Komentarze do piąkowych spotkań....
II Liga D
Platinet - Kolporter II 6:3
Ciężka przeprawa Platinetu
Jeżeli komuś wydawało się, że Platinet łatwo poradzi z Kolporterem, ten bardzo się zdziwił. Goście postawili faworyzowanemu rywalowi trudne warunki i do końca walczył o pierwsze punkty. Kto wie jakim wynikiem zakończyłoby się to spotkanie gdyby nie bardzo dobra współpraca Marcina Gruszki z Mariuszem Ożógiem. Wszystko co najlepsze dla gospodarzy przechodziło przez nogi wspomnianej dwójki i to dzięki ich dobrej dyspozycji Platinet wygrał ostatecznie 6:3.
Cisco - Kraksport 4:4
Nigdy się nie poddawaj!
Zawodnicy Cisco zbyt szybko uwierzyli, że 3 punkty mają już w kieszeni i przyszło im zapłacić za to wysoką cenę. Wszystkie znaki na boisku zwiastowały nieuchronną porażkę gości, ale właśnie dzięki takim sytuacjom piłka nożna jest tak pięknym sportem. Kraksport podniósł się i z wyniku 1:4 wyszedł na 4:4, marnując po drodzę rzut karny. Bramkarz Cisco - Roberto Pedrini zasłużył na osobny komentarz, gdyż swoimi świetnymi interwencjami w końcówce spotkania uratował swojej drużynie o punkty. Nigdy się nie poddawaj i zawsze graj do końca!
Poltynk - Deutsche Bank 3:3
Wstali z kolan
Imponujący finisz zanotowali gracze Deutsche Banku. Przy stanie 3:0 dla Poltynku chyba nikt się nie spodziewał, że mecz ten może zakończyć się innym wynikiem niż pewna wygrana gospodarzy. Goście podnieśli się i strzelając 3 gole uniknęli porażki. Gospodarze muszą odczywać ogromny niedosyt. Grali niezłą piłkę, dominowali nad rywalem i mieli pewny wydawałoby się wynik 3:0. Wszystko mieli we własnych nogach, a jednak tego nie wykorzystali. To zapewne straszne uczucie, ale co cię nie zabije to cię wzmocni...
Korporaci - Lanster 7:6
Skuteczność Bielacha, radość Korporatów
Na zakończenie dnia z II Ligą D oglądaliśmy najlepsze, najbardziej wyrównane i trzymające w napięciu aż do samego końca spotkanie tej serii gier. Sytuacja zmieniała nam się jak w kalejdoskopie, a żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć od rywala na większy dystans. Skutecznością błysnął napastnik gości - Jarosław Bielach, którego 4 gole nie wystarczyły nawet do osiągnięcia remisu. W końcówce przy stanie 6:6 obie ekipy za wszelką cenę dążyły do przechylenia szali na swoją korzyść, a sztuka ta udała się Arturowi Gzylowi, który trafieniem na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem zapewnił swojej drużynie pierwsze 3 punkty w tym sezonie.