RMF Maxxx zatrzymał Amway, YesSport i Lumesse z pierwszymi punktami...

II LIGA B

Polplast - OSTC 3:6

Od samego początku do zdecydowanych ataków ruszyli gracze OSTC i bardzo szybko swoją przewagę udokoumentowali golem, którego autorem był Piotr Piętka. Po tym trafieniu obraz gry nie uległ zmianie, goście nacierali chcąc jak najszybciej strzelac kolejne gole. W całym tym ofensywnym futbolu zabrakło gdzieś miejsca na ścisłe krycie przy rzucie rożnym dla gospodarzy i w zasadzie z niczego do siatki trafił Benedykt Fijoł i mieliśmy remis. Wyrównanie pozwoliło zawodnikom Polplastu uwierzyc, że "nie taki diabeł straszny jak go malują" i da się go pokonac. Kolejne minuty minęły nam pod znakiem zdecydowanych ataków gospodarzy, którzy jednak nie potrafili poradzic sobie ze świetnie interweniującym Leszkiem Chęcińskim. Jako, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścic, to po golu Piotra Domagały na 1:2, zawodnicy OSTC potrzebowali zaledwie dwóch minut, aby "odjechac" rywalom na 4 bramki. Na szczególną uwagę zasługuje trafienie na 1:5 autorstwa Piotra Piętki, który wykończył fenomenalną zespołową akcję strzałem z najbliższej odległości. W tej akcji OSTC wymieniło 6 podań z pierwszej piłki, na dużej szybkości, kompletnie gubiąc zawodników Polplastu. Po przerwie goście kontrolowali spotkanie i zasłużenie wygrali 6:3.

Amway - RMF Maxxx 4:6

Starcie wicelidera z liderem zapowiadało się bardzo ciekawie i trzeba przyznac, że gracze obu drużyn stanęli na wysokości zadania, pokazując nam futbol pełen polotu, determinacji i zaangażowania. Wszystko świetnie zaczęło się dla gospodarzy, którzy po świetnym strzale Mariusza Wyroby z rzutu wolnego wyszli na prowadzenie. Zbity z tropu RMF rzucił się do odrabiania strat, ale kompletnie nie umiał poradzic sobie ze świetnie zorganizowaną drużyną gospodarzy. W akcjach gości brakowało przyspieszenia, elementu zaskoczenia, stąd też obrona Amway-u dyrygowana przez Dawida Dolańskiego bez problemu sobie z nimi radziła. W końcówce pierwszej części przewaga gości zrobiła się bardo duża, czego efektem wyrównujące trafienie Igora Jabłońskiego. Druga częśc gy nie mogła się lepiej dla gości rozpocząc. Wojciech Wolan wykończył zespołową akcję i RMF wyszedł na prowadzenie. Mając szybkich napastników goście postanowili wpuścic rywali na własną połowę, licząc, że z kontry uda się strzelic kolejne gole. Właśnie w taki sposób do siatki po raz kolejny trafił Jabłoński i Maxxx prowadził już 3:1. Kolejne minuty to futbol na bardzo wysokim poziomie, z ogromem sytuacji i co najważniejsze goli. Na kilka minut przed końcem faworyzowani goście prowadzili 4:3, ale Tomasz Galiszewski pięknym strzałem doprowadził do wyrównania! Gospodarze zwietrzyli swoją szansę na zwycięstwo i ruszyli do ataku. Na połowie rywala piłkę stracił jednak Wyroba, z kontrą ruszył RMF, dwójkowa akcja Jabłońskiego i Spasiuka i do siatki trafia ten pierwszy! Gdy Amway postawił wszystko na jedną kartę dobił ich jeszcze Spasiuk i ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem RMF 6:4. Piękny mecz, toczony w szybkim tempie. Oglądanie obu ekip przez regulaminowe 40 minut było czystą przyjemnością i długo pozostanie w pamięci kibiców.

Extend Vision - TESCO 3:2

Zaledwie minuty potrzebowali gospodarze, aby wyjśc w tym meczu na prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Dawid Orzechowski i przy dużej pomocy bramkarza gości trafił do siatki. TESCO rzuciło się do zdecydowanych ataków, chcąc jak najszybciej doprowadzic do wyrównania. W kilku sytuacjach zabrakło zimnej krwi, w kilku szczęścia. Marcin Ziółek huknął bez zastanowienia z dystansu, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce. Wyrównac udało się dopiero grając w przewadze. Grzegorz Baca miał sporo szczęścia, bo piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od nóg obrońcy i kompletnie zmyliła bramkarza. Minuty dzielące nas od przerwy minęły pod znakiem przewagi TESCO, które jednak nie potrafiło jej wykorzystac, na domiar złego w ostatniej sekundzie tej części gry nadziało się na kontrę i zrobiło się 2:1 dla Extend. W drugiej części obraz gy nie zmienił się ani o grosz. Goście nacierali, będąc zespołem lepszym. Brakowało jak zwykle skuteczności, która przyszła po raz kolejny w okresie gry w przewadze. Tym razem do siatki trafił Tomasz Prajzner. Wynik w dalszym ciągu nie zadawalał gości, którzy ofensywnym usposobieniem prowokowali bardzo groźne kontry Extendu. Gospodarze mieli 3 klarowne sytuacje do zdobycia gola, ale udało im się wykorzystac dopiero tę ostatnią. Patryk Skieresz wykończył zespołową akcję i w efkcie dał swojej drużynie pierwsze 3 punkty w tym sezonie.

Lynka - Auchan Bonarka 3:2

Spotkanie Lynki i Auchan spokojnie można określic mianem "mecz walki". Mało było w tym meczu składnych akcji, które wryłyby się w pamięc obserwatorów. Tempo było rwane, brakowało pomysłu na rozegranie akcji. Momentami zawodnicy sprawiali wrażenie jakby bardziej zależało im na sfaulowaniu przeciwnika niż na rozegraniu składnej akcji. Mnożyły się faule, niepotrzebne dyskusje, kartki. Emil Szałęga wyprowadził gości na prowadzenie, a po przerwie Piotr Farbaniec podwyższył na 2:0. Auchan miał wszystko, aby odnieśc pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie, ale szansę tę wypuścił z rąk. Lynka po trafieniu Michała Dachowskiego uwierzyła, że może uzyskac w tym meczu korzystny wynik i ruszyła do falowych ataków. Świetnie w bramce Auchan spisywał się Mariusz Wielgosz, ale bramka wyrównująca zdecydowanie obciąża jego konto, Konrad Siedlarczyk oddał niegroźny strzał, a bramkarz gości przepuścił go po pachami i mieliśmy remis. Lynka nie zwalniała, widac było ogromną determinację i wolę zwycięstwa. Gdy Krzysztof Szum trafił na 3:2 radośc w drużynie gospodarzy była ogromna. W końcówce Auchan jeszcze próbował, ale nie był w stanie już nic zmienic. Prowadząc 2:0 goście kompletnie się rozluźnili i zapłacili za to ogromną cenę. 3 punkty wędrują do Lynki, która swoją determinacją solidnie na nie zapracowała.
Zawodnicy Lynki pragną poswięcic to zwycięstwo pamięci swojego zmarłego kolegi - Marka Piórkowskiego. Świeć Panie nad Jego duszą.

Tauron Dystrybucja - Ericpol 4:1

Od początku do ataków ruszyła ekipa Ericplu, raz za razem robiąc zamieszanie pod bramką Tauronu. Gdyby nie świetna postawa Łukasza Pałki-Kasińskiego po 5 minutach byłoby 0:3. Z czasem do głosu zaczęli dochodzic gospodarze, którzy chyba mieli dośc biernego przyglądania się ofensywnym poczynaniom rywali. Trzy świetne sytuacje, ostatnią wykorzystał Michał Rękas i po raz kolejny stara prawda, że "niewykorzystane sytuacje się mszczą" dała o sobie znac. Po pierwsze Ericpol mocniej nacisnął i za sprawą Roberta Tłuczka doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty mijały nam pod znakiem przewagi gości, którzy starali się robc wszystko, aby strzelic drugiego gola. Mądrze ustawiony Tauron świetnie się bronił, za razem świetnie kontrując. 3 kontry jak z podręcznika przyniosły gospodarzom 3 cenne gole. Do siatki trafiali: Karol Kęska, Mariusz Trojanowski i Maciej Morasiewicz. Te ciosy odebrały gościom chęc dalszego uczestnictwa w tym spotkaniu. Ericpol nie zasłużył na tak wysoką porażkę. Momentami spychali Tauron do rozpaczliwej defensywy, ale jak zwykle w takich przypadkach brakowało tej przysłowiowej kropki nad "i". Gospodarze mądrością i troszkę szczęściem wygrali to spotkanie i myślami są już przy przyszłotygodniowym starciu z RMF Maxxx.

III LIGA A

KPR - IBM BTO 1:3

W pierwszym meczu na boisko Biznes Ligi wybiegły zespoły KPR i IBM BTO. Oboje sąsiadują ze sobą w tabeli III ligi A zatem pierwsza połowa była bardzo wyrównana i ciężko było mówić o faworycie spotkania. Już w czwartej i w piątej minucie Gospodarze stworzyli groźne akcje po bramką rywala. Jednak to Wojciech Wąsik z IBM BTO otworzył wynik spotkania (13') strzałem z główki dostając podanie prosto z linii autowej. Nie minęła minuta, a szybko odpowiedzieli gracze KPR. Trafienie Grzegorza Marczyka dało wyrównanie. Druga odsłona w końcu przyniosła rozstrzygnięcie. Na początku co jakiś czas pojawiły się strzały z obu stron, ale były one nie groźne. W końcu (27 min) Gianluca Biscu zapoczątkował akcję ładną i składną akcję. Włączył do gry Dawida Macha i po chwili mijając obrońców jak tyczki cieszył się ze zdobytej bramki. Zawodnicy KPR narzucili szybkie tempo gry, ale brakowało im szczęścia przy wykończeniu. W ostatniej akcji Dawid Mach dobił rywala i zamknął wynik przy stanie 3:1. Wskutek tego IBM BTO zgrania komplet ważnych trzech punktów do ligowej tabeli.

Capgemini - Atal 5:4

W drugim z kolei meczu Capgemini vs Atal nie można było narzekać na brak emocji oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Dwie ekipy z góry tabeli walczyły o punkty bardzo zacięcie z ogromnym zaangażowaniem przy każdej budowanej akcji. Pierwsze minuty były dość wyrównane, ale pojawiło się sporo groźnych strzałów. Stopniowo klarowała się przewaga Capgemini. W 10 minucie oglądaliśmy gola dla tego zespołu zdobytego przez Mateusza Skotnicznego. Po chwili mogło być powiększenie wyniku ale poprzeczka uratowała Tobiasza Józefowskiego, który w tym meczu nie mógł narzekać na nudę. „Czerwoni" starali się wyrównać. Najpierw strzał z rzutu rożnego trafił w słupek, ale po chwili dośrodkowanie z prawej strony zamknął Piotr Kuczyński. Poszli oni za ciosem i po niecałej minucie Rafał Mamro zdobył drugie oczko, dając dominację swojej drużynie na parę minut przed końcem pierwszej połowy. W drugiej odsłonie „Biali" od razu wzięli się za odrabianie strat i już na początku postraszyli bramkarza. Po chwili cieszyli się z gola wyrównującego autorstwa Pawła Andrzejewskiego. W miarę upływu czasu gra obu ekip była podobna. Dopiero na 10 minut przed końcem wkradło się więcej emocji. Dwie szybkie bramki Daniela Pałasza, a moment później Rafała Mamro były dopiero początkiem. Na ekipę Capgemini podziałało to jak płachta na byka. Zawodnik Maciej Dąbroś uaktywnił się na dobre. Najpierw wykorzystał rzut wolny, a później dośrodkowanie kolegi i dał wyrównanie. Rozstrzygnięcie przyniosła 18 minuta w której to właśnie Dąbroś tym razem znalazł się sam na sam z bramkarzem, który wyszedł z bramki. Wykorzystując ten fakt, wymierzył idealnie zamykając wynik przy stanie 5:4. Słupki i poprzeczki będą się śniły tego wieczoru zawodnikom obu ekip, ale w rezultacie ciężko wywalczone trzy punkty przechodzą na konto Capgemini.

YesSport - Colorex 3:1

W trzecim spotkaniu tego wieczoru na boisko wybiegły ekipy YesSport i Colorex. Gospodarze nie mieli dotychczas szczęścia, aż do dzisiejszego wieczoru. W pierwszej połowie po dośrodkowaniu z linii autowej przez Łukasza Lepczyńskiego - Jakub Figa popisał się ładnym i precyzyjnym uderzeniem z dystansu i dał prowadzenie „Niebieskim". Później oglądaliśmy ich groźne ataki, ale nie miały one przełożenia na kolejną bramkę. Za to Tomasz Kleszyński z Colorex zaskoczył bramkarza i obrońców strzałem sprzed pola karnego co dało wyrównanie. Na początku drugiej połowy gra układała się nadzwyczaj spokojnie. Akcje pojawiały się z obu stron, ale nie były one trudne do obrony. Zespoły jakby nie miały planu na zmianę wyniku. Ten spokój przerwał Kamil Szkółka, który popisał się umiejętnościami i dopisał na swoje konto ładnego gola z dystansu. Po paru minutach składna i przemyślana akcja Lepczyńskiego i Gajewskiego miała przełożenie na kolejne trafienie. Wynik już nie uległ zmianie, a w rezultacie komplet ciężko wypracowanych pierwszych punktów przechodzi na konto YesSport.

Lumesse - Rolls-Royce 5:0

W przedostatnim spotkaniu Lumesse vs Rolls-Royce zdecydowanie lepsi okazali się Gospodarze wygrywając pewnie różnicą aż pięciu bramek. Obie ekipy nie zdobyły w tym sezonie jeszcze punktów dlatego ciężko było wyłonić faworyta. Szybko jednak Lumesse zdobyło dominację. Pierwsza połowa przyniosła dwa oczka. Najpierw Paweł Mucha skorzystał z tego że jego drużyna utrzymała się po stronie przeciwnika i wykorzystując błąd bramkarza, otworzył wynik w 10 minucie. Po krótkim czasie prowadzenie powiększył Wojciech Argasiński. W drugiej odsłonie Gospodarze tworzyli groźne akcje od samego początku co przełożyło się na jeszcze trzy trafienia. David Martins był autorem dwóch - wykorzystując najpierw rzut różny oraz karny którego sędzia podyktował w 11 minucie. Wynik zamknął Tomasz Bonior przy stanie 5:0. Lumesse wykorzystało wszystkie słabe punkty ekipy Rolls-Royce co w rezultacie dało pierwsze punkty do ligowej tabeli.

Platinet - Krak-Akcesoria 4:5

Ostanie spotkanie wieczoru Platinet vs Krak-Akcesoria stało na wysokim poziomie, nie mogliśmy narzekać na brak emocji. Gospodarze podjęli dużą walkę z ekipą Gości w roli faworyta stawiając wysoko poprzeczkę. Do ostatnich minut musieliśmy czekać na rozstrzygnięcie. Wynik otworzył Rafał Ziaja z Platinet po szybkiej i sprytnie zorganizowanej kontrze, jego strzał odbił się jeszcze od obrońcy co zmyliło bramkarza. Piłkarze Krak-Akcesoria starali się za wszelką cenę wyrównać, ale cel osiągnęli dopiero pod koniec pierwszej połowy dzięki trafieniu Sebastiana Diozniziaka. Druga odsłona zapowiadała się ciekawie. Odpowiednie rozegranie rzutu wolnego pozwoliło Gościom wyjść na prowadzenie. Autorem bramki był Tomasz Świąder. W miarę upływu czasu Michał Szylar z Platinet ostro faulował w polu karnym. „Karniaka" pewnie wykorzystał Diozniziak. Po chwili mieliśmy kolejną bramkę Świądera. Wydawać by się mogło, że gracze Krak-Akcesoria kontrolują wynik. Ambicja i zaangażowanie Platinet pozwoliło jeszcze na dwie bramki autorstwa Marcina Gruszki i Grzegorza Żelaznego. Końcówka była bardzo emocjonująca, ale zabrakło niedużo do remisu. W rezultacie zawodnicy Krak-Akcesoria łącznie w ostatnim gwizdkiem odetchnęli z ulgą. Wpisują oni kolejny już komplet punktów na swoje konto udowadniając, że są bardzo mocną ekipą.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie