Jako pierwsi na parkiet wybiegli zawodnicy Urzędu Marszałkowskiego I ALIO Banku. Spisywany na straty przed tym spotkaniem UM wykorzystał spore braki kadrowe ,,Bankowców’’ i od początku starał się narzucić swoje tempo gry. ALIOR popełniał wiele prostych, niewymuszonych błędów. Dobre zawody rozgrywała Beata Bistyga, która oprócz świetnego rozegrania, popisała się blokiem i skuteczną zagrywką. ALIOR Bankowi w pierwszym secie wychodziło naprawdę niewiele. Po zmianie stron do pewnego momentu mieliśmy wyrównany bój. Przy stanie 11:11 na kilka punktów odskoczył Urząd, a w szeregach ekipy Pauliny Witek zawodziła komunikacja. W efekcie Urząd wygrał łatwo w dwóch setach, a ALIOR nie zdobył w żadnym z nich 20 punktów.
Do niespodzianki doszło też w starciu Rolls Royce – 4F. Podobnie jak w pierwszym spotkaniu, z niekompletną kadrą borykał się tym razem Rolls, co znacznie ułatwiło zadanie zespołowi Tomasza Rzeżuchowskiego. Nie było by tego zwycięstwa, gdyby nie dobra gra praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, co podkreślał kapitan 4F w pomeczowym wywiadzie. 4F wygrywało wiele długich wymian, a pod koniec spotkania Rolls opadł z sił, co było tylko wodą na młyn dla ,,Błękitnych’’. Zwycięstwo 2:0 (25:16, 25:16) sprawiło, że 4F wyprzedził team Macieja Rogi i do upragnionej pierwszej piątki traci już dwa punkty.
Niespodzianek nie było w pozostałych dwóch starciach, w których z bardziej utytułowanymi, a przede wszystkim doświadczonymi zespołami rywalizowali beniaminkowie: HCL Poland i LORENZ. Z lepszej strony zaprezentował się HCL, który, niewiele brakowało, a pokusiłby się o niespodziankę, bo w takim wymiarze trzeba by było traktować wygranie seta przez przedostatni zespół w tabeli w starciu z Interią (23:25). W drugim secie przewaga Interii była już widoczna, o czym świadczy wynik (25:15). Trzeba jednak docenić grę HCL Poland, który z tygodnia na tydzień prezentuje się coraz lepiej.
Mecz Biprotechu z LORENZ-em to dla aktualnego mistrza była tylko formalność. W odniesieniu pewnego zwycięstwa nie przeszkodziły braki kadrowe spowodowane wyjazdami, czy chorobami pozostałych kolegów z drużyny. Pałeczkę w atakach pod nieobecność Macieja Brzyskiego przejęła Karolina Sikora, a ciężar rozgrywania wziął na siebie Paweł Pajączkowski. LORENZ momentami grał bardzo dobrze w obronie, ale nie był w stanie choć na chwilę zagrozić Biprotechowi. Wśród przegranych wyróżniał się Rafał Pędziwiatr oraz Monika Duchnik, której było pełno wszędzie. Z twarzy siatkarzy LORENZ-a po przegranej nie schodziły uśmiechy, a w trakcie meczu nie brakowało zabawnych sytuacji.