I Liga A
State Street II – J&J Skotniki 3:6
J&J co raz bliżej „pudła"
Pierwsze spotkanie I ligi A, w którym piąty zespół ze Skotnik podejmował przedostatni State Street II nie przyniosło niespodzianki, pomimo iż zespoły w tabeli dzielą zaledwie trzy punkty to J&J walczy o podium a State Street o utrzymanie. Po ostatniej wysokiej porażce zawodnicy w pomarańczowych koszulkach chcieli się koniecznie zrehabilitować, pomimo obiecującego początku, w którym obydwie drużyny miały swoje szanse, w pierwszej części strzelali już tylko Niebiescy – dwoma trafieniami popisał się Piszczek. Druga połowa to już zupełnie inna historia, State Street wziął się do roboty i w pewnym momencie do swoich przeciwników tracił zaledwie jeden punkt, ale do roboty wzięli się wtedy zawodnicy J&J odjeżdżając rywalowi dzięki czemu równocześnie awans na czwarte miejsce stał się faktem.
Kraków Airport Taxi – Especto 2:6
Kto ma Świdra ten wygrywa
Pojedynek trzeciego Especto z siódmym Kraków Airport Taxi zapowiadał się bardzo ciekawie, a to za sprawą Taxówkarzy, którzy nie raz napsuli już sporo krwi wyżej notowanym przeciwnikom. Pierwsza połowa rozpoczęła się od bramki Świdra ale wymiana ciosów spowodowała, że na tablicy wyników widniał rezultat remisowy jednak Especto zdążyło jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie. Od tego czasu strzelał już tylko zespół w białych koszulkach, świetne zawody rozgrywał Tomasz Świder, który praktycznie w pojedynkę rozprawił się z przeciwnikiem, strzelając cztery bramki a przy kolejnej asystując. Especto dzięki wygranej awansowało na drugą pozycję, jednak trzeba pamiętać że Kompania ma jeszcze jeden mecz zaległy.
Poltynk – Sappi 5:1
Faworyt bez problemu
Oba zespoły spotkały się po raz drugi w ciągu siedmiu dni i po raz kolejny okazałe zwycięstwo odniósł faworyzowany Poltynk. Zajmując drugie miejsce zawodnicy w czarnych koszulkach ani przez chwilę nie mieli problemu z zajmującymi drugą pozycję ale od końca Niebieskimi i w miarę wyrównana pierwsza połowa zakończyła się skromnym dwubramkowym prowadzeniem Czarnych. Po zmianie stron z każdą kolejną minutą przewagę zwiększał Poltynk, przy stanie 4:0 Sappi trafiło bramkę honorową, na którą błyskawicznie odpowiedział faworyt wygrywając ostatecznie 5:1, dzięki czemu umocnił się na drugiej pozycji w tabeli II ligi D.
III Liga A
Kolorysta.pl - Pegasystems 9:3
Zabawa Kolorysty
Gościom długo udawało się stawiać opór rywalowi, ale gdy ten zdobył pierwszego gola ruszył do ataku ze zdwojoną siłą. Wysokie prowadzenie wprowadził jednak w ich szeregi lekkie rozluźnienie. Pegasystems starało się to wykorzystać, ale w większości sytuacji zawodziła ich skuteczność. W końcówce spotkania gospodarze mając wysokie prowadzenie nadużywali koronkowych akcji i efektownych zagrań, przez co nie zdołali dobić do granicy 10 goli...
Google - REN-BET 7:1
Goście bez ikry
Po świetnym występie w poprzedniej kolejce dziś REN-BET w niczym nie przypominał drużyny z zeszłego tygodnia. Google kompletnie zdominował rywala i odniósł w pełni zasłużone zwycięstwo. Goście bardzo rzadko zagrażali bramce rywala, co dobitnie pokazuje jak daleki od oczekiwań był to występ w ich wykonaniu. Gospodarzom w tym meczu wychodziło niemal wszystko, zarówno w obronie, jak i w ataku. W końcówce REN-BET zdobył honorowego gola, który nie był niczym innym jak marnym pocieszeniem słabego występu.
Salumanus - BWI Group 0:18
Brawa za walkę
Salumanus dysponując 5-osobowym składem nie poddał meczu i przez pełne 40 minut stawiał opór pazernemu na gole liderowi. Sam wynik może i bardzo wysoki, ale postawa gości pozostawiała wiele do życzenia. Od drużyny, która lada chwila zdobęcie tytuł mistrzowski mamy prawo oczekiwać przemyślanej i mądrej gry w dwuosobowej przewadze. Dziś tego nie widzieliśmy...
Mostostal Kraków - KPR 6:1
Pewny Mostostal
Po dobrym początku w wykonaniu KPR można było mieć nadzieję na wyrównany i pełen walki mecz. Niestety dla widowiska i dla zespołu gości Mostostal był dziś drużyną dwie klasy lepszym i w pełni zasłużenie zgarnął 3 punkty. Gospodarze imponowali spokojem w ofensywie, często gubiąc zdezorientowaną defensywę rywala. Duża w tym zasługa duetu gospodarzy: Tomasz Bagnicki - Paweł Tabor, z którymi gracze KPR-u zupełnie nie potrafili sobie poradzić.
EY - Alexmann 1:1
Niewykorzystane szanse Alexmanna
Pierwsza częśc gry to totalna dominacja gości. Porywająca gra, sytuacja za sytuacją, wreszcie gol Wayne'a Dean'a Rooneya. Przerwa tchnęła jednak nowego ducha w gospodarzy, którzy po zmianie stron wyglądali na zupełnie inny zespół. Raz za razem sunęła żółta nawałnica na bramkę Dariusza Kozyry, zakończona wyrównującym trafieniem Oleksandara Shafranskyiego. Po końcowym gwizdku i jedni i drudzy odczuwali niedosyt i żal niewykorzystanych sytuacji. Tych na przestrzeni całego spotkania więcej stworzyli sobie goście, ale skuteczność nie była tego wieczora ich mocną stroną.