II Liga A
Contact Sales – State Street 2:2
Bramka-kuriozum daje remis...
Brak organizacji gry obydwu drużyn w pierwszej połowie inauguracyjnego spotkania IV kolejki przełożył się na to, że oglądaliśmy w tej odsłonie głównie indywidualne próby zmiany wyniku meczu. Wynik 2:1 dla State, przy którym zawodnicy schodzili na przerwę, równie dobrze mógł brzmieć odwrotnie i nikt nie miałby prawa zgłaszać odnośnie tego większych pretensji. Druga odsłona przyniosła zdecydowanie bardziej uporządkowaną grę, szczególnie po stronie State Street. Zawodnicy tej ekipy raz za razem wychodzili w liczebnej przewadze z groźnymi atakami i dochodzili do znakomitych sytuacji, które sobie tylko znanym sposobem udawało im się marnować. Poczynania drużyny Contact Sales wyglądały natomiast dokładnie odwrotnie. Udało im się doprowadzić do wyrównani praktycznie nie mając klarownej sytuacji pod bramką rywali, a sposób w jaki tego dokonali uznać można za całkowicie kuriozalny. Długa piłka wybita z własnej połowy skozłowała tuż przed golkiperem State, który ewidentnie źle ocenił parabolę jej lotu, i przy pressingu ze strony napastnika Contactu, wpadła do siatki. Pomimo licznych prób – przeważnie ze strony State – nic więcej 'wpaść' nie chciało i całe spotkanie zakończyło się dość niespodziewanym biorąc pod uwagę jego przebieg remisem 2:2.
Lynka – Dedax 2:5
Niekorzystna metamorfoza Lynki...
Ciężka pierwsza połowa dla zawodników Lynki. Po pełnej polotu, a przede wszystkim skutecznej grze zawodników tej drużyny z poprzedniej kolejki nie zostało zbyt wiele, w jej miejsce pojawiły się za to brak koncepcji w akcjach ofensywnych oraz wyraźnie widoczne luki w obronie. Przy twardej, fizycznej grze zaproponowanej od pierwszych minut spotkania przez ekipę Dedaxu, metamorfoza ta nie wróżyła absolutnie niczego dobrego zawodnikom grającym w ciemnych strojach. Nie dziwiło zatem 2:0 dla Dedaxu do przerwy i pełna kontrola nad boiskowymi wydarzeniami ze strony tej drużyny. W drugiej części meczu wiele się w tej kwestii nie zmieniło, przynajmniej do momentu podwyższenia prowadzenia przez Dedax. Wysoce niekorzystny wynik zmobilizował w pewien sposób zawodników Lynki, starali się oni możliwie jak najszybciej odpowiedzieć rywalom bramkami, ich strzały częściej niż w siatce lądowały jednak na poprzeczce ich bramki bądź w rękach golkipera. Ostatecznie pomimo delikatnego podreperowania celowników, nie udało im się złapać nawet kontaktu z przeciwnikiem, ten zaś dorzucając kolejne 2 bramki ustalił wynik całego spotkania na 5:2 na swoją korzyść.
Mota-Engil – Kolorysta.pl 3:5
Zagrali 'na luzie'...
Od pierwszych minut pełną kontrolę nad meczem objęła ekipa Kolorysty. Momentami ich poczynania podchodziły wręcz pod lekceważenie przeciwnika – ruletki na środku boiska, zakładanie siatek czy strzały z okolic połowy były stałymi elementami dzisiejszego spotkania. Mota nie zamierzała składać broni , jednak siła argumentów po stronie ekipy grającej w czarnych strojach już do przerwy dała jej zdecydowane prowadzenie 3:1, które i tak uznać należało za zaskakująco niskie. W drugiej odsłonie Koloryści ograniczyli się do spokojnego rozgrywania piłki, przez co do głosu dochodzili coraz częściej zawodnicy Moty, którym udało się w tej części gry zdobyć kolejne 2 gole. Tyle samo ustrzelili jednak przeciwnicy, ozdobą spotkania była zaś bramka zdobyta przez nich bezpośrednio po rozpoczęciu gry z połowy boiska. Wynik końcowy 5:3, i komplet punktów wędruje do ekipy Kolorystów.
QFinance – TNT 2:3
Porażka lidera...
Sporym szokiem musiał być dla zawodników liderującej ekipy Qfinance sposób, w jaki od pierwszej minuty 'rzucili się' na nich przeciwnicy grający pod szyldem TNT. Tym, nieustępliwa gra na całej długości i szerokości boiska bardzo szybko dała to, na co liczyli – prowadzenie 2:1 i względną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Bardzo podrażniło to wyżej notowanego rywala, który w odpowiedzi próbował przejąć inicjatywę stosując taktykę TNT. Wysoki pressing przynosił skutek w postaci licznych sytuacji pod bramką Qfinance, nie przekładał się jednak na zdobycz bramkową. Upragnione wyrównanie udało się w końcu wyszarpać w drugiej połowie, chwilowa dekoncentracja po jego zdobyciu kosztowała jednak lidera koleją bramkę straty, i dalszą pogoń za wynikiem. Jak się okazało, bramka dająca TNT prowadzenie była zarazem bramką zwycięską – fantastyczna postawa ich golkipera w końcówce spotkania dała ekipie grającej w białych strojach 3 punkty, jemu samemu zaś miejsce w siódemce kolejki.
BWI – Amara 1:4
Kosztowna nieskuteczność BWI...
Pierwsza połowa dość wyrównana, zakończona minimalnym prowadzeniem Amary, 1:0. Choć BWI wypracowało sporo klarownych okazji pod bramką przeciwnika, skuteczność atakujących tej ekipy stała na zastraszająco niskim poziomie. Druga odsłona to szybkie podwyższenie prowadzenia przez ekipę grającą w białych strojach – 3:0 mogło jednak dziwić, bowiem podobnie jak w pierwszej części gry, dobrze grający Gągol umiejętnie przytrzymywał piłkę pod bramką Amary i stwarzał kolegom kolejne sytuacje strzeleckie, Ci jednak jak na złość nie wykorzystali żadnej z nich. Twierdza Amary padła ostatecznie w końcówce spotkania - jeden gol był jednak wszystkim na co dziś wieczór stać było zawodników BWI. Kolejna stracona bramka kompletnie odebrała im zapał do 'gonienia' wyniku, zaś zawodnikom Amary pozwoliła ustalić jego wysokość na 4:1 na swoją korzyść.
II Liga B
Jarwex - Deutsche Bank 12:1
Różnica klas
Do starcia z liderem Deutsche Bank przystąpił w 6-osobowym składzie i bardzo szybko musiał odrabiać straty. Gospodarze wykorzystali dwie z kilku świetnych okazji i stało się jasne, że dla gości nie będzie to przyjemne popołudnie. Spóźniony Marcin Stankowski niestety nie był w stanie odmienić losów spotkania, a natchniony Jarwex rozkręcał się z minuty na minutę. Popisów technicznych graczy w zielonych koszulkach nie było końca, a bezradny bramkarz "Bankowców" raz po raz musiał wyjmować piłkę z siatki. Ostatecznie gospodarze wygrali to spotkanie 12:1, a gola na otarcie łez dla gości zdobył Łukasz Gręda.
Shell - BAT 14:0
"Masakracja"...
Prawdziwy trening strzelecki urządzili sobie zawodnicy Shella, którzy w poniedziałkowy wieczór rozbili BAT 14:0. Co prawda goście przez całe spotkanie musieli grać w osłabieniu, ale fakt ten nie może przysłonić fantastycznej postawy graczy gospodarzy, którzy imponowali zespołowością, ruchliwością i przede wszystkim skutecznością. Królem "polowania" został Łukasz Bąk, który czterokrotnie trafił do siatki rywala. W ekipie gości na pochwały zasłużył Rafał Socha, który dwoił się i troił, ale wobec braku wsparcia jego akcje z góry skazane były na niepowodzenie.
Auchan Bronowice - EC Engineering 5:6
Starcie tytanów
Pasjonujący pojedynek stoczyli liderzy obu ekip: Mateusz Ziółko i Maciej Golmento. Indywidualne popisy wyżej wymienionych zawodników zepchnęły w cień pozostałe boiskowe wydarzenia i na trwałe wryły się w pamięć obserwujących to spotkanie. Pięć trafień Ziółki nie dało Auchan Bronowice nawet jednego punktu. Choć Golmento do siatki trafił tylko raz to po ostatnim gwizdku to on mógł być z siebie bardziej zadowolony. Dzięki jego efektownej grze EC Engineering wygrało 6:5 i zapisało pierwsze ligowe punkty w sezonie.
Capita - Cisco 1:3
To było MECZYCHO!
Na takie mecze warto przychodzić! Capita i Cisco wspólnie stworzyły kapitalne widowisko, które na trwałe zapisze się w historii Biznes Ligi. Gospodarze świetnie operowali piłką, stwarzali sytuacje, ale w bramce gości stał NADCZŁOWIEK, który wybił gospodarzom z głowy marzenia o zwycięstwie. Jakub Fik - bramkarz Cisco zagrał absolutnie wybitne zawody, ale zwycięstwo gości dał kto inny. Jan Węgrzyn trzykrotnie trafił do siatki po błyskawicznych kontrach, w których pokazał to z czego w tej lidze słynie. Duża szybkość i pewny, mocny strzał. Bramkarz Capity był bezradny. Gospodarze za wszelką cenę dążyli do odrobienia strat, ale tego wieczora po prostu tak dysponowanego Cisco ograć się nie dało. CHAPEAU BAS dla obu ekip!
III Liga A
Pegasystems - Plac Nowy 12 : 0
Zadecydowała pierwsza połowa
W pierwszym starciu w poniedziałkowy wieczór pomiędzy ekipami Pegasystems i Plac Nowy 1 to Gospodarze okazali się lepsi. W pierwszej połowie oglądaliśmy dwa decydujące o zwycięstwie trafienia zdobyte przez dobrze spisującego się na boisku Radosława Piegzę. W drugiej połowie drużyna Pegasystems potrafiła zatrzymać ataki rywala i utrzymać dwubramkowe prowadzenie do końca, choć walka była ostra. Komplet punktów lokuje ich na drugiej pozycji w tabeli III ligi A.
Oknoplus Dindencor – mBank 2 : 2
Sprawiedliwy remis
Drugi mecz IV kolejki pomiędzy sąsiadującymi w tabeli ekipami Oknoplus Dindencor i mBank zakończył się remisem i podziałem punktowym. Oba zespoły prezentowały bardzo podobny poziom. W ciągu pierwszej połowy padła tylko jedna bramka, a wynik otworzył zespół Gospodarzy. W drugiej odsłonie mBank deptał po piętach swojemu rywalowi. W konsekwencji nikt nie przechylił szali na swoją korzyść, a podział punktowy był sprawiedliwy. Zwiastuje to ciekawą walkę o pozycję na podium w III lidze A.
Polwar – Trater 0 : 2
Ważne zwycięstwo
Spotkanie Polwar vs Trater zakończyło się zwycięstwem ekipy Gości, który konsekwentnie budowali swoje zwycięstwo. Drużyna z dolnej części tabeli zaskoczyła tego wieczoru i zanotowała pierwsze zwycięstwo w tym sezonie pokonując doświadczoną ekipę w rozgrywkach Biznes Ligi. Przez większość czasu utrzymywał się wynik 0:0 i ciężko było mówić o faworycie. Dopiero w drugiej odsłonie padły dwa trafienia, które na swoje konto wpisali Mizera i Mastela. W rezultacie komplet punktów daje im szóstą pozycję w tabeli III ligi A.
EY – Selvita 2 : 3
Niewiele zabrakło do remisu
W czwartym meczu spotkały się dwie sąsiadujące ekipy z dołu tabeli III ligi A EY i Selvita. Oba zespoły po porażkach w tamtym tygodniu za wszelką cenę chciały zdobyć tego wieczoru komplet punktów. Lepsi okazali się zawodnicy w niebieskich strojach strzelając o jedną bramkę więcej od przeciwnika, który cały czas deptał im po piętach. Selvita konsekwentnie budowała kolejne akcje i była bardziej skuteczna co przełożyło się na zwycięstwo dające piątą pozycję w tabeli.
Amusys Production – HSBC 1 : 10
Jednostronne spotkanie
W starciu ekip Amusys Production i HSBC zwycięstwo było z góry przesądzone. Spotkały się zespoły z dwóch różnych biegunów. Dodatkowo u zielonych nie dopisała frekwencja co nie pomagało w grze. Konsekwentnie drużyna HSBC budowała przewagę w tym spotkaniu. Wykorzystywali oni skrupulatnie każdy błąd przeciwnika i zamieniali go na bramkę. W rezultacie skończyło się na dziesięciu oczkach i komplecie łatwo wywalczonych punktów, a największy udział w nich mieli Rafał Szyndler i Adrian Kośmider. Amusys Production zanotował również trafienie „na pocieszenie".