Podsumowanie I Ligi A...

 Raiffeisen Bank
Przebieg sezonu: Ekipa, która awansowała do I ligi pomimo dopiero czwartej lokaty w poprzednim sezonie nie miała na tym szczeblu rozgrywek lekko. Od pierwszego spotkania żółci musieli na własnej skórze doświadczać, że zaplecze Ekstraklasy to zupełnie inna bajka. Efektem tego – ostatnie miejsce i tylko cztery wygrane. Przyznać jednak trzeba, że to wynik nieco mylący, bowiem kilka wyników odniesionych przez Raiffeisen wprowadziło sporo zamieszania do ligowej tabeli.

Najlepszy mecz: Zwycięstwo nad Aplą 6:4 w przedostatniej kolejce. Żółci pokazali, że mimo iż cały sezon nie należał do nich, stać ich na pojedyncze zrywy, które mogą mieć daleko idące konsekwencje. Przecież ta klęska mocno skomplikowała kwestię awansu Apli, a pokonanie Rigor Mortis przekreśliło praktycznie szanse pomarańczowych na drugą lokatę.

Niespodzianka: Zryw w końcówce sezonu. Przykro to mówić, ale przez większość rozgrywek żółci byli zwyczajnymi dostarczycielami punktów, z którymi nawet remis był równoznaczny z porażką. Ostatnie spotkania mogły jednak wlać w serca kibiców nadzieję, że taki stan nie będzie trwał w nieskończoność. Wygrana z Rigor Mortis, Aplą czy Motorolą – to osiągnięcia godne uwagi.

Gwiazda: Paweł Cerazy. Golkiper Raiffeisen, który wielokrotnie ratował swoją ekipę przed wysokimi porażkami. Dodatkowo, doskonale sprawdzał się w roli boiskowego przywódcy, często pokrzykując na kolegów i dodając im otuchy w trudnych momentach. Tacy zawodnicy są bez dwóch zdań potrzebni.

Motorola
Przebieg sezonu: W poprzednich rozgrywkach, w których Motorola finiszowała w środku tabeli wydawało się, że i tym razem nie będzie mieć kłopotów z utrzymaniem. Nieoczekiwanie, czarni wylądowali jednak na przedostatniej lokacie. Problemy kadrowe i niewątpliwie wyższy poziom rozgrywek spowodowały, że ekipa ta żegna się z pierwszą ligą. Szybki powrót na ten szczebel jest więcej niż pewny, zatem rywale nie powinni wyrzucać z pamięci silnych punktów zespołu.

Najlepszy mecz: 5:3 z Rigor Mortis w V kolejce. Pomarańczowi mogą pluć sobie w brodę, bo gdyby wtedy wygrali z niżej notowanym rywalem, mieliby wielkie szanse na awans. Tamtego wieczoru Motorola była jednak nie do zatrzymania. Piłkarze czarnych przypomnieli sobie o formie z poprzednich rozgrywek i nie dali rywalom szans.

Niespodzianka: Spadek. Przed sezonem nikt chyba nie przypuszczał, że czarni mogą zakończyć rozgrywki aż tak nisko i to z dużą stratą do drużyn będących przed nimi. Tak jednak się stało i chcąc nie chcąc, Motorola skazana będzie teraz na walkę o powrót do I ligi. Walkę, w której ma jednak duże szanse powodzenia... o ile wróci do formy prezentowanej latem 2012 roku.

Gwiazda: Dariusz Niedzielski. Pechowa, trzynasta lokata w klasyfikacji strzelców świadczy o jego wysokiej klasie. 16 goli zdobytych w meczach Motoroli to wynik, obok 14 goli Macieja Piaseckiego, w skali całego zespołu zdecydowanie najlepszy. Jeżeli doszukiwać się przyczyn słabego sezonu czarnych, na pewno nie będzie wśród nich kiepskiej postawy atakujących.

Merite Corporate
Przebieg sezonu: Beniaminek poznał smak rywalizacji w I lidze. Początkowo nie radził sobie na tym poziomie zbyt dobrze, lecz z meczu na mecz zyskiwał tak niezbędny spokój. Prześladował go jednak pech. Kto bowiem zliczy, ile razy biali schodzili z boiska pokonani różnicą zaledwie jednej bramki... Najbardziej z wszystkich porażek zabolała ich chyba jednak ta z ostatniej kolejki, w której, różnicą (a jakże) jednego gola przegrali z Aplą, mimo iż przez zdecydowaną większość spotkania inicjatywa należała do nich.

Najlepszy mecz: 7:3 z Ernst&Young. Już na początku sezonu wydawało się, że to właśnie czarni będą głównym rywalem ekipy Grzegorza Sobesto w walce o utrzymanie. Przypuszczenia potwierdziły się, a wygrana nad drużyną Michała Duraka odniesiona w przekonywający sposób pokazała, że w białych drzemie siła.

Niespodzianka: Brak szczęścia. Nie ma drugiej takiej drużyny w Biznes Lidze. Oto wyniki przegranych spotkań Merite: 5:7, 4:5, 5:7, 5:4, 2:6, 3:4, 2:3, 6:7, 2:8, 5:6. Czy potrzebny jest komentarz? Nie licząc dwóch wyraźnie przegranych z Elektownią Skawina pojedynków, tylko dwa razy biali ulegali przeciwnikom różnicą więcej niż jednej bramki.

Gwiazda: Piotr Świętek. 29 goli tego piłkarza to piąty wynik ligi. Ponad 1/3 bramek całego zespołu zdobytych przez jednego zawodnika to niewątpliwe potwierdzenie klasy. Szkoda, że nie pozwoliło to Merite zająć wyższej lokaty, lecz nie wszystko, niestety, leży w rękach (a raczej nogach) napastników.

Ernst&Young
Przebieg sezonu: Kolejny beniaminek w zestawieniu radził sobie przez większą część sezonu bardzo dzielnie. Co prawda po pierwszej kolejce zamykał stawkę, lecz potem jego forma szła w górę, co zaowocowało nawet piątą lokatą, której czarni bronili przez cztery kolejki. Kiedy wydawało się już, że utrzymanie w I lidze jest niemal pewne, zaczęły się kłopoty. Ernst za nic nie mógł wygrać i przez chwilę meldował się już na spadkowej, ósmej lokacie. Szczęśliwie jednak wydostał się z niebytu i w kolejnym sezonie oglądać go będziemy ponownie na tym szczeblu rozgrywek.

Najlepszy mecz: Wygrana z MPO w trzeciej kolejce. O ile w rundzie rewanżowej niebiescy nie byli, delikatnie mówiąc, mocarzami, o tyle na starcie rozgrywek prezentowali się imponująco. Tym większa waga wygranej odniesionej przez Ernst&Young, która zdawała się potwierdzać wysoką formę drużyny.

Niespodzianka: Załamanie formy w drugiej części sezonu. Kiedy Ernst zameldował się na piątej lokacie było to zaskoczenie, lecz dla obserwatorów rozgrywek jednocześnie wynik w pełni zasłużony. Czarni sprytnie wykorzystywali swoje atuty i kasowali kolejne punkty, aż nagle wszystko się zatrzymało. Przez moment kwestia pozostania w I lidze zawisła nawet na włosku, lecz odrobina szczęścia (czy raczej kolejna porcja pecha Merite) spowodowała, że to Ernst&Young ostatecznie się utrzymał.

Gwiazda: Michał Durak. 25 bramek w rozgrywkach. Tak jak w poprzednim sezonie, najważniejszy zawodnik Ernst&Young. Bez niego drużyna na pewno by sobie nie poradziła i kolejne rozgrywki ponownie rozpoczynała w II lidze. Czarnym potrzeba więcej takich piłkarzy jak on.

Fideltronik
Przebieg sezonu: Tak jak w poprzednich rozgrywkach, Fideltronik długo spisywał się wręcz fatalnie, by w końcówce sezonu odzyskać rezon i brawurowo wywalczyć sobie utrzymanie. Wieńczące go pojedynki białych pokazały nawet, że ekipę tę spokojnie stać na lokatę jeszcze wyższą niż szósta, pod warunkiem prezentowania równej, wysokiej formy w każdym z osiemnastu spotkań.

Najlepszy mecz: Paradoksalnie – przegrane spotkanie z Aplą w rundzie rewanżowej. Fideltronik zagrał z przeciwnikiem w otwarte karty, ofensywnie, w efekcie czego oglądaliśmy stojące na dobrym poziomie i co najważniejsze, w miarę wyrównane widowisko. Mimo, iż więcej argumentów po swojej stronie miała wyżej notowana ekipa, biali pokazali, że ich forma zwyżkuje.

Niespodzianka: Utrzymanie. W pewnym momencie sytuacja Fideltronika wydawała się wręcz fatalna. Ostatnia lokata w tabeli, pasmo porażek... Co prawda pamiętaliśmy, że biali już raz w swojej historii uciekli spod topora, leczy tym razem ich położenie wydawało się jeszcze trudniejsze. Okazało się, że historia lubi się powtarzać. Za to, czego dokonała ta drużyna należą jej się wielkie brawa.

Gwiazda: Bartłomiej Podolecki. Tutaj wybór mógł być tylko jeden. W całej lidze nie ma piłkarza, który miałby aż taki wkład w grę zespołu. Podolecki mecze wygrywał de facto w pojedynkę. Miał udział w 64 z 88 bramek drużyny. Został królem strzelców rozgrywek, wyprzedzając nawet Tomasza Grajnego z zespołu mistrza, Elektrowni. Jeżeli w oparciu o niego Fideltronik zbuduje mocną drużynę, nawet Ekstraklasa nie wydaje się być nierealna.

MPO Kraków
Przebieg sezonu: Czwarty już opisywany debiutant na tym szczeblu przez pierwszą część sezonu spisywał się wręcz brawurowo. Jako jedyny zdołał pokonać Elektrownię Skawina. Przez trzy kolejki niebiescy byli nawet wiceliderem, lecz odpuszczenie przez nich drugiej połowy rozgrywek spowodowało, że wylądowali dopiero na piątej pozycji, będącej grubo poniżej ich możliwości.

Najlepszy mecz: Pokonanie Elektrowni Skawina. MPO dokonało tej sztuki jako jedyna drużyna w stawce, pokazując, że może powalczyć z niebieskimi o tytuł. Co prawda po pewnym czasie przekonaliśmy się, iż to raczej nierealne, lecz mimo wszystko – to zwycięstwo smakować musiało szczególnie.

Niespodzianka: Postawa w drugiej części sezonu. Po prawdziwym laniu, jakie sprawiła MPO Elektrownia Skawina (2:13...) w niebieskich załamał się chyba duch walki. Brak wiary we własne możliwości odbił się niestety na wynikach ekipy, co w efekcie spowodowało znaczący spadek w stawce. Drużynę tę stać było spokojnie na podium, może nawet na coś więcej, tymczasem wylądowała w środku stawki.

Gwiazda: Rafał Rutkowski. Grający zwykle jako obrońca zawodnik w przeciągu całego sezonu wydawał się być najlepszym graczem ekipy. Słynący z bardzo dobrej techniki, niejednokrotnie popisywał się nią na murawie, co najważniejsze, z dobrym skutkiem. Jeden z tych, którzy swobodnie poradziliby sobie także o szczebel wyżej, grając w Ekstraklasie.

Bank BPH
Przebieg sezonu: Pierwsza kolejka i drugie zajmowane po niej przez BPH miejsce były zwiastunem, że z tą drużyną trzeba się będzie liczyć. Później co prawda nie było tak dobrze, przez chwilę pomarańczowi musieli nawet obawiać się o utrzymanie, lecz ostatecznie finiszowali na znakomitej dla nich, czwartej pozycji. Co prawda strata do ekip nad nimi była spora, lecz mimo wszystko, pozostawienie w pokonanym polu MPO musi budzić szacunek.

Najlepszy mecz: Remis z Aplą w IV kolejce. Podział punktów z ekipą, która od początku zapowiadała walkę o awans musiał podbudować morale drużyny. Tym bardziej, że wywalczony został po pasjonującym meczu, w którym żadna ze stron nie miała wyraźnej przewagi. To pokazuje, jak daleko pomarańczowi mogą zajść w przyszłości.

Niespodzianka: Czwarta lokata. Niespodzianka to oczywiście na plus, bo na pewno mało kto przewidywał w ogóle, że BPH znajdzie się w górnej połówce tabeli. Potencjał w tym zespole tkwi ogromy i wydaje się, iż dopiero w kolejnym sezonie uda się go pokazać w pełni. Wtedy pomarańczowych spodziewać się możemy już w samym czubie tabeli.

Gwiazda: Łukasz Gręda. Jego liczby to 29 i 17. Tyle razy właśnie trafiał do siatki i asystował. Jego postawa to klucz do czwartej pozycji BPH, choć przyznać trzeba, że mimo okazałego strzeleckiego dorobku, Gręda ma jeszcze nad czym pracować. Gdy poprawi kilka mankamentów, powinien być tym, który wprowadzi swój zespół na podium.

Rigor Mortis
Przebieg sezonu: Rigor po raz kolejny nie udała się walka o Ekstraklasę. Ponownie do awansu zabrakło niewiele, bo zaledwie trzech punktów. Mimo to, pomarańczowi powinni chyba docenić zajęte przez siebie trzecie miejsce. W pierwszej części sezonu plasowali się bowiem niżej i dopiero w rundzie rewanżowej udało im się wskoczyć na podium. Może w kolejnych rozgrywkach wreszcie uda im się wywalczyć upragniony awans?

Najlepszy mecz: 9:1 w pierwszej rudzie przeciwko MPO. Trzy oczka w tym spotkaniu, wywalczone w brawurowym stylu pokazały, jak duża siła drzemie w Rigor. Niebiescy nie mieli nic do powiedzenia i z boiska schodzili w poczuciu klęski. Klęski poniesionej jednak z przeciwnikiem, który tego wieczoru zagrał wybitny mecz.

Niespodzianka: Aż pięć porażek. To zaskakujące, że Rigor, słynący z niezłej defensywy aż tyle razy schodził z boiska pokonany. Parokrotnie coś się jednak w trybach świetnie działającej machiny zacinało. Najlepszym tego przykładem była porażka z Raiffeisenem, która, przytrafiając się w samej końcówce, przekreśliła praktycznie szanse pomarańczowych na awans.

Gwiazda: Bartosz Łabęcki. Najlepszy strzelec drużyny i trzeci pod tym względem zawodnik ligi. Bez jego goli nie byłoby na pewno podium Rigora, nie byłoby też walki o awans do samego końca. Piłkarz godzien wielkich pochwał.

Apla
Przebieg sezonu: Apla miała jasny cel – awans do Extraklasy. Udało się go zrealizować, choć w końcówce wyścig po drugą lokatę, jak to najtrafniej ujął gracz Apli, Marcin Porada, przypominał wyścig żółwi. Tylko raz (po II kolejce) zespół znalazł się poza podium. Uwagę budziła jego niezwykła dyscyplina taktyczna i skuteczność przeprowadzanych ataków. Te właśnie umiejętności będą, jak się wydaje. kluczem biało-pomarańczowych do sukcesów na najwyższym szczeblu.

Najlepszy mecz: Dwumecz z Rigor Mortis. Kluczowy w kontekście awansu Apli do Ekstraklasy. Co prawda biało-pomarańczowym udało się wygrać tylko jedno ze spotkań, lecz mimo wszystko, bilans pojedynku przemawiał na ich korzyść.

Niespodzianka: Końcówka sezonu, która o mały włos nie kosztowała Apli awansu. Najpierw przytrafiła jej się porażka z Raiffeisenem, który wcześniej (szczęśliwie dla zespołu) ograł też Rigor. Później do ostatniej minuty przyszło walczyć biało-pomarańczowym o wygraną w meczu z Merite. To w efekcie mogło dawać wrażenie, że awans dla takiej ekipy nie jest zbyt zasłużony. Wystarczy sobie jednak przypomnieć kapitalne pojedynki Apli z pierwszej części sezonu by zrozumieć, że na drugą lokatę solidnie zapracowała.

Gwiazda: Marcin Porada. Tak się jakoś złożyło, że w tej grupie I ligi aż roi się od indywidualności. Jedną z największych jest właśnie Porada, który z 30 bramkami i 27 asystami może zaliczyć ten sezon do bardzo udanych. Zdecydowanie najważniejsze ogniwo piekielnie skutecznej machiny, której bardzo rzadko zdarza się zacinać.

Elektrownia Skawina
Przebieg sezonu: Ekipa ze Skawiny przed startem rozgrywek wymieniana była w gronie poważnych kandydatów do awansu. Wywalczyła go w iście mistrzowskim stylu, tylko raz tracąc punkty (z MPO). Od pierwszej do ostatniej kolejki rywale musieli w tabeli oglądać plecy Elektrowni, która, jak się wydaje, prezentowała zdecydowanie najlepszą piłkę z wszystkich ekip, które awansowały do Extraklasy.

Najlepszy mecz: Zwycięstwo nad MPO w rudzie rewanżowej. Żądni rewanżu za porażkę w pierwszej serii gier piłkarze ze Skawiny sprawili niebieskim srogie manto. Zwycięstwo 13:2 nad innym kandydatem do awansu nie wymaga właściwie żadnego komentarza

Niespodzianka: Dominacja. Można było przypuszczać, że Elektrownia wygra tę grupę I ligi. Ale że zrobi to w tak imponującym stylu, nie spodziewał się chyba nikt. Siedemnaście wygranych i tylko jedna porażka to jeden z lepszych bilansów w całej Biznes Lidze. Z niecierpliwością będziemy czekać na popisy piłkarzy ze Skawiny w Ekstraklasie.

Gwiazda: Tomasz Grajny. Wicekról strzelców, któremu do korony zabrakło jednego – skuteczności. Kto oglądał mecze Elektrownii mógł łatwo zauważyć, że to największy mankament superstrzelca zespołu. Mimo to i tak to właśnie on był najjaśniejszym punktem zespołu i wydaje się, że może mieć wielki wpływ na postawę ekipy w Extraklasie. A szanse, że Elektrownia w niej namiesza są spore...

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie