Szlagier nie zawiódł...

KRAKSPORT EXTRAKLASA

Fideltronik – Alior Bank 7:1

Pierwsze spotkanie XIX kolejki gier KRAKSPORT EXTRAKLASY to pojedynek drużyn, które walczą o uniknięcie degradacji do niższej klasy rozgrywkowej. Wyżej notowany Fideltronik bardzo łatwo pokonał Bankowców z Alioru.

Pomimo początkowego naporu gospodarzy, to drużyna Alior Banku trafiła jako pierwsza. Grzegorz Suszek, strzałem ze szpica zza pola karnego nie dał szans bramkarzowi. W pierwszej odsłonie obserwowaliśmy jeszcze jedną bramkę. Było to wyrównujące trafienie Bartłomieja Podoleckiego, który skutecznie sfinalizował fantastyczną, zespołową akcję.
Druga połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. Jednakże druga bramka dla Fideltroniku padła po dłuższym okresie posuchy strzeleckiej. Na 2:1 trafił Marcin Włudarz, uderzając po długim rogu. Kolejne oczko było dziełem Podoleckiego, który tego dnia pokonał bramkarza Alior Banku aż czterokrotnie. Po jednej bramce dołożyli: Hajduk oraz Wiśniewski, dzięki czemu odnotowano wynik końcowy 7:1 na korzyść ekipy w białych strojach.

Kraków Airport Taxi – Fitness Platinium 4:4

Kolejne spotkanie, podobnie jak pierwsze było korespondencyjnym pojedynkiem sąsiadów z ligowej tabeli. Tym razem jednak rywalizowały ze sobą drużyny środka tabeli, które mimo wszystko muszą oglądać się za siebie.

Pierwsza połowa to dominacja gospodarzy, którzy zaaplikowali rywalom trzy trafienia w tej części gry. Na 1:0 trafił Baster. Zawodnik z numerem 3 pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Wyrównująca bramkę strzelił Gołoś, który uderzeniem sprzed linii pola karnego umieścił futbolówkę w siatce. Kolejne bramkowe łupy należały do gospodarzy. Autorami trafień zostali: Dubel i Piórkowski.

Po zmianie stron, jako pierwsi ukłuli zawodnicy Fitness Platinium. Bramkę kontaktową zdobył Jakub Żurek, wykorzystując błąd rywali w wyprowadzaniu piłki. Kolejnym bramkowym akcentem było oczko zdobyte przez Taksówkarzy. Patryk Król soczystym uderzeniem z rzutu wolnego pozbawił bramkarza gości szans na skuteczną interwencję. Ten gol nie „zabił" emocji w tym spotkaniu. Goście zdołali wyrównać. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Żurek, a cenny gol dający punkt to dzieło Tomasza Wolaka.

Auto Gum – Przybylski DV-BOX 3:2

Szlagierowe spotkanie nie zawiodło oczekiwań. Mecz stał na wysokim piłkarskim poziome, a wynik pozostawał sprawą otwartą do samego końca. Auto-Gum ścigany przez Elektrownię nie mógł pogubić punktów w starciu z trzecią drużyną tabeli – Przybylski DV-BOX.

Początkowa faza gry to zdecydowana dominacja Auto – Gumu. Czarni stworzyli sobie kilka świetnych sytuacji, lecz bramkarz gości wykazywał się nieprzeciętnym refleksem, chroniąc swój zespół przed utratą bramek. Niewykorzystane sytuacje zemściły się i na prowadzenie wyszli gracze Przybylskiego. Piotr Krawczyk strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik spotkania. Jednakże tuż przed przerwą Daniel Suchan, strzałem z dystansu doprowadził do remisu.
Druga połowa również była wyrównanym widowiskiem. Bramkę na 2:1 zdobył Tomasz Armatys, który nie mógł zmarnować tak genialnego podania od Dąbrowskiego. W końcówce spotkania, strzałem po długim rogu, wynik podwyższył Marcin Pituła. Jednak nie był to koniec strzelania w tym spotkaniu. Bramkę dająca marzenia o korzystnym rezultacie dla zawodników gości zdobył Wojciech Błażejewski. Końcowe minuty spotkania obfitowały w wiele ciekawych sytuacji z obu stron, jednakże więcej bramek w tym już nie obejrzeliśmy.

DHL Express – Oknoplast 5:3

Starcie drużyn zamykających tabelę KRAKSPORT EXTRAKLASY obfitowało w bramki. Zarówno drużyna DHL jak i Oknoplastu zdecydowanie nastawiły się na atak, zapominając o bronieniu swojej bramki.

Pierwsza odsłona należała do gospodarzy. 3 strzelone bramki „ustawiły spotkanie". Graczem spotkania został Wojciech Salamon, który zdobył wszystkie bramki dla swojej drużyny. Na szczególną uwagę zasługuje trafienie na 3:0. Salamon minął kilku rywali na skrzydle, po czym pomierzył po długim rogu lokując piłkę w bramce rywali. Oknoplast doszedł do głosu dopiero po zmianie stron. Dariusz Przybycień wykorzystał podanie ze skrzydła i trafił do pustej bramki. Gol na 4:1 to efekt pewnie wykorzystanego rzutu karnego przez Salamona. Kolejne dwie bramki, to zdobycze białych, dzięki którym Oknoplast mógł realnie myśleć o korzystnym rezultacie. Jednak niezawodny Salamon pozbawił marzeń swoich przeciwników pokonując bramkarza po raz piąty.

Art-Gum – Elektrownia Skawina 4-6

Na zakończenie środowych zmagań na obiekcie Com Com Zone obserwowaliśmy starcie topowych drużyn. Walcząca o najniższe miejsce na podium drużyna Art-Gumu podejmowała wciąż myślącą o mistrzostwie Elektrownie.

Na początku spotkania wyklarowała się przewaga gospodarzy. Jednakże gracze w czarnych koszulkach nie potrafili udokumentować jej skutecznym trafieniem. Dopiero strzał z dystansu Dariusza Kuźmy znalazł drogę do bramki rywali. Na 2:0 trafił Daniel Klim i sensacja wisiała w powietrzu. Jednakże bardzo szybko odpowiedzieli gracze Elektrowni. Mateusz Sekuła strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza rywali. Kolejne minuty to próby obu ekip, które każdorazowo okazywały się nieskuteczne. Dopiero gospodarze przełamali swoją niemoc strzelecką. Kamil Frasik ulokował piłkę w siatce po bardzo dobrym zagraniu ze skrzydła. Ostatnie słowo w pierwszej części spotkania należało jednak do gości, którzy jeszcze w tej części gry doprowadzili do wyrównania dzięki bramkom Sekuły i Banaszka.

Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze i to właśnie oni po raz kolejny wyszli na prowadzenie. Zespołową akcję na bramkę zamienił Grzegorz Ławrowski. Po tym wydarzeniu, Art.-Gum zdecydowanie opadł z sił i oddał inicjatywę rywalom, którzy skrzętnie z tego skorzystali.
Elektrownia zdobyła trzy bramki, w bardzo krótkim odstępie czasu. Dwukrotnie bramkarza rywali pokonał Banaszek, a strzelanie zakończył Michał Skołyszewski, który sprytnie minął obrońcę i półwolejem ulokował futbolówkę w siatce rywali.

II LIGA C

REN-BET – Gazownicy Krakowscy 2:4

Dla REN-BETu starcie z Gazownikami było chyba ostatnim dzwonkiem, aby włączyć się jeszcze do walki o utrzymanie i choć spotkanie było wyrównane to jednak szalę na swoją korzyść zdołali przechylić goście. Nieszczęście gospodarzy zaczęło się od długiego podania za linię obrony i straty gola na 0:1. Nieporadność gospodarzy w obronie trwała w najlepsze i po fatalnym błędzie bramkarza na 2:0 dla gości podwyższył Tomasz Ciastoń. W końcówce pierwszej części gry dużą przewagę uzyskali Gazownicy, ale nie przełożyło się to na kolejne trafienia. Początek drugiej części nie przyniósł zmiany obrazu gry. Goście dominowali, ale razili nieskutecznością. Wreszcie Jacek Rogowski zdecydował się na strzał, piłkę podbił obrońca, a tak wpadła za kołnierz barmkarza gospodarzy i było już 0:3. Wysokie prowadzenie wyraźnie rozluźniło gości i do głosu zaczął dochodzić REN-BET. Dośrodkowanie z rzutu rożnego i Grzegorz Gajda w ekwilibrystyczny sposób trafia na 1:3. Po chwili na strzał niby od niechcenia zdecydował się Kamil Bartkiewicz, bramkarz gości nie wiedział jak zabrać się do tego strzału i sam wbił ją sobie do bramki. Gdy gospodarze poczuli krew i liczyli na „wytarganie" choćby punktu ich marzenia zabił Tomasz Ciastoń pięknie przymierzając z rzutu wolnego. Gazownicy pokonali REN-BET 4:2 i zrobili tym samym milowy krok w kierunku zachowania ligowego bytu.

ProEko – PKO Bank Śląski 6:2

Nie jest łatwo grać całe 40 minut ze stratą jednego zawodnika, o czym boleśnie przekonał się zespół PKO, który grając w osłabieniu musiał się mierzyć z liderem – ProEko. Pierwsze minuty to zdecydowana przewaga „zielonych" i szybkie wyjście na trzy bramkowe prowadzenie. W roli głównej wystąpił Przemysław Migacz, który w ekspresowym tempie skompletował hattrick. Goście nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry i jeszcze przed zejściem na przerwę zrobiło się 2:3. Najpierw fantastycznym uderzeniem popisał się Krzysztof Konieczny, a chwilę później Jarosław Kraul wykorzystał niezdecydowanie obrońcy i bramkarza gości i zapakował piłkę do pustej bramki. Po zmianie stron trwał już zdecydowany festiwal gospodarzy. Podmęczeni gospodarze nie byli już w stanie nadążać za atakami lidera i skończyło się trzema kolejnymi golami dla „zielonych". Tym razem w roli głównej wystąpił Mieszko Pacanowski, który najwyraźniej pozazdrościł koledze z drużyny trzech trafień w tym spotkaniu i sam też postanowił ustrzelić hattrick. Najładniejsze było ostatnie trafienie „16" ProEko. Lewa noga, wolej, „dziura" założona bramkarzowi. Ręce same składały się do oklasków. ProEko pokonało PKO 6:2 i w dobrych nastrojach czeka na przyszłotygodniowego rywala...HCL.

LGBS - HCL Poland 3:3

Zgodnie z oczekiwaniami nie zawiodło starcie LGBS z HCL. Mecz był dobry, toczony w szybkim tempie, z dużą liczbą składnych i kombinacyjnych akcji. Od początku swój styl gry narzucili goście i szybko przyniosło to zamierzony skutek. Nuno Vilela „złamał" akcję do środka i mocnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza. W kolejnych minutach przewaga HCL-u nie ustępowała. Bardzo mocne wstrzelenie piłki w pole karne i piłka nieszczęśliwie odbijając się od obrońcy wpada do siatki LGBS. Gospodarzom z trudem przychodziło stwarzanie zagrożenia, ale z pomocą postanowił im przyjść obrońca gości, który zbyt długo przetrzymywał piłkę i stracił ją na rzecz Bartłomieja Kądziołki, który nie dał szans bramkarzowi i strzelił kontaktowego gola. Odpowiedź gości była natychmiastowa. Vincenzo Elia trafił do siatki i ustalił wynik do przerwy. Druga część gry to zdecydowanie lepsza postawa LGBS. Fatalne zachowania bramkarza HCL-u, który wypuścił piłkę i pozwolił się pokonać. Gospodarze „poczuli" krew i poszli za ciosem. Pięknie z woleja przymierzył Kądziołka i na tablicy wyników pojawił się wynik 3:3. W końcówce oba zespoły dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, ale żadnej z drużyn ta sztuka się nie udała i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

Crazbud/Dexbud – MPEC 2:4

Jak to zwykle bywa najlepsze zostawia się na koniec i nie inaczej było tego dnia na obiektach przy ulicy Bulwarowej. Crazbud/Dexbud i MPEC stworzyły niezapomniane, stojące na wysokim poziomie widowisko, obfitujące w ładne akcje, dużo walki i piękne bramki. Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy po cudownym uderzeniu Piotra Małka prowadzili 1:0. Gospodarze stwarzali kolejne okazje, ale przewagi nie potrafili udokumentować kolejnym trafieniem. W odpowiedzi po stracie jednego z obrońców do piłki dopadł Jakub Oważany i zrobiło się 1:1. Wyrównanie dodało gościom wiary we własne możliwości i przed przerwą wyszli na prowadzenie. Tomasz Zimnicki świetnie podłączył się do akcji ofensywnej i wykończył zespołową akcję całego zespołu. Druga część gry rozpoczęła się od magicznego uderzenia Pawła Musiałka, który bez zastanowienia huknął z woleja, nie dając tym samy szans bramkarzowi. Gospodarze chcieli pójść za ciosem i stwarzali kolejne sytuacje pod bramką MPEC. Szczęście nie było jednak tego dnia ich sprzymierzeńcem. Moment nieuwagi w defensywie kosztował ich stratę kolejnego gola. Przebudził się niewidoczny do tej pory Grzegorz Bizoń i goście znowu wyszli na prowadzenie. W końcówce po fatalnym błędzie obrońcy Waldemar Natkaniec ustalił wynik spotkania na 4:2 dla MPEC.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie