II LIGA B
Tauron Dystrybucja – RMF Maxxx 2:9
Kto zatrzyma RMF jak nie Tauron? Takie głosy dało się słyszeć na kilka chwil przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Szlagier piątej serii gier zapowiadał się bardzo emocjonujący, stanęły bowiem naprzeciwko siebie drużyny, które w tym sezonie nie straciły jeszcze punktu. Jak ważne było to spotkanie dla gospodarzy niech świadczy fakt, że pojawił się na nim nieobecny w ostatnich tygodniach lider tej drużyny – Krzysztof Sadko. Ale nie to było największym wydarzeniem pierwszych minut tego starcia. Lider musiał stoczyć bój bez swojego bramkarza Macieja Urbanka, który wpływ na dotychczasowe wyniki Maxxxu jest nie do przecenienia. W tej sytuacji między słupkami zobaczyliśmy Konrada Mostowika, który...był bardzo mocnym punktem swojej drużyny. Pierwsze minuty nie wskazywały na tak wysokie zwycięstwo lidera. Mecz był wyrównany, dużo było walki w środku pola. Gdy wraz z upływem minut zaczęła zaznaczać się przewaga gości z zabójczą kontrą mógł wyjść Tauron, ale w sytuacji 3 na 1 fatalnie pomylił się Andrzej Szafrański. Przełomowa okazała się bramka na 0:1, która tak naprawdę wybiła gospodarzom futbol z głowy. Akcja jak marzenie! Mostowik wznawia grę do Kościółka, ten piętą do obiegającego go Spasiuka, obrońca RMF-u podprowadza piłkę i znajduje na środku Wolana, który przyjęciem piłki gubi obrońcę i zagrywa piłkę do Spasiuka, która pognał wzdłuż linii bocznej niczym Roberto Carlos, rozejrzał się i znalazł niepilnowanego na szóstym metrze Wolana. Ten bez zastanowienia uderzył po krótkim rogu i nie dał szans bramkarzowi. Golazoooooooooo! Od tej pory trwał koncert Maxxxu. Koronkowe akcje, wymienność pozycji. Ręce same składały się do oklasków. Ostatecznie skończyło się na 9:2, a popisową partię zaliczyli Spasiuk, Wolan i Zasadni. Śmietankę spija wspomniana trójka, ale na pochwały i słowa uznania zasługuje każdy z zawodników lidera. Biznesligowa Barcelona – tak można mówić o drużynie RMF Maxxx!
Extend Vision – Ericpol 0:0
Po dobrym, ale przegranym meczu z Tauronem Ericpol liczył na komplet punktów w starciu z Extend Vision i od początku zaznaczyła się ich przewaga. Dobrze ustawieni w obronie gospodarze liczyli na szybkie kontry i raz na jakiś czas starali się niepokoić bramkarza gości. Pierwsza połowa to głównie walka o dominację w środku pola, mało było dobrych okazji do strzelenia gola. Po przerwie mecz stał się bardziej otwarty, obie drużyny większą uwagę zaczęły zwracać na to żeby coś strzelić. Na słowa uznania zasługują bramkarze obu ekip, którzy byli prawdziwymi liderami swoich drużyn. W końcówce zarysowała się przewaga gości. Raz po raz wpadali w pole karne Extend Vision, ale to ewidentnie nie był ich dzień. Na ich drodze albo stawał bramkarz, albo słupek, albo nawet zawodnik własnej drużyny. Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się w ostatniej minucie kiedy to zawodnik gospodarzy stanął oko w oko z Tomaszem Chochołkiem, ale wystraszył się chyba dobrze dysponowanego goalkeepera gości i trafił prosto w jego nogi. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym 0:0.
TESCO – Lynka 8:2
Na największe słowa uznania w tej kolejce zasłużyła drużyna TESCO. W spotkaniu z Lynką nie pozostawili rywalom cienia złudzeń i zdecydowanie wygrali 8:2. Od samego początku mecz toczył się pod ich dyktando, czego efektem trafienia Raka i Joba. Gospodarze nie zwalniali tempa i cały czas atakowali z pasją. Lynka starała się odgryzać, ale z tak dysponowanym rywalem nie była w stanie nic zrobić. W końcówce pierwszej połowy TESCO ukłuło jeszcze dwukrotnie, perfekcyjnie wykorzystując kontrataki. Goście jeszcze przed przerwą trafili na 1:4 i z małymi nadziejami przystępowali do drugiej części. Mający wynik gospodarze kontrolowali boiskowe wydarzenia, a goście wyprowadzali szybkie kontry. Na 5:1 strzałem jak ze snów trafił Maciej Ziółek i wybił gościom z głowy dobry wynik. Gospodarze nie zwalniali i pomimo wysokiego prowadzenia dążyli do strzelania kolejnych goli. Ostatecznie skończyło się na 8. TESCO rozegrało porywające spotkanie, kto wie czy nie najlepsze w historii swoich występów w Biznes Lidze. Już za tydzień starcie z liderem RMF Maxxx. Czy dobra forma ze starcia z Lynką wystarczy na świetny RMF?
OSTC – Amway 2:4
Gorszego początku goście nie mogli się spodziewać. Fatalne zachowanie bramkarza, który podał piłkę pod nogi Marcina Pietrzyka, który z prezentu skrzętnie skorzystał i wyprowadził OSTC na prowadzenie. Kiepski początek nie podłamał gości, którzy z minuty na minutę osiągali coraz większą przewagę. Kwintesencją tej przewagi było świetne trafienie Łukasza Kubiaka, który dostał piłkę na lewej stronie, złamał akcję do środka i nie do obrony huknął w samo okienko! Bramka wyrównująca napędziła Amway jeszcze bardziej. Kolejne akcje, kolejne sytuacje, brakowało tylko skuteczności. Wreszcie sprawy we własne ręce postanowił wziąć Dawid Dolański, który po minęciu dwóch rywali uderzył nie do obrony po dłuższym słupku. On to potrafi! Druga część gry rozpoczęła się od huraganowych ataków gospodarzy, którzy robili wszystko, aby wrócić do gry. Udało się to Pawłowi Piętce, który nie dał szans bramkarzowi i wyrównał stan gry. Taki stan rzeczy utrzymał się zaledwie dwie minuty, bo goście szybko odpowiedzieli i zrobiło się 2:3. Gdy kolejne trafienie dołożył Kubiak stało się jasne, że mądrze grający Amway już tego prowadzenia nie odda. OSTC co prawda próbowało, ale nie było w stanie zmniejszyć rozmiarów porażki. Kolejne świetne zawody rozegrał Dolański i to jego trzeba uznać mężem opatrznościowym tego zwycięstwa. Amway dobrze zareagował na porażkę z RMF-em i powrócił na zwycięską ścieżkę.
III LIGA A
Atal - IBM BTO 3 : 3
W pierwszym spotkaniu na boisku rywalizowały dwie ekipy Atal i IBM BTO. Mecz miał wyrównany przebieg. Już trzeciej minucie oglądaliśmy pierwszego gola dla Gospodarzy zdobytego przez Daniela Palasza. Po paru groźnych atakach Istvan Szeles zdecydował się na strzał sprzed pola karnego i wpisał na swoje konto bramkę wyrównującą. Drużyny stwarzały dość sporo sytuacji podbramkowych lecz brakowało wykończenia. Jednak to na 4 minuty przed końcem pierwszej połowy Filipe Baptista Ferreira z IBM zdobył trafnie, uderzając tak, że piłka zakozłowała przed bramkarzem i wpadła do siatki. W drugiej odsłonie coraz bardziej zauważaliśmy jak podobne w sposobie gry są obydwa zespoły. W 24' „Czerwoni" wyrównali a autorem kolejnego oczka był Rafał Mamro. Wykorzystał on sytuacje w której bramkarz wyszedł z bramki. Zespół ATAL poszedł za ciosem i po niedługim okresie czasu prowadził po strzale Daniela Palasza. IBM długo zwlekał ze strzeleniem bramki na remis. Dopiero uderzenie Filipe Baptista Ferreira dało w rezultacie zamknięcie wyniku przy stanie 3:3 i sprawiedliwy podział punktów.
KPR – Platinet 1 : 3
Drugi w kolejności mecz rozegrały ekipy KPR i Platinet. Goście budowali swoje zwycięstwo w spokojnym tempie ale przy zachowaniu konsekwencji. Do 10 minuty spotkanie nie było atrakcyjne. Brakowało spójnych akcji jak i skuteczności. Odmieniło się to po bramce Platinet, której autorem był Marcin Gruszka dostając piłkę idealnie na środek pola karnego. Po upływie paru chwil (14') Grzegorz Marczyk wyrównał, po tym jak obrona nie poradziła sobie z trzema zawodnikami. W drugiej odsłonie to Goście zdominowali spotkanie. Już na początku świetne dośrodkowanie wykorzystał Marcin Gruszka strzałem z główki. Ten najbardziej aktywny zawodnika na boisku był również autorem kolejnej bramki (28'), która pogrążyła ekipę KPR. W rezultacie gracze Platinet cieszyli się ze zwycięstwa i zdobycia ważnych trzech punktów do ligowej tabeli.
Capgemini - Rolls-Royce 10 : 0
Kolejne spotkanie pomiędzy Capgemini i Rolls-Royce okazało się zdecydowanie jednostronne. Z pewnego i lekko zdobytego zwycięstwa cieszyli się Gospodarze. Już w pierwszej połowie byli oni w stanie strzelić aż pięć goli autorstwa Pawła Andrzejewskiego x3, Macieja Dąbrosia oraz Szymona Stachura. Wykorzystywali oni wszystkie błędy rywala i konsekwentnie zamieniali je na bramki. W drugiej odsłonie podwoili wynik dzięki trafieniom Macieja Dąbrosia x2, Ruben'a Serrano Mendes'a oraz Szymona Stachura x2. Każda akcja budowana była z precyzją i zaangażowaniem i kończyła się blisko linii bramkowej. Zawodnicy przedzierali się przez obronę bez większych problemów. Taki rezultat świadczy o tym że Capgemini jest mocną ekipą w III lidze A, a tego wieczoru zawodnicy poprawili swoje indywidulane statystyki oraz cieszyli się z trzech punktów na ich koncie co daje tytuł samodzielnego Lidera.
Colorex – Lumesse 2 : 0
W spotkaniu o 21:15 spotkały się drużyny z niższych miejsc w tabeli Colorex i Lumesse. Mecz przebiegał w spokojnej atmosferze lecz nie zabrakło zaangażowania wśród zawodników. Powoli swoje prowadzenie budowali Pomarańczowi i tak w 8 minucie prowadzili po bramce samobójczej. Dało im to swobodę w grze oraz większą kontrolę. W drugiej odsłonie ekipa Colorex powiększyła swoją przewagę, ale dopiero w 32 minucie po trafieniu Krzysztofa Turmińskiego, była to ładna akcja po wywalczeniu piłki na prawej stronie. Kontrola stanu 2:0 do samego końca doprowadziła do zwycięstwa drużyny Colorex, a co za tym idzie trzech punktów do ligowej tabeli.
YesSport - Krak-Akcesoria 2 : 2
Najciekawsze, ale zarazem ostatnie spotkanie YesSport vs Krak-Akcesoria oglądaliśmy tego wieczoru. Meczy był bardzo wyrównany dlatego że, ciężko było sforsować defensywę jednych jak i drugich. Na pochwałę zasługują również obaj bramkarze, który bronili nienagannie. W pierwszej połowie oglądaliśmy wiele groźnych ataków, lecz tylko jedną bramkę dla ekipy Krak-Akcesoria dopiero w 12min, a jej autorem był Tomasz Świder. W drugiej odsłonie zespół Niebieskich od początku ruszył do odrabiania straty. Udało się to dopiero w 26min po akcji budowanej od samej obrony. Autorem bramki był Marek Gajewski, który strzelał z dość bliskiej odległości. Przy kolejnej bramce dużą rolę odegrał Tomasz Świder, który wypracował idealne miejsce, żeby asystować wbiegającemu w pole karne Tomaszowi Wojtasikowi. Wszystko to działo się na 3minuty przed końcem spotkania. Determinacja i zachowanie zimnej krwi pozwoliło ekipie YesSport na remis w jednej z ostatnich akcji. Idealne długie podanie z rzutu wolnego Krystiana Łupieniaka do stojącego blisko bramkarza Jakuba Adamskiego przyczyniło się do bramki na 2:2. W całym meczu nie wyklarowała się drużyna która miałaby zdominować spotkanie dlatego podział punktów jest tutaj najsprawiedliwszy.