II LIGA B
Tauron Dystrybucja - Teva 4:3
Co w światło, to w "sieci"...
To nie był dobry dzień dla bramkarzy, praktycznie każdy strzał w światło bramki kończył się golem. Grająca po raz kolejny w osłabieniu Teva pokazała się z dobrej strony i detale zadecydowały o ich ostatecznej porażce. Kluczowe dla końcowego wyniku były 18 i 19 minuta spotkania. Gospodarze strzelając dwa gole doprowadzili do wyrównania i zasiali niepewność w szeregach gości. Po zmianie stron jednego gola więcej strzelił Tauron i ostatecznie dopisał do swojego konta arcyważne 3 punkty.
Polplast - OSTC 4:2
Wolej Fijoła przyćmił wszystko
To już powoli norma, że Polplast koncertowo rozgrywa pierwszą połowę spotkania, po czym w drugiej znacznie spuszcza z tonu. Nie inaczej było i tym razem. OSTC na zdecydowaną i agresywną grę rywala nie potrafiło znaleźć lekarstwa i stąd wynik 0:3 do przerwy. Ozdobą meczu było trafienie Benedykta Fijoła. Defensor gospodarzy huknął z woleja, nie dając najmniejszych szans bramkarzowi, stając się tym samym głównym faworytem w wyścigu o "gola kolejki". Po zmianie stron goście nawiązali walkę, ale odmienić losów spotkania już nie byli w stanie.
Extend Vision - TESCO 1:2
Nerwowa końcówka
Starcie Extend Vision z Tesco nie stało na najwyższym poziomie, ale agresji i zaangażowania żadnej ze stron odmówić nie można. Przez większą część meczu to goście byli stroną przeważającą i w pełni zasłużenie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Duża w tym zasługa Piotra Joba, który najpierw idealnym podaniem obsłużył partnera, a chwilę później sam wcielił się w rolę egzekutora i podwyższył prowadzenie. Po zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale umiejętności wystarczyło im tylko na jednego gola. W końcówce zrobiło się bardzo "gorąco", ale na szczęście zawodnicy potrafili utrzymać nerwy na wodzy i skupić się na kopaniu piłki.
IBM SWG - Revo Drink Team 5:1
Nieoczekiwanie jednostronny hit
Będące w bardzo dobrej formie Revo otrzymało od IBM SWG prawdziwą lekcję futbolu. Gospodarzom w starciu z wiceliderem wychodziło praktycznie wszystko, a goście zaliczyli jedno z tych spotkań o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Cezary Górka fantastycznymi trafieniami wyprowadził swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie, wybijając w ten sposób rywalowi korzystny wynik z głowy. Goście starali się grać "swoją" piłkę, ale w kluczowych momentach świetnie interweniował Piotr Suszalski, który niewątpliwie był jednym z architektów tego zwycięstwa.
YESSPORT I LIGA A
ALIOR BANK - RMF Maxxx 2:2
Szalony pościg RMF
Osłabiony brakiem kilku bardzo ważnych zawodników RMF w niczym nie przypominał drużyny, która imponowała od początku sezonu. W pierwszej części Alior był zdecydowanie lepszym zespołem i w pełni zasłużenie prowadził 1:0. Tuż po zmianie stron Bankowcy "ukłuli" po raz drugi i goście znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Lider pokazał jednak charakter i ostro wziął się do odrabiania strat. Najpierw Mostowik trafił na 2:1, a po chwili niezawodny Michał Spasiuk wyrównał stan meczu. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego piłkę meczową po fenomenalnej akcji Spasiuka miał Rębisz, ale w sytuacji sam na sam z...pustą bramką fatalnie się pomylił i mecz zakończył się podziałem punktów.
II LIGA C
IBM BTO – Gazownicy Krakowscy 10:2
Pewna wygrana
Oba zespoły dzieliła punktowa przepaść co błyskawicznie pokazały wydarzenia na boisku. Co prawda to Gazownicy otworzyli wynik spotkania, lecz upływające minuty przynosiły kolejne trafienia drużynie IBM. Cały zespół niebieskich zagrał bardzo dobre spotkanie, lecz na specjalne wyróżnienie zasługują dwaj zawodnicy: Szymon Śmietana oraz Wojciech Wasik. Pierwszy z panów aż czterokrotnie asystował swoim kolegom, dokładając do tego dwa trafienia, podczas gdy Wasik zdobył hat-tricka zarówno w bramkach jak i w ostatnich podaniach.
Biprotech - Atal 4:2
Trzecie zwycięstwo Biprotechu
Było to wyrównanie spotkanie, ze wskazaniem mimo wszystko na Biprotech. Przez długi okres czasu utrzymywał się wynik 3:2 i to Atal miał kilka dogodnych sytuacji na wyrównanie. Jednak bramka na 4:2 w końcówce, całkowicie pozbawiła Czerwonych złudzeń na korzystny rezultat. Wynik mógł być bardziej okazały, lecz Stanisław Banach, nie wykorzystał rzutu karnego. Stara mantra, że poszkodowany nie powinien egzekwować „jedenastek" po raz kolejny okazała się bezlitośnie prawdziwą. Dzięki temu zwycięstwu, Biali zamienili się pozycjami z Atalem i to oni zajmują siódmą lokatę po tej serii gier.
LGBS – Food Care 4:2
Dwie, nierówne połowy
Wydarzenia w pierwszej połowie zwiastowały pogrom. Mądra gra i prowadzenie 3-0 zapewniały dobre nastroje drużynie LGBS. Humory nieznacznie popsuły się gdy Food Care, w końcówce pierwszej odsłony, zdobył pierwszą bramkę. Czarni, którzy tym razem grali w znacznikach, weszli w drugą połowę z werwą, a ich ataki były coraz groźniejsze. Taka gra przyniosła kontaktowe trafienie. Jednakże ostatnie słowo należało do grającej z kontry drużyny LGBS. MVP spotkanie został Przemysław Gajewski. Lider Granatowych po raz kolejny swoimi trafieniami zapewnił pełną pulę ekipie LGBS.
Przedszkole Fair Play – Platinet 2:0
Przedszkole wiceliderem!
Pierwsze z dwóch spotkań na które oczekiwaliśmy cały wieczór przyniosło nam wiele sportowych emocji. Zawodnicy, znając stawkę tego pojedynku nie odpuszczali żadnej piłki i kolokwialnie „gryźli trawę". Przedszkole pierwszą swoją bramkę zdobyło dopiero po 13 minutach gry, a było to jedynie trafienie w pierwszej połówce. Druga odsłona przypominała swoją poprzedniczkę. Dużo było walki, jednak obserwowaliśmy też kilka ciekawych, podbramkowych sytuacji. Ta część spotkania również przyniosła nam jedno trafienie, lecz należy zaznaczyć że taka mała ilość bramek w tym spotkaniu to spora zasługa bramkarzy obu ekip, którzy stanęli na wysokości zadania.
Dzięki arcyważnym trzem punktom, Przedszkole realnie włącza się do walki o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Za tydzień czeka ich starcie z Probudem, które wiele nam wyjaśni w aspekcie pozycji w tabeli II Ligi C.
Krak-Akcesoria – Probud 2:5
Biali górą w szlagierze
Sytuacja Czarnych z każdą kolejną serią gier komplikuje się. Druga porażka z rzędu praktycznie przekreśliła szansę tego zespołu na zdobycie mistrzostwa. Jedynie potknięcia Probudu mogłyby pozwolić zawodnikom w czarnych koszulkach na świętowanie końcowego sukcesu.
Krak-Akcesoria w starciu z liderem byli równorzędnym przeciwnikiem tylko do przerwy. Druga połowa to koszmar bramkarza Czarnych, który zawinił przy dwóch straconych bramkach.
Te wydarzenia zdecydowanie podcięły skrzydła zawodnikom Krak-Akcesoria. Ofensywne trio Świder – Dobosz – Ryś kreowali groźne sytuacje lecz ciągłe brakowało szczęścia lub też na przeszkodzie stawał wspaniale dysponowany bramkarz Probudu, Filip Janczy.