Trwa pogoń za liderem w III Lidze A...

II liga B

OSTC – Auchan Bonarka 5:9

Marsz w górę tabeli kontynuują zawodnicy Auchan Bonarka. Tym razem rozprawili się z OSTC i zrównali się z nimi punktami. Mecz jednak lepiej zaczął się dla gospodarzy, którzy za sprawą Damian Popsuły wyszli na prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo. Niesamowita bomba Bartłomieja Kękusia dała gościom remis, którzy z minuty na minutę rozpędzali się coraz bardziej. Po chwili prowadzenie dał im Mikołaj Pyś, który jak się później okazało był motorem napędowym swojej drużyny. Końcówka pierwszej części to zdecydowana dominacja zawodników w czerwonych koszulkach, którzy w pewnym momencie prowadzili już 5:1. Składne akcje trio: Mikołaj Pyś, Oskar Brandys, Bartłomiej Kękuś siały spustoszenie w defensywie OSTC. Tuż przed przerwą Paweł Piętka trafił na 2:5, ale wielkiej euforii po tym trafieniu nie było. Druga połowa rozpoczęła się bardzo nieoczekiwanie. Goście jakby pierwsze minuty kompletnie przespali i gospodarze...doprowadzili do remisu! Gola na 5:5 strzelił Piętka pokazując, że w polu karnym rywala czuje się jak ryba w wodzie. Gospodarze jednak nagle opadli z sił i do gry wrócił Auchan. Znowu goście zdecydowanie dominowali i raz po raz karcili rywala. Akcje z klepki, gole do pustej bramki, oglądało się to naprawdę świetnie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:5 dla gości, a już za tydzień formę „czerwonych" przetestuje prawdopodobnie przyszły mistrz ligi – RMF Maxxx.

Polplast – Lynka 6:2

W starciu z Lynką dla gospodarzy liczyły się tylko 3 punkty, które dawały nadzieje na utrzymanie się w II lidze. Cel swój zawodnicy w czarnych strojach osiągnęli, ale początek meczu nie wskazywał, że tak łatwo dopiszą sobie 3 oczka. Pierwsze minuty to wyrównana gra z obydwu stron, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to goście byli stroną przeważającą. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi i Łukasz Nowak dał gospodarzom prowadzenie. Goście starali się wyrównać, ale na wysokości zadania stawał goalkeeper Polplastu. Po chwili było już 2:0. Świetny przechwyt Marka Łapy na własnej połowie, pójście za akcją i jej perfekcyjne wykończenie. Tuż przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę z zabójczą kontrą wyszli „czarni". Nowak od połowy pędził sam na bramkę Lynki i okazji nie zmarnował. Chwilę po wznowieniu gry w drugiej części gry Nowak skompletował hattrick wykańczając zespołową akcję. Goście nie odpuszczali i walczyli o honorowe trafienie. Polplast opadł nieco z sił i Lynka osiągnęła przewagę, którą udokumentowała dwoma golami Michała Dachowskiego, który dwoił się i troił w ofensywie, ale wobec braku wystarczającego wsparcia skazany był na niepowodzenie. W końcówce mecz „zamknął" Łapa, a tuż przed końcowym gwizdkiem swojego 4 gola w tym meczu zdobył Nowak. Polplast zasłużenie pokonał Lynkę 6:2 i w dalszym ciągu jest nad „kreską".

Tesco – RMF Maxxx 1:5

Szlagier tej serii spotkań nie zawiódł i kibice zgromadzeni na trybunach oglądali dobre widowisko, stojące na wysokim poziomie. Długo nie mogliśmy doczekać się gola, a szansę na to mieli i jedni i drudzy. Wreszcie z rzutu rożnego piłkę zagrał Wolan, ta trafiła do Konrada Mostowika, który w ekwilibrystyczny sposób zapakował ją do siatki. Prowadzenie dodało skrzydeł gościom, którzy zaczęli atakować z jeszcze większą pasją. Dobre okazje mieli Wolan, Spasiuk i Szczepański, ale bramkarz Tesco nie dał się pokonać. Wreszcie padł drugi gol dla Maxxxa. Na indywidualną akcję zdecydował się Łukasz Król, bramkarz odbił jego strzał, ale Wolan to prawdziwy lis pola karnego i gdy tylko piłka spadła pod jego stopę bez skrupułów zapakował ją do siatki. Druga połowa rozpoczęła się od gola dla Tesco. Krystian Rak potwierdził swoją dobrą postawę w tym sezonie i Maciej Urbanek musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Gol dla gospodarzy nie wpłynął na obraz gry. W dalszym ciągu to goście byli stroną przeważającą i to oni zdecydowanie dyktowali warunki. Kolejne gole długo nie padały, ale zdecydowanie warto było chwilę poczekać. Szczepański strzałem jak marzenie „zdjął" pajęczynę z okienka bramki Marcina Łukasiewicza i zrobiło się 1:3. Popis Szczepańskiego trwał w najlepsze. Snajper RMF-u dołożył jeszcze dwa trafienia i zakończył to spotkanie z hattrickiem. RMF dość łatwo ograł Tesco 5:1 i w przyszłym sezonie zobaczymy ich w I lidze. Za tydzień mecz a Auchan Bonarką, zwycięstwo da im wymarzony tytuł. Emocji z pewnością nie zabraknie!

Extend Vision – Tauron Dystrybucja 5:2

Naprawdę dobry mecz zagrali zawodnicy Extend Vision i zasłużenie pokonali faworyzowany Tauron. Przewaga gospodarzy zarysowała się od pierwszego gwizdka sędziego i nie ustępowała ani na moment. Pierwsza połowa, choć zakończona bezbramkowym remisem obfitowała w okazje podbramkowe, ale bramkarze obu ekip spisywali się bez zarzutu. Dużo więcej pracy miała „1" gości i to dobrej postawie swojego goalkeepera Tauron zawdzięczał bezbramkowy remis po pierwszych 20 minutach. Druga połowa to dalsze i coraz bardziej ochocze akcje gospodarzy, którym do szczęścia brakowało naprawdę niewiele. Wreszcie Extend objął prowadzenie. Wzorowy przechwyt Karola Szota i wyłożenie piłki Pawłowi Freyowi. Obrońca gospodarzy okazji nie zmarnował i zrobiło się 1:0. Kolejne dwa trafienia dla gospodarzy były bliźniaczo podobne. Przechwyt, szybka kontra i strzał do pustej bramki. Goście wydawali się nie mieć pomysłu na dobrze zorganizowanych zawodników gospodarzy, ale wystarczyła ich chwila nieuwagi i kontaktowego gola zdobył Maciej Morasiewicz. Gdy na 3:2 trafił Andrzej Szafrański wydawało się, że emocje będą w tym meczu trwały do ostatniego gwizdka sędziego. Extend zdobył kolejne 2 gole i jak najbardziej zasłużenie pokonał Tauron 5:2. Dzięki temu zwycięstwu gospodarze zameldowali się w górnej połówce tabeli.

Amway – Ericpol 6:0

Trudno gra w osłabieniu całe 40 minut, tym bardziej gdy za rywala ma się takiego rywala jak Amway. Gościom należą się jednak słowa uznania, szczególnie za drugą część gry, w której nie tylko nie byli gorsi od gospodarzy, ale też stworzyli sobie zdecydowanie więcej klarownych sytuacji. Pierwsza połowa do szybkiego zapomnienia przez zawodników Ericpolu. Amway dominował i nie pozwalał gościom absolutnie na nic. Gości napoczął Maciej Nieć, dobijając strzał Łukasza Kubiaka. Na 2:0 podwyższył Tomasz Wolak, który huknął niczym z armaty jak wytrawny kanonier. Oczywiście bramkarz był bez szans. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym prowadzenie gospodarzy 5:0 i nic nie zapowiadało ich kłopotów w drugich 20 minutach. Po zmianie stron inicjatywę przejął osłabiony Ericpol. Raz po raz goście meldowali się w polu karnym Bartłomieja Latoszka, który musiał się napocić, aby zakończyć to spotkanie z czystym kontem. Gola zdobył jednak Amway i wygrał ostatecznie 6:0. Do awansu brakuje już naprawdę niewiele!

III LIGA A

Atal - IBM BTO

IBM BTO przystąpił do spotkania w mocno osłabionym 5-osobowym składzie, ale już po kilku minutach do kolegów dołączyła trójka zawodników i "komputerowcy" mogli w z pełną siłą toczyć rywalizację z Atalem. Chwilę później "czerwoni", jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Gola w zamieszaniu podbramkowym zdobył Daniel Pałasz. Chwilę później strzałem w krótki róg bramki odpowiedział Bartłomiej Wojnar, ale Tobiasz Józefowski był na posterunku. W 12' minucie IBM przeprowadził akcję, po której ręce same składały się do oklasków. Koronkową wymianę piłki "piętką" do bramki rywala skierował Wojciech Wąsik. Pierwszą połowę zakończył strzał Gianluci Biscu, po którym piłka wylądowała na poprzeczce bramki Atalu. W drugiej cześci gry uwidoczniła się przewaga wyżej notowanego IBM BTO, czego efektem gol 1:2 zdobyty przez Filipa Waligórę, po wzorcowo wyprowadzonym kontrataku. W 32' minucie gola na 3:1 zdobywa płaskim strzałem Eduardo Rodriguez i "błękitni" znacząco zbliżają się do zwycięstwa. Kolejne minuty upływają pod znakiem dwóch niewykorzystanych sytuacji dla IBM BTO, ale spotkanie kończy gol zdobyty strzałem głową autorstwa Laurencjusza Krzystolika. IBM BTO wygrywa arcyważne spotkanie i utrzymuje się na podium III Ligi A.

KPR - Platinet 1:1

Powiedzenie, że spotkanie sąsiadujących ze sobą w ligowej tabeli zespołów Platinetu i KPRu było wielkim widowiskiem, zakrawało by pod spore nadużycie. Obydwie drużyny skupiły się raczej na obronie własnej "świątyni" i z rzadka wybierały się pod bramkę rywala, a większość pojedynków toczonych było w środkowej strefie boiska. Stąd też sytuacji podbramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. Platinet zanotował takowe trzy i po jednej z nich w drugiej połowie meczu wyszedł na prowadzenie. Autorem gola został Piotr Garlej. W końcówce meczu gola na wagę remisu zdobył Grzegorz Marczyk, który soczystym strzałem z własnej połowy przelobował golkipera Platinetu.

Capgemini - Rolls-Royce 2:1

Spore problemy z niżej notowanym Rolls-Royce miał kandydat do tytułu zespół Capgemini. Sensacją zapachniało, gdy to niebiescy, jako pierwsi wyszli na prowadzenie za Wojciecha Mielnika i długo utrzymywali je, nie dopuszczając rywali pod własną bramkę. Dopiero przesunięcie Borisa Tatawa w drugiej połowie do linii ofensywnej Capgemini zmieniło nieco obraz gry i to właśnie on dał nadzieję swojej drużynie. Zawodnik rodem z Kamerunu wbiegł w pole karne rywala zupełnie niepilnowany i ładnym strzałem głową zamienił podanie Pawła Mazurka na gola. W końcówce wspomniany zawodnik miał jeszce dwie dogodne okazje, ale żadnej nie wykorzystał. Rolls-Royce skupił się natomiast na obronie własnej bramki i w ostatniej minucie meczu otrzymał decydujący cios. Szymon Stachura wykazał się nielada przytomnością umysłu, kierując piłkę do bramki rywala z najbliższej odległości. Tym samym rzutem na taśmę zwycięstwo odnotowało Capgemini, które po porażce Krak-Akcesoria zbliżyło się do lidera na trzy punkty. Jednoznacznie można stwierdzić, że Rolls-Royce ma trudny początek przygody z Biznes Ligą za sobą, a pokazał to wyżej opisany mecz. Niebiescy nie mają się czego wstydzić.

Colorex - Lumesse 4:1

Wynik spotkania otwiera Tomasz Kras, ale radość Colorexu nie trwa długo bo szybko do wyrównania doprowadza Kazimierz Chłopek i mamy wynik 1:1. Następnie do głosu dochodzi Lumesse, ale Jarosław Marek nie jest w stanie wykorzystac sytuacji "sam na sam" z Tomaszem Kleszyńskim. Pomarańczowi odpowiadają dwoma strzałami Michała Sambóra, ale żaden nie przynosi zmiany wyniku i w ten sposób dobiega końca pierwsza odsłona meczu. Drugą połowę świetnie rozpoczynają gracze Colorexu. Na prowadzenie swój zespół wyprowadza Michał Sobol, który odwraca się z rywalem na plecach i posyła futbolówkę płaskim strzałem do siatki rywala. Kolejne minuty upływają pod znakiem prób stworzenia okazji pod bramką rywala przez Lumesse, ale to Colorex zdobywa kolejne dwa gole. Najpierw kontratak wykończył Kamil Rerak, a następnie świetnym strzałem z dystansu popisał się Michał Sobol ustalając wynik spotkania na 4:1.

YesSport - Krak-Akcesoria 5:4

Najciekawiej zapowiadające się spotkanie XIV serii gier nie zawiodło, wręcz przeciwnie, było zdecydowanie najciekawszym widowiskiem tego dnia. Lepiej w mecz weszła drużyna YesSportu, która wyraźnie zmobilizowana rywalizacją z liderem szybko wyszła na prowadzenie. Marek Gajewski wykończył kontratak swojego zespołu płaskim strzałem nie do obrony. W odpowiedzi dwukrotnie bliski zdobycia gola jest Tomasz Świder, ale piłka po jego strzałach najpierw mija słupek, a w drugiej sytuacji zatrzymuje się na poprzeczce. YesSport w głębokiej defensywie, ale nie zapomina o nękaniu rywala. Na 2:0 podwyższa Jakub Adamski strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego. Lider odpowiada bezpośrednio po wznowieniu gry, wykorzystując moment rozluźnienia w szeregach YesSportu. Gola pewnym strzałem obok bramkarza zdobywa Tomasz Dziadowiec. 4' minuty później do wyrównania doprowadza niezawodny Tomasz Świder, robiąc użytek z dobrze ułożonej lewej nogi. W końcówce pierwszej odsłony Marek Gajewski zdobywa drugiego gola i ponownie wyprowadza YesSport na prowadzenie. Pierwsza minuta drugiej połowy i wspomniany wyżej zawodnik kompletuje hattricka, wykazując się przytomnością pod bramką rywala. Zszokowane Krak-akcesoria traci kolejnego gola. Tym razem autorstwa Kamila Bobki, który w ekwilibrystyczny sposób pokonuje bezradnego Marcina Tyrawę. YesSport prowadzi zdecydowanie, ale do końca spotkania pozostaje jeszcze sporo ponad 10' minut gry. Wtedy to błąd popełnia Michał Błażewicz, wrzucając futbolówkę do własnej bramki. Dodatkowo bramkarz YesSportu odnosi w tej sytuacji kontuzje i musi opuścić boisko. W jego miejsce między słupkami staje Kamil Bobka i w pierwszej interwencji... musi wyciągać piłkę z siatki. Bramkę kontaktową zdobywa Tomasz Świder i Krak-akcesoria napiera na rywala ze zdwojoną siłą. W ostatnich minutach dwukrotnie świetnie między słupkami interweniuję Kamil Bobka, a raz Tomasz Świder jest niezwykle bliski wyrównania, ale piłka zatrzymuje się na słupku. Do ostatnich sekund było gorąco pod bramką niebieskich, ale Ci nie tracą kolejnego gola odnoszą zwycięstwo 5:4 i pozostają w walce o podium.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie