II LIGA B
TESCO - RMF Maxxx 2:7
Na boisko Biznes Ligi w pierwszym spotkaniu wyszły ekipy TESCO i RMF Maxxx. Gospodarze mieli ciężki orzech do zgryzienia, a my od dłuższego czasu zastanawiamy się „Kto zatrzyma RMF Maxxx?". „Radiowcy" w mocnym składzie, bez chwili zastanowienia ruszyli do ataku i szybko zapewnili sobie prowadzenie. Festiwal bramkowy zaczął się już w drugiej minucie w której Wojciech Wolan, wymierzył idealnie i trafił do siatki z prawej strony boiska. Po chwili Bartłomiej Zasadni wykazał się refleksem w polu karnym i strzelił gola z bliskiej odległości pomagając zatrzymanemu przez obrońców koledze z drużyny. Trzecia bramka – Wolan - pokazała jaką lekkość i przyjemność w zdobywaniu goli mają Goście. Czwarte oczko zapisał Karol Kościółek uderzając ze swojej ulubionej pozycji sprzed pola karnego. Gola kontaktowego na swoje konto wpisał Marcin Ziółek, który przedarł się przez mury obronne RMF Maxxx i wykończył precyzyjnie. Tempo gry zwolniło, ale po chwili przerwy i wzięciu oddechu „Radiowcy" w drugiej odsłonie sukcesywnie powiększali prowadzenie. Bartłomiej Zasadni, Karol Kościółek oraz Michał Spasiuk byli autorami kolejnych bramek, które tylko potwierdzają świetną formę. Ogrom przewagi pomniejszył Krystian Rak, ale było już za późno na odrabianie strat. W rezultacie (jak ktoś kiedyś napisał) „Biznesligowa Barcelona" z łatwością i spokojem na sumieniu wpisuje kolejne punkty do ligowego dorobku.
OSTC - Auchan Bonarka 7:11
W drugim spotkaniu na boisku zobaczyliśmy ekipy OSTC i Auchan Bonarka, które wykorzystały chyba wszystkie okazje do strzelenia bramek, a samemu sędziemu wypisał się długopis, którym zapisywał strzelców. W tym meczu padło aż osiemnaście bramek! Już w pierwszej połowie „Czerwoni" obieli dość mocną przewagę. Wynik otworzył Mikołaj Pyś pewnie pokonując bramkarza. Gole padały w zaskakująco prosty sposób, a akcje kończyły się prawie przy samej linii bramkowej. Przy kolejnym trafieniu oglądaliśmy świetną dwójkową wymianę piłek Kękuś – Brandys. Kolejne oczka kolejno na konto wpisali: Mikołaj Pyś, Piotr Farbaniec oraz Oskar Brandys. Autorem jednej bramki dla OSTC w pierwszej części był Jacek Mindziak. W drugiej odsłonie spotkania bramki padały jedna za drugą. Gospodarze prawie odrobili stratę, a przy stanie 7:8 wydawać by się mogło że doprowadzą do remisu, ale brak konsekwentnej w grze na to nie pozwolił. Ekipa Auchan Bonarka dołożyła jeszcze trzy bramki ze swojej strony i to oni zapisali zwycięstwo na swoje konto które cieszyło jeszcze bardziej ponieważ było pierwszym w tym sezonie.
Polplast - Lynka 6:0
W połowie wieczoru na boisko Biznes Ligi wyszły ekipy Polplast i Lynka. Zawodnicy w czarnych strojach całkowicie zdominowali mecz przy tym nie dopuszczając do straty ani jednego gola. Szybko odnaleźli dobry rytm gry i wykorzystując każdy słaby punkt przeciwnika. Wynik otworzył Łukasz Nowak bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego w czwartej minucie spotkania. Szybko okazało się, że ten zawodnik jest w dobrej formie strzeleckiej co potwierdzał precyzyjnymi uderzeniami na bramkę rywala. Po chwili zdobył kolejne trafienie uderzając pod nogami bramkarza, a nim sędzia odgwizdał pierwszą połowę raz jeszcze dopisał oczko do wyniku. W drugiej odsłonie drużyna Polplast podwoiła swój dorobek świetnie współpracując ze sobą. Zawodnicy ekipy Lynka starali się z całych sił na choćby bramkę kontaktową, ale często brakowało szczęścia przy wykończeniu. Do rezultatu swoje gole dopisali jeszcze Łukasz Nowak, który zdecydowanie wyróżniał się na boisku, Rafał Braś, wykorzystując trójkowy kontratak oraz obrońca Marek Łapa. Polplast zapisuje na swoim koncie lekkie i przyjemne zwycięstwo oraz komplet punktów do ligowej tabeli.
Extend Vision - Tauron Dystrybucja 0:2
W spotkaniu ekip Extend Vision i Tauron Dystrybucja nie oglądaliśmy wielu bramek, ale za to nie brakowało woli walki oraz zaangażowania. Goście budowali przewagę w spokojny i opanowany sposób, lecz w niektórych momentach brakowało skuteczności. Przez pierwsze 10 minut spotkania zespoły nie różniły się znacznie od siebie. Strzały na bramkę oraz celność podań rozkładały się po równo. Wynik jeszcze w pierwszej części spotkania otworzył Krzysztof Sadko z zespołu Tauron Dystrybucja co dawało lepsze nadzieje w drugiej odsłonie. Po wznowieniu meczu oglądaliśmy świetnie spisującą się defensywę po obu stronach, która skrupulatnie broniła dostępu do bramek. Napastnicy musieli się przez to sporo nakombinować i tak w 32 minucie okazję do strzelenia wykorzystał Krzysztof Sadko wpisując na swoje konto drugie oczko. Łukasz Pałka-Kasiński zachował czyste konto do końca spotkania. W konsekwencji trzecia drużyna w tabeli II ligi B rehabilituje się po porażce tydzień temu i zgarnia komplet punktów.
Amway – Ericpol 2:1
W ostatnim meczu tego wieczoru ostrą batalię o punkty rozegrały ekipy Amway i Ericpol. Spotkanie było bardzo wyrównane, a na brak emocji nie mogliśmy narzekać. Zespoły charakteryzowały się podobnym stylem gry w defensywie, różnice zauważaliśmy w sposobie ataku na bramkę. Gracze Ericpol byli trochę częstszym gościem pod polem karnym Bartłomieja Latoszka który spisywał się rewelacyjnie. Amway zaś wybrał jako sposób działania - grę z kontry, co okazało się bardzo skuteczne, ale dopiero w drugiej części. Na pierwsze trafienie musieliśmy czekać aż do 18 minuty w której do piłki dopadł Łukasz Dudziński i uderzył mocno i precyzyjnie z dość sporej odległości. Gościom dodało to lekkiej swobody, ale nie zapominali o kontroli wyniku. W drugiej odsłonie groźnie Oni atakowali, ale odsłonięcie się w obronie spowodowało, że najpierw współpracę zespołu lewą stroną wykorzystał Dawid Dolański, który idealnym strzałem w okienko wyrównał wynik. Po upływie paru minut, długiego podania do ataku nie zmarnował Mariusz Wyroba, który zachował się jak rasowy napastnik i w sytuacji podbramkowej popisał się świetną „podcinką" dopisując tym samym drugie oczko dla swojego zespołu. Zawodnicy Ericpol nie odpuszczali do końca, ale kontrola rezultatu przez Gospodarzy była wzorcowa i w konsekwencji to oni zgarnęli komplet ciężko wywalczonych punktów.
III LIGA A
YesSport – Lumesse 3:3
W pierwszym meczu wieczoru nie brakowało emocji. Ba, to właśnie ten wyróżnił się spośród wszystkich jako najbardziej zacięty i ten, który trzymał w napięciu do samego niemal końca. Zaczęło się spokojnie – obie ekipy badały siły i unikały ryzyka, licząc na błędy rywala. W związku z tym brakowało nieco sytuacji bramkowych. W końcu jednak i te nadeszły, a na prowadzenie wyszła drużyna gości. Odpowiedź niebieskich była szybka – najpierw po rzucie wolnym ostemplowali oni słupek bramki rywala a rzut rożny egzekwowany bezpośrednio po tym zdarzeniu dał im wyrównującego gola. Jeszcze przed przerwą biali trafili jednak po raz drugi i gospodarze ponownie zmuszeni byli odrabiać straty. Kiedy jednak tuż po zmianie stron Lumesse zdobyło swoją trzecią bramkę mało kto już chyba wierzył, że YesSport będzie w stanie dopędzić rywala, tym bardziej, że jak dotąd jego gra skupiała się głównie na defensywie. Z upływem czasu jednak gospodarze poczynali sobie coraz śmielej i w końcu, niedługo przed końcem meczu złapali kontakt z przeciwnikiem. Gol na 2:3 niczego jeszcze jednak nie przesądzał. Na murawie rozgorzała za to prawdziwa walka. Jedni i drudzy nie odkładali nogi, czego efektem były aż cztery żółte kartki. W końcu niebiescy dopięli swego: zdobyli trzecią bramkę i drugi raz z rzędu cieszyć mogli się z remisu.
KPR – Rolls-Royce 2:0
Drugie spotkanie kolejki zapowiadało się jako walka gości o pierwsze w sezonie punkty. KPR wydawał się być bowiem rywalem w zasięgu Rolls-Royce'a, choć na piłkarze tego zespołu na pewno zdawali sobie sprawę, że mimo wszystko nie będzie łatwo. W pierwszej części gry niewiele się działo. Brakowało dogodnych okazji po obu stronach i choć z czasem lekką przewagę zyskali gospodarze, nie byli w stanie jej potwierdzić golem. Jedynym, na co było ich stać w tej połowie był strzał w spojenie i parę uderzeń wybronionych przez golkipera niebieskich. Po przerwie za to pełnym światłem rozbłysł talent Michała Skucińskiego. Najpierw fenomenalnym lobem z okolic własnego pola karnego (!) dał on prowadzenie białym, a w kolejnych minutach jeszcze je podwyższył, wykańczając składną akcję kolegów. Dwa ciosy, które otrzymała ekipa gości kompletnie odebrały jej animusz. Przestała niemalże w ogóle atakować, ograniczając się do defensywy, choć tak naprawdę nie miała czego bronić. W efekcie tego wynik nie uległ już zmianie i KPR odniosło swoje drugie zwycięstwo, podczas gdy przeciwnicy z zerowym dorobkiem nadal zamykają tabelę.
Capgemini – Platinet 3:2
Niezwykle ciekawy przebieg miał trzeci mecz, w którym lider, Capgemini, podejmował Platinet. Zapowiadało się, że będzie to zacięte spotkanie, lecz mimo wszystko większe szanse na wygraną dawano gospodarzom. Jakież więc musiało być zdziwienie obserwatorów, gdy aktywniejsi i lepsi w pierwszej połowie byli piłkarze gości. Oni także objęli prowadzenie po strzale z rzutu wolnego. Otrząśnięcie się zajęło Capgemini kilka minut, lecz w końcu także i gracze tej ekipy ruszyli do ataków. Długo nie mogli sforsować defensywy przeciwnika, lecz w końcu, w ostatniej akcji pierwszej połowy im się to udało. Po zmianie stron to właśnie gospodarze wyszli na prowadzenie, trafiając po raz drugi. Platinet jednak nie miał zamiaru się poddać i jego wysiłek został nagrodzony. Po dość kuriozalnej bramce goście zdołali wyrównać. Od tej pory grano „akcja za akcję", każda ze stron chciała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie ta sztuka udała się gospdoarzom, którzy wykorzystali błąd w obronie Platinetu i strzelili swoją trzecią i dającą im kolejne ligowe zwycięstwo, bramkę.
Colorex – IBM BTO 2:3
Przedostatnim akordem wieczoru był pojedynek pomiędzy Colorexem a IBM. Faworytem byli goście, choć oni przed meczem podkreślali mocne strony przeciwnika i traktowali go z respektem. Takie podejście okazało się jak najbardziej słuszne: pomarańczowi grali bowiem w pierwszej połowie jak z nut. Nie pozwalali w praktyce zagrozić swojej bramce a sami groźnie atakowali. Nawet znakomicie dysponowany tego wieczoru bramkarz niebieskich nie był w stanie uchronić swojej drużyny przed stratą dwóch goli w pierwszej połowie. Niedługo przed jej zakończeniem IBM złapał jednak kontakt, co zwiastowało, że nie złożył jeszcze broni. I rzeczywiście, po zmianie stron to właśnie goście prezentowali się lepiej, ale nijak nie mogli zmusić golkipera gospodarzy do kapitulacji. Mijały minuty i kiedy już wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 2:1, do siatki trafili wreszcie niebiescy. Wynik 2:2 nie utrzymał się jednak długo. Już w jednej z kolejnych akcji IBM trafił po raz trzeci i wydzierając trzy oczka w samej końcówce cieszyć mógł się ze zwycięstwa.
Atal – Krak-Akcesoria 2:6
Jako ostatnie grały ze sobą drużyny Atalu i Krak-Akcesoriów. Tak jak w meczu Colorexu z IBM, to goście byli faworytem, lecz podchodzili do spotkania pełni obaw. Szczupła, zaledwie ośmioosobowa kadra i pauza za kartki Tomasza Świdra były ku temu zasadnymi powodami. I rzeczywiście, pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi czarnych, którzy nie potrafili jej jednak przełożyć na gole. Brakowało im ostatniego podania, zbyt wiele było dryblingów zamiast prób szybkiego rozegrania akcji. Mimo to, na przerwę Krak-Akcesoria schodziło prowadząc 1:0 po solowej akcji Sebastiana Dioniziaka. Początek drugiej połowy należał jednak do gospodarzy. Strzelili oni wyrównującego gola i w kilku akcjach byli bliscy objęcia prowadzenia. Z czasem jednak czarni złapali właściwy rytm i napoczęli przeciwnika, trafiając po raz drugi. Kolejne bramki, padające w dość krótkim okresie czasu skutecznie wybiły czerwonym z głowy myśl o zwycięstwie. Jedynym, na co było ich mimo ambitnej postawy stać, było drugie trafienie, lecz wobec aż sześciu goli Krak-Akcesoria, poza statystykami miało ono raczej niewielkie znaczenie. To właśnie goście wygrali i nadal skutecznie ścigają Capgemini, z którym spotkają się już w następnej kolejce.