Sok-Pol triumfatorem II Ligi E!

 I Liga B

Euromarket – Amara 4:6
Pierwszy mecz wieczoru, pomiędzy ósmą i dziewiąta ekipą tabeli przyniósł trzecią w sezonie wygraną Amary. Początek nie zapowiadał jednak takiego rozstrzygnięcia. W spotkanie zdecydowanie lepiej weszli bowiem gospodarze, którzy, chociaż grali bez nominalnego bramkarza, dość szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Co prawda, biali strzelili kontaktowego gola, lecz niedługo po tym świetnie dysponowany Filip Zięba zdobył trzecią bramkę dla niebieskich. I właśnie wynikiem 3:1 dla Euromarketu zakończyła się pierwsza połowa. Wszystko wskazywało na to, że to właśnie piłkarze prowadzącej ekipy zakończą spotkanie z trzema oczkami na koncie. Niestety dla nich, Amary niepowodzenia w pierwszej części gry nie zraziły. Tuż po wznowieniu gry trafiła ona do siatki po raz drugi. Po chwili był już remis – 3:3. Gości i tak to nie zadowalało. Wciąż dominowali na murawie i tylko kwestią czasu było to, kiedy zdobędą oni kolejne gole. Jak się okazało, przed końcem meczu udało im się strzelić jeszcze trzy, co wobec tyko jednej bramki zdobytej przez Euromarket po zmianie połów przyniosło im wygraną. W drużynie zwycięzców bramkowym dorobkiem podzielili się sprawiedliwie Marcin Grabarczyk, Michał Malżycki i Krzysztof Michalik. Po przeciwnej stronie boiska dwukrotnie trafiał Zięba. Poza nim sztuka pokonania golkipera rywali udała się również Bogusławowi Pieronowi i Marianowi Jaszowi.

Auchan Bonarka – Przedszkole Fair Play 2:12
Piąte w stawce Przedszkole rozbiło Auchan, strzelając mu aż dwanaście goli. Trzeba uczciwie przyznać, że wynik zapewne nie byłby aż tak okazały, gdyby nie braki kadrowe w drużynie gospodarzy. Zebrali oni bowiem na mecz zaledwie sześciu zawodników, co w starciu z rywalem takim jak niebiescy nie mogło pozostać bez znaczenia. Dlatego plan działania czerwonych mógł się opierać tylko na obronie i czyhaniu na kontry. Dość szybko okazało się jednak, że jego realizacja jest niemalże niemożliwa. Goście od pierwszej minuty w pełni kontrolowali bowiem sytuację, nie pozwalając przeciwnikom na jakiekolwiek ataki. Dopiero pod koniec pierwszej połowy, kiedy już prowadzili czterema golami ich obrona popełniła pierwszy poważniejszy błąd. Auchan go wykorzystał, lecz to tylko nieznacznie poprawiło jego sytuację. W przeciągu pełnych czterdziestu minut zdobył ledwie dwie bramki, będąc od Przedszkola zespołem zdecydowanie gorszym. Pochwalić należy jednak golkipera gospodarzy, który wielokrotnie ratował ich przed utratą kolejnych goli. To właśnie postawa jego oraz niezawodnego Emila Szałęgi pozwala sądzić, że gdyby od początku czerwoni grali w siódemkę, spotkanie mogłoby ułożyć się zupełnie inaczej. Na osłodę pozostają im jedynie bramki Sebastiana Urbańczyka i nadzieja, że w pozostałych do końca sezonu spotkaniach będzie lepiej. W zespole gości tak okazała wygrana na pewno poprawi nienajlepsze w kontekście całego sezonu nastroje. Dodać jeszcze wypada tylko, że do siatki w ekipie Przedszkola trafiali Grzegorz Motak (6 goli), Rafał Kuźniar (4) oraz Rafał Data i Grzegorz Ottawa (po 1).

vSoft – SPWiO Sielec 4:12
Mecz pomiędzy ostatnią ekipą tabeli a liderem nie zapowiadał się na szczególnie porywające widowisko. Los jednak sprawił, że przystępująca do spotkania z zaledwie siedmioosobową kadrą drużyna gości jeszcze w pierwszej połowie została poważnie osłabiona. Uraz kostki jednego z graczy zielonych, który miał miejsce przy stanie 0:3 otworzył bowiem przed żółtymi niepowtarzalną szansę na pokonanie lidera. I rzeczywiście, Tomasz Orszulak i koledzy ruszyli do śmiałych ataków, które zaowocowały bramkami. Na przerwę co prawda schodzili oni przegrywając (3:4), lecz w perspektywie mieli jeszcze 20 minut starcia z osłabionym przeciwnikiem, któremu sił przecież nie przybywało. Początek drugiej połowy i bardzo szybko zdobyta czwarta bramka vSoftu tylko utwierdziły w przekonaniu, że możemy być świadkami wielkiej sensacji. Niestety, świadomość, czego mogą dokonać, spętała chyba nogi zawodnikom gospodarzy. Gol na 4:4 był ostatnim ich trafieniem w tym spotkaniu. SPOiW zdobył za to aż osiem bramek i ostatecznie rozbił przeciwnika w niemal takich samych rozmiarach, jak wcześniej Przedszkole, grające z Auchanem. Lider potwierdził zatem klasę i przypieczętował swój awans do Ekstraklasy. Pięć goli strzelił dla zielonych Robert Banaszek, cztery Dawid Gwóźdź, dwa Radosław Wierzbowski a jednego Tomasz Jacaszek. Dla vSoftu strzelali z kolei Paweł Kiermasz i Tomasz Orszulak (hat-trick).

IBM BTO – Lorenz 2:5
Mimo, że oba zespoły dzieliły przed tą kolejką cztery punkty, zanosiło się na wyrównane i zacięte spotkanie. I choć wynik nie do końca na to wskazuje, takim też było w istocie. Lepiej rozpoczął je Lorenz, trafiając na 1:0. Długo nie cieszył się jednak z prowadzenia; już chwilę później wyrównał bowiem IBM. Kolejne minuty upływały pod znakiem zaciętej gry, toczącej się głównie w środku pola. Przed zmianą stron to czerwoni ponownie wyszli na prowadzenie, by, jak się potem okazało, nie oddać go już do końca meczu. Mimo, że niebiescy atakowali z każdą minutą coraz wścieklej, nie przynosiło im to efektów. Skuteczniejsi okazywali się piłkarze gości, którzy ostatecznie zdobyli w tym starciu pięć goli. We wszelakich statystykach, poza golami, mielibyśmy chyba wynik remisowy. Podobna liczba strzałów, podań, porównywalne posiadanie piłki... Niestety, Istvan Szeles i koledzy mieli tego wieczoru nieco gorzej wyregulowane celowniki. Wspomnianemu zawodnikowi pozwoliło to na zdobycie ledwie jednego gola. Podobnym osiągnięciem pochwalić mógł się również Felipe Baptista Ferreira, lecz było to na Lorenz za mało. W zespole czerwonych świetną formą, nie po raz pierwszy, błysnął Kamil Białko. Trzy strzelone przez niego gole i dwie asysty walnie przyczyniły się do końcowego sukcesu Lorenza. Podania wysokiego zawodnika wykorzystywał dwukrotnie Przemysław Wleciał.

J&J Skotniki – Alior 4:5
Triumfator tego spotkania de facto zapewniał sobie miejsce w Ekstraklasie. Nic dziwnego, że w obu zespołach przed meczem dominowały bojowe nastroje. Faworyta trudno było wskazać; co prawda Alior dłużej utrzymywał się w czubie tabeli, lecz ostatnie wyniki drużyny ze Skotnik i styl jej gry mogły budzić szacunek. Że nie ma z nią żartów, dość szybko się przekonaliśmy: prosta strata w środku pola, przejęcie piłki przez Jakuba Giermka i jego atomowy strzał dały prowadzenie gospodarzom. Niedługo później Giermek zdobył drugą bramkę i wprowadził wicelidera w niemałą konsternację. Ten nie miał wyjścia – musiał zaatakować. Już po chwili mogło to przynieść kontaktowego gola. Maciej Łuczak kopnął piłkę w kierunku pustej bramki, lecz w porę udało się wybić ją obrońcy. Po chwili kolegę z zespołu poprawił Grzegorz Wieczorek, tym razem już skutecznie. Tylko przez moment było 2:1. Do akcji wkroczył bowiem Marcin Dziedzic, który dał trzecie trafienie gospodarzom. Pomimo ataków Aliora i kilku naprawdę dogodnych sytuacji więcej bramek w tej części gry nie oglądaliśmy. Przewaga dwóch goli po stronie J&J była, jak się wydawało, bezpieczna. Druga połowa odmieniła jednak wszystko. Niezwykle agresywna i waleczna postawa gości przynosiła efekty. Tuż po wznowieniu gry zdobyli oni swoją drugą bramkę (Łuczak) i chociaż bardzo szybko odpowiedzieli na nią biali drugim celnym strzałem Dziedzica, nie dało się nie zauważyć, że gospodarze jakby stanęli. Było to wodą na młyn bordowych, którzy raz za razem zagrażali bramce Pawła Sekuły. Udało im się doprowadzić do wyrównania po kolejnych golach duetu Łuczak-Wieczorek. Zwycięstwo było od jednych i drugich o krok. To goście byli jednak, z racji odrobionych strat w większym gazie i to do nich należało ostatnie słowo. Mateusz Stróżyk tuż przed zakończeniem spotkania zdobył dla nich piątą bramkę, dając tym samym trzy oczka i niemal pewny awans do elity.

 

II Liga E

State Street - IBM 4:3
Ciekawe widowisko, pełne emocji oglądaliśmy w pierwszym spotkaniu dzisiejszego dnia. Od początku mecz mógł się podobać. Gra toczyła się głównie w środku pola. Pod koniec pierwszej połowy worek z bramkami rozwiązał Tomasz Górka wykorzystując sytuację jeden na jeden z bramkarzem State. Na wyrównanie długo nie czekaliśmy bowiem, po strzale od słupka Krzysztofa Wlodka mieliśmy remis. Druga część podobnie jak pierwsza trzymała w napięciu. Ofiarne interwencję Roberta Misia, nie przełożyły się na wynik rywalizacji. W ostatnich minutach spotkania szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gospodarzy. Ostatecznie po bramkach w 2 części: Cezarego i Tomasza Górki oraz Krzysztofa Wlodka i Michała Surmy (2), 3 punkty zapisują na swoim koncie gospodarze tego pojedynku.


Bajer Miki - Sok-Pol 3:10
Na to spotkanie, zawodnicy Sok-Polu czekali od początku sezonu. Dzięki wygranej z Bajer Miki, 'żółci' zapewnili sobie zwycięstwo w II Lidze grupie E na 2 kolejki przed końcem rozgrywek. Od początku goście, narzucili swoje tempo. Strzelanie rozpoczął Rafał Zakrocki, którego atomowy strzał z wolnego zatrzymał się w bramce Bajer Miki. Później było już tylko lepiej, 8(!) bramek Tomasza Małoty oraz jedno trafienie Marcina Gnyli pozwoliło na zdobycie okazałych 10 bramek. 'Zieloni', zagrali na tyle na ile lider rozgrywek pozwalał. Na wyróżnienie zasługuję Kuba Wróbel, którego piękna bramka w samo okienko była ozdobą spotkania. Tak więc kolejnym zespołem który zapewnił sobie miejsce w 1 Lidze w nowym sezonie jest Sok Pol. Gratulujemy!


Sinoma - AAC 3:3
Niezwykle wyrównane spotkanie zafundowali nam zawodnicy Sinomy i AAC. Pomimo tego że, oba zespoły dzieliły przed spotkaniem aż 4 pozycję w tabeli- mecz mógł się podobać, emocję towarzyszyły nam do ostatnich sekund. Lepiej od samego początku prezentowali się gospodarze. Na uwieńczenie ich dobrej gry, bramkę zdobył Daniel Dobosz który wpakował piłkę do bramki ze środka pola karnego po podaniu Michała Buchacza. Następnie bramkę 'stadiony świata' z woleja zdobył Maciej Skubis i stało się jasne że, mecz nabierze nam rumieńców. W końcówce pierwszej połowy znów na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą Damiana Ordyka, który wykorzystał sytuację oko w oko z Konradem Dziurą. Druga połowa, podobnie jak pierwsza nie zawiodła naszych oczekiwań. Gdy wydawało się że, bramka na 3:1 Michała Buchacza, zapewni niespodziewane zwycięstwo- obudzili się 'żółci'. Bramki: Macieja Skubisa i Ramancou Dzmitry w przeciągu 2 minut odwróciły losy rywalizacji. Sinoma i AAC zapisują zatem na swoim koncie sprawiedliwy remis.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie