ICar
Przebieg sezonu: Taksówkarska ekipa kończy rozgrywki na ostatniej pozycji, co jest kompletnym zaskoczeniem. W poprzednim sezonie bliska była bowiem miejsca na podium, przegrywając je o ledwie dwa punkty. W tym, po bardzo dobrym otwarciu i remisie w spotkaniu z obrońcą tytułu, Art-Gumem było już tylko gorzej. Zaledwie trzy zwycięstwa oraz jedenaście zgromadzonych punktów nie pozwoliły wyprzedzić ani jednego rywala.
Najlepszy mecz: Wysokie zwycięstwo nad Auto-Gumem w XVI kolejce. Mający jak dotąd zaledwie jedną wygraną na koncie żółci mierzyli się z wciąż walczącymi o utrzymanie czarnymi. Nieoczekiwanie rozegrali bardzo dobry mecz, w którym wyżej notowana ekipa nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Odważna i skuteczna gra już do przerwy dały iCarowi dwubramkowe prowadzenie, które po zmianie stron udało się jeszcze powiększyć i tym samym zmazać nieco niekorzystne wrażenie z dotychczasowych występów.
Największa niespodzianka: Ostatnia lokata. Sam fakt, że żółci znaleźli się w strefie spadkowej to zaskoczenie, ale ostatnia pozycja to już prawdziwy szok. Konia z rzędem temu, kto obstawiałby taki właśnie obrót spraw przed startem rozgrywek. Niestety, mocno przeciętna dyspozycja przez większą część sezonu i przebudzenie dopiero w samej końcówce nie mogły w tak silnej lidze jaką jest Kraksport Extraklasa dać utrzymania. Potrzeba było czegoś więcej.
Gwiazda: Tomasz Czerwiec. Kapitan zespołu był w tym sezonie jednocześnie jego najmocniejszym ogniwem. Na murawie radził sobie bardzo dzielnie, stając się z 12 zdobytymi bramkami najlepszym strzelcem drużyny. Niestety, jego gole i cenne dogrania nie pozwoliły ekipie się utrzymać, lecz na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej iCar powinien radzić sobie bardzo dobrze. Kto wie, może pokusi się o szybki powrót?
Delphi/InterCars
Przebieg sezonu: Bordowi to niezwykle ograna na Extraklasowym poziomie ekipa, która jednak już w poprzednim sezonie miała przez moment kłopoty z utrzymaniem się w elicie. Tym razem już ta sztuka się nie udała. Dwanaście wywalczonych oczek pozwoliło wyprzedzić tylko iCar i zająć w ostatecznym rozrachunku dziewiątą pozycję, będącą pokłosiem trwającej wciąż i zakrojonej bardzo szeroko przebudowy zespołu.
Najlepszy mecz: Zwycięstwo nad Art-Gumem w XIV kolejce. Zajmujące wtedy ostatnie miejsce Delphi podejmowało lidera i obrońcę tytułu z poprzedniego sezonu. Skazywani na pożarcie bordowi zagrali świetne spotkanie i od razu zaatakowali przeciwnika, który chyba lekko ich wtedy zlekceważył. Efektem tego było zdecydowane zwycięstwo 5:3 i ogromna satysfakcja, bowiem, jak się później okazało, była to jedyna porażka czarnych w całym sezonie.
Największa niespodzianka: Patrz wyżej. Bezkompromisowa walka od pierwszej minuty, błysk geniuszu piłkarzy Delphi oraz odrobina szczęścia pozwoliły sprawić największą chyba niespodziankę całego sezonu. Zwycięstwo nad najlepszą w lidze ekipą pokazało, że zmiany w zespole bordowych idą w dobrym kierunku. Prowadzić trzema golami z Art-Gumem nie udaje się przecież byle komu...
Gwiazda: Tomasz Olechowski. Najskuteczniejszy piłkarz zespołu, który w całym sezonie strzelił dla niego 9 goli, co jest 1/5 z wszystkich bramek bordowych. Zawodnik ten pokazywał się z bardzo dobrej strony w kilku meczach, co jest dobrym prognostykiem przed kolejnym sezonem. Jego skuteczna gra może bowiem być kluczem do powrotu ekipy do Kraksport Extraklasy, która bez Delphi/InterCars będzie znacznie uboższa.
APLA
Przebieg sezonu: Na biało-pomarańczowych mało kto stawiał. Wydawali się być najsłabszą ekipą ligi i głównym kandydatem do spadku. I rzeczywiście, Apla po zaledwie jednym sezonie żegna się z Kraksport Extrakalsą, lecz jej postawa nie przynosi absolutnie wstydu. Zespół, choć ani przez moment nie znajdował się na bezpiecznym, dającym utrzymanie miejscu, zapisał się w pamięci pozostałych ekip swoją walecznością i walką do samego końca, która to pozwoliła mu na odniesienie czterech zwycięstw i zajęcie ósmego miejsca.
Najlepszy mecz: Zwycięstwo nad Alior Bankiem 4:2 w XIV kolejce. Spotkanie z wyżej notowanym rywalem było kolejnym już w sezonie trudnym sprawdzianem dla biało-pomarańczowych. Ci zagrali jednak bardzo dojrzale, od początku przejmując inicjatywę i nie dając bordowym rozwinąć skrzydeł. Zaowocowało to zasłużoną wygraną, będącą potwierdzeniem dobrej dyspozycji zespołu w całym spotkaniu i znacznie większej boiskowej dojrzałości.
Największa niespodzianka: Forma. Być może tabela na to nie wskazuje, lecz Apla była zespołem z którym niemal każdemu grało się niezwykle ciężko. Kto pamięta jej mecze z Elektrownią Skawina czy Alior Bankiem wie o czym mowa. Wielokrotnie biało-pomarańczowi dotrzymywali znacznie silniejszym przeciwnikom kroku niemal do ostatniej minuty spotkania. Właśnie, niemal... często zespół przegrywał różnicą jednego tylko, straconego w samej końcówce gola.
Gwiazda: Marcin Porada. Drugi najlepszy asystent ligi i motor napędowy akcji ofensywnych zespołu. Porada potrafił jednak nie tylko dobrze dogrywać (13 kluczowych podań), ale i celnie strzelać. Osiem goli to całkiem przyzwoity wynik który potwierdza, że piłkarz ten był jednym z wyróżniających się pomocników ligi.
Oknoplast
Przebieg sezonu: Oknoplast był dość charakterystyczną drużyną. Charakterystyczną dlatego, że zazwyczaj, kiedy pojawiał się na rozgrywkach, był groźny dla każdego. Problem tylko w tym, że często zdarzało mu się nie przyjeżdżać na spotkania. W całym sezonie aż trzykrotnie oddał punkty walkowerem, co najprawdopodobniej kosztowało go spadek z Kraksport Extraklasy. Spadek tak naprawdę mocno niezasłużony, gdyż biali byli zespołem, który mógł śmiało walczyć o miejsce w pierwszej czwórce.
Najlepszy mecz: Remis 2:2 z Centroclimą w XII kolejce. W całym sezonie biali wygrali pięć spotkań, lecz nie żadne z nich, a zakończone podziałem punktów starcie z wicemistrzem było najlepszym spotkaniem Oknoplastu. Centroclima mogła w nim mówić o sporym szczęściu: przeciwnik grał przez 40 minut jak z nut i niemal do samego końca prowadził. Zwycięstwo druga drużyna sezonu wydarła mu dopiero w ostatniej akcji meczu.
Największa niespodzianka: Słaba skuteczność. Przypominając sobie mecze Oknoplastu można zauważyć, że zespół ten kojarzy się z miłym dla oka, ofensywnym stylem gry. Taki styl powinien implikować dużą liczbę zdobywanych goli, lecz tego u białych właśnie zabrakło. Tylko 38 strzelonych goli to bardzo mała liczba, najmniejsza spośród wszystkich ekip Kraksport Extraklasy i główny powód tak niskiego miejsca drużyny.
Gwiazda: Mateusz Spolitakiewicz. W zespole było kilka wyróżniających się postaci, lecz nasz wybór padł właśnie na niego. 10 bramek dla Oknoplastu to wynik bardzo przyzwoity, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że piłkarz wystąpił tylko w 13 meczach. Gdyby biali dysponowali drugim równie skutecznym strzelcem, najprawdopodobniej uratowali by sobie ligowy byt.
