"Przybylski DV-BOX" i ProEko wciąż niepokonani...

 KRAKSPORT EXTRAKLASA

Oknoplast - Fitness Platinium 3 : 5

Ciekawie wyglądało pierwsze spotkanie w którym były Wicemistrz - Fitness Platinium pokonał różnicą dwóch bramek Oknoplast. Pierwsze minuty były wyrównane, a gra obu ekip była na podobnym poziomie. Goście spokojnie rozgrywali piłkę wykorzystując nawet wysoko wysuniętego bramkarza. Wynik otworzył Mariusz Wyroba z Fitness Platinium pewnie pokonując bramkarza po ładnym podaniu na środek Jakuba Żurka. Po niedługim czasie autorem bramki wyrównującej był Tomasz Kwater wykorzystując podanie z rzutu rożnego. W 15 minucie popisał się On również przepięknym strzałem - jakby od niechcenia - z pierwszej piłki wykorzystując idealne a zarazem wysokie dogranie od Konrada Korzeniowskiego co dało prowadzenie. Jakub Żurek mógł wyrównać w jednej z ostatnich akcji przed przerwą, ale co nie udało się w pierwszej udało się w drugiej odsłonie. Tym razem Mariusz Wyroba popisał się wysokimi umiejętnościami technicznymi. Po bramce na 2:2 tempo gry zwolniło, ale akcję pojawiały się cały czas. Mimo tego szybkie dwa gole zdobyte przez Dawida Dolańskiego i Artura Nazarewicza pogrążyły Oknoplast. Nadzieję dał jeszcze najaktywniejszy Kwater idealnie przerzucając nad bramkarzem, ale szybko rozwiał je Paweł Komisarek ustalając wynik na 3:5. W konsekwencji Wicemistrzowie z poprzedniego sezonu zdobywają cenny komplet punktów do ligowej tabeli.

Art-Gum - ALIOR BANK 9 : 3

W drugim meczu miażdżącą przewagę wypracowali gracze Art-Gum wygrywając pewnie z ekipą ALIOR BANK różnicą aż sześciu bramek. „Bankowcy" zostali zdominowani przez byłych Mistrzów Biznes Ligi, którzy przypomnieli sobie w tym sezonie po raz drugi jak smakuje zwycięstwo. Oglądaliśmy „stary" Art-Gum który grał konsekwentną piłkę. Jednak pierwsze minuty należały do ALIOR BANKu i tak już w 2 minucie groźnie zaatakowali, ale to dopiero w 8' otworzyli wynik spotkania, a konkretnie Rafał Szyndler sprytnie przedzierając się przez obronę i uderzając sprzed pola karnego. Gospodarze potrafili szybko wpaść w dobry rytm gry i po chwili najpierw wyrównali dzięki trafieniu Marcina Kossaka, a moment później dzięki temu samemu zawodnikowi wyszli na prowadzenie. Nim skończyła się pierwsza połowa Piotr Konieczny idealnie dograł z obrony do Dariusza Gębala, a ten na pół wślizgu umieścił piłkę w siatce. W drugiej odsłonie zawodnicy Art-Gum sukcesywnie powiększali prowadzenie rozwiązując worek z bramkami. Na listę strzelców dopisywali się Marcin Kossak x2, Kamil Frasik x2, Grzegorz Ławrowski i Mirosław Mikołajczyk dopisując do wyniku jeszcze sześć oczek. Grzegorz Glijer i Mateusz Martyka swoimi trafieniami w końcowych minutach tylko zmniejszyli ogrom porażki. W rezultacie Art-Gum lekko łatwo i przyjemnie zgrania komplet punktów do ligowej tabeli.

DHL Express - Kraków Airport Taxi 2 : 6

W meczu numer trzy spotkali się beniaminkowie DHL Express i Kraków Airport Taxi. „Kurierzy" ze względu na okres świąteczny przyjechali z lekko okrojonym składem, czego nie można powiedzieć o „Taksówkarzach", którzy wykorzystali wszystkie słabe elementy rywali i pewnie wygrali. Gracze DHL Express zaczęli od mocnego uderzenia, który odbił się od poprzeczki, za to więcej składnych akcji oglądaliśmy po stronie Gości którzy w pierwszej połowie wysunęli się na jednobramkowe prowadzenie, dzięki trafieniu Marka Bastera z bliskiej odległości. W drugiej odsłonie Kraków Airport Taxi zyskiwał znaczącą dominację. Sukcesywnie powiększali oni prowadzenie. Najpierw po długim słupku do siatki trafił Tomasz kokoszka, później idealne dośrodkowanie wykorzystał Kamil Dubel wbiegając pewnie w pole karne, a trzecie oczko zaliczył znów Baster wykorzystując ładne zgranie jego ekipy. „Kurierzy" nie zamierzali opuszczać broni. Tempo zdobywania bramek było bardzo szybkie i zaskakujące. W kolejnych minutach Łukasz Mirus był autorem dwóch bramek ale było to zbyt mało na choćby remis w tym spotkaniu. Na koniec swoje „trzy grosze" dołożyli Dariusz Podedworny i Kamil Piórkowski co dało pewne zwycięstwo. Komplet punków do ligowej tabeli na pewno cieszy zawodników oraz zarząd jak i kibiców licznie przybywających i dopingujących w każdym meczu.

"Przybylski DV-BOX" - Elektrownia Skawina 2 : 1

W przedostatnim spotkaniu oglądaliśmy hit wieczoru "Przybylski DV-BOX" vs Elektrownia Skawina dwie ekipy które w tym sezonie jeszcze nie straciły punktu. Nie zabrakło emocji, walki oraz wysokich umiejętności technicznych. Choć nie padło dużo bramek to widowisko oglądało się z wielką przyjemnością. Najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis, ale "Przybylski DV-BOX" wykazał się odrobinę lepszą skutecznością. Wynik otworzył Mateusz Sekuła z Elektrowni Skawina uderzeniem z rzutu wolnego wycelowanym między murem, a bramkarzem. Po paru minutach wykorzystując sytuację po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się Bartosz Polański. Gra obu ekip wyglądała podobnie. Pojawiały się składne i przemyślane akcje, ale groźnych strzałów było niewiele. To ze względu na świetnie spisującą się defensywę na obu stornach, która nie pozwalała sobie na błędy. Każdy bez wyjątku pilnował skrupulatnie swojej pozycji na boisku. W drugiej odsłonie „Niebieskich" wzmocnił w składzie Jan Tota co dało zdecydowane „ożywienie". Sytuacja zmieniła się w 30 minucie spotkania w której to bramkarz Karol Hartabus zatrzymując zawodnika nieprzepisowo otrzymał żółtą kartkę. Gracze "Przybylski DV-BOX" skorzystali z faktu osłabionej drużyny Gości i wykorzystali rzut wolny sprzed pola karnego. Piłkę początkowo zatrzymał mur, ale blisko linii znalazł się Mateusz Ziółko który dobił piłkę. Gospodarze mogli podwyższyć wynik w końcówce spotkania ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Jednak kontrolowali oni przebieg gry i zdołali zachować przewagę jednej bramki do samego końca. W rezultacie daje to kolejne trzy punkty na konto "Przybylski DV-BOX" , który od tego meczu staje się samodzielnym liderem.

Auto-Gum – FIDELTRONIK 6 : 3

Na koniec o godzinie 22.30 na boisku Biznes Ligi spotkały się ekipy Auto-Gum i FIDELTRONIK był to kolejny tego wieczoru mecz w którym dominowała jedna drużyna. Od początku pierwszej połowy Gospodarze znacznie się wyróżniali. Pojawiły się groźne strzały z ich strony, ale bramkarz nie dawał za wygraną. W końcu dobre dośrodkowanie wykorzystał Tomasz Armatys pojawiając się w środku pola karnego odpowiednim momencie i tym samym otworzył wynik. Po trzech minutach Robert Dąbrowski powiększył prowadzenie strzałem na pół wślizgu. FIDELTRONIK nie dawał za wygraną. Po paru chwilach pojawiła się ładnie rozegrana akcja przez Kolano – Strona i co za tym idzie gol kontaktowy. W drugiej odsłonie Gospodarze szybko powiększyli prowadzenie a konkretnie Dąbrowski. Zawodnikom FIDELTRONIK brakowało szczęścia, ale dzięki trafieniom Adama i Bogusława Kuraś doprowadzili oni do wyrównania co dawało im duże nadzieje. Ekipa Auto-Gum w kolejnych minutach znacznie się zmobilizowała i tak ułożyła swoją grę, że nie dopuściła już do straty żadnej bramki, a przy okazji zdobyła jeszcze trzy co dało pełną kontrolę w spotkaniu. Najskuteczniejszy Robert Dąbrowski dopisał jeszcze dwa trafienia na swoje konto, a Daniel Suchan jedno. W rezultacie komplet punktów przechodzi na konto Auto-Gum co daje im umocnienie swojej wysokiej pozycji w tabeli KRAKSPORT EKSTRAKLASY.

II LIGA C

Ren-Bet – Gazownicy Krakowscy 3:5

W pierwszym spotkaniu wieczoru naprzeciw siebie stawały zespoły Ren-Betu i Gazowników. Obie ekipy w granatowych strojach potrzebowały za wszelką cenę punktów, więc pewnym było niemal, że spodziewać możemy się zaciętego pojedynku. Mimo wszystko za faworytów uchodzili jednak goście, którzy zgodnie z oczekiwaniami lepiej rozpoczęli spotkanie. Mieli przewagę, lecz nie potrafili jej przełożyć na gole. Pierwszy padł dopiero po blisko dziesięciu minutach gry. Trafienie na 0:1 nie podłamało gospodarzy. Wręcz przeciwnie, zaczęli oni żwawiej atakować i dość szybko dopięli swego, doprowadzając do wyrównania. Po golu na 1:1 spotkanie zrobiło się znacznie bardziej wyrównane, lecz przed przerwą ostatnie słowo i tak należało do ekipy Gazowników, która zdołała strzelić drugiego gola.
Po zmianie stron, zaskakująco, stroną dominującą byli gospodarze. Błyskawicznie strzelili oni bramkę na 2:2 a chwilę później, po raz pierwszy w całym meczu wyszli na prowadzenie. Po raz pierwszy i jak się potem okazało, ostatni. Goście konsekwentnie napierali bowiem na ich bramkę i w końcu dopięli swego. Zdołali nie tylko odrobić stratę, ale i dołożyć kolejne dwa gole, co w efekcie dało im pierwsze w sezonie zwycięstwo.

Korporaci – SSC Internazionale 5:1

Drugi mecz był wewnątrzfirmowymi derbami – naprzeciw siebie stawały bowiem ekipy z Phillip Morris. Za faworyta uchodzili gospodarze, lecz boisko dość długo nie potwierdzało takich typowań. Co prawda pomarańczowi atakowali, ale goście odpowiadali bardzo groźnymi kontrami. Dość długo nie oglądaliśmy jednak goli. Pierwszy z nich, dla Korporatów, padł dopiero na kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy. Nie było to jednak jedyne trafienie w tej odsłonie – szybko gospodarze powiększyli bowiem prowadzenie a tuż przed gwizdkiem kończącym tę część spotkania SSC strzeliło swoją kontaktową bramkę. To także ta ekipa lepiej prezentowała się po wznowieniu gry. Częściej była przy piłce i groźnie atakowała, lecz brakowało jej skuteczności a także nieco szczęścia. Takich problemów nie mieli z kolei gospodarze – raz po raz kierowali piłkę do siatki i skutecznie leczyli swoich firmowych kolegów z marzeń o choćby punkciku. Ostatecznie odnieśli nadspodziewanie wysokie, patrząc na wyniki spotkań pomiędzy tymi ekipami w przeszłości, zwycięstwo i z optymizmem mogą spoglądać w przyszłość.

Crazbud/Dexbud – MPEC 2:4

Trzecie spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości. Błyskawiczna bramka dla nich oraz podwyższenie już w jednej z kolejnych akcji prowadzenia na 2:0 podziałało na czerwonych jak zimny prysznic. Długo nie mogli się oni otrząsnąć po piorunującym początku i dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy ich gra wróciła na właściwe tory. Dopiero wtedy potrafili zdecydowanie zdominować przeciwnika i strzelić wreszcie kontaktową bramkę. Wynikiem 1:2 zakończyła się ta część spotkania, lecz postawa obu ekip pozwalała mieć nadzieję, że to jeszcze nie koniec emocji. I rzeczywiście, tych również po zmianie stron nie brakowało. Crazbud zdołał wyrównać, ale w kolejnych minutach nieustannie odbijał się od szczelnej obrony przeciwników. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez blisko kwadrans i kiedy już ci nieco mniej cierpliwi zaczęli przebąkiwać, że mecz najprawdopodobniej skończy się remisem, przebudzili się biali. Na pięć minut przed końcem strzelili swoją trzecią bramkę a chwilę później wspaniałą, solową akcją popisał się Filip Fanderowski, przypieczętowując tym samym zwycięstwo MPEC.

ProEko – PKO 6:2

Hit kolejki był spotkaniem, na które obie strony czekały w napięciu. Zieloni, choć byli faworytem podkreślali szacunek dla przeciwnika i byli świadomi jego siły. Biali z kolei tonowali nastroje mówiąc, że nawet niewysoka porażka będzie dla nich sukcesem. Jak się okazało – nie taki diabeł straszny jak go malują. Co prawda lekką przewagę od pierwszych minut mieli gospodarze, lecz niewiele z niej wynikało. Bardzo dobrze spisywała się defensywa PKO, która skutecznie oddalała zagrożenie od własnej bramki. Raz jednak się zagapiła – na kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy i Konrad Naworol zmuszony był wyciągać piłkę z siatki. Jeszcze przed przerwą goście jednak wyrównali po rzucie wolnym i wszystko zaczęło się od początku.
W drugiej połowie znakomicie wystartowali piłkarze PKO – wyraźnie zaskoczyli przeciwnika zajadłością swoich ataków i już po chwili cieszyć się mogli z trafienia na 2:1 po kapitalnej akcji duetu Konieczny – Dziduszko. Popełnili jednak błąd – po strzeleniu bramki cofnęli się do obrony, co nie mogło się dobrze skończyć. I rzeczywiście, wkrótce zieloni doprowadzili do wyrównania i wyszli na prowadzenie, a kiedy fatalnie skiksował golkiper białych, dając im bramkę na 4:2 mecz praktycznie się skończył. I rzeczywiście, do ostatniej minuty na murawie istnieli już tylko gospodarze, którzy odnieśli wysokie, choć nie do końca odpowiadające różnicy dzielącej oba zespoły, zwycięstwo.

LGBS – HCL 2:4

Na zakończenie granatowi podejmowali HCL. Mecz nie miał wyraźnego faworyta, dlatego z tym większym zainteresowaniem oczekiwano jego rozstrzygnięcia. Lepiej rozpoczęli goście – dość szybko wyszli na prowadzenie, które potem zdołali powiększyć do dwóch goli. Wynik 2:0 utrzymywał się stosunkowo długo, bo niemal do zakończenia pierwszej połowy. Tuż przed ostatnim w tej części gry gwizdkiem sędziego gospodarze strzelili jednak kontaktowego gola. Był to przedsmak ich znakomitej gry po zmianie stron, kiedy to na długie momenty potrafili zdominować rywala. Dało im to w końcu wyrównanie. Kiedy kolejne znakomite minuty LGBS utwierdzały w przekonaniu, że to właśnie ta drużyna wygra spotkanie, niespodziewanie przebudzili się żółci, powtarzając wyczyn z pierwszej połowy. Dwa strzelone przez nich gole pozwoliły im na nieco luzu. Do samego końca kontrolowali przebieg gry i nie pozwalali rywalowi na wiele, w efekcie czego cieszyć się mogli z kolejnego już zwycięstwa. Cieniem na sukcesie kładzie się nieco kontuzja doznana przez kapitana zespołu, Carlo Mollica w samej końcówce spotkania, lecz nie zanosi się, by miała ona wyeliminować go z gry na długo.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie