KRAKSPORT EXTRAKLASA
Fideltronik - Ernst&Young 10:1
Pogłębia się kryzys Ernst&Young...
Spotkanie, zapowiadane jako starcie drużyn zamieszanych w w walkę o utrzymanie miało jednostronny przebieg. Fideltronik z dużym animuszem rozpoczął to spotkanie i szybko wyszedł na trzy bramkowe prowadzenie, a jako, że gracze w biało-czerwonych strojach nie zamierzali zwalniać to końcowy rezultat urósł do sporych rozmiarów. Ernst&Young po rewelacyjnym otwarciu sezonu i trzech zwycięstwach z rzędu, teraz notuję fatalną serię czterech porażek. Co się stało z Michałem Durakiem i spółką? Ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne, czarnych stać na zdecydowanie lepszą grę. Fideltronik natomiast odnosi bardzo cenne zwycięstwo i pokazuje, że aktualnie znajduje się na właściwej drodze do utrzymania w lidze.
J&J Skotniki - Elektrownia Skawina 1:6
Znają się jak łyse konie
W drugim meczu siódmej kolejki spotkały się zespoły, których los w Biznes Lidze splatał już wiele razy, a historia ich wspólnych spotkań rozpoczęła się na początku ich drogi do triumfów w rozgrywkach. Wtedy to w premierowym dla obydwu ekip sezonie Elektrownia Skawina, zdobyła mistrzostwo II Ligi C... przed drużyną ze Skotniki. W nawiązaniu do tamtych czasów i tym razem zawodnicy ze Skawiny okazali się lepsi od dobrze znanych rywali. Dużą klasę pokazał w tym spotkaniu wszędobylski Jacek Okarmus, któremu wtórował w bramce Karol Hartabus. Elektrownia grała szybko i z pomysłem, dzięki czemu wygrała to spotkanie dość zdecydowanie 6:1.
KAT - Auto-Gum 3:9
Starcie zespołów mających swoje kłopoty
KAT bez Kamila Piórkowskiego czy też Patryka Króla, natomiast Auto-Gum bez Tomasza Sendora, Roberta Dąbrowskiego czy też braci Pitułów - tak wyglądały braki kadrowe obydwu ekip w tym spotkaniu. To jednak bardziej odbiło się na taksówkarzach, którzy pomimo próby powrotu do gry i doskoczenia do rywala w drugiej połowie meczu, ostatecznie musiał uznać wyższość Auto-Gumu. Oponiarze grali w znany nam sposób, szybko i pomysłowo, często opierając swe akcje na dużych indywidualnych umiejętnościach. Na takie atuty odpowiedzi w tym spotkaniu nie miał KAT.
iCar - Hostel Deco 3:0
Konsekwencja i skuteczność kluczem do sukcesu
Wyrównane spotkanie, w którym o końcowym wyniku decydowały detale, a te były po stronie iCara. Taksówkarze umieli wykorzystać swoje szanse w tym meczu, czego nie można powiedzieć o zawodnikach Hostelu Deco, którzy poza źle nastawionymi celownikami, mieli również w kilku sytuacjach sporo pecha, np. wtedy, gdy dwukrotnie piłkę z linii bramkowej wybijali obrońcy iCara. Taksówkarze byli bardziej zdecydowani i agresywni, a ich nastawienie zostało nagrodzone kompletem punktów, który winduje beniaminka na 4 pozycję w tabeli.
Art-Gum/Mastercompo - Medicina/Bikershop - 0:4
Pokaz futbolu
Mecz zapowiadany, jako najciekawsze starcie pierwszej części sezonu nie zawiódł. Mieliśmy dużo dokładnej i szybkiej gry, wymiany podań i wreszcie gole, choć te strzelała tego dnia tylko Medicina. Biało-niebiescy zwyciężyli dzięki dużej konsekwencji w grze obronnej, dobremu przesuwaniu się i dużej odpowiedzialności za posiadaną piłkę. Dzięki temu nie narażali się na kontrataki, a w sytuacjach, gdy rywal popełniał błędy wyprowadzali zabójcze akcje. Ciekawie wyglądała gra w drugiej odsłonie, gdy długimi momentami Art-Gum grał na połowie rywala z udziałem swojego bramkarza Jana Zachariasza, pozostając w posiadaniu piłki. Gra fioletowych mogła się podobać, ale nie przyniosła wymiernego efektu w postaci bramek. Spotkanie zgromadziło wielu obserwatorów, głównie z różnych drużyn występujących w Biznes Lidze. Ci nie mogli być zawiedzeni, jako że oglądali jedno z najlepszych pod względem piłkarskim spotkań w historii BL.
YESSPORT I LIGA A
Biesiada z „Hudym Smalcem" - Bank BPH 4:1
Premierowe zwycięstwo Biesiady
Biesiada z „Hudym Smalcem" ciężko zapracowała na pierwsze ligowe punkty w tym sezonie i po starciu z Bankiem BPH zawodnicy w błękitno-złotych koszulkach mogą być z siebie zadowoleni. Od pierwszego gwizdka sędziego gospodarze ruszyli na rywala, w ich oczach widać było ogromną determinację i wolę walki. Po okresie przewagi udało się wreszcie otworzyć wynik spotkania, ale po składnej dwójkowej akcji goście wyrównali za sprawą Sebastiana Biela. Po przerwie obraz gry się wyrównał, oglądaliśmy mecz w którym jedna akcja może przesądzić o wyniku spotkania. Więcej zimnej krwi pod koniec spotkania zachowali gospodarze, którzy wygrali ostatecznie 4:1, co z pewnością pozwolili im uwierzyć, że ten sezon mimo nie najlepszego początku można jeszcze uratować.
ALIOR BANK – State Street II 5:2
Szczęście nie było ich sprzymierzeńcem
Z niesłychaną wręcz furią ruszyli gracze State Street II na rywala od pierwszego gwizdka sędziego. Pierwsze minuty przyniosły drużynie gości co najmniej trzy okazje, które powinny zakończyć się golem. Fantastyczną robotę w bramce Alioru wykonał Sylwester Kądziołka, który pokonać się nie dał, dając tym samym sygnał swoim kolegom, że mogą na niego liczyć. Gdy goście się wyszumieli do coraz odważniejszych ataków zaczęli ruszać gospodarze. Okazali się oni bardziej wyrachowani od rywala i na przerwę schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron z rządzą odrabiania strat ruszył State i udało mu się nawet na chwilę złapać kontakt, ale po chwili było już 3:1. Z tyłu Alior mógł liczyć na Kądziołkę, a z przodu o końcowym wyniku zadecydowała skuteczność Macieja Łuczaka, który zakończył to spotkanie z hattrickiem. State Street może pluć sobie w brodę, bo sytuacji w tym spotkaniu miał w bród, a nie wszystko można zrzucić na kark braku szczęścia...
ProEko – Lorenz 2:3
Krok za RMF Maxxx
Szlagierowo zapowiadało się starcie ProEko z Lorenzem. Wygrany tego spotkania mógł mieć nadzieję na dalszą walkę z drużyną RMF Maxxx o tytuł mistrzowski, porażka te nadzieje już raczej przekreślała. Stawkę spotkania dało się wyczuć. Żadna z drużyn nie kwapiła się do zdecydowanych ataków, czekając raczej na błąd rywala i bezwzględne jego wykorzystanie. Na prowadzenie wyszli goście, ale po upływie kilku minut wyrównał Mieszko Pacanowski. Gdy wydawało się, że pierwsza część meczu zakończy się remisem, akcję spotkania przeprowadził Lorenz. Piłka chodziła jak po sznurku, aż wreszcie trafiła do Piotra Deryniowskiego, który nie dał szans bramkarzowi. Fantastyczne trafienie! Po przerwie obraz gry się nie zmienił, oglądaliśmy wyrównane zawody, dobrze poukładanych ekip. Znowu wyrównał Pacanowski po dobrym rozegraniu rzutu wolnego, ale po raz kolejny na prowadzenie wyszli goście, tym razem nie oddając już go aż do końcowego gwizdka. Lorenz depcze cały czas liderowi po piętach, nie pozwalając mu ani na chwilę dekoncentracji.
VSoft – RMF Maxxx 1:3
Nikt tak jeszcze Maxxxa nie nastraszył
Ciężką przeprawę miał przewodzący tabeli RMF Maxxx z VSoftem. Gospodarze postawili ciężkie warunki, zmuszając lidera do maksymalnego wysiłku. Osłabiony brakiem kilku bardzo ważnych zawodników RMF grał swoją piłkę, starając się jak najdłużej być w jej posiadaniu. Świetnie ustawieni gospodarze wyprowadzili jednak błyskawiczną kontrę, którą po mistrzowsku na gola zamienił Adam Łuszcz. Goście naciskali coraz bardziej i ich wysiłki zostały nagrodzone. Piłkę z linii bramkowej ręką wybił obrońca gospodarzy, za co sędzia ukarał go czerwonym kartonikiem, a RMF miał rzut karny. Nie pomylił się Karol Kościółek i na przerwę schodziliśmy przy stanie 1:1. Po zmianie stron zarysowała się przewaga gości, którzy za wszelką cenę dążyli do zwycięstwa. Sztuka ta im się udała za sprawą trafień Michała Spasiuka i Michała Tazbira. Goście po bardzo ciężkim meczu pokonali VSoft, ale te trzy punkty urodziły się w dużych bólach.
A.S.A – Especto 5:2
Liczy się to co w sieci
O tym, że zawodnicy Especto grać w piłkę potrafią wiemy nie od dziś. Ich problemem jest nonszalancja w ataku i chęć ciągłej zabawy piłką. To też wiemy. Nie inaczej było w starciu z A.S.Ą. Goście grali, operowali piłką, ale trzy punkty wędrują na konto gospodarzy, którzy bezwzględnie wykorzystali swoje szanse i strzelili kilka goli więcej od rywala. Granatowi bardzo szybko wyszli na prowadzenie, dzięki czemu w dalszych fragmentach spotkania mogli skupić się na kontratakach. Była to zabójcza broń. Ogromną pracę w ataku A.S.Y wykonał Kamil Wąs, który raz po raz wpadał w defensywę Especto i kończył akcję strzałem, bądź podaniem. Przy stanie 2:0 dla granatowych do gry wrócili goście, ale nie poszli za ciosem i stracili gola na 1:3, po którym mecz praktycznie się zakończył. Jeden z faworytów ligi przegrywa kolejne spotkanie, w którym nie jest od rywala gorszy, a może i nawet lepszy. Jeżeli do dobrej gry Especto dołoży skuteczność to zwycięstwa przyjść muszą.