I Liga A
Kraków Airport Taxi – Lorenz 9:3
Trzecia kolejka zapowiadała się bardzo ciekawie, ale niestety pogoda nie sprzyjała zawodnikom. I tak w strugach deszczu rozpoczyna się pierwszy mecz pomiędzy Kraków Airport Taxi a Lorenz. Już od drugiej minuty przewagę zdobywają gospodarze. Rzut wolny po faulu wykorzystał Kamil Piórkowski i w ten sposób rozwiązał worek z bramkami, które co minutę wpadały między słupki rywali. Triumfującym strzelcem kolejnej bramki jest Tomasz Kokoszka, który wykorzystuje podanie z wolnego Marka Bastera. W 4 minucie po dwójkowej akcji Kamila Piórkowskiego i Tomasza Ziółko, futbolówka znów ląduje w siatce czerwonych. 6 minuta to kolejny stały fragment gry i dośrodkowanie, drugiego gola w tym meczu do listy strzelców dopisuje Kamil Piórkowski. W pierwszej połowie goście przeprowadzili tylko jeden atak na bramkę dający nadzieję na strzelenie gola. Ładne przejęcie piłki w środku pola przez Dawida Przybytek i strzał z dystansu kończy się pudłem, piłka przechodzi minimalnie koło lewego słupka bramkarza. Korner w 10 minucie wykonany przez Dariusza Podedworny skutkuje kolejnym trafieniem przez Kamila Piórkowskiego, który zdobywa hat-tricka. Niewątpliwie stałe fragmenty gry to to, w czym biali czują się najlepiej. Jeszcze dwa razy udowadniają, że nie marnują sytuacji po faulach na ich napastnikach. W 14 minucie do piłki podchodzi Dariusz Podedworny i zdobywa kolejny punkt. Cztery minuty później jego wyczyn kopiuje Michał Klimek. Zawodnik ten pod koniec pierwszej połowy przeprowadza jeszcze jedną akcję: spychany przez obrońców ze środka pola oddaje celny strzał z ostrego kąta i umieszcza piłkę miedzy bramkarzem a słupkiem. Zawodnicy kończą pierwszą połowę spotkania wynikiem 8 do 0. W drugiej części spotkania role się odwróciły. Zmęczeni gospodarze grają piłką w środku pola. Przeprowadzają znacznie mniej ataków niż przeciwnicy, którym nie przeszkadzają pogarszające się warunki pogodowe. Konstruują coraz to ładniejsze akcje, które skutkują już na początku pierwszej połowy. Strzałem z daleka zaskakuje bramkarza Mirosław Dębosz zdobywając tym samym motywującego gola. W 23 minucie w jego ślady poszedł kolega z zespołu Dawid Przybytek. Lorenz przyjmuje nową taktykę- strzały z daleka. W tych warunkach okazała się ona bardzo skuteczna. W 38 minucie Dawid Przybytek kolejny raz strzela, bramkarz gospodarzy nie ma nic do powiedzenia. Dobra passa gości w drugiej połowie nie zmienia losów spotkania po wypracowanej przewadze Airpotr. Wynik na 9-3 podwyższa jeszcze Michał Klimek w pojedynku sam na sam z bramkarzem, tym razem lepszy okazuje się napastnik.
J&J Skotniki – Fideltronik 4:2
Coraz gorsze warunki stawiają pod znakiem zapytania rozegranie kolejnego spotkania. Jednak po rozmowach z prowadzącym i zawodnikami decyzja zostaje podjęta i udaje się rozpocząć mecz. J&J Skotniki podejmuje Fideltronik. Niedługo po pierwszym gwizdku gospodarze zyskują prowadzenie, strzelcem gola jest Jakub Giermek. Gra toczy się w okolicach środka boiska. Ataki z obu stron bardzo dobrze bronią golkiperzy, którzy nie mają łatwej pracy w tym spotkaniu. Szybkie piłki po mokrej murawie są dla nich bardzo trudne. Dlatego należy im się szacunek za tak dobrze wykonywaną robotę. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze dostają wyrównującą bramkę do szatni, zdobywa ją Adrian Kolano. Druga połowa rozpoczyna się w nieprzerwanej ulewie. Po kilku minutach bardziej przypomina to waterball niż piłkę nożną. Ale zawodnicy pełni ambicji i zacięcia nie narzekają na warunki. Na prowadzenie znów wychodzą Skotniki. Pod poprzeczką piłkę umieszcza Bartosz Szymczuch. W odpowiedzi na bramkę J&J atakują rywale. Ładnym strzałem z rzutu wolnego sprawdza bramkarza Krzysztof Wątor, który trzy minuty później po solowej akcji doprowadza do remisu. W końcówce spotkania częstym obrazkiem są nieskuteczne długie podania, piłka zatrzymywana przez zalegającą na płycie boiska wodę i mała przyczepność zawodników wprowadziła do gry trochę przypadku. Ale zdecydowanie to końcówka spotkania należała do gospodarzy. Podwójne trafienie zanotował na swoim koncie dobrze grający w tym spotkaniu Norbert Szczybczyk. Mecz kończy się wynikiem 4 do 2.
II Liga A
Amway – Food Care 6:4
Pierwsze spotkanie tego deszczowego wieczoru rozpoczęło się od lepszej gry gospodarzy. Raz po raz kąsali oni czarnych groźnymi atakami, co przyniosło bramkowe efekty. Jeszcze przed przerwą Amway zdołał dwukrotnie pokonać golkipera rywali i na drugą połowę wychodził nieco bardziej rozluźniony. Goście skrzętnie to wykorzystali. Poderwali się do ataku i dość długo dominowali na placu gry. Starania nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Co prawda czarni zdołali strzelić w drugiej części gry aż cztery bramki, lecz nie pozwoliło im to na zdobycie chociażby punktu. Tyle samo trafień zanotował bowiem po zmianie stron Amway i ostatecznie zwyciężył różnicą wypracowanych w pierwszej połowie dwóch goli. Najskuteczniejszy w zespole białych okazał się Markus Hulpe, który strzelił dwa gole. Po jednym trafieniu notowali Antoine Cros, Artur Myszka, Łukasz Kubiak oraz Sven Netopil. Gole dla ekipy czarnych zdobywali z kolei Paweł Kmieć (2), Tomasz Krok i Dariusz Dębosz.
Kompania Piwowarska – BWI 6:1
Spotkanie pomiędzy Kompanią a BWI zapowiadało się niezwykle ciekawie. Gospodarze, urastający do miana czarnego konia rozgrywek podejmowali bardzo groźny zespół niebieskich. Dość szybko okazało się jednak, że BWI tego wieczoru nie jest w stanie dotrzymać kroku zespołowi Jacka Wypaska. Od pierwszej minuty to właśnie czerwoni dominowali na murawie niepodzielnie. Raz po raz zapuszczali się pod bramkę gości i niemal bezustannie stwarzali pod nią zagrożenie. Wobec takich a nie innych wypadków wynik do przerwy nie mógł być inny niż wysokie prowadzenie gospodarzy. 4:1 mówiło samo za siebie.
Druga odsłona tylko potwierdziła klasę Kompanii. Dwa kolejne gole były dla BWI gwoździem do trumny i przypieczętowały drugą już porażkę tej ekipy w sezonie. Czerwoni z kolei jako jedyni obok Expedition Club mają na koncie komplet zwycięstw i pewne jest niemal, że będą się liczyć w grze o awans. Trafiali dla nich Jacek Wypasek, Daniel Wójtowicz, Michał Łyko, Michał Śliwa, Marcin Sochacki oraz Mariusz Kijas. Honorowe trafienie dla nie radzących sobie tego dnia z pogodą gości zanotował z kolei Mieczysław Stępień.
VSoft – Expedition Club 2:3
Ostatni tego wieczoru pojedynek pomiędzy vSoft a Expedition Club zapowiadał spore emocje. Gospodarze walczyć mieli o swoją pierwszą wygraną, zaś ich przeciwnicy, w przypadku zwycięstwa mogli się na dobre zameldować w czołówce. Dość szybko okazało się, że to niebiescy są na boisku stroną przeważającą. Ich składne akcje, mimo iż zakłócane niekiedy przez zalegającą na murawie wodę, dawały efekty. Na przerwę goście schodzili z przewagą. Po zmianie stron zaczęły się jednak ich problemy. Już przy stanie 3:0 dla Expedition przebudził się bowiem vSoft. Najpierw trafienie z autu po rękach bramkarza zanotował Paweł Sadowski a potem do stanu 2:3 doprowadził Grzegorz Jankowski. To było jednak wszystko co żółci zdążyli zrobić. Mimo zmasowanych ataków w końcówce nie udało im się doprowadzić do wyrównania. Zwyciężyli goście po bramkach Michała Kusza, Piotra Lipy i Macieja Brzyskiego.
III Liga B
Nidec 2 : 1 Shell
Ulewa i chłodny wiatr nie odstraszyły zawodników tego wieczoru od rozegrania swoich spotkań. Jako pierwsi na mokrą murawę wyszli gracze Nidec i Shell. Spotkanie było bardzo wyrównane, a obie ekipy stwarzały dużo sytuacji w których mniej szczęścia mieli „żółci”. Pierwszy strzał padł po indywidualnej akcji Marcina Wszołka, który precyzyjnie umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie również lepsi okazali się gracze Nidecu, którzy po trafieniu Tadeusza Pytrarczyka powiększyli prowadzenie co dało im pewną swobodę. Jednak pozostawiona bez pomocy obrona nie dała rady szybkiej kontrze Łukasza Ślusarczyka, który wpisał się na listę strzelców drużyny Shell. Po jego bramce zrobiło się gorąco, ale Piotr Kursa który w tym meczu spisywał się bardzo dobrze nie dopuścił do straty gola, a ekipa Nidec umocniła swoją pozycję trzema punktami w tabeli.
REN-BET 0 : 7 Capita
W drugim meczu tego deszczowego wieczoru spotkały się ekipy REN-BET i Capita. Ci drudzy jako faworyci spotkania pewnie wygrali z ostatnim w tabeli zespołem który czeka na pierwsze punkty. Po paru pierwszych minutach nikt nie spodziewał się, że padnie aż taki wysoki wynik ponieważ oba zespoły zachowywały się bardzo dobrze w obronie jak i w ataku. Wszystko zaczęło się od trafienia po rzucie rożnym Radosława Frejowskiego, a parę minut później po ładnym przejęciu i bramce Grzegorza Pardeli, którzy dali prowadzenie ekipie Capita w pierwszej połowie spotkania, spokojnie szykując się na drugą w której jak się później okazało strzelili aż pięć bramek oraz pewne trzy punkty. W drugiej połowie na listę strzelców dodatkowo wpisali się Maciej Widlarz, Błażej Błaszczak, Adam Bielski , Daniel Bosak i po raz drugi Grzegorz Pardela.
ICAR II 5 : 6 Kolporter II
Trzeci mecz wieczoru to walka o punkty zespołów ICAR II i Kolporter II. Choć Ci drudzy pewnie poradzili sobie w pierwszej połowie to w końcówce drugiej części było naprawdę gorąco. Ekipa „Pomarańczowych” pewnie wypracowała sobie prowadzenie po 20 minutach, dzięki trafieniom Janusza Dziaduły (2x), Mariusza Janika (2x) i Bartłomieja Bobera. W drugiej fazie spotkania „Taksówkarze” zabrali się za odrabianie strat. Gdyby nie bramka Tomasza Miłka z Kolportera byłby remis. Świetnie w następnych 20 minutach spisywali się Łukasz Wójcik i Mateusz Gomularz, których duet doprowadził do strzelenia pięciu goli. W rezultacie ekipie ICAR II nie udało odrobić się strat i trzy punkty przechodzą na konto Kolportera II, który zdobywa je po raz pierwszy.
SSC Internazionale 2 : 4 Lanster
W przedostatnim spotkaniu międzynarodowy zespół SSC Internazionale, który walczy o pierwsze punkty przegrał z świetnie spisującą się nową ekipą Lanster. Choć w niektórych momentach było bardzo wyrównanie to Goście pokazali, że są o krok od Gospodarzy. Wynik otworzył Ralf Huijnen dla „Obcokrajowców”, ale dosłownie chwilę później wyrównał Maciej Wejner. Lanster poszedł za ciosem i po krótkim czasie już prowadził po trafieniu Kamila Stawiarskiego. Oni lepiej zaczęli również drugą fazę spotkania, ponieważ przewagę powiększył Michał Płecha. Ataki „żółtych” w końcu przyniosły bramkę Grzegorza Żura, która dał wiarę na dogonienie wyniku. Jednak pod koniec meczu zwycięstwo przypieczętował drugim trafieniem Michał Płecha. Lanster zaczyna dobrą serię i zgarnia po raz drugi komplet punktów za to SSC Internazionale kolejny raz pokazuję ducha walki, ale brak im szczęścia.
Korporaci 2 : 3 Kraksport
Na najciekawszy mecz tego ulewnego wieczoru musieliśmy poczekać aż do samego końca, a zmierzyły się w nim ekipy Korporaci i Kraksport. Pomimo końcowego wyniku 2:3 mecz był wyrównany zwłaszcza przed przerwą, a wygrana Gości była wynikiem determinacji do samego końca. Mecz mógł się podobać, był zacięty i emocjonujący. Po pierwszych 20 minutach gry przewagę wypracowali sobie Korporaci po bramce Macieja Cholewy, ale najwięcej działo się w drugiej fazie spotkania. Chwilę po wznowieniu Damian Gruchała wyrównał, a zawodnicy ambitnie walczyli o każdy centymetr na boisku.
W końcu ponownie przewagę objęli „Pomarańczowi” po trafieniu Dariusza Gałka starając się bronić wyniku. Jednak nie minęła chwila nim pojawiły się zaskakujące dwie bramki dla zespołu Kraksport, których autorami był Maciej Migas. Zrobiło się gorąco pod koniec meczu, a ekipa Gospodarzy już nie zdążyła odrobić straty. Zabrane spod nosa trzy punkty w ostatnich minutach przechodzą na konto Gości.