Wysokie wyniki, zacięte spotkania...

I LIGA A

iCar III - DiscoverCracow 2:2

Pierwszym spotkaniem rozegranym tego wieczoru był pojedynek iCar III z DiscoverCracow. Oba zespoły zajmują wysokie miejsca w tabeli I Ligi A. Mecz toczył się w spokojnym tempie, żadna z drużyn nie ruszyła do gwałtownych ataków. Nie było mowy o niepotrzebnych stratach. Gospodarzą brakowało szczęścia w kolejno w 4 i 7 minucie trafili oni w słupek i poprzeczkę. Jednak w pierwszej części to goście objęli prowadzenie po golu Macieja Bałazińskiego (10') wykorzystując rzut wolny blisko bramki. „Taksówkarze" oczywiście próbowali odrobić niewielką stratę, ale udało się to dopiero na początku drugiej odsłony meczu po zdecydowanym strzale z dystansu obrońcy - Pawła Siwora. Parę minut później zdecydowanym, mocnym i niskim uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Michał Karwan z DiscoverCracow wpisując do wyniku drugą bramkę. Gospodarze nie odpuszczali i jeszcze przed końcowym gwizdkiem strzelili bramkę, autorstwa Marcina Bryndzy. Po dobrym i ciekawym meczu tylko remis. Rezultat 2:2. Nie krzywdzi żadnej z drużyn, a podział punktów jest najsprawiedliwszy.

Apriso - Especto 3:4

Ciekawy i szybki mecz stworzyły nam obie ekipy Apriso vs Especto. W pierwszej połowie akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą, lecz piłka znalazła drogę do siatki tylko dwa razy. Konrad Stępień z Especto wykorzystał fatalne wybicie obrony i wpakował piłkę do bramki uderzając z pewnie sprzed pola karnego. Gola wyrównującego na konto wpisał Łukasz Cora wykorzystując akcję wyprowadzoną przez Marcina Malca. Na początku drugiej odsłony goście jakby opadli z sił, co skrupulatnie wykorzystali zawodnicy Apriso, ulokowali piłkę w siatce dwa razy w szybkim tempie. Najpierw Rafał Porąbka wykorzystał dogodną sytuację. Chwilę później Marcin Malec wykończył zespołową akcję. Especto szybko wstało na proste nogi. Efektem tego były dwa kolejne trafienia po ładnych składnych akcjach. Oczko numer dwa strzałem z lewej strony na swoje konto zapisał Robert Czopek, a chwilę później – numer trzy, sprzed pola karnego Adam Piskorz. W ostatniej podręcznikowej akcji ten ostatni zawodnik popisał się idealną asystą do Kamila Czarneckiego, który mocno z pierwszej piłki trafił do siatki. Było to jak wisienka na torcie i w konsekwencji to zespół Especto zgarnia trzy punkty i pierwsze zwycięstwo do ligowej tabeli pokonując piątą drużynę.

Bank BPH – Motorola 8:6

W trzecim spotkaniu pomiędzy ekipami Bank BPH i Motorola padło dość dużo bramek, dlatego nie mogliśmy narzekać na brak emocji oraz atrakcyjności. Goście szybko wysunęli się na prowadzenie, ale Gospodarze cały czas deptali im po piętach. Trzy łatwo i szybko zdobyte gole na konto kolejno w 3,4 i 7 minucie wpisał Maciej Piasecki z Motorola. Pierwsza bramka dla Baku BPH padła po samobójczym trafieniu. Później Mateusz Pączek powiększył prowadzenie. „Niebiescy" łatwo i dość sprytnie wdzierali się w pole karne, ale po jakimś czasie zapomnieli o obronie. W efekcie stracili dwa gole na rzecz „Pomarańczowych", a kolejno autorami trafień byli Maciej Leśniewski i Grzegorz Burmer. W drugiej odsłonie niedługo po wznowieniu Leśniewski ze spokojem umieścił piłkę w siatce. Kolejne minuty przebiegały na wyrównanym poziomie i przyniosły kolejne bramki. Najpierw dla Gości – Piasecki, później dla Gospodarzy Burmer. Z upływem czasu to „Bankowcy" byli bardziej skuteczni i na konto wpisali jeszcze dwa oczka (Leśniewski i Grudzień). Po golu Jarosława Butanowicza wydawać by się mogło że Motorola odrobi nieduża stratę, ale marzenia o remis rozwiał Radosław Woźniczka ustalając wynik na 8:6.

Kompania Piwowarska – iCar 4:5

W spotkaniu o 21.45 Kompania Piwowarska vs iCar nie zabrakło emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Ekipy dobrze radzą sobie w tym sezonie dlatego widać było skuteczność, a w całym meczu padło dość sporo bramek. Wynik otworzył Jacek Wypasek z Kompanii Piwowarskiej ładnym strzałem z daleka, piłka odbiła się jeszcze po drodze od jednego z obrońców i zmyliła bramkarza. „Taksówkarze" groźnie atakowali a sam Dawid Wrzodek nie wykorzystał klarownych dwóch sytuacji. Dopiero gola wyrównującego po indywidualnej akcji zdobył Łukasz Wójcik, a w ślad za nim poszli Tomasz Zięcik i Tomasz Czerwiec, którzy swoimi bramkami doprowadzili do prowadzenia w pierwszej połowie spotkania. Druga odsłona przyniosła jeszcze więcej atrakcji. Tomasz Czerwiec kontynuował swoją dobrą passe i dopisał jeszcze dwa oczka do wyniku. Najpierw niepilnowany wbiegł w pole karne, później wykorzystał akcję prawą stroną. Wydawać by się mogło, że iCar ma pełna kontrolę nad meczem, ale z biegiem czasu to Czerwoni zaczęli pomniejszać stratę i niedużo zabrakło do remisu. Na listę strzelców kolejno wpisywali się Adam Wójtowicz, Mariusz Kijas i Gaweł Tyrpa charakteryzując się konsekwencją oraz świetnie współpracując z zespołem. Warto pochwalić tutaj bramkarza Pawła Sitarza, który wyróżniał się swoimi interwencjami oraz pomagał kolegom w obronie. W konsekwencji to zespół iCar wykorzystując swoje doświadczenie z Exstraklasy zgarnia komplet punktów.

ERNST&YOUNG - Rigor Mortis 9:3

W ostatnim spotkaniu ekip ERNST&YOUNG i Rigor Mortis padł jednostronny wynik. Zespół Gospodarzy wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję na strzelenie bramki, a częstym gościem w polu karnym Rigor Mortis był Michał Durak, który zdobył bez większych problemów aż pięć bramek, nie wiele gorszy był Maciej Zębala który dopisał na swoje konto trzy trafienia, a jedno zanotował Paweł Iwachow. W pierwszej odsłonie wynik oscylował na granicy 3:1, ale już w drugiej pełną dominację objęli Gospodarze doprowadzając do rezultatu 9:3. Gracze Rigor Mortis - Konrad Nowosad i Mateusz Ostachowski (x2) w sumie byli autorami trzech goli, które miały charakter zmniejszenia ogromu straty. Goście nie mieli pomysłu na konsekwentną grę defensywy Gospodarzy. W rezultacie łatwo i pewnie zdobyte trzy punkty przechodzą na konto w tabeli ekipy ERNST&YOUNG.

II LIGA A

VSoft – BWI 1:0

Jako pierwsze spotkały się ekipy vSoftu i BWI. Faworytami meczu byli gospodarze, lecz pierwsze minuty spotkania nie potwierdzały takich założeń. Oglądaliśmy bowiem bardzo wyrównane spotkanie, w którym obie strony miały swoje bramkowe szanse. Z czasem coraz więcej zaczęli ich mieć żółci, co w końcu przyniosło pożądany przez nich efekt: znakomitą klepkę wykończył Paweł Sadowski i mieliśmy 1:0. Od momentu straty gola do głosu doszli jednak niebiescy. Defensywa gospodarzy radziła sobie z kasowaniem ich ataków dość sprawnie, lecz i tak parokrotnie tylko znakomitej postawie bramkarza mogła zawdzięczać fakt, iż goście nie zdołali umieścić piłki w siatce. Po zmianie stron ponownie zarysowała się przewaga vSoftu, chcącego drugim golem potwierdzić swoją wyższość nad rywalem. Fatalna była jednak skuteczność żółtych, którzy parokrotnie w idealnych wręcz sytuacjach nie trafiali do siatki. Mogło się to na nich brutalnie zemścić w końcówce, kiedy to z kolei zdecydowanie zdominowało przeciwnika BWI, lecz ostatecznie ekipie Bartka Gągola zabrakło wystarczająco dużo szczęścia, by strzelić choć jednego gola.

Kolporter – Lanster 2:6

W trzecim zaplanowanym na ten wieczór starciu pomarańczowi podejmowali będącą chyba w najlepszej obecnie formie drużynę ligi. Lanster, bo o nim mowa, uchodził za faworyta, choć głodni swojego pierwszego zwycięstwa piłkarze Kolportera na pewno nie mieli zamiaru ułatwiać im zadania. Na nieszczęście dla nich, w jednej z pierwszych akcji meczu groźnie wyglądającej kontuzji nabawił się motor napędowy zespołu – Janusz Dziaduła. Osłabieni jego brakiem gospodarze przez blisko dziesięć minut zmuszeni byli grać w osłabieniu, co biali skrzętnie wykorzystali. Zdobyli szybko trzy gole i ustawili sobie spotkanie. Przed przerwą ostatecznie trafiali aż pięciokrotnie, podczas gdy Kolporter – tylko raz.
Druga połowa, pomimo dalszej dominacji Lanstera, nie była już tak jednostronnym widowiskiem jak pierwsza. Goście strzelili w niej tylko jedną bramkę, czyli dokładnie tyle samo, co pomarańczowi. Wynik 2:6 poszedł jednak w świat i choć pomarańczowi prezentowali się w drugiej odsłonie naprawdę dzielnie, po raz kolejny przełknąć musieli gorzką pigułkę. Pigułkę, która dodatkowo lokuje ich w tym momencie na przedostatniej pozycji.

Shell – State Street I 2:0

Hitowe spotkanie szóstej kolejki spełniło pokładane w nim nadzieje. Nie zabrakło w nim niczego: walki, sędziowskich kontrowersji ani emocji do ostatniej akcji. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównanym widowiskiem. Obie strony grały ostrożnie, starając się jednocześnie zaskoczyć przeciwnika szybką kontrą. W związku z tym oglądaliśmy stosunkowo niewiele bramkowych sytuacji a głównie dużo walki w środku pola. Kiedy już wydawało się, że do przerwy na murawie będzie bezbramkowy remis, niefrasobliwość obrony niebieskich wykorzystali gospodarze, zdobywając gola na 1:0. To dodało im pewności siebie. Więcej było w nich boiskowego cwaniactwa i umiejętności wybicia przeciwnika z rytmu. Takie działania procentowały również po przerwie. Piłkarze State grali coraz bardziej nerwowo, podczas gdy Shell spokojnie kontrolował przebieg gry. Taka postawa przynosiła wymierne efekty – żółci zdobyli w końcu swojego drugiego gola. W końcówce meczu sprzyjało im nieco szczęście (kilka znakomitych okazji mieli bowiem goście), lecz piłka w najgorszym wypadku lądowała na słupku ich bramki. Ostatecznie więc niebiescy nie zdołali zdobyć gola i w meczu na szczycie uznać musieli wyższość gospodarzy.

iCar II – Max-meble.pl 3:2

Ostatni mecz wieczoru zapowiadał się dość interesująco. Z jednej strony może nie błyszczący formą, lecz efektywni żółci, z drugiej grający bardzo ładny dla oka futbol czarni. Początek spotkania należał właśnie do gości. To oni prezentowali się lepiej i dłużej utrzymywali przy piłkce, podczas gdy iCar miał kłopoty z przedostaniem się w ich pole karne. Dość niespodziewanie to jednak właśnie gospodarze wyszli na prowadzenie, pewnie egzekwując rzut karny. Odpowiedź Max-meble była błyskawiczna – po składnej akcji zespół ten wyrównał i wszystko zaczęło się od początku. Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy, ale nie był to koniec emocji. Po zmianie stron swoją drugą bramkę strzelili czarni. Ich skromne prowadzenie utrzymywało się niemal do samego końca meczu. Właśnie – niemal... W ostatnich minutach nieprawdopodobnie poderwał się iCar. Najpierw strzelił wyrównującego gola a potem, w przedostatniej akcji meczu wyszedł na prowadzenie. Wybronił się przed stałym fragmentem egzekwowanym przez Max-meble i w efekcie cieszyć się mógł z dającej mu fotel lidera wygranej.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie