II Liga B
Capita – ProEko 5:4
To był hit!
To nie był mecz dla ludzi o słabych nerwach. Po spokojnej pierwszej połowie, w drugiej przeżyliśmy istny rollercoaster. W pewnym momencie gospodarze prowadzili już 3:0 i myślami była przy kolejnym spotkaniu. Kilka minut przestoju kosztowało ich...utratę 4 goli i nie małe tarapaty w końcowej fazie spotkania. Goście nie potrafiąc dobić słaniającego się na nogach rywala sami przyjęli dwa ciosy i przegrali mecz. W ostatnich sekundach trwała jeszcze ich zażarta walka o gola decydującego, który jednak nie padł. Po końcowym gwizdku trwał festiwal radości Capity, która dzięki temu zwycięstwu pozostaje w grze o tytuł wicemistrzowski.
State Street I – IBM BTO 3:2
Na dole też emocjonująco
Niska pozycji w tabeli obu ekip nie oddaje ich poziomu piłkarskiego. W bezpośrednim starciu obie drużyny zaprezentowały atrakcyjny i ofensywny futbol oraz walkę do ostatniego gwizdka. Po bardzo wyrównanym meczu górą był State Street, ale równie dobrze wynik mógł być odwrotny. Gospodarzy do 3 punktów poprowadził Marcin Gacek, który brał na siebie ciężar gry oraz imponował dryblingami. Jego dwa gole ostatecznie przechyliły szalę na korzyść „niebieskich", dla których arcyważne 3 punkty mogą okazać się bezcenne w kontekście utrzymania w lidze.
Lumesse – Bank BPH 3:7
Zastrzeżenia do gry obronnej
O ogromnej sile rażenia Banku BPH powstały już legendy. Wszyscy obserwatorzy Biznes Ligi są jej świadomi i z nieskrywanym zachwytem obserwują mecze „niebieskich". Jest jednak coś co członków tej ekipy przyprawia o nie mały ból głowy. To gra obronna. Chaos i nonszalancja w poczynaniach defensywnych sprawiają, że nawet teoretycznie nie ma problemów ze stwarzaniem sobie sytuacji strzeleckich. Nie inaczej było w starciu z Lumesse. Drużyna, która nie zdobyła nawet punktu w tym sezonie stworzyła sobie 5-6 groźnych sytuacji bramkowych, strzelając 3 gole. To musi dać do myślenia zawodnikom Banku BPH, bo w wyższej lidze może to drogo kosztować. Ozdobą meczu było kapitalnie trafienie Tomasza Świdra, który huknął bez zastanowienia lewą nogą czym Roberto Carlos, ale to co najlepsze w tej akcji było dziełem Filipa Dobosza. Absolutnie KA-PI-TA-LNA asysta, której nie powstydziliby się tacy geniusze jak Andres Iniesta czy Cesc Fabregas.
BLACK MESA – Dragon 4:3
Porażka na własne życzenie
W starciu ligowych sąsiadów BLACK MESA pokonał Dragon i wyprzedził go w tabeli. Od początku lepsze wrażenie sprawiali goście, którzy szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. W miarę upływu czasu jednak to gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, by ostatecznie odrobić straty z nawiązką i wygrać arcyważne spotkanie. Goście mogą pluć sobie w brodę, że prowadząc dwoma golami nie potrafili dobić rywala. Gospodarze nie składali jednak broni, konsekwentnie realizowali swój plan gry i na koniec zostali za to wszystko wynagrodzeni. Zwycięstwo to pozwala „czarnym" w dalszym ciągu realnie myśleć o najwyższych lokatach w tej lidze.
MPO Kraków – Nidec 1:2
Zasłużone zwycięstwo Nidecu
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że starcie MPO z Nideciem było szalenie wyrównane i wynik ważył się do ostatnich sekund. Zgadza się jednak tylko to ostatnie. Goście od pierwszej do ostatniej minuty byli zespołem lepszym, bardziej poukładanym i mającym pomysł na grę. Gospodarze poza chaotycznymi próbami odrabiania strat nie zaprezentowali nic co mogłoby być warte zapamiętanie. Dojrzałość „biało-zielonych" aż biła po oczach, a wszędobylski Kornel Apostolik był prawdziwym motorem napędowym ofensywnych akcji swojego zespołu. Przy pewnym dwubramkowym prowadzeniu chwila nieuwagi sprawiła, że MPO zbliżyło się na jednego gola, ale nie było w stanie wykrzesać z siebie więcej, by uniknąć porażki w tym starciu. Nidec wygrał 2:1 pozostawiając po sobie bardzo pozytywne wrażenie.
II Liga C
Tesco - 4F 1:2
Niewykorzystane okazje lubią się mścić...
Na początku meczu po świetnie rozegranym rzucie autowym na prowadzenie wyszło 4F i nadal atakowało. Gracze w biało-czarnych strojach mieli jeszcze kilka znakomitych okazji do podwyższenia prowadzenia, ale nie byli w stanie żadnej z nich zamienić na gola. Tymczasem Tesco skorzystało z niemocy rywala i najpierw wyrównało, a następnie wyszło na prowadzenie, którego nie oddało do końca meczu. Tesco dzięki temu zwycięstwu znacząco zbliżyło się do medalu.
Zamak Mercator - Dedax 4:1
Zamak Mercator wygrywa po raz pierwszy...
XI kolejka II Ligi C na długo zostanie zapamiętana przez graczy Zamaku. Drużyna ze Skawiny odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w historii. Tym razem gracze w białych koszulkach od pierwszej do ostatniej minuty kontrolowali spotkanie i nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa, co miało miejsce kilkukrotnie we wcześniejszych meczach. Dedax bez Andrzeja Slazyka stracił swoje walory ofensywne i miał duże problemy w tym spotkaniu ze stwarzaniem sobie okazji podbramkowych. Zamak grał konsekwentnie w obronie i zasłużenie wygrał.
Amara - Polplast 0:3
Trafny komentarz kapitana...
Polplast umacnia się na pozycji medalowej. Pierwsza połowa dość bezbarwna zakończyła się remisem, ale w drugiej to gracze w granatowych strojach wbili rywalowi trzy bramki, dzięki czemu odnieśli przekonywające zwycięstwo. Po spotkaniu grę swojego zespołu trafnie określił Rafał Braś, który stwierdził, że jego ekipa nie grała najlepiej, ale najważniejszy jest fakt zdobycia kompletu punktów. Trudno się z taką oceną nie zgodzić, bo przecież za walory estetyczne w piłce nożnej się punktów nie przyznaje.
ZasadaAuto.pl - PKO BP 3:1
ZasadaAuto.pl wyprzedza PKO...
Złe demony na dobre odstąpiły od drużyny ZasadaAuto.pl, która długo w obecnym sezonie nie grała na miarę swoich możliwości. Teraz już jednak wszystko jest na właściwej drodze, a błękitni wykonali kolejny krok i pną się w ligowej tabeli. Tym razem ekipę Zasady do zwycięstwa poprowadził nowy nabytek, Darek Maciejko, który odwrócił losy meczu w drugiej odsłonie. PKO przez większą część spotkania prowadziło 1:0, ale za bardzo cofnęło się do defensywy. Taki ruch kosztował bankowców stratę kompletu punktów.
Lynka - Rigor Mortis 1:2
Powtórka z rozrywki...
Oglądając to spotkanie nie można było nie dostrzec podobieństwa do meczu Tesco - 4F. Tak, jakby wszystkie cztery zespoły umówiły się na grę według ustalonego, ale jakże ciekawego scenariusza. To tylko świadczy o tym, jak bardzo wyrównana jest to liga. Lynka prowadziła po pierwszej połowie. Tomasz Zyzak świetnie wykończył kontratak swojego zespołu, a następnie cały ekipa Lynki dała upust wielkiej radości. W drugiej odsłonie Rigor Mortis odrobił straty z nawiązką po dwóch rzutach wolnych. Najpierw świetnie uderzył Jakub Rybicki, a następnie wyczyn kolegi z zespołu skopiował Piotr Morawski. Lynka do końca spotkania niezwykle ambitnie walczyła o wyrównanie, ale nie była w stanie złamać defensywy rywala po raz drugi w tym spotkaniu.
III Liga C
Energoprojekt - Qfinance 0:6
Zgodnie z planem
Bez niespodzianki. Biali pewnie pokonali niżej notowanego rywala, choć początkowe minuty nie były tak łatwe dla Qfinance. Lider bardzo długo nie mógł sforsować zasieków obronnych Niebieskich, którzy sporadycznie odgrażali się kontrami, a po jednej z nich piłka ostemplowała słupek bramki zespołu w białych strojach. Qfinance otworzyli wynik spotkania dopiero pod koniec pierwszej odsłony, a autorem tego premierowego trafienia został Mateusz Gawron. Jeszcze przed przerwą, Biali dołożyli trzy kolejne trafienia i bardzo dobrych humorach przystępowali do drugiej odsłony. W tej części gry Lider zagrał spokojnie, cały czas kontrolując przebieg wydarzeń, co pozwoliło na dorzucenie kolejnych dwóch bramek.
Amusys Production – Rolls-Royce 2:1
Minimalne zwycięstwo Zielonych
O pierwszej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła... Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo i miało to przełożenie na brak bramek w tej odsłonie. Niedosyt zrekompensowała nam druga połowa. W 32 minucie Mariusz Bratek strzelił pierwszą bramkę na 1:0 i taki rezultat utrzymywał się praktycznie do samej końcówki. Na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego Niebiescy zdołali wyrównać, lecz dosłownie parę sekund później Amusys, za sprawą Michała Adamka, ponownie wyszli na prowadzenie którego już do końca nie oddali.
HLD – Contact Sales 11:1
Sensacja
Zaskakuje nie tylko porażka Contac Sales, ale jej rozmiar. Trzecia w tabeli drużyna, grająca tym razem w znacznikach, kompletnie nie przypominała zespołu z pierwszej rundy. HLD rządzili i dzielili na boisku. Co prawda do przerwy było jedynie 3-1, lecz w drugiej odsłonie „Pomarańczowi" całkowicie się posypali co bezlitośnie wykorzystali Tomasz Kokoszka i spółka. Wspomniany zawodnik pokonał bramkarza Contact Sales aż sześciokrotnie, co wydatnie podreperowało jego statystyki strzeleckie.
SSC Internazionale – Atal 0:5
Druga połowa decydująca
Pierwsze dwadzieścia minut tego pojedynku należało do bramkarzy, którzy wielokrotnie popisywali się swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami. Dzięki tak dobrej grze goalkeeperów w pierwszej odsłonie obserwowaliśmy tylko jedną bramkę, której autorem został Rafał Mamro. Druga połówka zdecydowanie dla Czerwonych... Cztery kolejne bramki nie pozostawiły złudzeń kto był lepszy w tym spotkaniu. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Andrii Pishchevskyi, który grał z tyłu, lecz nie przeszkodziło mu to w zdobyciu dwóch bramek.
TNT - HSBC 4:3
Emocje do samego końca
Na takie spotkanie warto było czekać aż do 22:00. Gdy Thierry Zdun zdobywał swoją drugą już bramkę w tym spotkaniu, Czerwoni zapewne myśleli że urządzą sobie kanonadę. Jednak dwie bramki Białych jeszcze przed przerwą znacznie ostudziły gorące głowy zawodników HSBC. Druga połowa nie najlepiej zaczęła się dla internacjonałów w czerwonych strojach – stracili bramkę grając w przewadze po karze jednego z rywali. Jednak nie podcięło im to skrzydeł i za sprawą niezawodnego Zduna zdołali doprowadzić do wyrównania. Niestety dla HSBC, ostatnie słowo należało do Wojciecha Rumiana, który na dwie minuty przed końcem zapewnił zwycięstwo swojej ekipie.