Drugi mecz wieczoru był starciem niezwykle ważnym dla obu ekip. Ta z nich, kótra podniosłaby z boiska trzy oczka, miała bardzo realną szansę na włączenie się do walki o awans do Kraksport Extraklasy. Stawka pojedynku od początku była widoczna na boisku. Sporo nerwowości i niedokładnych podań skutkowało przeciętnym widowiskiem w pierwszej połowie. Przeciętnym nie oznacza jednak bezbramkowym. Jeszcze przed zmianą stron obejrzeliśmy bowiem trzy gole. Dwukrotnie trafiali biali, na co przeciwnik był w stanie odpowiedzieć kontaktowym trafieniem. Wydawało się, że grający w zaledwie siódemkę czarno-pomarańczowi nie wytrzymają kondycyjnie i druga odsłona będzie dla Fideltronika przysłowiową „kropką nad i". Tak się jednak nie stało. Świetna gra Ernst&Young pozwoliła tej drużynie na odrobienie strat i w ostatecznym rozrachunku wywalczenie remisu. Fideltronikowi nie pomogła świetna tego wieczoru dyspozycja Macieja Zaborowskiego, strzelca trzech bramek. Chociaż po końcowym gwizdku bardziej z osiągniętego rezultatu cieszyć mogli się goście, tak naprawdę dla obu drużyn to bardziej strata dwóch oczek niż wywalczenie jednego. Poza Zaborowskim dla gospodarzy trafił jeszcze Bartłomiej Podolecki. Po przeciwnej stronie boiska z kolei dwa trafienia zanotował Paweł Iwachow, a po jednym Michał Durak i Dawid Godula.