YESSPORT I LIGA B
DiscoverCracow - Rigor Mortis 3:5
Udany pościg Rigoru
Od pierwszego gwizdka sędziego spotkanie z Discoverem nie układało się po myśli Rigoru. Zawodnicy w białych koszulkach objęli prowadzenie już po upływie kilkudziesięciu sekund i przez pierwsze kilkanaście minut w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia. Gdy zrobiło się 2:0 wydawało się, że jest już po meczu. Jednak ambitni zawodnicy gości byli w stanie jeszcze przed przerwą zdobyć honorowego gola, a po zmianie stron odwrócić losy spotkania i ostatecznie zapisać na swoim koncie 3 punkty. Największe słowa uznania należą się Michałowi Jakubowskiemu, który zapisał na swoim koncie hattrick i z wielką odpowiedzialnością kierował na boisku swoją drużyną.
II LIGA A
Kraksport - BWI Group 4:5
Szęście uśmiechnęło się do BWI
Gol kuriozum przesądził o zwycięstwie "niebieskich" w meczu z Kraksportem, który po raz kolejny był bliski zdobycia choćby punktu, ale ostatecznie i tym razem przychodzi mu przełknąć gorycz porażki. Przy stanie 4:4 przed szansą zdobycia drugiego gola z rzutu karnego stanął Bartek Gągol. Tym razem jednak napastnik BWI się pomylił, piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole... trafiając wprost w nadbiegającego zawodnika Kraksportu, który wpakował futbolówkę do własnej bramki. Trzeba przyznać, że pech nie opuszcza Kraksportu, który przegrywa różnicą jednego gola po raz trzeci z rzędu.
Lanster - Mega Taxi 7:3
Brawo Adaś...
Takie okrzyki zdało się słyszeć bardzo często z boiska A, w trakcie meczu Lanstera z Mega Taxi. Wspomniane słowa płynęły z ust zawodników drużyny Lanster, którzy pokrzykiwali na kolegę z zespołu. Trudno się dziwić, skoro Adam Śmiały najpierw pomógł wstać swojemu zespołowi z kolan przy stanie 0:2, a następnie poprowadził go do zwycięstwa notując na swoim koncie cztery gole i dwie asysty. Mega Taxi było na dobrej drodze do wygrania tego spotkania, aż do czasu straty pierwszego gola. Wtedy to rywal przejął inicjatywę i szybko odjechał taksówkarzom.
iCar II - Nidec 1:1
Równi sobie przeciwnicy
Spotkanie, w którym trudno wskazać drużynę lepszą. Co prawda, więcej z gry mieli taksówkarze, ale Nidec był niezwykle groźny w kontrataku. Wydaje się, że w takiej sytuacji remis był jedynym sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Na uwagę zasługuje forma Dariusza Młodzianowskiego, który z niezwykłą pasją strzegł dostępu do własnej "świątyni". Bramkarz iCara dał się pokonać jedynie raz po mocnym strzale z dystansu Piotra Pliszki. Dobrze spisał się również w bramce Nideca Piotr Kursa, który podobnie, jak jego vis a vis przy stracie gola nie miał nic do powiedzenia i był pewnym punktem biało-zielonych.
4F - Kompania Piwowarska 1:1
Masa emocji i niewiele goli
Spotkanie czwartej drużyny tabeli z wiceliderem zakończyło się remisem po golach Marcina Malca i Marcina Badylaka. Spotkanie przebiegło pod znakiem dobrej formy obydwu bramkarzy, którzy nie od dzisiaj są znani, jako mocne punkty swoich zespołów. Paweł Sitarz i Milosz Mikołajczyk to zawodnicy, którzy mają na swoim koncie wyróżnienia dla najlepszych bramkarzy Biznes Ligi i w tym spotkaniu potwierdzili swoją klasę. Bardziej zadowolona po tym remisie musi być Kompania, która awansuje na pozycję lidera dzięki potknięciu ggmedia.pl. 4F wciąż traci do piwowarów 6 punktów, ale ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie.
ggmedia.pl - State Street 3:4
State Street wraca do gry
Zdecydowanie najciekawsze spotkanie piątego tygodnia rozgrywek w II Lidze A. Lider, drużyna ggmedia.pl uległa ekipie State Street po bardzo zaciętym i emocjonującym spotkaniu. State w którego składzie zadebiutował najlepszy zawodnik II Ligi A w ubiegłym sezonie, Tomasz Bielach, podszedł do meczu z faworytem niezwykle zmobilizowany i głównie dzięki temu nastawieniu nie pozwolił rywalowi, by ten w pełni rozwinął swe szerokie skrzydła. "Medialni" ambitnie do końca walczyli o choćby jeden punkt, ale ten dzień należał do State Street.
III LIGA A
POLITECHNIKA KRAKOWSKA – PEGASYSTEMS 5:1
Pewna wygrana Politechniki
Mecz rozpoczął się od szybkich dwóch ciosów zadanych przez zawodników Politechniki. Dwie bramki uspokoiły poczynania drużyn, co prawda później Pegasystems zdobyła gola kontaktowego, ale ten okazał się być jedynie honorowym trafieniem w tym meczu. Dalej strzelali już jedynie "studenci", jednak trzeba przyznać, że Pegasystems również miała swoje okazje. Wraz z upływem czasu Politechnika rozkręcała się, a na bramkę drużyny Pegasystems sunęły ładne i składne akcje. Ostatecznie skończyło się wysoko i zasłużenie dla Politechniki.
ENERGOPROJEKT – GOOGLE 0:6
Mecz do jednej bramki
Choć drużyny w tabeli przed tym spotkaniem dzieliły zaledwie trzy punkty to zupełnie nie było tego widać na boisku. Zespół Google radził sobie pewnie, punktując rywali po szybkich i skutecznych atakach. Emocji mieliśmy jak na lekarstwo gdyż drużyna Energoprojekt nie stawiała żadnego oporu pozwalając rywalom strzelać bramkę za bramką. Zespół w czarnych koszulkach stwarzał sobie mnóstwo okazji, dwójkowe akcje i przemyślana gra, udokumentowana wysokim zwycięstwem zapowiada walkę o podium w lidze.
LYNKA – LUMESSE 2:0
Lider nadal niezatrzymany
Drużyna Lynki była zdecydowanym faworytem tego spotkania, z kompletem punktów przed tym spotkaniem zajmowała pierwsze miejsce w tabeli. Drużyny rozpoczęły nerwowo, mnóstwo fauli, ostra i szarpana gra w środku pola zapowiadała ciężką przeprawę lidera. Pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowo. Po zmianie stron zespół Lynki ruszył do zdecydowanego ataku, najlepszy zawodnik tego spotkania Tomasz Bojczuk strzelając dwie bramki zdecydował o końcowym rozstrzygnięciu. Mądra gra z przodu i skuteczna obrona pozwoliła Lynce wygrać piąty raz z rzędu.
DEUTSCHE BANK – ZASADAAUTO.PL 3:2
Zwycięski hat-trick Grędy
Bardzo ciekawe widowisko, w którym obydwie drużyny toczyły wyrównany pojedynek. Lepiej spotkanie rozpoczęli zawodnicy w białych strojach, jednak przeciwnicy szybko wyszli na prowadzenie odpowiadając dwoma trafieniami. Deutsche Bank doprowadził do wyrównania i mecz wyraźnie się ożywił. Atak za atak i popis bramkarzy obydwu zespołów zapewniał emocje do samego końca. O zwycięstwie przesądziła świetna postawa Łukasza Grędy, którego trzy bramki dały komplet punktów jego drużynie.
SELVITA – ICEO 2:7
Pierwsze trzy punkty ICEO
W ostatnim meczu tego wieczoru zmierzyły się drużyny zajmujące dwa ostatnie miejsca w tabeli. Mogło to wskazywać na wyrównany acz nieciekawy pojedynek, nic bardziej mylnego. Początek spotkania to wzajemne badanie się zespołów, akcje indywidualne, dużo strat i brak sytuacji strzeleckich. Jednak z minuty na minutę gra się ożywiała. Mnóstwo błędów bramkarzy jednej jak i drugiej drużyny doprowadziło do tego że zobaczyliśmy aż dziewięć bramek z czego siedem udało się ustrzelić zawodnikom ICEO. Tym samym gracze w czerwonych trykotach zdobyli pierwsze jakże upragnione w tym sezonie trzy punkty.
III LIGA B
SSC Internazionale - Capita 3:7
Capita nadal poza zasięgiem
Trwa seria zwycięstw Capity. Tym razem dowodzona przez Krzysztofa Michalca ekipa nie dała szans SSC Internazionale i wygrała pewnie 7:3. Z pewnością sporym zaskoczeniem jest fakt, że tym razem to nie wspomniany wyżej Michalec odgrywał pierwsze skrzypce w swoim zespole, a nieoczekiwanie w rolę boiskowego kilera wcielił się Błażej Błaszczak, który z 4 golami i asystą został najbardziej efektywnym graczem meczu. Wątpliwości co do końcowego wyniku nie było już po 20 minutach, w których faworyzowani goście prowadzili 4:1. Po zmianie stron zawodnicy w białych koszulkach konsekwentnie realizowali meczowe założenia i nie pozwolili uwierzyć rywalowi, że jakiekolwiek punkty są w jego zasięgu.
Mostostal Kraków - Daymon Studio 0:7
Zgodnie z planem
Przed spotkaniem mało kto dawał szansę Mostostalowi na nawiązanie walki z Daymon Studio i boisko przyznało rację przedmeczowym zapowiedziom. Od pierwszej do ostatniej minuty trwał napór pomarańczowych, którzy imponowali dużą ruchliwością oraz efektownymi zagraniami. To, że Daymon Studio dominowało nie oznacza, że gospodarze czekali cierpliwie na najniższy wymiar kary. Z przebiegu gry zasłużyli oni na bramkę honorową, ale szczęście ewientnie nie było ich sprzymierzeńcem. Na chwilę uwagi zasłużył zawodnik gości - Szczepan Satoła, który przy golu na 0:4 doznał groźnie wyglądającej kontuzji. Napastnik Daymon Studio potrzebował kilku minut, aby dojść do siebie, wrócić na boisko w końcowych jego fragmentach, a nawet wpisać się jeszcze na listę strzelców.
KPR - REN-BET 3:3
Emocje do ostatnich sekund
Gdy KPR wyszedł na prowadzenie 2:0 i w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia mało kto spodziewał się, że REN-BET będzie jeszcze w stanie wrócić do gry. A jednak zawodnicy w granatowych strojach wybudzili się z letargu i do ostatnich sekund walczyli o 3 punkty. O ile w pierwszej części spotkania stroną przeważającą był KPR, tak po zmianie stron to goście nadawali ton boiskowym wydarzeniom i to oni mieli więcej szans na pokonanie bramkarza rywali. Chwila zwątpienia przyszła po golu na 3:2 dla gospodarzy, ale wystarczyło kilka chwil, aby na świetlnej tablicy znów rozbłysł remis. Pomimo kilku niezłych okazji z obu stron wynik nie uległ już zmianie i drużyny zasłużenie podzieliły się punktami.
Colorex - Rolls-Royce 7:5
Kubiak pozamiatał
Pierwsze 20 minut starcia z Colorexem było prawdziwą katorgą dla zawodników Rolls-Royca. Zawodnicy w niebieskich koszulkach kompletnie nie potrafili sobie poradzić z ruchliwymi i wszędobylskimi rywalami, którzy raz po raz stwarzali zagrożenie pod ich bramką. Największe problemy stwarzał zawodnik z numerem "11" - Mateusz Kubiak, który bramkarzowi i obrońcom Royca chyba będzie śnił się po nocach. Świetnie zbudowany Kubiak urządził sobie prawdziwe żniwa i z dorobkiem 6 goli walnie przyczynił się do wygranej Colorexu. Goście do odrabiania strat ruszyli po przerwie, ale na dogonienie rywala zabrakło im czasu i ostatecznie ulegli Colorexowi 5:7.