I LIGA
HAYS – Ericsson 0:2 (22:25, 24:26)
Kontuzja nie przeszkodziła
Adrianna Sosnowska zaskoczyła rywala, desygnując do gry skład, jaki mieliśmy okazję oglądać w poprzednim sezonie. Powrót do przeszłości nie przyniósł jednak oczekiwanego efektu w postaci zwycięstwa, ale na parkiecie widać było dużo walki i zaangażowania, do czego przyzwyczaił nas już HAYS. Mecz stał na bardzo wyrównanym poziomie. Żadna z ekip nie potrafiła uzyskać kilkupunktowej przewagi. Sporo pracy na boisku miały siatkarki, których nie oszczędzali wystawiający. Panie brylowały na ataku, sprawiając swoimi zagraniami sporo problemów przeciwnikowi. Kluczowe dla losów pierwszego i drugiego seta okazały się żelazne nerwy w końcówkach. Tych więcej zachowali gracze Ericssona, którzy mimo kontuzji Dominika Wołowca, zgarnęli trzy punkty.
Nordic Semiconductor – Capita 0:2 (21:25, 16:25)
Potwierdzili swoją moc
Capita potwierdziła, że jest jednym z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego, tym razem w I Lidze. Jacek Fedorczak i spółka kontynuują świetny poprzedni sezon i edycję wiosna-lato zaczynają od dwóch pewnych wygranych. Tym razem o sile zespołu w granatowych strojach na własnej skórze przekonał się Nordic Semiconductor. Zespół Łukasza Dudy dzielnie odpierał skomasowane ataki oponenta, ale w wielu przypadkach był po prostu bezradny. ,,Seledynowi’’ próbowali zmniejszać straty swoją dobrą zagrywką, ale świetnie w przyjęciu radziła sobie Capita. Oprócz Jacka Fedorczaka, na wyróżnienie za swoją postawę zasługuje Aneta Lechandro, która oprócz pewnego przyjęcia dołożyła kilka punktów w ataku.
Biprotech – morele.net 2:0 (25:18, 25:23)
Dali radę bez kapitana
Przed meczem zastanawialiśmy się, czy zespół morele.net będzie w stanie stoczyć wyrównaną walkę z utytułowanym teamem Biprotechu. Dopiero szósty team poprzedniego sezonu do starcia z ,,Czarno-czerwonymi’’ przystąpił osłabiony brakiem swojego etatowego kapitana – Pawła Pajączkowskiego. Jego obowiązki przejął Michał Sowicki. Ten sam zawodnik wziął ciężar gry na swoje barki i był wyróżniającym się zawodnikiem po stronie Biprotechu. Często po świetnych wystawach Małgorzaty Wyporskiej wbijał piłkę w boisko po stronie rywala. Łukasz Kokoszka i jego koledzy byli blisko doprowadzenia do trzeciego seta, ale ostatecznie drugą partię przegrali do 23 i cały mecz 0:2. Morele.net spadł na czwartą lokatę, a Biprotech utrzymuje kroku liderowi.
II LIGA
Alexmann – ABB 0:2 (11:25, 16:25)
Bez kontroli tylko przez moment
Jedyny debiutant Siatkarskiej Biznes Ligi zaczął swoją przygodę z naszymi rozgrywkami od pewnej wygranej z EPAM (2:0). Kasię Sterecką i jej zespół czekała bardzo trudna przeprawa, bowiem po drugiej stronie siatki czekał już jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa i awansu do I Ligi – ABB. Zespół Alexmann’a doskonale zdawał sobie sprawę z mocy przeciwnika, ale do meczu podszedł bez zbędnej bojaźni i przez długi czas prowadził grę. Doświadczony team ABB rozkręcał się z minuty na minutę i nie pozwolił ,,Granatowych’’ rozwinąć skrzydeł. Pierwszego seta wygrał do 11, a w drugim Alexmann zdołał zdobyć pięć ,,oczek’’ więcej, przegrywając 0:2.
Shell – Menard 0:2 (22:25, 15:25)
Pracuś Wałach
Oba zespoły grały ze sobą w poprzednim sezonie i doskonale znają swoje mocne i słabe strony. Zarówno Shell, jak i Menard przystąpili do walki praktycznie w niezmienionym składzie. Najbardziej zapracowanym zawodnikiem Menardu, i to zdecydowanie, był Daniel Wałach. Rozgrywający go nie oszczędzał, ale widział, że tego dnia Tomek miał wysoką skuteczność, a jego ataki były niemal bezbłędne. Shell starał się odpowiedzieć groźną zagrywką, m.in. Zijpa Derka, czy Konrada Korby, a także licznymi atakami Józefa Klukoszowskiego, ale nie były one tak skuteczne, jak rywala w niebieskich strojach. Ostatecznie Menard wygrał 2:0 i zrobił kolejny krok w walce o uzyskanie promocji do siatkarskiej elity, choć wszyscy, razem z pracownikami Menardu, zdają sobie sprawę z tego, że to zadanie będzie niezwykle trudne do zrealizowania.
IP GBSC – EPAM (25:13, 25:15)
Nocny koszmar EPAMU
Nie najlepiej ten sezon rozpoczął EPAM, który w dwóch meczach nie zdobył ani jednego punktu. Wydawało się, że w 2. kolejce otworzą swój dorobek, kiedy to rywalizowali IP GBSC, ale przeciwnik nie pozwolił im praktycznie na nic. Ich nocnym koszmarem będzie Rafał Kosmal, który atakował z dużą siłą i przede wszystkim precyzją. Nie było dla niego złych piłek, po każdej wystawie wychodził obronną ręką. Do skutecznej gry na siatce dołożył kilka asów serwisów, więc nic dziwnego, że koleżanki i koledzy bili mu brawo i poklepywali go po ramieniu. Po stronie EPAMU rozmiary porażki próbował zmniejszyć m.in. Marcin Moskalik, ale często napotykał ścianę, w postaci bloku graczy w zielonych strojach. W całym meczy zdobyli zaledwie 28 punktów.