Art-Gum mistrzem Kraksport Extraklasy!

Kraksport Extraklasa

ProEko 0:5 Delphi/InterCars


A.S.A 4:7 Oknoplast
W drugim spotkaniu bój toczyły ekipy A.S.A i Oknoplast. Oba zespoły dzieliła przepaść i łatwo było wskazać faworyta, który nie zawiódł oczekiwać. Początek zaczął się lepiej dla Gospodarzy, po paru minutach gry Paweł Matera otworzył wynik. Chwilę później do akcji ruszyli Goście. Błąd obrony wykorzystał Alan Gerycz i wyrównał wynik. Później do bramki trafili po raz drugi Alan Gerycz, Artur Gerycz i Kamil Stochel. Drugie trafienie Pawła Matery dawało jeszcze szansę na wyrównanie. W drugiej połowie dominowali Goście dokładając gole zdobyte przez Alana Gerycza (x2) i Kamila Stochela, wygrywając pewnie ten mecz i zabierając trzy punkty na swoje konto. A.S.A pokusiła się o pomnożenie wyniku razy dwa dzięki zasługą Pawła Matery i karnemu podyktowanemu pod koniec spotkania, którego wykorzystał Grzegorz Bauer.

Art-Gum 6 : 1 Centroclima/R&M Greentech
„Art-Gum mistrzem Kraksport Extraklasy! "Oponiarze" pokonali najgroźniejszego rywala Centroclimę/R&M Greentech 6:1 i na dwie kolejki przed zakończeniem zmagań zapewnili sobie upragniony tytuł najlepszej drużyny Biznes Ligi! Taka wiadomość ukazała się u nas na Facebooku zaraz po zakończonym meczu." Nie ma co ukrywać, że był to najważniejszy mecz całego wieczor,u jak i całej rundy. Co do szczegółów spotkania to już w pierwszej połowie Gospodarze zapewnili sobie dwubramkowe prowadzenie. Pierwsze trafienie należało do Dariusza Gębali, który pół wślizgiem umieścił piłkę w siatce. Drugą bramkę zdobył najbardziej aktywny zawodnik zespołu - Piotr Giza, który po dośrodkowaniu dostał piłkę na sam środek pola karnego, wyczekał bramkarza i precyzyjnie ją podciął. Nie można powiedzieć, że Art-Gum dominował w pierwszej części ponieważ Centoclima też stwarzała groźne akcję w których brakowało szczęścia przy wykończeniu. Poziom gry obu drużyn był bardzo wysoki, a zarazem wyrównany. Mówi się, że na drugą połowę wychodzi inna drużyna. W tym przypadku tyczyło się to tylko Gospodarzy spotkania. W porównaniu do pierwszej fazy spotkania jeszcze bardziej uaktywnili się Piort Giza i Danel Klim, którzy w ogromnej mierze przyczynili się do zwycięstwa. Pierwszy z nich trafił do bramki jeszcze trzy raz, dugi raz zaliczając łącznie trzy asysty. Centroclima pokusiła się o jedną bramkę w całym spotkaniu, którą zdobył Rafał Kozieł.

iCAR I 3:1 Auto-Gum
Cały czas ciasno i tłoczno jest w górnej części tabeli Ekstraklasy. W przedostatnim meczu spotkały się zespoły ICAR I i Auto-Gum dla których każdy punkt jest na wagę złota. Tym razem lepsi okazali się „Taksówkarze" zapewniając sobie już w pierwszej połowie pewne prowadzenie trzema bramkami. Pierwszy do bramki trafił Wojciech Ochałek, drugi Dawid Wrzodek. Oba strzały były mocne, precyzyjne, a zarazem trudne do obrony. Trzecie oczko dołożył Konrad Kowalski, który znalazł lukę miedzy murem i bramkarzem podczas rzutu wolnego. Druga połowa przebiegała pod dyktando ICARu który kontrolował grę. Choć padały groźne strzały bramkarze dobrze sobie z nimi radzili. W końcu sędzia zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego, którego dla ekipy Auto-Gumu wykorzystał Radosław Kękuś.


Especto 9:3 KOMPUTEO
W ostatnim meczu wieczoru na boisko wyszły zespoły Especto i KOMPUTEO Gospodarze większość spotkania kontrolowali sytuację, nie pozwalając swoim przeciwnikom doprowadzić nawet do remisu. Już w pierwszej połowie celnie dwa razy trafił Jacek Tomasz doprowadzając do zapracowanej przewagi. Na drugą połowę zawodnicy Komputeo wychodzili jakby tego dnia mieli wolne od obowiązków jakie mają spełniać na boisku. Ekipa Especto zasłużenie rozstrzygeła na swoją korzyść drugą fazę spotkania pieczętując tym samym zdobycie kompletu punktów. Na listę strzelców cztery razy wpisał się Paweł Kozub i po razie Jacek Tomasz, Konrad Stępień oraz Fudali Marcin. Drużyna Komputeo zdołała dołożyć na swoje konto trzy trafienia, których autorami kolejno byli Piotr Trzeniec, Adam Rogala i Bartosz Karpij.

II Liga D

Korporaci – Extend Vision 4:4
Pojedynek sąsiadów w tabeli, których na dodatek dzieliło przed tym meczem zaledwie dwa punkty zapowiadał się niezwykle interesująco. Już przed rozpoczęciem starcia widać było, że oba zespoły są mocno zmotywowane do odniesienia zwycięstwa i pokazania swojej wyższości nad przeciwnikiem. Pierwsze minuty tylko potwierdziły te obserwacje: błyskawicznie zdobyta przez Extend bramka na 1:0 mocno pomieszała szyki Korporatom. Pomarańczowi, którzy rozpoczęli spotkanie w szóstkę, dopiero po pewnym czasie złapali właściwy rytm. Kiedy udało im się wreszcie skompletować skład, ruszyli do odrabiania strat. Dość szybko udało im się doprowadzić do wyrównania po bramce Kamila Waszkiewicza. Ten sam zawodnik niewiele później wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. To jednak wyraźnie uśpiło ich czujność. Pozwolili oni przejąć inicjatywę rywalom i ograniczali się do obrony. Nie mogło to skończyć się dobrze. I faktycznie, jeszcze przed zmianą stron szarzy nie tylko wyrównali, ale trafili również po raz trzeci. Zanim sędzia zarządził zakończenie pierwszej części gry, świetną okazję na trzeciego gola dla Korporatów miał Dawid Lis, lecz z bliska nie udało mu się pokonać bramkarza.
W drugiej połowie obie drużyny od samego początku starały się narzucić swój styl gry. W efekcie tego oglądaliśmy wiele walki w środku pola i stosunkowo niewiele sytuacji podbramkowych. W końcu jednak zaczęły padać gole. Na krótko wyraźną przewagę zyskali pomarańczowi, co przyniosło im dwie kolejne bramki. Najpierw Paweł Książek a potem ponownie Waszkiewicz trafiali do siatki Extend. Goście wcale się jednak nie poddawali i do samego końca walczyli o choćby wyrównanie. Walka ta przyniosła powodzenie – udało im się trafić po raz czwarty, tym samym doprowadzając do remisu. Najskuteczniejszy w ich zespole był Piotr Waśkiewicz, strzelec trzech bramek. Jedno trafienie dołożył Paweł Gęca.

Food Care – Scarsenal 9:6
Scarsenal już przed tygodniem, w spotkaniu z Rent Expressem, pokazał kawał dobrej piłki. Mimo, że ich postawa na boisku nie miała wpływu na ostateczny wynik, żółci napędzili stracha wyżej notowanemu przeciwnikowi. To nie pozwalało ich lekceważyć w kontekście starcia z wiceliderem. Kiedy jednak Food Care błyskawicznie trafił na 1:0 wydawało się, że mecz przebiegnie pod jego dyktando. Dziewiąty zespół tabeli postanowił podjąć rękawicę. Wyraźnie zaskoczyli czarnych swoją determinacją i sprawnymi atakami, co szybko zaprocentowało zdobywanymi bramkami. Scarsenal, po golach Artura Kursina i Bogdana Floristeanu wyszedł, po raz pierwszy w tym meczu, na prowadzenie. Niestety, nie na długo. Gospodarze kilkoma szybkimi atakami doprowadzili do stanu 4:2 i mimo że tuż przed przerwą żółci wykorzystali jeszcze rzut karny i tak przegrywali. Tuż po zmianie stron udało im się odrobić straty z nawiązką. Ponownie wyszli na prowadzenie – 5:4, czym wprawili w niemałe zakłopotanie drugi zespół tabeli. Ten jednak słynie z niezwykle udanych końcówek, co potwierdził i tym razem. Fenomenalna gra Tomasza Kroka i skuteczność pozostałych kolegów z drużyny pozwoliła Food Care zdobyć ostatecznie aż dziewięć bramek i wypunktować waleczny, acz wciąż nie do końca poukładany zespół gości. W ich szeregach wyróżniał się z kolei zwłaszcza Jeremie Grolleau, prawdziwy król środka pola, którego przerzuty sprawiały nie lada problemy defensywie czarnych. Dla Scarsenalu trzy gole zdobył Floristeau a po jednym Kursin, Goncalo Gaspar i Gergoe Kosztik. Po przeciwnej stronie boiska trafiali za to Dariusz Dębosz (2), Paweł Kmieć (2) oraz Tomasz Krok (aż cztery bramki).

Art Black – Lynka 6:5
Czwarty zespół w stawce nie bez kłopotów poradził sobie z zamykającym tabelę teamem Lynki. Dość powiedzieć, że od początku to niebiescy popisywali się groźnymi, szybkimi atakami, które jednak nie przynosiły im bramkowego efektu. Dopiero po pewnym czasie do groźniejszych ataków przystąpili gospodarze. Pomimo paru naprawdę świetnych interwencji bramkarza gości udało im się objąć wysokie, trzybramkowe aż prowadzenie. Lynki to jednak nie podłamało. Nadal starała się ona grać w piłkę i doprowadzić do wyrównania. Dało jej to przed przerwą dwa gole, autorstwa Kamila Przepiórki i Adriana Pudlika. Po zmianie stron po raz kolejny ukłuli czarni. Po rzucie rożnym zdobyli swoją czwartą bramkę. Ponownie jednak nie podłamało to Lynki, która błyskawicznie odpowiedziała golem Michała Dachowskiego. Emocje na boisku były spore a wynik do końca wydawał się być sprawą otwartą. Co prawda rewelacyjnym strzałem na 5:3 dla Art Black popisał się Tomasz Kokoszka, lecz później to niebiescy nadawali ton. Doprowadziło to do remisu, lecz kiedy wydawało się, że właśnie takim wynikiem zakończy się ten mecz, ponownie Kokoszka, tym razem z rzutu wolnego, dał swojej ekipie bramkę, wartą trzy punkty. W całym meczu ten zawodnik trafiał czterokrotnie. Dwa gole dla gospodarzy dołożył David Kozłowski. W zespole Lynki z dwoma trafieniami na koncie najskuteczniejszy okazał się Adrian Pudlik. Po bramce zdobyli zaś Jakub Sroka, Kamil Przepiórka i Michał Dachowski.

KPR – Gazownicy Krakowscy 3:5
Przedostatni pojedynek rozpoczął się od dość zaskakującej przewagi gospodarzy, którzy narzucili trzeciemu zespołowi w tabeli swój styl gry. Mimo, że nie potrafili się zbliżyć pod pole karne Michała Miłka, starali się zaskoczyć go strzałami z dystansu. I to się udało; na prowadzenie białych wyprowadził bowiem Adrian Stanisz strzałem zza pola karnego. Rozjuszeni goście starali się odrobić tę stratę. Początkowo szło im to dość opornie, lecz z czasem zaczęli dochodzić do głosu. Groźnie atakowali zwłaszcza Krzysztof Kozioł i Piotr Froński. Przed przerwą przyniosło to gościom trzy gole, na które, poza otwierającym wynik trafieniem KPR nie było w stanie odpowiedzieć.
Druga połowa nadal przebiegała pod dyktando Gazowników. To oni zdobywali też kolejne bramki, ostatecznie zatrzymując ich licznik na pięciu. Wysoka przewaga (było bowiem aż 5:1) nieco już uśpiła ich czujność, co starali się wykorzystać przeciwnicy, Niestety, zaskoczyć słynną obronę granatowych udało im się jedynie dwukrotnie, co nie mogło im dać choćby remisu. Trafienia Adama Curyło i Tomasza Skorupy wniosły więc, poza satysfakcją, niewiele więcej. Gazownicy zainkasowali kolejne trzy oczka i przybliżyli się do podium. Dla nich trafiali Zbigniew Jarzyna, Krzysztof Kozioł, Piotr Froński (2) oraz Wojciech Jaskowski.

Galaxy Hotel – Rent Express 13:1
W proch rozbili piłkarze lidera – Galaxy Hotel drużynę Rent Expressu w meczu kończącym zmagania XVI kolejki. Goście, którzy tak solidnie prezentowali się w poprzednich spotkaniach, tym razem nie mieli absolutnie nic do powiedzenia. Skoncentrowani i skuteczni zawodnicy białych od samego początku mocno zaatakowali, nie pozwalając niebieskim na rozwinięcie skrzydeł. Zdobywanie goli co prawda początkowo przychodziło im z pewnym trudem, lecz mimo to, jeszcze przed przerwą udało się ich strzelić trzy. Dwa z nich zdobył najlepszy strzelec ligi, Norbert Olszewski, jednego zaś dołożył Bartosz Polański. Po zmianie stron przewaga Galaxy była już miażdżąca. Gospodarze zaaplikowali rywalom aż dziesięć goli, samemu tracąc tylko jednego. W tym festiwalu strzeleckim najjaśniejszą postacią był rzecz jasna Polański, który ostatecznie w meczu zdobył siedem bramek. Cztery razy golkipera przeciwników pokonywał Polański (jego gol na 8:0 – rewelacja!) a dwa trafienia dołożył jeszcze Grzegorz Pełzak. Honorowego gola, przy stanie 10:0 zdobył dla Rent Expressu Tomasz Ostachowski.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie