Elektrownia Skawina ogrywa "Przybylski DV-BOX" i pozostaje w walce o tytuł...

KRAKSPORT EXTRAKLASA

Oknoplast – Fitness Platinium – mecz przełożony

Art-Gum – ALIOR Bank 12:3 (5:1)

Obrońca tytułu drugą część sezonu ma doskonałą, i co wydawałoby się jeszcze niedawno niemożliwe - wciąż walczą o "pudło". Pozytywna przemiana jest zasługą m.in. Daniela Klima, który strzela jak na zawołanie. Bardzo pewnie też w bramce radzi sobie Jan Zachariasz, który w środowy wieczór niejednokrotnie bronił uderzenia rywali. Wspomniany Danie Klim aż siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a trafień mógł mieć zdecydowanie więcej. W kilku sytuacjach brakowało mu zimnej krwi. Ustępujący, ale jeszcze urzędujący mistrz kontrolował przebieg wydarzeń przez 40 minut. „Bankowcy” byli w stanie odpowiedzieć trzema golami. W pierwszej połowie trafił Rafał Szyndler, a po zmianie stron ta sztuka udała się Marcinowi Gibale i Grzegorzowi Suszkowi. Dla Art-Gumu pozostałe pięć bramek zanotowali: Marcin Kossak (2), Piotr Konieczny, Grzegorz Ławrowski, Mirosław Mikołajczyk..

DHL Express – Kraków Airport Taxi 2:7 (1:2)

Starcie dwóch beniamików KrakSport Extraklasy było niezwykle zacięte, czego patrząc na wynik końcowy, trudno się domyślać. Prowadzenie w tym spotkaniu objął DHL za sprawą trafienia Daniela Duszyka. Wzorowo przeprowadzona kontra zaskoczyła „Taksówkarzy”. Na ich odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Jeszcze przed przerwą prowadzenie KAT dał gol, dość szczęśliwy, Ryszarda Fudali. Piłka po jego uderzeniu zanim wpadła do siatki, odbiła się od dwóch słupków i pleców bramkarza. Po zmianie stron nie ustawał napór gości, ale strzały Pawła Izowskiego czy Tomasza Kokoszki bronił Maciej Hankus – do czasu. To właśnie Tomasz Kokoszka dwukrotnie znalazł sposób na pokonanie golkipera DHL-u i zrobiło się 4:1. Pod koniec „Taksówkarze” niesieni dopingiem kilkudziesięcioosobowej grupy kibiców zadawali kolejne ciosy. Hat-tricka skompletował Tomasz Kokoszka, jedno trafienie dołożył Tomasz Ziółko, a rozmiary porażki zmniejszył Daniel Duszyk.

Przybylski DV-BOX – Elektrownia Skawina 4:5 (2:2)

Losy najciekawiej zapowiadającego się starcia 13. kolejki KrakSport Extraklasy ważyły się do ostatnich sekund. Sytuację nerwowo zza linii bocznej obserwowało kierownictwo Auto-Gumu, bowiem Elektrownia Skawina depcze liderowi po piętach. Niewiele brakowało, aby wicelider powiększył swoją stratę punktową. Zaczęło się od dwubramkowego prowadzenia beniaminka. Po raz kolejny dał o sobie znać bardzo energiczny i żywiołowy Piotr Krawczyk. Świetnie między słupkami spisywał się Dariusz Szewczyk, ale w końcu po kilku dobrych interwencjach musiał wyciągać piłkę z siatki. Gola na 1:2 zdobył niezawodny Robert Banaszek. Jeszcze przed przerwą Elektrownia wyrównała. Sprytnym uderzeniem z piętki popisał się Tomasz Grajny, czym zupełnie zaskoczył linię defensywną rywala. W drugich 20. minutach nastąpiło przebudzenie Elektrowni, w efekcie czego szybko zrobiło się 4:2. Przybylski złapał jeszcze kontakt, ale na gola beniaminka odpowiedział Robert Banaszek. W końcówce rękawice golkipera Elektrowni przełamał Kamil Płoskonka, ale na więcej brakło już czasu.

Auto-Gum – FIDELTRONIK 4:0 (2:0)

Każdy kto spodziewał się kolejnego popisu strzeleckiego Roberta Dąbrowskiego mocno się zawiódł. Doświadczony zawodnik, który na swoim koncie przed tą kolejką miał 46 bramek w starciu z FIDELTRONIKIEM zdobył „tylko” jedną. Jego prawdziwą zmorą okazał się Maciej Zaborowski, który wyciągał się jak struna, popisywał się znakomitymi robinsonadami i uchronił swoją drużynę od wysokiej porażki. Co ciekawe, bramka to nie jest jego nominalna pozycja, więc tym większe należą mu się brawa. Ale przejdźmy do przebiegu tego meczu. Pierwsza połowa mimo wielu okazji jednych i drugich zakończyła się wynikiem 2:0 dla lidera. Wynik spotkania po asyście Daniela Suchana otworzył Robert Dąbrowski, a prowadzenie podwoił Tomasz Armatys, popisując się mocną i celną główką. Po przerwie ten sam zawodnik trafił na 3:0, a chwilę później skompletował hat-tricka. Doskonałym podaniem obsłużył go Bartosz Zontek, a zawodnikowi Auto-Gumu nie pozostało nic innego, jak tylko skierować futbolówkę do celu. W końcówce swoje okazje miał Marcin Pituła, ale brakowało wykończenia akcji.  

II LIGA C

Korporaci - Crazbud/Dexbud 2:16

Na wielkie słowa uznania zasługuje zachowanie drużyny gości w pierwszych minutach spotkania. Ich rywal, drużyna Korporatów stawiła się na mecz w sześcioosobowym składzie, a zawodnicy w czerwonych koszulkach, w geście fair play nie chcąc grac w przewadze również wyszli na boisko w szóstkę. Wielkie brawa dla ekipy Crazbud/Dexbud! Pierwsze minuty to zdecydowane ataki gości, którzy potrzebowali ledwie kilku minut, aby wyjśc na dwubramkowe prowadzenie. Gdy fatalny błąd popełnił Bartosz Dziektarz, a do siatki trafił Mariusz Oziębłowski w Korporatów wstąpiło nowe życie. Odważniejsze ataki gospodarzy bezwzględnie wykorzystali "czerwoni" strzelając dwie kolejne bramki. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego w pierwszej połowie efektownym strzałem piętą popisał się Leszek Panuś i na przerwę schodziliśmy przy prowadzeniu 4:2 dla gości. Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy, którzy za wszelką cenę dążyli do zniwelowania strat z pierwszych 20 minut. Dwie świetne okazje zmarnował jednak Panuś i z Korporatów "zeszło powietrze". Końcowe 15 minut to pełna dominacja drużyny Crazbud/Dexbud. Kombinacyjne i pełne rozmachu akcje robiły wrażenie i przynosiły kolejne gole. Ostatecznie skończyło się 16:2, a pierwsze skrzypce w zespole gości grali: Paweł Musiałek (6 goli, 1 asysta) i Bartosz Dziektarz (7 goli, 4 asysty).

SSC Internazionale - MPEC 0:5

Nie było niespodzianki w starciu SSC z MPEC. Od pierwszych minut zarysowała się duża przewaga gości, którzy operowali piłką lepiej od rywala, co miało wymierne przełożenie na liczbę stworzonych okazji bramkowych. Drużyna gości nastawiona na kontrę starała się zagrozic bramkarzowi gości, który jednak dużo pracy w tym spotkaniu nie miał. Prowadzenie gościom dał Jakub Oważany, który wykończył indywidualną szarżę Filipa Fanderowskiego. Jeszcze przed przerwą kolejne trafienie dołożył Oważany i do "szatni" obie drużyny schodziły przy prowadzeniu 2:0 dla MPEC. W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił, dalej zdecydowanie atakowali goście, a gospodarze starali się odgryzac szybkimi kontrami. Na pochwałę w zespole SSC zasłużył Ralf Huijnen, który dwoił się i troił w ofensywie, ale wobec braku wspracia był bez szans. Na osobny komentarz zasłużył bramkarz SSC Piotr Zielowski. Gdyby nie jego fantastyczna postawa wynik byłby zdecydowanie wyższy. Liderem w ekipie gości okazał się Jakub Oważany, który swoimi 4 trafieniami walnie przyczynił się do zdobycia 3 punktów przez wicelidera. Ostatecznie skończyło się na 5:0 dla MPEC, ale gdyby nie postawa Zielowskiego mogło "zakręcic" się koło dwucyfrówki...

LGBS - Gazownicy Krakowscy 4:2

Ciekawe widowisko stworzyły drużyny LGBS i Krakowskich Gazowników. Choc mecz toczył się pod wyraźne dyktando gospodarzy, to ekipie gości nie można odbierac determinacji i woli walki. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Przemysław Gajewski, który przyjął piłkę na środku boiska, obrócił się w kierunku bramki Michała Miłka i mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Gazowników. Strata bramki zmobilizowała gości do odważniejszych ataków, za które jednak szybko przyszło im zapłacic. Popisowa kontra Marcina Kordaszewskiego i Przemysława Gajewskiego przyniosła trafienie tego pierwszego i wynik do przerwy 2:0. W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie, pełną kontrolę nad meczem sprawowali gospodarze, którzy napędzani przez Gajewskiego raz po raz meldowali się w polu karnym Miłka. Trzeci gol rozluźnił jednak nieco ich szyki, co bezwzględnie wykorzystali goście. Tomasz Ciastoń tchnął nadzieję w serca Gazowników, które jednak bardzo szybko ostudził wszędobylski Gajewski trafiąjąc na 4:1. W końcówce gola dla gości zdobył jeszcze Piotr Froński, ale na dobrze dysponowanych gospodarzy było to tego dnia za mało. Ostatecznie LGBS pokonał Gazowników 4:2.

PKO Bank Polski - HCL Poland 1:6

W starciu z drużyną HCL-u zawodnicy PKO liczyli na zwycięstwo i na awans do pierwszej trójki ligowej tabeli. Boisko szybko jednak zweryfikowało zamiary gospodarzy i okazało się bolesnym starciem z bardzo mocnym HCL-em. Dyrygowani przez Carlo Mollicę goście byli zespołem o klasę lepszym i zasłużenie sięgnęli po 3 punkty. Co prawda na trafienie Mollicy szybko odpowiedział Jacek Dziduszko, ale już do końcowego gwizdka na boisku niepodzielnie panowali goście. Na 2:1 znowu trafił niezawodny Mollica, kolejne trafienia dołożyli: Lenguasco i Sobczyk i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:4. Początek drugiej części gry to bardziej zdecydowanie ataki PKO, które nie przyniosły jednak żadnych rezultatów. Wyższa kultura gry HCL-u dawała o sobie znac w każdym aspekcie gry. Wybite z rytmu PKO nie było w stanie zagrozic gościom, którzy długim rozgrywaniem akcji potęgowali frustrację w szeregach gospodarzy. Trafnym odzwierciedleniem tego spotkania było ostatnie trafienie Mollicy. Na strzał zdecydował się Francis Ozurumba, fatalnie zachował się Konrad Naworol, który nie poradził sobie z niegroźnym strzałem i odbił piłkę wprost pod nogi Carlo, który nie miał skrupułów i zapakował piłkę do siatki ustalając wynik meczu na 6:1 dla HCL.

ProEko - REN-BET 6:3

Faworyt pojedynku ProEko z REN-BETEM mógł byc tylko jeden. Lider tabeli ani myślał tracic punktów i od pierwszych minut ruszył do zdecydowanych ataków. Trafienie przyszło bardzo szybko. Jarosław Wawrzyk zagrał piłkę do Jakuba Stachurskiego, który pewnym strzałem wyprowadził ProEko na prowadzenie. Przewaga gospodarzy była bardzo duża. Gdy Mieszko Pacanowsko i ponownie Jakub Stachurski wyprowadzili "zielonych" na trzybramkowe prowadzenie wydawało się, że emocje w tym meczu są już za nami. Nic bardziej mylnego. Sprytnie rozegrany rzut wolny przez Kamila Bartkiewicza, który niczym Thierry Henry w pamiętnym meczu z Manchesterem United szybko kopnął piłkę w kierunku bramki, a ta zatrzepotała w siatce obok bezradnego bramkarza ustawiającego mur. Drugą częśc gry ponownie świetnie rozpoczęli gospodarze, których na prowadzenie 4:1 wyprowadził Marcin Krzyśko. Ozdobą meczu było efektowne trafienie Grzegorza Gajdy, który strzałem piętą pokonał bramkarza gospodarzy. ProEko kontrolowało przebieg boiskowych zdarzeń i ostatecznie wygrało 6:3, ale wynik ten nie odzwierciedla dużej przewagi osiągniętej przez graczy w zielonych strojach.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie