Udany rewanż YesSportu...

II LIGA B

Ericpol – RMF Maxxx 2:8

Pierwsze spotkanie miało zdecydowanego faworyta. Byli nim goście, którzy jak dotąd nie stracili w lidze ani jednego punktu. Dość szybko zresztą potwierdzili, że będą stroną dominującą, trafiając na 1:0. Kiedy po chwili podwyższyli prowadzenie do dwóch goli wydawało się, że mecz przebiegnie w pełni pod ich dyktando. Nic jednak bardziej mylnego. Maciej Urbanek dał się bowiem zaskoczyć mocnym strzałem zza pola karnego i było tylko 2:1 dla czarnych. Co prawda na to trafienie goście błyskawicznie odpowiedzieli trzecim golem, lecz ich dwubramkowe prowadzenie utrzymało się do przerwy, co mogło dawać białym pewne nadzieje. Po zmianie stron jednak po raz kolejny trafił RMF. Mimo, iż Ericpol po raz kolejny odpowiedział golem, ani trochę nie zdeprymowało to radiowców. Ich szybka klepka na połowie rywala mogła się podobać, lecz co ważniejsze, przynosiła efekty. Kolejne bramki skutecznie leczyły piąty zespół tabeli z marzeń o choćby punkcie. Mimo walki i zostawionego na murawie serca, gospodarze nie zdołali już ani razu trafić do siatki. Goście zrobili to z kolei aż ośmiokrotnie i cieszyć się mogli z kolejnego wysokiego zwycięstwa. Ericpolowi na pocieszenie pozostaje fakt, że z grona wszystkich ekip, które mierzyły się tego wieczoru z „wielką trójką" to właśnie on zaprezentował się zdecydowanie najlepiej.

Lynka – Tauron Dystrybucja 1:7

W drugim spotkaniu oglądaliśmy w akcji ekipy Lynki i Tauronu. O faworycie nie trzeba nawet mówić. Co prawda ostatni remis z Auchanem wprowadzał w tej materii nieco wątpliwości, lecz i tak to szanse gości oceniane były znacznie wyżej. W pierwszych minutach mieli oni jednak kłopot ze sforsowaniem obrony Lynki, która walczyła bardzo dzielnie. Tauron tego wieczoru charakteryzowało jednak jedno: konsekwencja. Goście nie zrażali się niepowodzeniami w atakach i nieustannie parli do przodu. W końcu dało im to wymierne efekty w postaci goli. Przed przerwą udało się ich ustrzelić drużynie Karola Kęski trzy i w zasadzie rozstrzygnąć kwestię zwycięstwa na swoją korzyść. Po zmianie stron jednak gospodarze strzelili bramkę i choć po pewnym czasie Tauron odpowiedział na nią swoim czwartym trafieniem, ponownie długo nie mógł znaleźć sposobu na przedostanie się w pole karne rywala. Na kilka minut przed końcem meczu worek z golami się jednak rozwiązał. Tauron ponownie zaaplikował rywalowi kilka goli i ostatecznie wygrał wysoko i w pełni zasłużenie.

OSTC – Tesco 5:6

Trzecie starcie było tym, które w tej kolejce dostarczyło nam najwięcej emocji. Spotkały się bowiem OSTC i Tesco, czyli zespoły o bardzo podobnym, jak się wydawało, poziomie umiejętności. Przypuszczenia te szybko się potwierdziły. Co prawda gospodarze jako pierwsi, po kilku sekundach gry objęli prowadzenie, lecz biali szybko zdołali wyrównać. Imponowało tempo gry obu zespołów: oba jak najszybciej chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i zbytnio nie kłopotały się grą w obronie. Po kolejnych kilku minutach gry na prowadzenie wyszli goście, co wywołało ogromny entuzjazm w całym zespole. Entuzjazm, który przełożył się na jeszcze bardziej zajadłą grę w ataku i dał Tesco trzeciego gola. Na niego jednak błyskawicznie odpowiedzieli fioletowi. Spotkanie toczyło się „cios za cios", było znakomite dla oka i jeszcze przed przerwą przyniosło dwa kolejne trafienia. Po jednej bramce zdobyli piłkarze obu stron i na przerwę tym samym schodzili przy stanie 4:3 dla gości. Po zmianie stron dość długo nie oglądaliśmy kolejnych bramek, co nie znaczy że brakowało emocji. Wręcz przeciwnie, obie strony nadal nacierały i kwestią czasu było, która z nich ukłuje skutecznie. Padło na Tesco: fenomenalny gol głową, którego nie powstydziliby się piłkarze Kraksport Extraklasy wyprowadził białych na dwubramkowe prowadzenie. I choć po pewnym czasie OSTC ponownie złapało kontakt czuło się już w powietrzu, że to spotkanie wygrać mogą tylko biali. Piękna bramka dodała im jeszcze animuszu i mimo iż nadal nie mogli wypracować sobie wyższej niż jednobramkowa przewagi, dowieźli trzy oczka do końca i stają się czwartą siłą ligi, z wysoką przewagą nad ekipami poniżej.

Auchan Bonarka – Amway 2:4

Przedostatnim akordem wieczoru było spotkanie pomiędzy Auchan a Amwayem. Było trzecim, w którym łatwo dało się wskazać faworyta. Pewne wątpliwości budzić mogło jednak ostatnie osiągnięcie gospodarzy, którzy urwali punkty Tauronowi. Okazało się, że zwyżka formy czerwonych nie była jednorazowym wyskokiem. Także i w meczu z wiceliderem spisywali się oni bardzo dobrze, przez długi okres pierwszej połowy będąc stroną przeważającą. Długo nie przekładało się to co prawda na gole, lecz kiedy już udało się gospodarzom objąć prowadzenie, stało się to po trafieniu przedniej urody: Oskar Brandys zza pola karnego przymierzył piekielnie mocno w samo okienko i golkiper białych nie miał absolutnie nic do powiedzenia. Ci nie mieli wyjścia – musieli zaatakować. Próby przedostania się pod bramkę Auchana szły im dość opornie, lecz w końcu zdołali zdobyć wyrównującego gola. Na przerwę obie ekipy schodziły więc remisując, lecz raczej to czerwoni mówić mogli o niedosycie. Po zmianie stron jednak sytuacja, jak się wydawało, wróciła do normy: Amway zaczął grać lepiej, zdobył dwa kolejne gole i kiedy wydawało się już, że pewnie przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść, po raz drugi trafili czerwoni. Sprawiło to, że mecz nabrał rumieńców: Auchan starał się ze wszystkich sił wyrównać, zaś biali utrzymać korzystny dla nich rezultat. Gospodarze rzucili wszystkie siły do ataku, lecz zamiast trzeciego trafienia przyniosło im to stratę bramki. W ostatniej akcji Amway strzelił celnie po raz czwarty i ostatecznie zwyciężył.

Polplast – Extend Vision 1:3

Na zakończenie mierzyły się dwa zespoły walczące o utrzymanie. Polplast i Extend Vision, bo o nich mowa, pokazały stosunkowo ładny dla oka futbol, który mógł zatrzymać na chwilę kibica nawet nie związanego z Biznes Ligą. Faworyta trudno było wskazać, lecz już pierwsze minuty pokazały, że znacznie lepiej prezentuje się drużyna gości. To właśnie ona objęła prowadzenie po składnej akcji całego zespołu. Czarni po stracie gola rzucili się do odrabiania strat i z czasem wypracowywali sobie coraz więcej sytuacji. W końcu wyrównali po celnym strzale z rzutu wolnego, co pozwalało im podtrzymać nadzieje na korzystny rezultat. Szarzy jednak błyskawicznie potwierdzili, że to oni dziś są faworytem do zgarnięcia trzech oczek. Szybkie trafienie na 2:1 sprawiło, że Polplast kolejny raz zmuszony był do odrabiania strat. Sztuka ta jednak im się nie udała. Druga połowa to, mimo wyrównanej gry obu stron, kolejne trafienie dla Extend Vision, które ostatecznie przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść tej ekipy.

III LIGA A

Capgemini – YesSport 1:5

Niespodzianką sporego kalibru zakończyło się pierwsze spotkanie X kolejki III Ligi A.
Druga ekipa w ligowej tabeli, Capgemini, nie dała rady przeciwstawić się świetnie dysponowanej tego dnia drużynie YesSport.

Pierwszą, a zarazem honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Boris Tataw. Zawodnik z 11 numerem uderzył futbolówkę bezpośrednio z rzutu wolnego nie dając szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. Potem strzelali już tylko goście. W pierwszej połowie do sędziowskiego notesu w drużynie YesSport wpisali się: dwukrotnie Marek Gajewski oraz Jakub Adamski. Po zmianie stron, niebiescy kontynuowali swoją dobrą passę i systematycznie powiększali przewagę. Bramkę na 4:1 zdobył Adamski. Zawodnik ten miał również udział w ostatniej bramce. Po jego podaniu, oczko zdobył Łukasz Lepczyński.

Dzięki temu zwycięstwu, drużyna YesSport awansowała na czwartą pozycję, która na ten moment daje awans niebieskim do wyższej klasy rozgrywkowej. Natomiast Capgemini wciąż pozostaje wiceliderem tabeli.

Platinet – Lumesse 4:1

Drugie spotkanie wtorkowych zmagań to rywalizacja drużyn z dolnej połówki tabeli. Platinet, który przed tym spotkaniem miał na koncie 8 punktów podejmował drużynę Lumesse, która miała o dwa oczka mniej.

Lepiej spotkanie zaczął Platinet, jednak niespodziewanie jako pierwsza trafiła ekipa Lumesse. Strzał z dystansu Szymona Władyki zaskoczył bramkarza gospodarzy. Na kilka minut przed zakończeniem pierwszej części gry, Platinet, za sprawą atomowego uderzenia Roberta Ziai wyrównał. W drugiej odsłonie lepszą skutecznością wykazali się gospodarze. Trafiali do bramki Lumesse trzykrotnie. Bramkę dającą prowadzenie strzelił Marcin Gruszka, który skutecznie wykończył zespołową akcję. Trzecia bramka była kopią pierwszej. Po raz kolejny potężnym strzałem wykazał się Ziaja. Ostatnim bramkowym akcentem tego spotkania było trafienie Piotra Ciuły, który bezbłędnie wykorzystał podanie Gruszki.

Rolls Royce – IBM 1:8

Starcie ekip Rolls-Royce i IBM przebiegło zgodnie z przewidywaniami. Goście odnieśli gładkie, wysokie zwycięstwo. Jako pierwszy do protokołu wpisał się Branko Horvath. Bramkę na 2:0 zdobył Wojciech Wąsik wykorzystując bardzo dokładnie podanie Istvana Szelesa, który strzelił dwie kolejne bramki dla IBM. Druga połowa również przebiegała pod dyktando gości. Już na początku, prowadzenie powiększył Gianluca Biscu. Po tym wydarzeniu, honorowe trafienie dla Rolls-Royce strzałem głową zdobył Maciej Roga. Strata bramki podziałała mobilizująco na zawodników w błękitnych trykotach. Drużyna IBM dołożyła w końcówce trzy trafienia, ustalając wynik 8:1.

Atal – Colorex 2:2

Przedostatnie spotkanie X serii gier było zdecydowanie najciekawszym i najbardziej wyrównanym widowiskiem. Obie ekipy stanęły na wysokości zadania i sprezentowały nam wyśmienity spektakl. Co prawda obejrzeliśmy tylko cztery bramki, jednak należy zwrócić uwagę na wspaniałą grę bramkarzy, którzy wydatnie wpłynęli na końcowy wynik spotkania.

Atal, grający w czerwonych koszulkach, jako pierwszy wyszedł na prowadzenie. Daniel Palasz zwiódł dwóch obrońców, po czym w sytuacji sam na sam, pokonał bramkarza Colorexu. Tuż przed przerwą, goście doprowadzili do wyrównania. Szczęśliwym zdobywcą bramki został Tomasz Kras. Druga połowa obfitowała w groźne sytuacje podbramkowe. Po strzale Kamila Sudera, futbolówka ostemplowała poprzeczkę. Drugi raz w tym spotkaniu, Atal, za sprawą Rafała Mamro wyszedł na prowadzenie. Jednak czerwoni „ nie dowieźli" wyniku. Tuż przed końcem spotkania Michał Sobol uderzył piłkę ze znacznej odległości, a ta zatrzepotała w siatce.

Krak-Akcesoria – KPR 5:2

Piąte, a zarazem ostatnie, starcie to mecz pomiędzy drużynami Krak-Akcesoria a KPR. Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli gospodarze, którzy przewodzą w ligowej tabeli. W zupełnie innej sytuacji znajdują się goście, którzy okupują siódmą pozycję.

Początkowe minuty spotkania to badanie się obu zespołów. Bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Dopiero strzał z dystansu Tomasza Świdra znalazł drogę do bramki KPR. Drugą bramkę dołożył Tomasz Wojtasik, ustalając wynik do przerwy.
Już na początku drugiej połówki, kontaktową bramkę zdobyli zawodnicy Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Adam Curyło nie pomylił się w sytuacji 'sam na sam' z bramkarzem gospodarzy. Bardzo groźną bronią tego dnia w drużynie Krak-Akcesoria były strzały z dystansu. Trzecia bramka dla czarnych to właśnie wynik atomowego uderzenia zza pola karnego w wykonaniu Sebastiana Dioniziaka. Bramka na 4:1 to zespołowa, składna akcja zwieńczona skutecznym strzałem Adriana Dioniziaka. Ostatnią bramkę dla czarnych, mocnym strzałem pod poprzeczkę, zdobył Maciej Wojtasik. Na kilka minut przed końcowym gwizdkiem, zawodnicy KPR strzelili drugą bramkę ustalając wynik spotkania 5:2.

 

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie