga połowa to ogromna przewaga Art-Gumu, który jednak raził nieskutecznością. Przez 20 minut bramkarza Elektrowni pokonac zdołał tylko Dąbrowski i mecz zakończył się wynikiem 2:3. Konia z rzędem temu kto przewidział takie roztrzygnięcie.
DHL Express - "Przybylski DV-BOX" 1:2
Gdybyśmy mieli wręczyc komuś statuetkę w kategorii drużyna tygodnia to z pewnością wręczylibyśmy ją drużynie Przybylski DV-BOX. Chłopaki pokazali ogromny hart ducha i determinację pokonując rywala grając całe 40 minut w osłabieniu. Wielkie brawa za każdą wylaną kroplę potu dla Szewczyka, Toty, Voigta, Błażejowskiego, Ziółki, Przybylskiego i Golmento! To było absolutnie wyjątkowe 40 minut, które idealnie wpasowało się w klimat pierwszej kolejki Extraklasy. Gdy w drugiej minucie Ziółko huknął nie do obrony nikt nie spodziewał się, że goście nie oddadzą już prowadzenia do samego końca. DHL miał przewagę, ale nie potrafił znaleźc sposobu na perfekcyjnie ustawionego w defensywie Przybylskiego. Kolejne strzały świetnie bronił Szewczyk , a Ziółko i Golmento biorąc na siebie ciężar rozgrywania akcji pozwalali odpocząc swoim partnerom z obrony. Wyżej wspomniany Golmento "ukąsił" rywała przed przerwą i w drugiej połowie DHL potrzebował odmienic swoją grę o 360 stopni żeby móc liczyc na korzystny rezultat. Tej odmiany jednak nie było, a umiejętności w dniu dzisiejszym wystarczyło na zaledwie jednego gola, którego autorem był Marcin Róg. Po końcowym gwizdku zawodnicy DHL-a długo nie potrafili zrozumiec jak mogli stracic punkty z osłabionym rywalem i chyba długo ten mecz będzie odbijac im się czkawką...