Van Gansewinkel górą w branżowych derbach...

 

II LIGA E 

Shell 6:4 Americana

Na początku czwartkowego wieczoru w IX kolejce spotkały się drużyny Shella (10) i Americany (7). Pierwszy mecz II ligi grupy E zapowiadał się ciekawie ponieważ Shell walczył na koniec rundy o pierwsze zwycięstwo, a Americana uplasowana wyżej w tabeli starała się zachować pozycję. Pierwszy gol należał do drużyny Rafała Starowicza którego strzelił bardzo dobrze spisujący się w tym meczu Dąbrowski Robert. Po otwarciu wyniku na 1:0 przez większość pierwszej połowy oglądaliśmy bardzo wyrównany mecz w którym ciężko było wybrać faworyta spotkania. Po 15min gry do bramki trafia Shell i wyrównuję wynik na 1:1, ale na zakończenie pierwszej połowy meczu Americana pokazuję się z lepszej strony i wychodzi na prowadzenie 2:1.
W drugiej połowie oglądaliśmy strzały z oby stron, ale to Shell w 25 min wyrównał wynik na 2:2. Americana bardzo chciała wygrać to spotkanie jednak Shell nie odpuścił rywalowi i ku pozytywnym zaskoczeniu wszystkich okazał się lepszą drużyną, która zanotowała na koniec rundy pierwsze, a zarazem długo oczekiwane zwycięstwo w lidze strzelając aż 6 goli w całym spotkaniu których autorami byli – Paweł Kalinowski (x3), Łukasz Ślusarczyk (x2), Marcin Czarzasty. Strzelcem 3 bramek w drużynie „czerwonych" był Robert Dąbrowski oraz jednej – Dudziak Przemysław.

State Street II 7:3 Sinoma

W drugim meczu spotkali się sąsiedzi z tabeli co zapowiadało wyrównany oraz pełen emocji mecz, tak właśnie wyglądała pierwsza połowa. Dobrze zaczął State Street II ponieważ już w 5min Krzysztof Wlodek otworzył wynik na 1:0. Sinoma pokazując się z dobrej strony sprawia przeciwnikowi wiele problemów, lecz końcówka pierwszej połowy należała do „pomarańczowych". Zobaczyliśmy wiele sytuacji co przełożyło się na 5 strzelonych goli. Później do bramki State Street II trafili Piotr Rusin oraz Kris Ekiert, Sinomie udało się zdobyć dwie bramki autorstwa Mariusza Zielińskiego i Daniela Dobosza.
W drugiej części spotkania dominował State Street II. Padały ładne bramki po indywidualnych lub szybkich akcjach. Z dobrej strony pokazał się Krzysztof Wlodek strzelając dodatkowo 2 bramki, po jednym trafieniu dołożyli Michał Surma, Michał Maruszewski. Na pocieszenie Sinoma dokłada jedno oczko na koniec meczu zdobyte przez Damiana Ordyka. „Pomarańczowi" zaprezentowali się znakomicie, kontrolując wynik do końca spotkania i ustalając go na 7:3. State Street II mogło pokusić się o więcej bramek lecz czasami zawodziła skuteczność.

IBM 2:11 SOK-POL

Trzeci mecz to pojedynek zajmującego 5 miejsce IBM z bezwzględnym liderem ligi grupy E Sok-Polem który w tym sezonie prezentuję się znakomicie mając na koncie osiem zwycięstw, a i tym razem nie chcieli by zaliczyć wpadkę poszukując dziewiątego zwycięstwa z rzędu. Wychodząc z takim założeniem od pierwszego gwizdka można było zauważyć wyśmienitą grę drużyny na czele z Tomaszem Małotą. „Informatycy" bronili się do 8min meczu w której wynik otworzył grający bardzo dobrze Wojciech Zięba zostawiającego dużo sił na boisku. Kolejne bramki były kwestią czasu. Strzałów ze strony Sok-polu nie brakowało, a 6 z nich w pierwszej połowie trafiło do siatki. Autorami ich byli Windak Rafał x2 który potrafił znaleźć każda lukę w bramce i ładnie wykończyć, Jacek Siudak oraz niezastąpiony i lekko spóźniony na mecz Tomasz Małota x2. Pierwsza połowa to zdecydowana przewaga lidera.
W drugiej połowie Sok-pol nie odpuszczał przeciwnikowi i dalej atakował bramkę Wojciecha Misia.
Siódma bramka była autorstwem Marcina Gnyli, wydawać by się mogło, że IBM chciał otrząsnąć się i strzela pierwszą bramkę, której autorem jest Wojciech Szyszko, ale jest już za późno, bo skutecznie zachowuję się Tomasz Małota który w tym meczu zdobył łącznie cztery bramki. „Informatyków" stać było na jeszcze jedną, którą strzela wspomniany wcześniej Wojciech Szyszko. Bramkę dla „zółtych" numer dziesięć strzelił Marcin Gnyla, a wynik na 2:11 ustalił Mariusz Maj. Sok-pol zdecydowanie wygrywa i w ostatniej kolejce rundy zachowuję stan zwycięstw na poziomie dziewięciu.

Bajer Miki Kraków 3:8 Van Gansewinkel

Przedostatnie czwartkowe spotkanie to derby branzowych drużyn Bajer Miki Kraków i Van Gansewinkel kolejno plasujących się na miejscach szóstym i drugim. Obie drużyny prezentują zaangażowanie i odpowiedni poziom sportowy, rywalizują również poza Biznes Ligą, więc czekało nas sporo emocji. Kto będzie „rządził" w Krakowie? To pytanie zadawaliśmy sobie już wcześniej, ale patrząc na to jak drużyny zaprezentowały się w pierwszej połowie ciężko było znaleźć odpowiedź. Gra była bardzo wyrównana i obie ekipy zostawiały dużo sił na boisku grając mądrze. Pierwsza połowa zakończyła się nieznaczną przewagą Van Gansewinkel, strzał na wynik 1:0 zapisuje wyśmienicie spisujący się Piotr Sobocki.

W drugiej odsłonie tego spotkania Van Gansewinkel powiększa przewagę na 2:0 - Piotr Sobocki.
Dalsza część meczu to odrabianie strat i ryzyko ze strony Bajer Miki Kraków, które poprawiło skuteczność w grze doprowadzając wynik do stanu 2:2, strzelcami byli kolejno Norbert Szczypczyk i Kuba Wróbel. Gra toczyła się wyrównanym tempem, lecz przewaga Van Gansewinkel była coraz bardziej widoczna. Po strzeleniu dwóch szybkich bramek (trzecia Piotr Sobocki, czwarta Kamil Smykla), Bajer Miki nie zdołało już odrobić strat, a kolejne bramki dla Van Gansewinkel padały w szybkim tempie strzelone przez Piotra Kupisa, Tomasza Smykle, Piotra Sobockiego i Kamila Smykle. Na otarcie łez „Zieloni" strzelają bramkę pod koniec meczu a zdobywcą jest Roman Szczypczyk. Mecz skończył się wynikiem 3:8. Van Gansewinkel schodzi z boiska ze zwycięstwem, a dla Bajer Miki Kraków należą się brawa za walkę.

Sparta 1:0 Airline Accounting Center

Na zakończenie czwartkowego wieczoru, a zarazem ostatniej kolejki I rundy grupy E na boisko Biznes Ligi wychodzą drużyny Sparty i Airline Accounting Center. Jest to rywalizacja ligowych sąsiadów. Każdy z nich stara się o szansę bycia w czołówce. Spartanie przybyli na mecz w licznej grupie. Po pierwszym gwizdku widać było, że ciężko będzie wytypować faworyta. Obie drużyny zaczęły od ataków na drużynę przeciwnika, ale mecz układał się bardzo wyrównanie. Można było obserwować rozsądną grę, a każde zagranie było przemyślane i nastawione na nie popełnienie błędu. Zawodnicy dawali z siebie 100%, lecz pierwsza połowa kończy się przy stanie 0:0. Bramkarze nie mieli okazji do wyciągania piłki z siatki spisując się na swoich pozycjach prawidłowo.

Druga część spotkania zaczęła się idealnie dla zespołu Sparty, a bramkę zapisujemy na konto Jarosława Kamińskiego. W dalszej części spotkania AAC zaangażowała się w atak i chciała za wszelką cenę wyrównać wynik, ale zawodziła skuteczność. Padały strzały z oby stron, ale bramka była jak „zaczarowana". Liczne zmiany Sparty i rozważna gra zdecydowały o wyniku, który został ustalony na 1:0, AAC nie zdołało wyrównać choć najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis. Jest to jeden z najniższych wyników w historii Biznes Ligi.

 

I Liga B

J&J Skotniki 8:2 Amara

Ostatnia kolejka pierwszej rundy rozpoczęła się od starcia J&J Skotniki z Amarą. Faworytem byli tutaj gospodarze, którzy w efektowny sposób potwierdzili pokładane w nich nadzieje. Wygrana różnicą aż sześciu goli jest zasługą konsekwentnej i niezwykle ambitnej gry całego zespołu oraz błysku dwóch snajperów – Bogdana Kaszuby i Jakuba Giermka. Łącznie zdobyli oni aż pięć z ośmiu goli dla swojego zespołu, walnie przyczyniając się do sukcesu. Pozostałe trafienia były dziełem Tomasza Ptaszka, Bartosza Szymczucha oraz Marcina Dziedzica. Mimo niewątpliwej woli walki, Amara nie miała tego wieczoru argumentów w ręku. Wbić zdołała co prawda dwa gole, ale było to na tak dysponowanego przeciwnika zdecydowanie za mało. Michał Malżycki i Krzysztof Michalik nie zdołali swoimi bramkami wydrzeć rywalom choćby remisu. Siódma już w sezonie porażka Amary lokuje ten zespół na dopiero dziewiątym miejscu po pierwszej rundzie rozgrywek. Drużyna ze Skotnik za to, dzięki zwycięstwu umacnia się na czwartej pozycji i ma tylko trzy oczka straty do podium. Kto wie, może beniaminek włączy się jeszcze do gry o Ekstraklasę...

SPWiO 6:4 Lorenz 

Drużyna gospodarzy, po tym, jak na skutek niespodziewanej obniżki formy straciła nie tylko fotel lidera, ale i drugą pozycję w tabeli stawała przed trudnym zadaniem pokonania piątego zespołu tabeli, spadkowicza z Ekstraklasy – Lorenza. Jak się okazało, cel udało się zrealizować, choć nie bez kłopotów. Czerwoni zagrali bowiem bardzo dobrą piłkę i pokazali niemal wszystko, co mieli najlepszego. Błysnął zwłaszcza Mateusz Marszałek, strzelec dwóch goli oraz Mateusz Machnik, który był na boisku tak aktywny, że zapisał się w każdej ze statystyk – zarówno bramek, jak i asyst oraz żółtych kartek. Mimo wszystko, zielonym udało się wygrać. Duża w tym zasługa, już tradycyjnie, Roberta Banaszka, dwukrotnie pakującego piłkę do siatki rywali. Dwa razy ta sztuka udawała się też Patrykowi Klepaczowi, co przy pojedynczych trafieniach Dawida Gwoździa i Przemysława Antosa pozwoliło pokonać Lorenz różnicą dwóch goli. Na boisku nie obyło się bez emocji; sędzia pokazał aż trzy żółte i jedną czerwoną kartkę, którą ukarany został wspomniany już Klepacz. To tylko pokazuje, jak ambicjonalnie podeszły do tego pojedynku obie ekipy.
Wygrana gospodarzy zrównuje ich pod względem punktów z drugim Przedszkolem Fair-Play. Ledwie punkt, jaki tracą oni do liderującego Aliora zwiastuje nie lada walkę o awans w rundzie rewanżowej. Szkoda, że w grze o powrót do elity nie będzie się raczej liczył Lorenz. Kto wie, czy kluczowa w tej kwestii nie okazała się właśnie porażka z SPOiW.

Przedszkole Fair Play 1:5 Alior

Koleje losu tak się potoczyły, że w ostatniej kolejce przyszło nam oglądać starcie lidera z wiceliderem. Ten hitowy pojedynek od początku zapowiadał się na wyrównane widowisko i takim też był w istocie. Żadna ze stron nie miała wyraźnej przewagi. Od pierwszej do ostatniej minuty oglądaliśmy wiele sytuacji po obu stronach boiska. O wszystkim zadecydowała więc skuteczność. A ten atut akurat w czwartkowy wieczór był po stronie gości, którzy dzięki wyrachowaniu i zimnej krwi odnieśli efektowne, wysokie zwycięstwo. Dwie bramki Grzegorza Wieczorka oraz po jednej Mateusza Stróżyka, Marka Cebuli i Macieja Łuczaka były ciosami, na które niebiescy nie potrafili odpowiedzieć. To znaczy potrafili, ale tylko raz – golem zdobytym przez niezawodnego Grzegorza Rogóża. Jedynie on zdołał oszukać defensywę przeciwnika i zmieścić piłkę między słupkami czerwonych. Jak widać po wyniku, to było jednak zdecydowanie za mało.
Takie a nie inne rozstrzygnięcie boli Przedszkole na pewno podwójnie. Po pierwsze dlatego, że przez porażkę straciło ono fotel lidera na rzecz swojego ostatniego rywala. Po drugie, zamiast odskoczyć reszcie stawki, zostało dopędzone przez trzecie SPOiW, które wygrało swoje spotkanie. Kibiców to cieszy, bo zapowiada pasjonującą walkę o awans do Ekstraklasy, toczącą się zapewne do ostatniej kolejki. Zawodników, no cóż – chyba trochę mniej.

Euromarket 7:4 vSoft

Niespodziewany pogromca SPOiW sprzed tygodnia, Euromarket, stawał naprzeciw zamykającego tabelę vSoftu. Uskrzydlony wygraną z wyżej notowanym przeciwnikiem zespół niebieskich poszedł za ciosem i wypunktował kolejnego rywala. Żółci nie poddali się jednak bez walki: stawiali zaciekły opór i tak naprawdę, mimo trzybramkowej różnicy w wyniku nie byli zespołem znacząco słabszym. Dobrze spisał się w ich szeregach Tomasz Martynuska, strzelec dwóch bramek. Także pozostali zdobywcy goli – Paweł Kiermasz i Tomasz Orszulak stanęli na wysokości zadania, niejednokrotnie nękając golkipera Euromarketu kąśliwymi strzałami. Napastnicy tej drużyny są jednak jej największą siłą i to właśnie ich postawa przesądziła o końcowym sukcesie. Marcin Wnęk, Jakub Słonina, Filip Zięba, Marian Jasz – ci gracze mają na rozkładzie już większość, jeżeli nie wszystkich pierwszoligowych bramkarzy. W przedostatnim meczu IX kolejki także i Wojtek Bryndza zapoznał się z pełnym repertuarem ich uderzeń. Piłkę z siatki wyciągać musiał aż siedem razy...
Dzięki przebudzeniu w dwóch ostatnich kolejkach, Euromarket wydostał się ze strefy spadkowej. Żółci przegrywają po raz ósmy w sezonie i ich sytuacja zaczyna robić się bardzo trudna. Do pierwszej bezpiecznej lokaty tracą już siedem oczek.

IBM BTO 13:3 Auchan Bonarka

Na zakończenie IX kolejki zmagań oglądaliśmy mecz IBM z Auchanem. Goście, którzy sezon zaczęli całkiem nieźle, przez moment plasując się nawet na czwartym miejscu, notują ostatnio zjazd po równi pochyłej. Tak wysoka porażka w meczu z niebieskimi pokazuje, że w drużynie koniecznie trzeba coś zmienić, inaczej o utrzymanie może być bardzo trudno. Gospodarze zagrali bardzo dobry mecz, a liczba zdobytych przez nich goli jest tego najlepszym dowodem. Spotkanie należało do dwóch piłkarzy: Pawła Nawrockiego oraz Felipe Baptisty Ferreiry. Razem strzelili oni aż dziewięć goli. Przy ich osiągnięciu, dwie bramki etatowego jak dotąd strzelca IBM, Akosa Bordasa nie wyglądają zbyt okazale, lecz jego wkład w końcowy sukces również był istotny, podobnie jak i pozostałych strzelców, Dawida Macha i Piotra Samela. Wobec takich armat po przeciwnej stronie boiska, czerwoni nie mieli za wiele do powiedzenia. Stać ich było na trzy bramki, których strzelcami byli Emil Szałęga oraz Dariusz Tarnopolski (2).

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie