II LIGA B
Auchan Bonarka – Tesco 1:12
Pierwsze spotkanie wieczoru, zakończone efektownym zwycięstwem gości dość szybko rozstrzygnęło się na ich korzyść. Właściwie miało to miejsce jeszcze przed jego rozpoczęciem, kiedy okazało się, że czerwoni przystąpią do starcia w szóstkę. Biali starali się to od pierwszych minut wykorzystać i dość szybko im się to udało. Już w drugiej akcji meczu objęli prowadzenie a w kolejnych stwarzali nieustanne zagrożenie pod bramką rywala. Nieźle spisywał się jednak „P.O." bramkarza, Piotr Farbaniec, który instynktownie odbijał większość strzałów. W końcu jego limit szczęścia się jednak wyczerpał. Tesco rozpoczęło festiwal strzelecki i na przerwę schodziło prowadząc aż 8:0. W drugiej części gry sytuacja wyglądała podobnie: to goście byli w uderzeniu, a Auchan ograniczał się do sporadycznych kontrataków, które jednak nie przynosiły pożądanego efektu. Dodatkowo zespół osłabiła jeszcze kontuzja Darka Tarnopolskiego, który zmuszony był opuścić plac gry. Ostatecznie Tesco wygrało aż 12:1 i umocniło się na czwartym miejscu w tabeli.
Extend Vision – Amway 4:4
Drugi mecz kolejki był niespodziewanie tym, w którym byliśmy świadkami największych emocji. Faworyzowany Amway od pierwszych minut spisywał się bardzo przeciętnie, w pierwszych minutach w praktyce nie zagrażał bramce szarych, którzy to z kolei poczynali sobie odważnie. W końcu jedną z dogodnych sytuacji udało im się zamienić na bramkę i sensacyjnie objęli prowadzenie. Wkrótce jednak biali wyrównali i wydawało się, że od tej pory stopniowo będą przejmować inicjatywę na boisku. Nic jednak bardziej mylnego. Ponownie bowiem do siatki trafili gospodarze, co mocno rozjuszyło wicelidera. Ukłuł on jeszcze przed zmianą stron po raz drugi, co zapowiadało wielkie emocje w drugiej połowie. I rzeczywiście, adrenalina skakała w ciągu tych dwudziestu minut wielokrotnie. Po raz trzeci prowadzenie objęli piłkarze Extend. Utrzymywali je dość długo i kiedy wydawało się już, że może uda im się je utrzymać do samego końca, piąty bieg wrzucił Amway. Najpierw doprowadził do remisu a później, po kuriozalnej dość bramce z dystansu objął prowadzenie. Do końca spotkania pozostało już bardzo mało czasu i w praktyce wydawało się, że trzy punkty dzięki wspaniałej końcówce podniesie Amway. Szarzy pokazali jednak charakter: na kilkanaście sekund przed końcem wyprowadzili wspaniałą akcję i strzelili swoją czwartą bramkę ratując tym samym remis.
Polplast – Tauron 3:5
Faworytem, i to zdecydowanym byli biali, lecz wcześniejszy mecz przypomniał chyba wszystkim, że z racji takiego tytułu nie dostaje się z urzędu punktów. Tauronu taka uwaga zdawała się jednak nie dotyczyć, przynajmniej w pierwszej połowie: spokojna, konsekwentna gra dała mu po pierwszych dwudziestu minutach dwubramkową przewagę, która mogła nieco uśpić czujność trzeciej siły stawki. Tuż po wznowieniu gry kontaktowego gola strzelił Polplast, co sprawiło, że na boisko wróciły emocje. Obie strony grały odważnie i ryzykowały. Trzeci raz do siatki trafili goście, lecz błyskawicznie gospodarze odpowiedzieli swoim golem. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później doprowadzili zaś do wyrównania. Kolejna niespodzianka wisiała w powietrzu. Tak jedni, jak i drudzy mieli swoje bramkowe sytuacje, lecz tymi, którzy okazali się skuteczniejsi okazali się być biali. Dwa ich gole ponownie stonowały emocje i sprawiły, że czarni stracili zapał do walki. Wynikiem 3:5 zakończyło się więc spotkanie, które potwierdziło po raz kolejny, że w tej grupie nie ma słabych drużyn.
OSTC – Ericpol 1:3
Przedostatni mecz był starciem dwóch równorzędnych rywali, a wszystkie trzy możliwe warianty jego zakończenia wydawały się być równie prawdopodobne. Lepiej zaczęli jednak fioletowi: odważniejsze ataki z ich strony przyniosły im prowadzenie. Nie cieszyli się jednak z niego długo. Wkrótce biali doprowadzili bowiem do remisu i wszystko zaczęło się od początku. Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy, choć z każdą minutą coraz wyraźniejsza była przewaga gości. Potwierdziła się ona w pełni po przerwie: bramka OSTC była zagrożona praktycznie nieustannie a Leszek Chęciński miał pełne ręce roboty. Spisywał się zresztą bardzo dobrze, odbijając wiele trudnych piłek, lecz nie uchronił niestety swojej drużyny przed porażką. Wobec tak zajadłych ataków rywala w końcu musiał skapitulować. Przed końcem meczu uczynił to łącznie trzykrotnie i choć gospodarze rozegrali niezłe spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, musieli ostatecznie uznać wyższość rywala, który wysuwa się na czoło grupy pościgowej w walce o czwartą pozycję.
Lynka – RMF Maxxx 3:7
Na zakończenie lider mierzył się z Lynką, zespołem, który choć w tabeli nie plasuje się zbyt wysoko imponuje swoją kulturą gry. Jest też dość nieobliczalny, o czym przekonali się radiowcy: pierwsze minuty to szaleńcze ataki gospodarzy, którzy kompletnie zaskoczyli przeciwnika. Po ich strzałach piłka zatrzymywała się na linii bramkowej, lecz ostatecznie znalazła w końcu drogę do siatki. Zaskakujące prowadzenie Lynki nie wstrząsnęło jednak zbytnio gośćmi. Konsekwentnie starali się oni rozgrywać piłkę i przetrzymać szturm. Szturm, który jednak nie ustawał. Co prawda RMF zdołał odrobić straty a potem wyjść na prowadzenie, lecz był to dopiero przedsmak emocji. Lynka bowiem wyrównała. Co prawda po chwili ponownie na prowadzenie wyszli czarni, lecz błyskawicznie swoją trzecią bramką odpowiedzieli biali, trafiając tuż przed przerwą. To zapowiadało ogromne emocje w kolejnych dwudziestu minutach i stawiało pod znakiem zapytania kolejne zwycięstwo RMF. Po zmianie stron jednak zdecydowanie dominował już lider. Cztery jego gole wobec zerowego dorobku przeciwników przesądziły o jego wysokim zwycięstwie i zwiększeniu przewagi nad drugim w tabeli Amway.
III Liga A
Atal – Platinet 5:3 (1:1)
Platinet nie wykorzystał szansy zrównania się punktami z Atalem. Po zaciętym pojedynku goście musieli uznać wyższość rywala, który powoli zaczyna łapać kontakt z czołówką. Pierwsza bramka w tym spotkaniu padła z rzutu karnego, a pewnym egzekutorem „11” okazał się Rafał Mamro. Platinet szybko odpowiedziało golem Marcina Piskorza, który wykorzystał podanie Marcina Gruszki. Jeszcze przed przerwą Atal mógł objąć ponownie prowadzenie, ale Rafał Mamro huknął tylko w poprzeczkę. Po zmianie stron po raz drugi dokładnym podaniem popisał się Marcin Gruszka, a Jaromirowi Kłęczkowi nie pozostało nic innego, jak skierować futbolówkę do siatki. Radość Platinetu nie trwała zbyt długo. W niespełna minutę Atal zdobył trzy gole (Marcin Gzyl oraz dwukrotnie Daniel Pałasz). Po indywidualnej akcji Marcin Piskorz złapał jeszcze kontakt z rywalem, ale chwilę później jego kolega z drużyny interweniował tak niefortunnie, że skierował futbolówkę do własnej bramki.
YesSport – IBM BTO 4:3 (2:2)
Niezwykle ciekawie zapowiadało się starcie trzeciej z czwartą drużyną III Ligi A. Po spotkaniu powody do radości miał YesSport, który dzięki zwycięstwu zamienił się pozycjami z oponentem. Pierwsza połowa to cios za cios. Strzelanie rozpoczął Jakub Adamski, posyłając piłkę między nogami bramkarza. Stan rywalizacji wyrównał Istvan Szeles. Następnie akcję sam na sam zmarnował Jakub Adamski, ale chwilę później poprawił się, pokonując po raz drugi Michała Jawora. Przed przerwą IBM zdążyło doprowadzić do remisu. Podaniem wzdłuż pola karnego popisał się Eduardo Rodrigez, a na piątym metrze nogę dołożył Wojciech Wąsik. Początek drugiej odsłony to skomasowane ataki YesSportu, które przyniosły oczekiwany efekt. Na listę strzelców wpisali się Kamil Bobka oraz Jakub Adamski, kompletując tym samym hat-tricka. Nieco rozluźnieni gospodarze stracili na chwilę koncentrację, co skrzętnie wykorzystał Filip Waligóra. IBM BTO mogło jeszcze wyrównać, ale strzał Istvana Szelesa z rzutu wolnego wybił jeden z obrońców.
Colorex – Rolls-Royce 3:4 (2:0)
Sporą niespodziankę sprawiła ekipa Rolls-Royce, która pokonując Colorex, zdobyła swoje pierwsze punkty w tym sezonie! Wszyscy niedowierzali, ale zwycięstwo gości było faktem – trzeba przyznać, że w pełni na nie zasłużyli. Tego dnia wyprowadzili zabójcze kontry, zacieśniali środek pola i dobrze radzili sobie w destrukcji. Już po kilku minutach było 2:0. Wynik meczu otworzył Joe Bloomfield, a prowadzenie podwoił Tomasz Wierzbicki. Colorex starał się odpowiedzieć, ale próby Michała Sambóra czy Tomasza Krasa były nieskuteczne. Aktywny w ich szeregach był Michał Sobol, ale także jemu nie udawało się pokonać Andrzeja Pasternaka. Druga połowa rozpoczęła się od trzeciego ciosu Rolls-Royce. Na raty Andrzeja Łukasika pokonał Tomasz Wierzbicki. Podrażnieni gospodarze w końcu znaleźli drogę do bramki. Michał Sobol zwiódł obrońcę i huknął pod poprzeczkę. Kontakt z rywalem złapał Michał Sambór. Na 4:2 po wzorowej kontrze trafił Joe Bloomfield, a rozmiary porażki zmniejszył Tomasz Kleszyński.
Capgemini – KPR 3:2 (2:1)
Wicelider musiał się naprawdę sporo napocić, aby pokonać ekipę z dołu tabeli – która nota bene prowadziła w tym spotkaniu 2:0. Capgemini przez całe spotkanie goniło wynik, a KPR mądrze się broniło. Niestety dla nich do czasu. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Tomasz Skorupa, z dużą pomocą rywala. Szybko wyrównał Paweł Andrzejewski, ale to KPR na przerwę schodziło prowadząc. Płasko z dystansu uderzał Michał Skuciński. Golkiper Capgemini był bliski obrony, ale ostatecznie musiał wyciągać piłkę z sieci. Po przerwie mocnym uderzeniem z woleja popisał się Paweł Andrzejewski, ale świetnie między słupkami spisywał się Jakub Kapela. To właśnie dzięki pewnej postawie bramkarza, faworyt tak długo męczył się z KPR. Na 2:2 trafił Daniel Jakab, a kilkadziesiąt sekund później swego dopiął Paweł Andrzejewski, wykorzystując niezdecydowanie defensywy oponenta. Więcej bramek pomimo okazji jednych jak i drugich w tym meczu już nie padło.
Krak-Akcesoria – Lumesse 4:3 (3:0)
Liderowi III Ligi A długo zajęło napoczęcie przedostatniej ekipy – Lumesse. Dopiero po dziesięciu minutach nieustannych ataków do siatki z główki trafił Alen Greganic, wykorzystując wzorowo rozegrany rzut z autu przez Tomasza Wojtasika. Bramka ta wprowadziła więcej spokoju w grę gospodarzy. W efekcie na 2:0 po podaniu Tomasza Dziadowca strzelił Maciej Wojtasik. Jeszcze przed zejściem na przerwę mocnym i celnym uderzeniem z dystansu popisał się aktywny Tomasz Wojtasik. Na początku drugiej odsłony gola z najbliższej odległości zdobył Tomasz Dziadowiec. Gdy wydawało się, że Krak-Akcesoria spokojnie dowiozą to zwycięstwo do końca, przebudziła się ekipa Lumesse. Kontrę skutecznie wykończył Paweł Mucha, a chwilę później uprzedził wychodzącego z bramki golkipera i czubkiem buta zdobył swoją drugą bramkę – i to nie koniec. Pięknym uderzeniem z woleja popisał się Kazik Chłopek i zrobiło się 3:4. W samej końcówce Lumesse mogło jeszcze wyrwać punkt, ale Patryk Nowek nie trafił czysto w futbolówkę.