YESSPORT I LIGA
ERNST & YOUNG – iCar III 11-4
Sporego kalibru niespodzianką zakończyło się rozpoczynające trzynastą kolejkę YesSport I Ligi A spotkanie pomiędzy drugą a czwartą ekipą tabeli. ERNST & YOUNG pewnie pokonali drużynę iCar III, która w ostatnich tygodniach wyraźnie pogubiła formę. To druga porażka z rzędu tej ekipy.
Pierwsza połowa była zaciętym pojedynkiem. Gra toczyła się w szybkim tempie, a obie drużyny stworzyły sobie kilka wyśmienitych okazji. Pomimo początkowego naporu ERNST & YOUNG, pierwszą bramkę, po zespołowej akcji, zdobyli goście. Czarni bardzo szybko odpowiedzieli trafieniem, lecz kolejne oczko należało do drużyny iCar III. Michał Tekielski uderzeniem zza pola karnego nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. Bramkę wyrównującą dla gospodarzy zdobył Maciej Zębala dobijając strzał niefortunnie odbity przez bramkarza. Dwa kolejne oczka padły łupem czarnych. Kluczową rolę przy obu trafieniach odegrał Paweł Iwachow. Po jego atomowym uderzeniu z rzutu wolnego piłka trafiła w mur, po czym przetoczyła się pod nogi Michała Śliwy, a ten popisał się skutecznym uderzeniem z pierwszej piłki. Bramka na 4:2 padła w wyniku idealnego podania Iwachowa z głębi pola. Takiego dogrania nie mógł zmarnować Michał Durak. Drużyna gości nie poddała się. Tuż przed przerwą zdobyli bramkę kontaktowa, by chwilę później doprowadzić do remisu, skutecznie egzekwując rzut karny.
Druga połowa to zupełnie inny obraz. Grali i strzelali tylko zawodnicy ERNST & YOUNG. Wiodącą postacią tej drużyny po raz kolejny był Michał Durak. Dynamiczny snajper z numerem 11 na czarnej koszulce, tego dnia ustrzelił pięć bramek, dzięki czemu ma ich już w sezonie 36.
Bank BPH – DiscoverCracow 4:7
Przed spotkaniem, obie drużyny dzieliły 2 punkty w ligowej tabeli. Pełna pula była celem zarówno Bankowców jak i ekipy DiscoverCracow. Jednak bardzo szybko wyklarowała się przewaga białych. Zarówno w pierwszej jak i w drugiej odsłonie, najjaśniejszą postacią na placu gry, był Marcin Kuźba. Były gwiazdor m.in. Wisły Kraków, w pierwszej części gry zdobył 2 bramki, natomiast w drugiej połowie zapisał na swoim koncie 3 trafienia. Do przerwy odnotowaliśmy wynik 3:0 na korzyść białych.
Początek drugiej odsłony był kontynuacją strzeleckiej passy zespołu gości. Już w pierwszej akcji po gwizdku sędziego, na listę strzelców wpisał się Wojtek Dudek. Kolejne dwie bramki padły łupem Kuźby. Po stracie sześciu bramek, w garść wzięli się Bankowcy. Zawodnicy w pomarańczowych koszulkach w krótkim odstępie czasu zdobyli trzy bramki i mogło by się wydawać, że mecz jeszcze się nie skończył. Goście jednak zdobyli bramkę, co zdecydowanie podcięło skrzydła gospodarzom. Drużyna Banku BPH zdołała trafić jeszcze tuż przed końcowym gwizdkiem, ustalając wynik 7:4 na korzyść DiscoverCracow.
Apriso – Kompania Piwowarska 4:2
Mecz drużyn z dołu tabeli był bardzo zaciętym pojedynkiem. Nie oglądaliśmy tylu ciekawych, groźnych akcji jak w pierwszych dwóch spotkaniach, jednak zawodnicy obu drużyn imponowali ambicją i wolą walki. W pierwszej połowie obserwowaliśmy tylko dwie bramki, które strzelili zawodnicy Apriso. Na 1:0 trafił Paweł Mierzwa, który uderzył futbolówkę tak mocno, że ta przełamała ręce bramkarza i wpadła do siatki. Drugie oczko dla gospodarzy zdobył Wojciech Strzelecki.
Po zmianie stron, kolejną bramkę ustrzelił Mierzwa, który technicznym strzałem z rzutu wolnego wpakował futbolówkę do bramki Kompanii Piwowarskiej. Na 4:0 trafił Marcin Malec. Goście mieli swoje okazje, lecz bardzo dobrze swojego posterunku strzegł bramkarz Apriso, Łukasz Gatkiewicz. Skapitulował dopiero po strzale Marka Barnowskiego. Drugie trafienie dla Kompanii zanotował Krzysztof Buliński.
Especto – iCar 7:1
Sensacją zakończyło się czwarte spotkanie XIII serii gier YesSport I Ligi A. Liderująca drużyna iCar znacznie uległa szóstej ekipie, Especto. Oba zespoły dzieliło 10 punktów, zatem porażka, przede wszystkim w takich rozmiarach jest największą niespodzianką tej kolejki.
Pierwsze minuty nie zapowiadały takiego pogromu. Na prowadzenie wyszedł iCar i wydawało się, że żółci mają wszystko pod kontrolą. Jak się później okazało, pierwsza bramka była zarazem ostatnią ze strony gości. Drużyna Especto w pierwszej odsłonie pokonała bramkarza żółtych czterokrotnie. Po jednej bramce zdobyli: Madyda i Stępień. Dwa oczka ekipa Especto dopisała sobie za sprawą skutecznych trafień Adama Piskorza.
Po zmianie stron, pierwsze swoje trafienie zanotował Rafał Siemiński, który zakończył zespołową akcję. Bramkę na 6:1 zdobył Paweł Fiust. Strzelanie zakończył Piskorz, kompletując hat-tricka.
Pomimo porażki, drużyna iCar wciąż przewodzi w tabeli. Jednak górna połówka bardzo się spłaszczyła. Akces do najwyższej klasy rozgrywkowej zgłasza aż 5 zespołów, co zapowiada nam niesamowite emocje.
Rigor Mortis – Motorola 3:3
Na zakończenie poniedziałkowych zmagań na obiekcie Com Com Zone obejrzeliśmy pojedynek pomiędzy Rigor Mortis a Motorolą. Będąca na fali wznoszącej ekipa pomarańczowych mogła realnie myśleć o komplecie punktów w starciu z ligowym sąsiadem. Tak się jednak nie stało.
Bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Dopiero strzał Michała Jakubowskiego otworzył wynik spotkania. Zawodnicy Rigor Mortis nie cieszyli się długo z prowadzenia. Gracze Motoroli błyskawicznie odpowiedzieli. Strzelcem wyrównującej bramki został Maciej Piasecki. Jednak pomarańczowi po raz drugi wyszli na prowadzenie. Goście zdołali doprowadzić do wyrównania. Strzał ze szpica w wykonaniu Miłosza Dużyńskiego wylądował w bramce przeciwników.
Druga połowa bliźniaczo przypominała pierwszą odsłonę. Dominowała walka w środku pola. Pierwszy raz w tym spotkaniu, za sprawą Mateusza Pączka, Motorola wyszła na prowadzenie. Goście jednak „nie dowieźli wyniku" do końca spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, największym sprytem wykazał się Konrad Nowosad i umieścił piłkę w bramce rywali.
I LIGA A
State Street – Nidec 5:2
Pierwsze spotkanie było jednocześnie jedną z ostatnich szans białych, by włączyć się do gry o mistrzostwo. Zaczęli oni nieźle: nie ustępowali swojemu przeciwnikowi i stwarzali pod jego bramką spore zagrożenie, którego jednak nie potrafili należycie wykorzystać. Z upływem czasu jasne stawało się, że ta z drużyn, która jako pierwsza trafi do siatki, będzie miała z racji psychicznego znaczną przewagę nad rywalem. Padło na niebieskich, którzy nie dość, że objęli prowadzenie, to błyskawicznie podwyższyli je do dwóch goli. I choć Nidec złapał kontakt, tuż przed zmianą stron ponownie gola strzelili gospodarze. Wynik 3:1 co prawda niczego nie przesądzał, lecz mając na uwadze znakomitą defensywę State stawiał gości w bardzo trudnym położeniu. Położeniu, którego w drugiej połowie nie zdołali już zmienić. Co prawda trafili do siatki po raz drugi, lecz niebiescy odpowiedzieli na to dwoma kolejnymi golami. Mając trzy bramki przewagi grali spokojnie i pewnie dowieźli wynik do końca, stając się do godziny 21:55 liderem grupy.
Shell – BWI 3:4
Sensacją zakończył się drugi pojedynek wieczoru, w którym dotychczasowy lider, Shell, uległ przedostatniemu w stawce BWI. Wiadomo było, że niebiescy są zespołem dość nieobliczalnym, lecz mało kto przypuszczał chyba, że będą w stanie zagrozić żółtym. Tymczasem to właśnie goście objęli prowadzenie i mimo ataków gospodarzy skutecznie je utrzymywali. Co więcej, tuż przed przerwą zdołali je podwyższyć do dwóch goli, co stawiało Shella w bardzo trudnym położeniu. Po zmianie stron ponownie w uderzeniu było BWI i kiedy już wydawało się, że trafi po raz trzeci, ostatecznie pogrążając rywala, niespodziewanie skontrowali żółci i było 1:2. Na murawę wróciły ogromne emocje, nie opuszczając jej tym razem do samego końca spotkania. Niebiescy trafili w słupek, ponownie mieli kilka innych, znakomitych okazji a mimo to kolejną bramkę zdobyli ich przeciwnicy. Wydawało się, że po doprowadzeniu do wyrównania to także oni wyprowadzą kolejny cios. Nic jednak bardziej mylnego. Ponownie geniuszem błysnął bowiem team Bartka Gągola i strzelając w krótkim odstępie czasu dwa gole przypieczętował swój sukces.
iCar II – Lanster 1:2
Wygrana pozwalała gospodarzom przeskoczyć białych w tabeli. Porażka z kolei powodowała, że ich strata do pierwszej lokaty rosła do pięciu oczek. Było zatem o co walczyć i przyznać trzeba, że spotkanie to nie rozczarowało. Od pierwszych minut toczone było w żwawym tempie i choć klarownych sytuacji bramkowych brakowało, nie można było narzekać na jego poziom. Lekką przewagę miał Lanster i w końcu udało mu się objąć prowadzenie. Ze skromną, jednobramkową zaliczką schodził na przerwę pełen niepokoju o wynik. Obawy te okazywały się być słuszne. Żółci w drugiej połowie postanowili bowiem zdecydowanie zaatakować i próbowali zepchnąć rywala do defensywy, co jednak udało się tylko częściowo. Często próbowali zaskoczyć golkipera gości strzałami z dystansu, lecz efekt tego był mizerny. Tymczasem przyczajony Lanster trafił po raz drugi. I choć błyskawicznie na tego gola własnym odpowiedzieli taksówkarze, ponownie przebić się przed defensywę przeciwnika nie byli w stanie. Ulegli mu minimalnie, prezentując naprawdę dobry futbol i kto wie, czy nie powalczą jeszcze o co najmniej drugą lokatę. Biali za to cieszyć się mogą z powrotu na fotel lidera po ośmiu kolejkach przerwy.
VSoft – Kolporter 2:0
Z pomarańczowymi nikomu nie gra się łatwo. Przekonali się o tym także i żółci, dla których spotkanie z ósmą ekipą stawki było szansą na zrównanie się dorobkiem z Shellem. Choć było to w wykonaniu gospodarzy bardzo dobre spotkanie, długie minuty minęły zanim zdołali objąć prowadzenie. Powód? Bardzo dobra gra przeciwników. Choć zagrożenie pod bramką vSoftu stwarzali oni raczej niewielkie, skutecznie się bronili, potwierdzając swoją świetną organizację i kulturę gry. Po pierwszej połowie pozwalało im to utrzymać bezbramkowy remis, lecz wielką niewiadomą było, czy uda się dowieźć choćby punkt do końca meczu. Dość szybko okazało się, że będzie to szalenie trudne. Prowadzenie objęli bowiem tuż po zmianie stron gospodarze i z czasem grało im się coraz swobodniej. Kolporter słabł z każdą minutą, coraz bardziej oddając inicjatywę przeciwnikom. To przyniosło im drugiego gola, po którym trzy oczka na jego koncie stały się niemal pewne. I faktycznie, kolejne minuty nie przyniosły zmian w stanie konta obu stron. VSoft zanotował swoje szóste zwycięstwo i plasuje się obecnie na czwartym miejscu.