Auto-Gum
Przebieg sezonu: Czarni, jako medaliści poprzednich rozgrywek z automatu zaliczani byli do faworytów jubileuszowego, X sezonu. Niespodziewanie jednak Auto-Gum nie mógł się zbytnio odnaleźć w Extraklasowej rzeczywistości. Przez cały sezon balansował na krawędzi utrzymania, które ostatecznie udało mu się jednak wywalczyć. I dobrze, bowiem zespół ten zasłużył zarówno zaangażowaniem jak i prezentowaną formą na to, by pozostać w najwyższej klasie.
Najlepszy mecz: Przegrane spotkanie I kolejki przeciwko Elektrowni Skawina. Czarni mierzyli się z beniaminkiem, który jednak wydawał się być piekielnie mocny. I rzeczywiście, medaliści poprzedniego sezonu mieli z żółtymi ogromne kłopoty, lecz mimo to udawało im się utrzymywać korzystny wynik. Bardzo dobra gra zespołu nie pozwoliła jednak wtedy na wywalczenie chociażby punktu – w samej końcówce wygraną zapewnili sobie bowiem przeciwnicy. Porażka nie była jednak żadnym wstydem, a poziom tego meczu i wysokie tempo pokazały, że Auto-Gum jest w stanie grać jak równy z równym z najlepszymi.
Największa niespodzianka: Miejsce w tabeli. Przed sezonem wydawało się, że czarni będą jedną z ekip walczących o medale. Tak się jednak nie stało: przeciętny początek sezonu spowodował, że czołowa trójka uciekła dość szybko a Auto-Gumowi pozostała jedynie walka o niższe lokaty. Walka tożsama de facto z utrzymaniem, gdyż praktycznie każda ekipa poniżej podium, z wyjątkiem Alior Banku, niemal do samego końca zagrożona była spadkiem.
Gwiazda: Marcin Pituła. Napastnik Auto-Gumu był wyróżniającym się graczem na swojej pozycji. Zdobył 14 goli, co dało mu siódme miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych. Takiego zawodnika chciałby mieć w swoich szeregach chyba każdy zespół. Oparcie gry na jego skuteczności może być kluczem do sukcesu czarnych w kolejnym sezonie.
SPWiO Sielec
Przebieg sezonu: SPWiO wystartowało bardzo efektownie – od zwycięstwa 6:2 z Aplą. Potem już jednak tak kolorowo nie było – porażki i słabsza dyspozycja miotały zielonych pomiędzy pozycjami 5-7 do samego końca sezonu. Szczęśliwie dla nich, końcówka rozgrywek ułożyła się po ich myśli. Z 21 punktami na koncie zdołali skończyć sezon w górnej połówce tabeli. Choć oczekiwania przed sezonem być może były większe, drużyna i tak chyba może czuć się zadowolona.
Najlepszy mecz: Inauguracja Kraksport Extraklasy, czyli spotkanie z Aplą. Wiadomo było, że w starciu dwóch beniaminków zdecydowanym faworytem będą zieloni. Styl, w jakim wypunktowali oni jednak biało-pomarańczowych, musiał budzić respekt przeciwników. Każdy, kto oglądał ten pojedynek na pewno pamięta odważną, ofensywną grę SPOiW. Grę, która pozwoliła zdecydowanie zdominować przeciwnika.
Największa niespodzianka: W zasadzie swego rodzaju niespodzianką jest... brak niespodzianki. Niektórzy upatrywali bowiem w SPOiW kandydata na czarnego konia sezonu i ekipę, która może się włączyć do gry o medale. Tak się jednak nie stało. Po obiecującym początku zieloni obniżyli nieco loty i nie stanowili dla drużyn czołówki zagrożenia. Kto wie, może w swoim kolejnym sezonie nawiążą z nią walkę?
Gwiazda: Robert Banaszek. W tej materii od dwóch sezonów nic się nie zmienia. Nadal najskuteczniejszym i najlepszym graczem zielonych jest ich kapitan, Banaszek. W tym sezonie jednak, po raz pierwszy w historii nie udało mu się wywalczyć korony króla strzelców rozgrywek. Został wyprzedzony przez Tomasza Grajnego z Elektrownii, lecz to i tak nie umniejsza jego zasług dla ekipy. Bez tego piłkarza w składzie SPOiW najprawdopodobniej spadłoby z ligi.
Alior Bank
Przebieg sezonu: Bordowi byli rewelacją pierwszych kolejek. Seryjnie inkasowali komplety punktów, co pozwoliło im nawet po trzeciej kolejce rozsiąść się w fotelu lidera. Co prawda tylko na tydzień, lecz takie osiągnięcie w wykonaniu beniaminka zawsze jest godne uwagi. Dalsza część sezonu była już co prawda nieco słabsza, lecz i tak Alior ani przez moment nie plasował się poniżej czwartej lokaty, na której to zakończył sezon.
Najlepszy mecz: Zwycięstwo w III kolejce nad Delphi/InterCars aż 9:1. To spotkanie było podwójnie ważne. Z jednej strony wygrana z ekipą, która uważana była za kandydata co najmniej do czołowej piątki już sama w sobie była wartościowym rezultatem. Jednak smaczku tej wiktorii dodaje też fakt, że pozwoliła ona wskoczyć bordowym na pierwsze miejsce i stać się sensacyjnym liderem.
Największa niespodzianka: Piorunujący start rozgrywek i postawa w całym sezonie. Alior zaczął wręcz sensacyjnie. Brawurowo wdarł się do czołówki, której nie opuścił już do samego końca. Choć był wyraźnie słabszy od zespołów pierwszej trójki, nie miał większych kłopotów z pozostałymi ekipami. W efekcie tego jako jedyna ekipa spoza podium ani przez moment nie musiał się obawiać o utrzymanie i ze spokojem mógł rozgrywać kolejne spotkania.
Gwiazda: Maciej Łuczak. Najlepszy strzelec i asystent swojej drużyny był tym, dzięki któremu ekipa zyskiwała tak ważny spokój. 16 bramek i 11 asyst to liczby, których nie powstydziliby się najlepsi napastnicy ligi. A Łuczak, obok tego że był niezwykle skuteczny, potrafił też dobrze obsługiwać podaniami partnerów.
Elektrownia Skawina
Przebieg sezonu: Drugi beniaminek, który znacząco namieszał w stawce. O ile Alior jednak dzielił i rządził w pierwszych spotkaniach, później spuszczając nieco z tonu, Elektrownia czyniła to do samego końca, czego efektem jest jej miejsce na podium. Brązowy medal dla czarnego konia rozgrywek może jednak budzić pewien niedosyt. Żółci byli przecież przez pięć tygodni liderem ligi a drugą lokatę przegrali tylko przez gorszy bilans bezpośrednich meczy z Centroclimą.
Najlepszy mecz: Nie mecz, a jego połowa. W XII kolejce Elektrownia mierzyła się z Art-Gumem. Każdy, kto oglądał pierwszą część spotkania, musiał być pod ogromnym wrażeniem gry obu ekip. Takiego widowiska Biznes Liga autentycznie jeszcze nie widziała. Niezwykle wysokie tempo i fantastyczny poziom obu drużyn pozwalały być świadkiem niesamowitego widowiska. I choć w drugiej połowie wyraźną przewagę zyskali już czarni, to właśnie w pierwszej części tego meczu (zakończonej remisem 1:1) Elektrownia wzniosła się na wyżyny.
Największa niespodzianka: Styl gry. Samo podium Elektrowni nie jest samo w sobie tak dużym zaskoczeniem jak postawa zespołu. W stosunku do poprzedniego, pierwszoligowego sezonu poczynił on znaczny postęp. Dojrzał, okrzepł i jeszcze się wzmocnił, co sprawiło, że zaczął w pełni wykorzystywać swój atut: fenomenalną ofensywę. To nie przypadek, że żółci mają najwięcej strzelonych goli, zdecydowanie więcej nawet niż triumfator rozgrywek.
Gwiazda: Tomasz Grajny. Króla strzelców rozgrywek nie mogło zabraknąć w tej rubryce. Strzelił w sezonie 33 gole i zdetronizował dotychczasowego dominatora – Daniela Klima. Dorobek napastnika mógłby być jeszcze bardziej okazały, gdyby poprawił swój największy mankament – skuteczność.
Centroclima/R&M GreenTech
Przebieg sezonu: Biali byli zaliczani do głównych faworytów do wygrania ligi. Tymczasem już na starcie trudno było im odeprzeć ataki pozostałych drużyn ze ścisłej czołówki. Stąd przez chwilę Centroclima plasowała się nawet na czwartej pozycji, lecz w porę odzyskała rezon i powróciła do strefy medalowej, której do samego końca już nie opuściła, broniąc drugiej lokaty z poprzednich rozgrywek i przegrywając tytuł o zaledwie trzy punkty.
Najlepszy mecz: W XI kolejce, z Elektrownią Skawina. W pierwszej rundzie biali szczęśliwie zremisowali. Tym razem potrzebowali kompletu punktów by pozostać w grze o mistrzostwo i swój cel osiągnęli. Choć nie obyło się bez potężnego wysiłku, Centroclima zdołała pokonać przeciwnika 3:1, wyprzedzić go w tabeli i wypracować sobie dogodną pozycję do ataku na fotel lidera.
Największa niespodzianka: Trudno powiedzieć, czy Centroclima czymkolwiek w tym sezonie zaskoczyła. Spisywała się bardzo poprawnie, punktując kolejnych przeciwników i tracąc przy tym, tradycyjnie, najmniej goli spośród wszystkich ekip. Postawa obrony to jednak nie niespodzianka – już nieraz piłkarze w białych strojach udowadniali, że właśnie gra w defensywie idzie im najlepiej. Może właśnie jakiegoś impulsu, zaskoczenia Art-Gumu zabrakło do wywalczenia mistrzowskiego tytułu?
Gwiazda: Jan Zachariasz. Golkiper białych jest wizytówką tego, co w tym zespole najlepsze – żelaznej defensywy. Tylko 22 stracone bramki to, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o ekipie z Kraksport Extraklasy, wynik wręcz olśniewający. Największa w tym zasługa właśnie bramkarza zespołu, który swoimi interwencjami nieraz udowadniał, że należy do ścisłej czołówki na swojej pozycji w całej Biznes Lidze.
Art-Gum
Przebieg sezonu: Obrońcy tytułu rozpoczęli od małego falstartu. Tylko zremisowali na otwarcie z iCarem, czym skomplikowali sobie co nieco kwestię walki o czołową lokatę. Czarni byli na niej co prawda po II kolejce, lecz po raz kolejny w fotelu lidera rozsiedli się dopiero w dwunastym tygodniu rozgrywek. Nie oddali go już do końca, pokazując wyższość i wygrywając w rundzie rewanżowej z dwoma kontrkandydatami do tytułu.
Najlepszy mecz: Spotkanie z Elektrownią Skawina w rundzie rewanżowej. W zasadzie wszystko zostało już opisane wyżej, lecz czarnych wypada docenić jeszcze za to, że potrafili tak wysoko wygrać z tym bardzo silnym przecież przeciwnikiem i okazać się lepszym w prowadzonym w tak szaleńczym tempie spotkaniu.
Największa niespodzianka: Porażka z Delphi. Jedyna w sezonie klęska czarnych była bardzo dużym zaskoczeniem, tym bardziej, że kompletnie nic nie wskazywało na to, że obrońcy tytułu mogą mieć chwile słabości. Wcześniej skutecznie odprawiali z kwitkiem kolejnych przeciwników inkasując zwycięstwo za zwycięstwem, wobec czego szanse bordowych na sukces były wtedy oceniane na bliskie zeru. Cóż... futbol lubi niespodzianki.
Gwiazda: Daniel Klim. Co prawda nie udało mu się obronić wywalczonego w poprzednim sezonie tytułu króla strzelców, lecz i tak z 20 bramkami na koncie został najlepszym strzelcem drużyny. W pierwszej dziesiątce najskuteczniejszych piłkarzy Kraksport Extraklasy znalazło się jednak aż trzech piłkarzy Art-Gumu co pokazuje, że siłą ekipy był w tym sezonie kolektyw.